Jump to content

Plus80

Members
  • Posts

    189
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Plus80 last won the day on January 15

Plus80 had the most liked content!

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Plus80's Achievements

Collaborator

Collaborator (7/14)

  • Very Popular Rare
  • One Month Later
  • Conversation Starter
  • Week One Done
  • Collaborator

Recent Badges

154

Reputation

  1. “Sometimes my mind goes kind of crazy about skiing and I ask myself, what if...?” - Markus Eder. Co jeśli ? Święty Piotr - witaj przyjacielu! Byłeś wspaniały, teraz jesteś w niebie.
  2. To brak logiki! Ja mam "doskonałego". Więc ten na "poziomie" to jeszcze bardziej doskonały. Mój "doskonały" w języku anglo-amerykanów nosi nazwę "The skier`s edge". Coś jakby "krawędź narciarza". Czyli krawędź narciarza zmieniła się u tłumacza w narciarza doskonałego. Który potem pojawił się na poziomie. A mnie się wydaje, że z poziomu wznosimy się w doskonałość. A nie odwrotnie.
  3. Doskonale zrozumiałem. Doskonale! Problem jest nie w nartach(akurat te są dobre, co widzę na filmie), ale w umiejętnościach. Kolega postawił pytanie i to jego sprawa. Ale doświadczeni narciarze nie powinni na każde pytanie odpowiadać -tak lub nie! Tylko bliżej sprawę wyjaśnić. Dywagowanie, czy parę cm dłuższa narta, czy krótsza, czy może jeszcze więcej cm, nie ma zupełnie sensu. To nie ten poziom jazdy. Ja też nie krytykuję jazdy. To, że jedzie wolno z takimi umiejętnościami to dobrze. Nikomu nie zagraża. Ja też nie wiem jaka narta byłaby optymalna dla niego. To dyskusja akademicka. Ta co ma wystarczy i należy się skupić na nauce.
  4. "Proste" ćwiczenie jak przejść od skrętu z kątowym ustawieniem nart do skrętu na równoległych nartach – Reilly McGlshan Skręty pokazane na filmie, od 30-60 sekundy, są często wykonywane przez narciarzy, na początku nauki skrętów. Jak się tego pozbyć rozpoczynając skręt od równolegle ustawionych nart i przechodząc do dalszego etapu nauki jazdy? Ćwiczenie ropoczyna się od 60 sekundy. Narciarz jest ustawiony w skos stoku. Pierwsze(czego on tu nie robi), to warto przećwiczyć na takim stoku przekręcanie nart na dolne ich krawędzie. Rozpoczynając(myślowo) od przekręcenia stóp w butach i jednocześnie pochylając kolana w dół stoku. Narty będą się ślizgać w bok, zostawiając za sobą gładki ślad. Zatrzymamy to mometalnie, przechylając kolana w górę stoku. Góra ciała, ręce, kijki zostają bez zmian. To warto przećwiczyć, w obie strony, by dojść do pewnej wprawy! Wracamy do 60 sekundy. Wypłaszczamy narty, trzymając je równolegle.(Pamiętać, że stojąc w skos stoku, obciążamy głównie dolną nartę). Glashan się nieco podnosi, w czasie tego przekręcania nart na dolne krawędzie i jego biodro skręca się nieco w kierunku, w którym narty zaczynają jechać, kierując dzioby w dół stoku. . Biodro daje tylko bardzo krótki impuls skrętu nart. Należy o nim zapomnieć, zwracając uwagę na tors, by się nie obracał za biodrem, tylko był utrzymywany w dół. Uwaga! ● Nie należy mylić przekręcania nart na krawędzie –wypłaszczanie, ustawienie pod kątem. ● Od skrętu nart, gdy jadą do przodu. ● To jest to trudne ćwiczenie. Więc należy to raczej robić z instruktorem. Ponieważ wcześniej należy opanować prawidłową jazdę w skos stoku. https://www.youtube.com/watch?v=qNKHJsJlr-0
  5. Zastanawiałem się na tymi zestawami. Ładnie dobrane. I każda para dedykowana do stoku i śniegu. Nie mogąc ich osobiście przetestować. Każdą parę z obu zestawów! Mój wybór padł na pierwszy zestaw. Kierowałem się głównie kolorami. Jakoś mi bardziej odpowiadało ich zestawienie. No może i jeszcze coś ! Drugi zestaw wskazuje na większy spid. Pierwszy idzie w kierunku częstszych skrętów. Co mi osobiście bardziej odpowiada.
  6. Miałem z żoną świetną rozrywkę, z drugiego przejazdu slalomu z Wengem. Oglądamy slalomy. Żona świetnie wyczuwa wszystkie błędy. A jak coś na piewrszy rzut oka nie widać(nawet na zwolnieniu) to ja starm się wyjasnić przyczynę. Dzisiaj było świetne widowisko. Uwielbiam takie. Jak z góry jest "zaprogramowane", kto wygra, to slalom jest nudny. To jak kolejna maszyna, co jedzie szybciej. Ale człowiek to nie maszyna. To żywa istota, która rywalizuje. I w tym jest szczególne piękno sportu. Ten chłopak z Norwegii Brathen(?) jest mi znany od dwóch lat w slalomie. Świetnie jeździ, ale coś mu się przytrafiało. Jak się przytrafia, to się nie kończy, to się popełnia błąd, idąc na całość. Punktów FIS`u jest mniej i jedzie się po gorszym stoku. Normalka! Dzisiaj w pierwszym przejeździe(nie oglądałem) coś mu nie poszło i wylądował w okolicy trzydziestki. Ale to nie zawodnik, który ciuła punkty. To gwiazda, która może zastąpić Kristofersena, kolegę z ekipy. Pojechał drugi przejazd. Stok jeszcze przyzwoity(jest ciepło w Wengen). I patrzymy z żoną na kolejnych. Na błędy, na czas. I komentujemy. Jeszcze zielono, ale zbliża się trudna ścianka. Obsunięcie(znamy osobiście obsunięcia na ściankach), będzie czerwono. Jest, ale minimalne. Może nadrobić, jeszcze kawałek stoku. Ale szanse dla większości są słabe. Ciało już zmęczone, a tu należałoby przyspieszyć, puścić narty... Siedzący na fotelu odetchnął, widział kolegę na telebimie. Pierwsza połowa trasy nie zapowiadałą, że posiedzi dłużej. I tak się bawimy przed ekranem. Inny, znany, długie nożyska, ale zawsze tak wykoślawiane, że było już w przeszłości pudło. Spóźnił skręt, przez kilka bramek, nie "jedzie" na nartach, tylko przerzuca się z nartami z jakieś dziwne pozycje. Ale "objechał" te tyczki. Na mecie kiwa głową - ale odpaliłem numer! Wreszcie jedzie ostatni. Kolega wzór z ekipy. Dwie sekundy do przodu. Niemożliwe, by nie był na zielono na mecie. Temu na fotelu Audii ciekną łzy ciurkiem. Pudełko czeka. Punkty czekają. O kasie nie piszę. Kolega mknie do mety. Zielono, z dużą przewagą. Ostatni odcinek, ponad sekundę zielono. Ten z fotela ma pewne dwójkę na pudle. Nic więcej! Nic? Jeszcze jadący nie przejechał mety. I przejechał, tylko z niewłaściwej strony tyczki. Co się stało? Przecież gdyby w głowie się mu wyświetlał czas jego przejazdu i widział, że ma sekundę plus do kolegi tuż przed metą, to wystarczyło minimalnie zwolnić i byłoby złoto. Ale czas się nie wyświetla. I dlatego nieraz na mecie ten sam zawodnik, który dzisiaj ominął tyczkę, rozkładał ręce z pretensjami. Co jest! Przecież jechałem bardzo szybko, ile się dało. To skąd te pół sekundy i czerwień? Z życia! Lubię oglądać życie a nie maszyny. Maszynami się zajmowłem zawodowo.
  7. Plus80

    Skręt S

    Nie będę szukał błędów, nie jestem trenerem, który szkoli dobrych zawodników. Zresztą ich nie widzę. A zwolniłem film do szybokości 1/4. Może gdyby go zarestrować i śledzić klatkę po klatce, coś by się mi rzuciło w oczy. Lubię takie analizy. Choć nie robię ich po tom by się upodobnić idealnie do wzoru na filmie. Trzeba starać się robić podobnie, by jazda wyglądała dobrze. Ale przecież demonstratorzy na portalach jeżdżą "ładniej", niż najlepsi zawodnicy. Ale gdyby tylko o tej ładności zależał czas na mecie. Zależy, ale nie tylko od niej. Przepraszam za długi wstęp. Co do filmu. Widać, że jedzie ten sam narciarz, na różnych nartach. Jedzie bardzo podobnie. Każdy ma swoją manierę jeżdżenia i ona wychodzi w każdym skręcie, dłuższym i krótszym. Na takich nartach, czy innych. To tyle. Co bym chciał od niego? Gdyby mi powiedział słuchaj - chcę jeszcze dynamiczniej jeździć, szybciej skręcać, mieć lepszy czas w slalomie. Tu mam w głowie wzory. Wzory najlepszych. Zamieściłem na portalu film Kristoferswna. Jak się rozpędza od nart równoległych "sterowanych"(tu mnie objadą) do końcówki na tyczkach kolanówkach. Chodzi o prostowanie ciała na narcie wewnętrzej przed linią spadku stoku. Zanika u Kristofersena na kolanówkach. Zanika! Kolega na filmie się wyraźnie prostuje. Więc proszę tego unikać. To jest jednyna rada. Prostowanie się na narcie węwnętrznej to nie wada. Tylko w dzisiejszej jeździe, głównie w slalomach, nie daje dużych mozliwości na dobry wynik.
  8. Nie wiem po co ta dalsza dyskusja. Warunki są trudne. Śnieg mokry, rozjeżdżony. Narciarz jedzie bardzo bezpiecznie. Nikomu nie zagraża(jemu grożą). Narty ma i wydaje się, że do tego co robi na stoku, całkiem dobrze pasują. Czyli, jak to jest teraz jest modne, są dedykowane. Na węższym stoku, o podobnej strukturze, jak ten na filmie też by zjechał, w tempie które stosuje. Wydaje mi się, że jak mu narty nieco przyspieszyły, to musiał jechać dłużej w skos stoku, by zwolniły i odważyć się na kolejny skręt. Tą obawę trzeba przezwyciężyć. Trochę pracy ze starym wygą instruktorskim i faktycznie wszystkie ścianki w Polsce, przy takim śniegu jak na filmie, staną otworem. Teraz będzie głównym problemem ten "stary wyga". Mam tu pewne osobiste wskazania, ale forum nie jest słupem ogłoszeniowym. Więc nie podam.
  9. Plus80

    Pięcistawy

    A można się wybrać do Pięciu Stawów w maju, po początku maja, gdzie jest tłum. Byłem tu z kolegami w okolicy 12 maja, na nartach. Był fajny zjazd z Walentowego Wierchu, z Koziego Wierchu, fajny szeroki żleb w stronę schroniska. No i zjechaliśmy z Miedzianego w stronę schroniska. A od schroniska można było zjechać do doliny Roztoki i chyba częściowo doliną. Rano firn był zmarznięty. Na Kozim już prawie nie było śniegu(południowy stok). Oczywiście wyjazd na firn. Po opadach puchu to raczej jeżdzić tylko w dolinie. Jest gdzie to robić. Dolina jest bardzo ładna, szeroka.
  10. Plus80

    Skręt S

    Wprowadziłem pewne zamieszanie z tym skrętem "S". Nie musi się jeździć tym skrętem w sensie dosłownym i będzie fajnie. Ale przydałoby się jeździć(darujmy sobie ten wymuskany "karwing") przynajmniej na nartach równoległych, wykonując jednak na stoku ślady przypominające literę duże "S". Dla tych tym co ciepliwie mnie tolerowali, mam ładny alpejski pejzaż filmowy i przykład jazdy na równoległych nartach, linki do YT. Ten górka na którą wyjeżdża krzesełko nazywa się Tete de Balme i jest położona na granicy francusko-szwajcarskiej, wzdłuż której jedzie wyciąg. W kamerze, która się nieco trzęsie, pojawia się teren dla frirajdowców. Gdy wyciąg zbliża się do górnej stacji widać już masyw Mont Blanc i na prawo dolinę Chamonix. Na kolejnym filmie będzie to jeszcze lepiej widoczne. Tu zobaczymy od lewej szczyt Aiguille Vert, obok w prawo słynną "skałę" Dru. Pod Aiguilles Verte jest bardzo znany ośrodek Les Grands Montets(3270 m) dostępny kolejkami z Argentiere, gminy w dolinie na poz. 1250 m( w dolinie-bliżej kamery niż Chamonix). Prawa strona doliny Chamonix to masyw szczytów trzy tysięcznych Aiguilles Rouges. Od strony doliny są położone tu dwa ciekawe ośrodki Fleger i dalej Brevent, połączone wyciągami. Zamieszczone zdjęcie przybliża masyw Mont Blanc. Widać nieco z prawej tego szczytu Aiguille du Midi. Zjeżdża się z niej na lewo. Na widoczny lodowiec Giganta(Geant) i potem w kierunku kamery na Mer de Glace, który jest widoczny u dołu zdjęcia. Zjazd ma 22 km i prawie 2000 m różnicy poziomów. https://youtu.be/m1NxhFvHC3U https://www.youtube.com/watch?v=PO9ShdQ44aI
  11. Plus80

    Skręt S

    G_Mosornya.mp4 Joubert nie wymyślił "avalement". Wspomina w swej książce, że właśnie podejrzano ten element u J.C. Killego. W komentarzach do ww. linku gość pisze o "jet turn". Ale jest pewna różnica między "jet turn"("odrzutowy" skręt) a "avalement". "Jet turn" to ja robiłem czasem, jadąc dawno temu w Kotle Gąsienicowym. Chyba to w polskiej literaturze nazywa się "przeciw skręt". Wykonanie następujące -kończąc skręt należało "wypchnąć " narty wysiłkiem mięśni brzucha przed siebie i jeszcze bardziej w górę stoku. Efekt był taki, że sylwetka narciarza(patrząc prostopadle z boku) wyglądała tak, że kolana zbliżały się do klatki piersiowej i też klatka zbliżała się do kolan(człowiek składał się w pasie jak scyzoryk). Co się dalej działo? Otóż przed narciarzem(nartami) pojawiała się "virtualna mulda". Którą się najlepiej czuje na stromych stokach. Ten "scyzoryk" łatwo pokonywał tą muldę(tu należy zauważyć, że to była "górka" muldy, a nie sama mulda(dołek). Przy jeździe po rzeczywistych muldach też następuje, przed "górką" muldy, takie "złożenie się" jak scyzoryk("avalement"), ułatwiające połknięcie "górki". To co napisałem wyżej, to dla bardzo wielu osób może będzie prawdziwą chińszczyzną. Jak ktoś to kiedyś robił, czy próbował, to wie o co chodzi. Pokonywanie "virtualnej górki" na stromych stokach przez "avalement" jest świetną metodą i mającą zastosowanie w dziewiczych śniegach(strome stoki, szersze żleby). Jechałem tak kiedyś na GS 9 Atomika w żlebie, do którego się można dostać od góry, z górnej stacji na Łomnickie Ramię, pod Łomnicą. Narty rozpędzone w skręcie w skos stoku łatwo się wydostawały na powierzchnię(dodatkowe mocne oparcie na kijku). I wtedy można je było obrotem nóg(dolnej części ciała) obrócić, szybko i prawie o 180 st. Co jest niesłychanie ważne w stromym terenie, by nie nabrały gwałtownie gazu. Ja teraz wracam do "avalement" do odciążenia przez kompensację, połykanie, czy dolnego. Chodzi mi o skręt "S". Muszę połknąć wirtualną górkę. Ona zawsze jest, tylko nie odczuwalna na mało stromych stokach. Chodzi mi o zapoczątkowanie skrętu, nie przez wyjście w górę i odciążenie nart, ale odciążenie przez zastosowanie "scyzoryka". Daje mi to szybsze wejście na krawędź narty zewnętrznej. Tak się wczoraj woziłem z żoną na pustym, równym stoku na Mosornym. Pod koniec jazdy zaproponowałem żonie jazdę, bez wbijania czy markowania kijka. Tylko prawidłowo trzymanego ukośnie. Narty, które mamy, dają "kopa", same niejako wypychają kolana do góry. Nie należy w tym momencie tylko się podnosić. I należy nisko, elastycznie jeździć. Naprawdę nie trzeba mieć dużej szybkości, by narty weszły w skręt. Zauważyłem przy okazji, że jazda bez markowania kijkiem(kijki muszą być, ponieważ kijki stabilizują ciało) ułatwia docisk przodu narty, gdy wjeżdżają w linię spadku stoku. Markowanie kijkiem to jest ruch ręki do przodu i do góry, prawie w tym samym momencie, gdy tors "nurkuje" w dół. Są przeciwne! Nie używania kijka ułatwia to nurkowanie, i narty wcześniej, i płynniej wjeżdżają na krawędzie. Żona tak się rozochociła, że zjechała tak na sam dół stoku. Ja też zrobiłem ze dwa zjazdy od samej góry do dołu, bez markowania kijakami. Ciągle mam odruch w górę, przy zapoczątkowaniu skrętu i walczę z nim. Jeżdżę jeszcze za wysoko(zrobiła mi żona kilka filmów). Jak będą dobre warunki i pusty stok ćwiczymy jazdę bez markowania skrętów kijkami. Czytając moje opisy techniki ktoś pomyśli, że jak mnie zobaczy na stoku, to powiniem być to ktoś wyjątkowy, jakiś stary mistrz. Pędzący w dół stoku, jak młody zawodnik skrętami "S". Widzę swoim filmie jak "pędzę''. Co roku wolniejsze ciało. Szybkość jazdy może niewiele się zmienia. Ale częstość skrętów bardzo. Mam film z przed dwudziestu kilku lat z Koninek. Stok slalomowy. Jadę śnigiem, dokładnie w jego linii i widzę pracę nóg. I teraz widzę na stoku o podobnym nachyleniu. Bardzo duża różnica. Kiedyś jeździłem po muldach na "ołówkach" i byłem w stanie wybrać każdą muldę, każdą górkę. Teraz unikam większych muld. Reakcja organizmu wystarczy mi, gdy ruszam z miejsca, na dwa, trzy skręty. Ale wolna jazda, to obracanie na siłę nart na każdym garbie. To nie jest jazda, tylko zsuwanie się w dół ! Ale najważniejsze, że się jeszcze jeździ ! Film z przed dwóch lat
  12. Plus80

    Skręt S

    CD. Realne muldy, to w dużym uproszczeniu, to coś w rodzaju rociągniętej sinusoidy, tylko rozciągniętej nie poziomo, ale po stoku, w dół. Połówka ujemna to dołek(mulda), dodatnia-to górka. Jedziemy po tej sinusoidzie w dół. Środek ciężkości posuwa się nad nią(nad górkami) po linii krzywej, ale łagodnej. Aby go nie zmuszać do gwałtownych skoków(co odczujemy to jako uderzenia nart o górkę i wyrzucanie w powietrze na górce), musi po tej linii się posuwać. W praktyce to jest zachowane, gdy w muldzie się prostujemy, a na górce kurczymy. To nie jest przysiad ! Należy, pochylając tors(do przodu i w dół), jednocześnie podciągnąć kolana do góry. Wtedy połkniemy tą górkę. Avalement(połykanie). Jazda po muldach jest bardzo trudna, ponieważ tego co wyżej napisane, narty wykonują różne łuki. Kompensację można przećwiczyć na garbach terenowych. Ugięcie ciała na garbie, wyprostowanie między garbami. Tego uczyli dawniej instruktorzy na samym początku nauki. Gładki przejazd przez takie garby. Ja tu nie piszę o nomenklaturze obowiązującej w danym kraju. Każdy ma swoją. Opisuję tylko zjawisko.
  13. Plus80

    Skręt S

    Nieco fizyki. Ciało jako całość ma swój środek ciężkości. Ten środek to jest coś takiego, że cała masa ciała(np. 70 kg) jest w tym punkcie. Gdyby ciało się nie ruszało, niezależnie od tego jakby było zgięte, to środek ciężkości byłby w jednym miejscu, niekoniecznie w samym ciele, ale poza nim. Ustalenie rtego punktu nie jest takie łatwe. Środek ciężkości kuli(materiał jednorodny jest w jej środku. Nie komplikując tego nadmiernie można powiedzieć, że środek ciążkości narciarza. Przymującego pozycję, której uczą na początku instruktorzy(ugięte nogi w stawach; kostki, kola i biodra jest w okolicy pępką. Przy czym, może być głębiej w ciele( narciarz odchylony do tyłu, lub poza ciałem(przed pępkiem gdy wychyli się mocono do przodu. W czasie jazdy po stoku środek ciężkości narciarza porusza się po łagodnej krzywej, biegnącej w dół(i w bok-skręt). CD. później
  14. Plus80

    Skręt S

    No faktycznie trudno takiego zobaczyć. Warun-jak napisał sympatyczny kolega, musiałby być następujący. Kwiecień(slipy), Kocioł Gąsienicowy(jest), muldy giganty(nie będzie, brak odpowiedniej warstwy śniegu i raktrak), narciarz szkolony w starym stylu(np. ja -zdecydowanie za stary, nowy styl to raczej gładki stok i karwing). Czyli niemożliwe. Ale można zobaczyć dalekie przybliżenie, jeśli się ktoś pospieszy do Zawoji na Mosorny. Będę do drugiej. Jak nie pokażę to przynajmiej pogadamy. To też się liczy. Do zobaczenia na stoku.
  15. Nie jest to tanie, raczej nie kupię. Żona mnie nakręci i podzielę się na klatki.
×
×
  • Create New...