Jump to content

polskie narciarstwo alpejskie


karwer
 Share

Recommended Posts

Tradycje narciarskie mamy piękne i to nie podlega dyskusji dlatego tym bardziej zadziwia współczesna niemoc w sporcie. Takie kraje jak Czechy, Słowacja, Chorwacja, Słowenia na dobre

zadomowiły się w Pucharze Świata. My z potencjałem ludzkim równym sumie czterech wymienionych statystycznie powinniśmy mieć osiągnięcia przynajmniej jak jeden z nich, czasu na to mieliśmy już wystarczająco.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 79
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Anglicy, Belgowie, Wegrzy, Chorwaci.....sa tylko z obywatelstwa. Na co dzien mieszkaja gdzies w Alpach: w Szwajcarii, Austrii...

Bardzo czesto juz jako dzieci, z rodzicami, ktorzy tam pracuja.

Niestety to nie jest prawda ale tylko ćwierćprawda - dotyczy jedynego w czołówce Belga.

 

Młodzi Chorwaci Mieszkają w Chorwacji mają niezłą organizację ze stronę byłych gwiazd i pieniądze od chorwackich przedsiębiorstw. Sprawa jest prosta tak jak do prowadzenia wojny tak i do uprawiania sportu zawodowego potrzebne są trzy rzeczy: pieniądze pieniądze i pieniądze (licentia poetica: Napoleon).

 

W Polsce pieniądze idą tylko na skoki narciarskie i to jest cała tajemnica. Poniżej link do klubu chorwackich narciarzy

https://www.ski.hr/partners/

Dla wyjaśnienia: Ina to taki chorwacki Orlen, a AWT to największy na całych Bałkanach dystrybutor produktów konsumpcyjnych.

A u nas skoki, skoki i skoki. A poza tym siatkówka, Kubica itp.

Bez pieniędzy nie ma sportu zawodowego.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście, oczywiście...

 

Skandynawów uczyliśmy jeździć na nartach, mieszkańców krajów alpejskich również. Przecież to my wymyśliliśmy kandahary, telemark to nasza narodowa specjalność, foki sprzedawaliśmy Eskimosom już w średniowieczu a Francuzów uczyliśmy jeść widelcem :D A i Polsporty były carving bo przecież kto zabraniał jeździć na krawędziach - więc właściwie narty karwingowe też my wymyśliliśmy ! Trzymajmy się tej narracji :D I jaki potencjał ludzki tej garstki entuzjastów  :D

 

A jeżeli chodzi o pieniądze: pieniądze nie pójdą do niszowego sportu który - let's face it -  statystycznie nikogo nie interesuje. Idą np na teamy kolarskie bo ludzie jeżdżą na rowerach i kupują rowery, na Kubicę bo tu same Kubice itd ...  - prosty mechanizm.  

Link to comment
Share on other sites

Potencjał ludzki jest ogromny ale skąd może o tym wiedzieć weekendowy max tygodniowy narciarski heiter, który zamiast jeździć na Nartach, woli nabijać codziennie posty oraz robić z siebie "znafcę."

Przyjedž kiedyś na cały sezon, zobacz na własne oczy jak działają, trenują, wyglądają Kluby Narciarskie a dopiero później wypisuj swoje "złote myśli."

Jak masz jakiś tam "Ziomie" problem to zapraszam w tym sezonie na Czarną Górę.
Zorganizuję Ci trening i przejazd na tyczkach (SL, GS) razem z Dziećmi jeżdzącymi w Klubie, sprawdzimy Twój poziom w rzeczywistości.
Link to comment
Share on other sites

Potencjał ludzki jest ogromny ale skąd może o tym wiedzieć weekendowy max tygodniowy narciarski heiter, który zamiast jeździć na Nartach, woli nabijać codziennie posty oraz robić z siebie "znafcę."

Przyjedž kiedyś na cały sezon, zobacz na własne oczy jak działają, trenują, wyglądają Kluby Narciarskie a dopiero później wypisuj swoje "złote myśli."

Jak masz jakiś tam "Ziomie" problem to zapraszam w tym sezonie na Czarną Górę.
Zorganizuję Ci trening i przejazd na tyczkach (SL, GS) razem z Dziećmi jeżdzącymi w Klubie, sprawdzimy Twój poziom w rzeczywistości.


Sorry ale chyba aż tak ogromny nie jest. To ciągle nisza, a jedna jaskółka...
Powszechne to są bieżki w Czechach, więc możliwa staje się selekcja...
Link to comment
Share on other sites

A jeżeli chodzi o pieniądze: pieniądze nie pójdą do niszowego sportu który - let's face it -  statystycznie nikogo nie interesuje. Idą np na teamy kolarskie bo ludzie jeżdżą na rowerach i kupują rowery, na Kubicę bo tu same Kubice itd ...  - prosty mechanizm.  

Nie wiem, czy dobrze cię zrozumiałem, ale narciarstwo alpejskie nie jest w PL niszowe - mnóstwo ludzi jeździ, mnóstwo (lepiej lub gorzej). Niszowe są i będą np. skoki narciarskie, czyli sport, który uprawiać może i będzie garstka ludzi. Nie pójdziesz sobie po pracy poskakać, no nie? A ze sportów zimowych publiczna kasa jest ładowana chyba tylko właśnie w skoki narciarskie, które nigdy masowo uprawiane nie będą, i które ogląda się w 3 lub 4 państwach na świecie.

 

W Kubicę kasa idzie, bo na najdroższe przeprosiny w historii III RP.

 

A w teamy kolarskie to nie wiem co masz na myśli - nasz jedyny team na światowym poziomie, czyli CCC, to sponsor prywatny.

Link to comment
Share on other sites

Rodzice rodzicom nierowni. Jedni pomagaja jako trenerzy, inni pomagaja ustawiac tyczki lub siatke ochronna. Rodzicow trzeba wychowac by pomagali w tym czym moga. U nas to: pomaganie w wozeniu tyczek, plugowanie trasy, w czasie zawodow: sekretariat, pomiar czasu, odbieranie numerow startowych, rozdawania bluczek/pizzy i goracego soku. 

 

Co do stokow. Powtarzam jeszcze raz, polskie stoki sa wystarczajace na wyszkolenie mistrza w SL. Tak zaczynal Kristoffersen. Dobra technika w SL pomaga w dobrych wynikach w GS. 

Szybkosciowe, rzeczywiscie, w Polsce warunkow jeszcze nie ma, ale mozna je stworzyc, jesli beda checi po stronie wlascicieli stoku/ow (w latach 80-tych treningi i zawody byly na Skrzycznem i gdzies w Tatrach). Pytanie tylko, czy mamy trenerow, czy tez PZN powinien wyskoczyc z kasy na jakiegos wynajetego.

 

ps. w Norwegii treningi szybkosciowe - SG (specjalne trzy-czterodniowe zgrupowania regionalne) zaczyna sie w tym sezonie, w ktorym dziecko konczy 11 lat, czyli obecnie rocznik 2009. Szybkosci osiagane przez takich maluchow to czasami 70km/h.

Kiedyś spotkałem trenera klubowego na wyciągu na Gąsienicowej. Dzieciaki śmigali na tyczkach aż miło. Żalił się że to tylko 15 lat, a potem rodzice zaczynają robić za "trenerów" i dochodzą finansowo do ściany. J jeszcze dodam od siebie, że sezon u nas jest za krótki, aby można mówić o wielkim wyczynie. Z drugiej strony jechałem z młodymi narciarzami - góralami,  na wyciągu w Suchym. Mówili że muszą się zapisać do klubu, bo będą mogli razem z klubem wybrać się w Alpy na narty. Siedząc przy klawiaturze komputera łatwo napisać że pojadą w Alpy. Na naszych stokach jest za mało jednostek treningowych aby było mówić o ściganiu się ze światową czołówką. Do tego ograniczenia finansowe. A jak da się ich jakoś obejść to pojawia się  następna bariera. Ile dzieci wytrzyma bez rodziców. Trudno jest rywalizować z kimś który wychodzi przed chałupę i ma górkę z bardzo długim sezonem. W krajach alpejskich jak i skandynawskich dochodzi do twego jeszcze popularność dyscypliny i duży napływ chętnych, tak jak w Chinach do tenisa stołowego. Więc jest wiele powodów abyśmy jeszcze przez wiele lat nie oglądali na stokach nikogo z Polski. Ale z drugiej strony, ludzie mają marzenia i dużo poświęcą aby zamierzony cel osiągnąć.   

Link to comment
Share on other sites

malo ludzi na gorce (nie wiem jak bylo rano i do poludnia), ale przy takiej garstce otwartych gorek w regionie, tej porze roku.. wszyscy jezdza do Bialki? nic tylko jechac do Poronina na narty :)

Rano było dużo bo były rozgrywane zawody w ramach MPP, jutro rano też tam będą zawody MPP

Link to comment
Share on other sites

Dla wszystkich zawodników bez wyjątku sezon trwa tyle samo tzn. zaczyna się na hali/lodowcu i tam też kończy.

Alpejczyk z Alp, po treningu idzie do domu lub do szkoły. A nasz zawodnik musi zapłacić za pobyt, za jazdę i ma wielką traumę bo tęskni za rodziną. 

Rozmawiałem kiedyś z czołowym szybownikiem świata, że szybownictwo jest cholernie drogie, szybowce za miliony.... Tylko się uśmiechnął i podsumował, jego syn uprawiał wyczynowo tenis ziemny, to dopiero kosztuje. A przecież wystarczy kawałek kortu. Tylko jak się policzy koszty z wyjazdami, trenerami i czymś tam jeszcze, to wychodzą gigantyczne sumy. Pierwsza setka WTA czy ATP ma wielkie pieniądze, ale dość szybko dochodzi się do granicy, gdzie poza satysfakcją nic więcej nie zostaje. Śmiem twierdzić że w narciarstwie jest podobnie, tylko jeszcze o jedną skalę trudności trudnej. Ale rodzice i dzieci żyją marzeniami, pewnie tysiące ich co roku wychodzi na stoki. Trzeba mieć marzenia i do nich dążyć. Bez względu na to, na jakim sportowym poziomie skończy się wyczynowa przygoda z narciarstwem, to na pewno i tak wszyscy będą wygrani. Nie lepszego nie ma, jak wychowanie jak poprzez sport, a tężyzna fizyczna, cechy charakteru, wychowanie poprzez ciężką pracę.  Kto wie jakby potoczyły się losy dziecka, jakby nie spędzała tyle godzin na stoku. Znam młodzieńca, który uprawiał sport bez większych sukcesów, był w młodym wieku niesamowicie spasiony, bez matki, ojciec gdzieś w Holandii. Po latach, szczupły, wysportowany, wspaniała żona, synek, wygrał dla siebie mistrzostwo świata.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Był już kiedyś (kilka lat temu) prężnie działający program / projekt Tauron Bachleda Ski. 
Zgrupowania w alpach w zimie, w lecie na lodowcach.

Co z niego wynikło? Chyba niewiele.
"Gwiazdy" tamtego projektu jeżdżą aktualnie w zawodach AZS Winter Cup.

 

 

 

Co to programu POLSKI MISTRZ to trzeba poczekać na jakieś efekty.

Na razie to widzę negatyw dla reszty narciarzy.
A było nim CODZIENNE wyłączenie trasy Palenica I w Szczawnicy w zeszłym sezonie w godzinach porannych (przez 2-3h) lub też całodniowe.
Nie były to wybrane dni w tygodniu co można by było zrozumieć, lecz ciurkiem jak leciało, dzień w dzień. 
Aktualnie widzę że przez najbliższe 2 tygodnie trasa będzie otwarta przez cały dzień tylko podczas jednego dnia - 2 lutego. Cóż za postęp  :) 

Inni narciarze też chcą po niej pojeździć bez przeszkód i to nie od święta raz na ruski rok. Jazda po przerytej treningami / zawodami trasie to nie to na co się czeka tyle miesięcy.

 

Tylko czekać aż wpadną na pomysł ograniczenia funkcjonowania trasy nr 5 na Jaworzynie bo tam też zarządza PKL z którym skumał się PZN.

Link to comment
Share on other sites

Wstyd mi za taki post jak Twój, Paweł. Dzisiaj niestety ego jest na pierwszym miejscu.

Gdzieś ten narybek musi trenować. Ja się cieszę że na czarnej górze widać regularne treningi tyczkowe, komercyjne ale chyba też klubowe. Trasa A jest szeroka, więc całości nie psują.
Link to comment
Share on other sites

 

 

 

 

A było nim CODZIENNE wyłączenie trasy Palenica I w Szczawnicy w zeszłym sezonie w godzinach porannych (przez 2-3h) lub też całodniowe.
Nie były to wybrane dni w tygodniu co można by było zrozumieć, lecz ciurkiem jak leciało, dzień w dzień. 
Aktualnie widzę że przez najbliższe 2 tygodnie trasa będzie otwarta przez cały dzień tylko podczas jednego dnia - 2 lutego. Cóż za postęp  :)

Inni narciarze też chcą po niej pojeździć bez przeszkód i to nie od święta raz na ruski rok. Jazda po przerytej treningami / zawodami trasie to nie to na co się czeka tyle miesięcy.

 

 

Teraz też tak jest, młodzi muszą gdzieś trenować, ta trasa jest idealna do treningów - do luźnej jazdy niekoniecznie.

Link to comment
Share on other sites

Wstyd mi za taki post jak Twój, Paweł. Dzisiaj niestety ego jest na pierwszym miejscu.

Gdzieś ten narybek musi trenować. Ja się cieszę że na czarnej górze widać regularne treningi tyczkowe, komercyjne ale chyba też klubowe. Trasa A jest szeroka, więc całości nie psują.

Miałem napisać, że nic z tego, bo jak znam życie to zainteresowani  pokłócą się o dostępność, ale nie przyszło mi do głowy, że jeszcze Forumowicze

zgłoszą się z pretensjami............. :lol:  :lol:  :lol:

Link to comment
Share on other sites

Wstyd mi za taki post jak Twój, Paweł. Dzisiaj niestety ego jest na pierwszym miejscu.

Gdzieś ten narybek musi trenować. Ja się cieszę że na czarnej górze widać regularne treningi tyczkowe, komercyjne ale chyba też klubowe. Trasa A jest szeroka, więc całości nie psują.

 

Trenować niech trenują o to pretensji nie mam, ale z 2 dni na cały tydzień mogli by trasę rano udostępnić wszystkim no nie? Tylko o to mi chodzi.

Link to comment
Share on other sites

Trenować niech trenują o to pretensji nie mam, ale z 2 dni na cały tydzień mogli by trasę rano udostępnić wszystkim no nie? Tylko o to mi chodzi.

I w tym problem, bo zwykłym śmiertelnikom musieliby ratrakować trasę, a taka nie nadaje się na intensywne treningi.

Wyślizgana i nie ratrakowana jest idealna do treningu.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...