Jump to content

Recommended Posts

Rozgrzewka...

Dawno nie było albo zniknęło przy okazji sprzętowych bzdur.

Byłem parę dni temu z córką na Jaworzynie i jechał z nami kolega instruktor z miejscowej szkoły. Młody chłopak (20-22) wysportowany, dobry narciarz pozatrasowy...

Wjechaliśmy na górę i gość zaczął się rozgrzewać. Nie sądzę aby ktoś czytający to forum nie wiedział jak powinna wyglądać narciarska rozgrzewka - nie chcę nikogo obrażać. Rozgrzewka była solidna (w pewnym momencie sam machając nogami pomyślałem, że aż za solidna) bo gość zjechał 1 słownie (jeden raz) i poszedł.

No i co teraz myślicie?

...

To był WZÓR.

Kolega na jeden zjazd z łatwego stoczku rozgrzewał się dobre pięć, sześć minut a - wierzcie mi - nie był leszczem.

A jak Wy się rozgrzewacie...

Pozdro

Edited by Mitek
  • Like 1
  • Thanks 3
Link to comment
Share on other sites

34 minuty temu, Mitek napisał:

Rozgrzewka...

Dawno nie było albo zniknęło przy okazji sprzętowych bzdur.

Byłem parę dni temu z córką na Jaworzynie i jechał z nami kolega instruktor z miejscowej szkoły. Młody chłopak (20-22) wysportowany, dobry narciarz pozatrasowy...

Wjechaliśmy na górę i gość zaczął się rozgrzewać. Nie sądzę aby ktoś czytający to forum nie wiedział jak powinna wyglądać narciarska rozgrzewka - nie chcę nikogo obrażać. Rozgrzewka była solidna (w pewnym momencie sam machając nogami pomyślałem, że aż za solidna) bo gość zjechał 1 słownie (jeden raz) i poszedł.

No i co teraz myślicie?

...

To był WZÓR.

Kolega na jeden zjazd z łatwego stoczku rozgrzewał się dobre pięć, sześć minut a - wierzcie mi - nie był leszczem.

A jak Wy się rozgrzewacie...

Pozdro

Pochylam się aby zapiac klamry. Czasem podchodzę.

  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, star napisał:

Pochylam się aby zapiac klamry. Czasem podchodzę.

Żeby zwieźć dupę przypadkowym obrotem korpusu nie trzeba nic robić, jednie mieć trochę farta i być w miarę rano, żeby w nikogo nie trafić ale ten przypadek pomijamy.

Pozdrowienia

Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, Mitek napisał:

Żeby zwieźć dupę przypadkowym obrotem korpusu nie trzeba nic robić, jednie mieć trochę farta i być w miarę rano, żeby w nikogo nie trafić ale ten przypadek pomijamy.

Pozdrowienia

Nie pisz tak dużo o sobie, pomyśl czasem o innych.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

10 minut temu, star napisał:

Pochylam się aby zapiac klamry. Czasem podchodzę.

To ja robię to przynajmniej 2 razy, raz zakładając buty po wyjściu z samochodu, drugi raz na stoku je dopinając 😄. Pierwszy, drugi zjazd na lajcie, pózniej jakoś idzie. Ale prawda jest taka że jak się dobrze rozgrzejesz możesz do razu jechać pewniej.

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, WujB napisał:

To ja robię to przynajmniej 2 razy, raz zakładając buty po wyjściu z samochodu, drugi raz na stoku je dopinając 😄.

Nie no. Ja tak samo. A ile się przy tym spocę. No i narty niosę, choć lubię, tez wcześniej założyć i podjechać. Na skiturach szybciej się rozgrzewam.

  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, Mitek napisał:

Po temacie. Myślę,że kiedyś cie spotkam... raz

Nie mnie pierwszego próbujesz zastraszyć… nieudolnie. Spotkasz przeprosisz i będzie git. Wszak tak naprawdę niespotykanie spokojny z ciebie człowiek.

Edited by star
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, star napisał:

Nie no. Ja tak samo. A ile się przy tym spocę. No i narty niosę, choć lubię, tez wcześniej założyć i podjechać. Na skiturach szybciej się rozgrzewam.

A dojście do kasy żeby załadować, albo wykupić karnety to nic ...?

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Teraz, WujB napisał:

A dojście do kasy żeby załadować, albo wykupić karnety to nic ...?

Lubię tez poprzepychac się w kolejce. Dwa razy. Najpierw w kolejce do kasy, potem w kolejce do wyciagu. No i na kanapie zwykle nie siedzę spokojnie.

  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, star napisał:

Nie no. Ja tak samo. A ile się przy tym spocę. No i narty niosę, choć lubię, tez wcześniej założyć i podjechać. Na skiturach szybciej się rozgrzewam.

 

 

Jako założyciel proszę o usunięcie tematu.

Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, star napisał:

Lubię tez poprzepychac się w kolejce. Dwa razy. Najpierw w kolejce do kasy, potem w kolejce do wyciagu. No i na kanapie zwykle nie siedzę spokojnie.

Pikuś, ostatnio godzinę krążyłem, żeby nie było samochodem, po okolicy żeby znaleść czynny bankomat obsługujący mój telefon (nie kartę) aby wyjąć gotówkę, bo w kasie nie działały jeszcze terminale. Mina Pani w kasie, po godzinie, bezcenna. 😆

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Teraz, WujB napisał:

Pikuś, ostatnio godzinę krążyłem, żeby nie było samochodem, po okolicy żeby znaleść czynny bankomat obsługujący mój telefon (nie kartę) aby wyjąć gotówkę, bo w kasie nie działały jeszcze terminale. Mina Pani w kasie, po godzinie, bezcenna. 😆

A nie, samochodem to i ja pod stok podjechać zwykle muszę, ze dwie godzinki jade. Automatu nie mam, autonomiczne nie jest, tempomat w górach słabo, sprzęgło i gaz muszę wlasnonoznie obsługiwać, a czasem to nawet i zahamuje. Nie myślałem o tym do tej pory w ten sposób, ale rzuciłeś nowe światło na sprawę. Fajny wątek Mitek założył. Taki rozwojowy.

Link to comment
Share on other sites

Panowie

Ciekawy temat zapodany przez @Mitek, nie poruszany na forum i takie prześmiewcze wypowiedzi? Nie rozumiem. Często czytam tutaj stwierdzenia forumowiczów "jak już skończyłeś 4 dychy to już musisz uważać - nie jesteś już nieśmiertelnym hero, popuść wiązania bo kości i stawy już nie te co były". Zawsze wykonuje delikatną rozgrzewkę na górze stoku + 1 zjazd treningowo/rozgrzewkowy, mimo iż czasami mnie korci widząc pusty stok i mega warun. Nie jest to jakaś super solidna rozgrzewka, ale kolana obowiązkowo, obręcz barkowa i okolice głowy. Po siedzeniu z 2h za kółkiem poświęcenie 5-ciu minut na rozgrzewką i 1 zjazdu, nie wydaje mi się dużym kosztem w stosunku do profitów jakie można uzyskać. Inaczej się zachowuje organizm nawet w przypadku delikatnej stłuczki, która nawet na "pustym" stoku może się każdemu przydarzyć, nie mówiąc już o psikusach które może nam zafundować stok (oblodzenie, kopny lub hamujący śnieg) którego możemy nie zauważyć sugerując się sztruksem na górze. Nie mówiąc już o tzw. roztruchtaniu po intensywnym dniu na nartach - przydatne ale nie obowiązkowe. 

pozdrawiam

  • Like 2
  • Thanks 3
Link to comment
Share on other sites

Solidna rozgrzewka napewno nie zaszkodzi a pomoże. Ale nie jestem tak obowiązkowy. Gdybym był trenerem z grupą to bym im i sobie(przykład) coś tam wymusił.  Na nartach czasem zrobię parę wymachów przed pierwszym zjazdem. I zawsze dość wolno zjeżdżam pierwszy raz. Jestem sztywny, stok nieznany(dziś). Ale z kolei generalnie najlepiej mi się jeździ w drugiej połowie dnia. Chociaż są wady. Zryty stok, zmęczenie.

Edited by Plus80
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

24 minuty temu, Marcos73 napisał:

Panowie

Ciekawy temat zapodany przez @Mitek, nie poruszany na forum i takie prześmiewcze wypowiedzi? Nie rozumiem. Często czytam tutaj stwierdzenia forumowiczów "jak już skończyłeś 4 dychy to już musisz uważać - nie jesteś już nieśmiertelnym hero, popuść wiązania bo kości i stawy już nie te co były". Zawsze wykonuje delikatną rozgrzewkę na górze stoku + 1 zjazd treningowo/rozgrzewkowy, mimo iż czasami mnie korci widząc pusty stok i mega warun. Nie jest to jakaś super solidna rozgrzewka, ale kolana obowiązkowo, obręcz barkowa i okolice głowy. Po siedzeniu z 2h za kółkiem poświęcenie 5-ciu minut na rozgrzewką i 1 zjazdu, nie wydaje mi się dużym kosztem w stosunku do profitów jakie można uzyskać. Inaczej się zachowuje organizm nawet w przypadku delikatnej stłuczki, która nawet na "pustym" stoku może się każdemu przydarzyć, nie mówiąc już o psikusach które może nam zafundować stok (oblodzenie, kopny lub hamujący śnieg) którego możemy nie zauważyć sugerując się sztruksem na górze. Nie mówiąc już o tzw. roztruchtaniu po intensywnym dniu na nartach - przydatne ale nie obowiązkowe. 

pozdrawiam

No to ja dodam od siebie, ze zawsze przy pierwszym zjeździe przy pierwszym przypadkowym obrocie korpusu się wywalam, zwykle na płaskim, bez prędkości, wiec aby się potem pozbierać do kupy wstać z płaskiego wiadomo trudniej rozgrzewam się przy wstawaniu chcąc nie chcąc. Czasem jestem przed otwarciem kasy to trochę sobie pospaceruje w strone stoku, kasy, samochodu, nawet jak dużo za wcześnie to mały trekking…

ps z Mitkiem warto czasami się podroczyć, aby powietrze trochę spuścić, wszak on ma swój wzór i wie jak trzeba, a to co my robimy średnio go interesuje, my mamy się uczyć, słuchać nauczania ex cathedra z góry, a nawet gór, co skwapliwie niniejszym czynię; ponieważ więcej na skiturach niż bez rozgrzewka przychodzi na podejściu jak już pisałem 

Link to comment
Share on other sites

Absolutnie, temat był sensowny i zrobiła się gównoburza i pokazywanie kto ma dłuższego. A potem prześmiechujki. Po cholerę zaznaczać co chwilę swoją obecność, takie podsikiwanie terenu. 

Rozgrzewka zawsze, jak u Marka. Od góry wszystkie stawy po około 20 ruchów, nieco więcej ruchy i rozciąganie tułowia, porządnie biodra i kolana w krążeniach i wymachach w różne strony, fajna zabawa w berka lub przepychanie z dzieciakami, no już młodzieżą, którą teraz to mniej bawi. Pierwszy zjazd zawsze z ponownym przypomnieniem łańcuchów kinetycznych, ułożeniem butów, równowagi i potem rura w kolejnym. 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Jeżeli ktoś kiedyś uprawiał sport choćby na poziomie amatorskim (ale uprawiał sport, nie popykał w gałę z kolegą na podwórku), to chyba nie trzeba go namawiać do zalet rozgrzewki. Niestety to jest dokładnie tak jak z innym tematem wałkowanym w wielu wątkach. Jedni WIEDZĄ i nie dyskutują z sensem i zasadnością tematu, inni nie wiedzą nic (więc ich opinia ma śladowe znaczenie), ostatni myślą że wiedzą lepiej i dyskutują z pierwszymi za pomocą absurdalnych argumentów 🙂

Im jesteś starszy, tym bardziej istotna jest rozgrzewka, bez względu na to, co Ci się wydaje i jakie masz mniemanie o swojej sprawności fizycznej.

Uruchomienie stawów, rozciągnięcie więzadeł - nie trzeba wiele. Nie musi to być obciążające wydolnościowo. Jeśli jakiś staw bierze udział ruchowo w aktywności, za którą się zabierasz (np. narty) to dla siebie i ratowników z podnóża góry zrób kilka przysiadów, kółek kolanami, biodrami, wymachów ramionami i przedramionami. Pokręć głową itp. Wszystko nie za szybko i bez szarpania. 3 minuty (tak, sam sobie przeczę, przecież w trzy minuty nic nie rozgrzejesz, ale...) i nie zaskoczy Cię przynajmniej szybkie naciągnięcie tego i owego, które będziesz "nosił" przynajmniej 10x dłużej.

Tylko tyle i aż tyle.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, Plus80 napisał:

Solidna rozgrzewka napewno nie zaszkodzi a pomoże. Ale nie jestem tak obowiązkowy. Gdybym był trenerem z grupą to bym im i sobie(przykład) coś tam wymusił.  Na nartach czasem zrobię parę wymachów przed pierwszym zjazdem. I zawsze dość wolno zjeżdżam pierwszy raz. Jestem sztywny, stok nieznany(dziś). Ale z kolei generalnie najlepiej mi się jeździ w drugiej połowie dnia. Chociaż są wady. Zryty stok, zmęczenie.

Dobrze napisane. Szczerze i od serca. Bez wzorców z sevres i takich tam. Przy grupie wiadomo, ze nie tylko oni ale samemu jest się przykładem, wiec trzeba samemu robić co chcemy aby oni robili. Odpowiedzialność za innych to znacznie więcej niż za siebie i tu rozgrzewka nabiera dodatkowego sensu.

Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, Chertan napisał:

Absolutnie, temat był sensowny i zrobiła się gównoburza i pokazywanie kto ma dłuższego. A potem prześmiechujki. Po cholerę zaznaczać co chwilę swoją obecność, takie podsikiwanie terenu.

Mitek obsikał okolice morskiego oka a potem napisał, ze się nie zna. Co się dziwisz? A z reszta zgoda.

Link to comment
Share on other sites

Ja rozgrzewam przez nartami kolana, biodra i pas barkowy. Dziwnie się czuję, bo na stoku...nikt albo prawie nikt tego nie robi. Patrzą na mnie jak na zombie.

Potem ja patrzę, jak pełne tobogany jadą w dół stoku.

  • Like 2
  • Thanks 2
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Dzięki wszystkim rozgrzewającym się, chociaż trochę bo dbacie też i o moje bezpieczeństwo w ten pośredni sposób. Chciałbym podkreślić to co napisali koledzy niektórzy to znaczy "połączenie" - dość częste - rozgrzewki z pierwszym zjazdem a nawet zjazdami typu zapoznawczego.

To wydaje się obowiązkowe.

Pozdrowienia

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...