brachol Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu Ja zdawałem zaraz jak skończyłem 17 lat, w 1992 można było zacząć kurs nie mając jeszcze 17 lat. Marek, 13.12.1981 to była niedziela, za wiele nie pamiętam z tego czasu, ale to akurat tak. pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 5 godzin temu Udostępnij Napisano 5 godzin temu 7 godzin temu, a_senior napisał: Skupieni, ale często groźni. Niedaleko stąd do stwierdzenia, że czują się pewniej od innych kierowców i jeżdżą od nich bezpieczniej. Ponoć tak uważa 75% kierowców. Podobnie jest z samooceną. Większość uważa, że jest lepszymi kierowcami od innych. A w ogóle to prawie wszyscy kierowcy uważają, że są dobrymi kierowcami. BTW, ja też uważam, że jestem lepszy od większości kierowców. 🙂 A już na pewno lepszy w parkowaniu na kopertę. Podobnie uważam, że jestem lepszym (wciąż :)) narciarzem od większości nartujących. 🙂 Andrzej, a co i kto wyznacza standard bezpiecznej jazdy? Czyli Ty jadąc z kolegą jako pasażer, który jeździ podobnie do Ciebie, gremialnie stwierdzisz że jeździ dobrze, jadąc ze mną jako pasażer, ze jeżdżę za szybko a co za tym w myśl zasady niebezpiecznie, ja znowóż będąc pasażerem jadąc z Tobą dojdę do konkluzji, że jeździsz na zasadzie w całym kawałku z punku A do B potrafisz dojechać, a ja jadąc z np. Grimsonem dojdziemy do wniosku, że obaj potrafimy jeździć i to dobrze. Gdzie leży prawda i co jest wyznacznikiem owej bezpiecznej jazdy? No przecież nie przepisy, Lublin pokazał, że da się supernowoczesną drogę obwarowaniami spierdolić, nie mówiąc już o komplikacji interpretacji znaków przez kierowcę. Czy ramy prawne tworzone przez super specjalistów od ruchu drogowego takich jak Jarek co ukradł księżyc są wyznacznikiem? Ten co przemierzył setki km w foteliku na tylnym siedzeniu jest opiniotwórczy? Toczysz boje z Mitkiem, narciarskie, że nie da się w 100% bezpiecznie jeździć na nartach, bo zawsze ktoś w Ciebie może wjechać i tam chyba przytoczyłeś przykład (tu z pamięci - a ta jest zawodna) jak chyba w Twoją Żonę (nomen omen doświadczoną narciarkę) wjechał narciarz. Czy można było tego uniknąć, no oczywiście że tak. Ale to następny level umiejętności narciarskich. Widocznie jeszcze tej umiejętności w tamtym czasie nie posiadała. Teraz pewnie już jest mądrzejsza. Reasumując, wiem, że są osoby które potrafią jeździć o kilka poziomów lepiej ode mnie, ale skoro udało mi się przejechać myślę grubo ponad 2mln km w jednym kawałku z oględna znajomością przepisów, to coś tam musze jednak umieć i cos tam muszę o poruszaniu się po drogach wiedzieć. pozdro 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 5 godzin temu Udostępnij Napisano 5 godzin temu (edytowane) 8 minut temu, brachol napisał: Ja zdawałem zaraz jak skończyłem 17 lat, w 1992 można było zacząć kurs nie mając jeszcze 17 lat. Marek, 13.12.1981 to była niedziela, za wiele nie pamiętam z tego czasu, ale to akurat tak. pozdro Piotrek, a skąd wiesz że to była niedziela? W tamtych czasach kalendarz nie ustalał dni tygodnia, tylko sugerował 🙂 Pewnie ONI wiedzieli, że Witek będzie wojskowym, mimo iż Witek jeszcze o tym nie wiedział. Aparat władzy był wszechmocny i wszechwiedzący, dlatego Bóg im nie pasował - niezdrowa konkurencja 😉 . pozdro Edytowane 5 godzin temu przez Marcos73 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
kordiankw Napisano 5 godzin temu Udostępnij Napisano 5 godzin temu 9 minut temu, Marcos73 napisał: Piotrek, a skąd wiesz że to była niedziela? W tamtych czasach kalendarz nie ustalał dni tygodnia, tylko sugerował 🙂 😉 . pozdro Bo nie było Teleranka 😭 1 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu 2 godziny temu, Mitek napisał: Cześć Ja zdawałem na prawo jazdy w 1982 roku. Egzamin był po prostu śmieszny - dlatego dobrze go pamiętam. Całość - piszę o praktyce bo teoria zawsze była śmieszna - trwała dokładnie 3min 2 sek. Pozdro To co w 80’ brzmiało jak science fiction dziś jest codziennością praktycznie w każdej sferze naszego życia 😉 a egzamin cóż jak był taki jest, jakby czas stał w miejscu 🤷♂️ Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu 18 minut temu, PaVic napisał: To co w 80’ brzmiało jak science fiction dziś jest codziennością praktycznie w każdej sferze naszego życia 😉 a egzamin cóż jak był taki jest, jakby czas stał w miejscu 🤷♂️ Cześć No tu akurat zmieniło się bardzo dużo Paweł. Teoria - odpowiedzi na pytania mieli wszyscy w formie półoficjalnej ściągawki. Nie było żadnego placyku a jeździłem dosłownie tak: wyjazd z miejsca parkingowego wzdłuż, 20m, skręt w lewo w drogę dwupasmową z pierwszeństwem, 200m skrę t prawo lewo skos, 100m (po taki łuku (Plac Inwalidów w Warszawie, kto był ten wie), włączenie się na tą samą drogę i zaraz zawrotka, 300m, skręt w lewo w drogę z której pierwotnie wyjechałem i parkowanie w tym samym miejscu w ciągu pojazdów. Dziękuję zdał Pan... Pan, chyba zdawałem gdzieś w okolicach 17 urodzin. Obecny egzamin, gdzie niektórzy zdają po 10 razy, jeżdżą godzinę itd. to jest inna bajka - wiem bo zdawałem i nie zdałem. 🙂 Pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu 1 godzinę temu, Marcos73 napisał: Andrzej, a co i kto wyznacza standard bezpiecznej jazdy? Czyli Ty jadąc z kolegą jako pasażer, który jeździ podobnie do Ciebie, gremialnie stwierdzisz że jeździ dobrze, jadąc ze mną jako pasażer, ze jeżdżę za szybko a co za tym w myśl zasady niebezpiecznie, ja znowóż będąc pasażerem jadąc z Tobą dojdę do konkluzji, że jeździsz na zasadzie w całym kawałku z punku A do B potrafisz dojechać, a ja jadąc z np. Grimsonem dojdziemy do wniosku, że obaj potrafimy jeździć i to dobrze. Gdzie leży prawda i co jest wyznacznikiem owej bezpiecznej jazdy? No przecież nie przepisy, Lublin pokazał, że da się supernowoczesną drogę obwarowaniami spierdolić, nie mówiąc już o komplikacji interpretacji znaków przez kierowcę. Czy ramy prawne tworzone przez super specjalistów od ruchu drogowego takich jak Jarek co ukradł księżyc są wyznacznikiem? Ten co przemierzył setki km w foteliku na tylnym siedzeniu jest opiniotwórczy? Toczysz boje z Mitkiem, narciarskie, że nie da się w 100% bezpiecznie jeździć na nartach, bo zawsze ktoś w Ciebie może wjechać i tam chyba przytoczyłeś przykład (tu z pamięci - a ta jest zawodna) jak chyba w Twoją Żonę (nomen omen doświadczoną narciarkę) wjechał narciarz. Czy można było tego uniknąć, no oczywiście że tak. Ale to następny level umiejętności narciarskich. Widocznie jeszcze tej umiejętności w tamtym czasie nie posiadała. Teraz pewnie już jest mądrzejsza. Reasumując, wiem, że są osoby które potrafią jeździć o kilka poziomów lepiej ode mnie, ale skoro udało mi się przejechać myślę grubo ponad 2mln km w jednym kawałku z oględna znajomością przepisów, to coś tam musze jednak umieć i cos tam muszę o poruszaniu się po drogach wiedzieć. pozdro Cześć Marek, może dogadajmy się jakoś bo po grzyba mamy 2 razy pisać to samo? Głupio mi po prostu żerować na Twojej pracowitości, poważnie. Dodam tylko, że też chyba nigdy nie miałem okresu zachłyśnięcia się swoja samochodową jazdą. Może dlatego, że nigdy nie miałem w tym pierwotnym okresie porządnego samochodu a może dlatego, że jeszcze w pierwszej połowie lat 90, dość przypadkowo zresztą znalazłem się w środowisku polskich rajdowców i obserwowałem oraz brałem udział w pewnym sensie w powstawaniu tzw. "złotego okresu polskich rajdów". Szybko zobaczyłem co to znaczy porządne jazda samochodem z absolutnie pełną kontrolą w każdych warunkach. Ile to kosztuje pracy i jak wiele zależy od konfiguracji samochodu aby być pewnym. Ale przede wszystkim miałem okazję jeździć jako z najlepszymi polskimi kierowcami tamtych czasów Krszyśkiem Hołowczycem, Januszem Kuligiem, Leszkiem Kuzajem, Tomkiem Kucharem, Stecami, Fryczem itd. i tak rajdówkami czy treningówkami w trakcie treningów czy pokazówek ale przede wszystkim w normalnym ruchu drogowym normalnymi samochodami ale i rajdówkami. Miałem okazje również uczestniczyć w paru solidnych wypadkach rajdowych i to nie do końca jako obserwator. Zapewniam, że po takich doświadczeniach, jeżeli tylko ktoś jest normalny szybko wietrzeje z głowy ślizganie się w normalnym drogowym ruchu, palenie gumy na światłach czy inne wymysły spod znaku robionego Civica czy kitowanego Golfa. To tak samo jak na nartach - chcesz zapierdalać - zapisz się na kurs jazdy GS, później może... dojrzejesz do SL. A samochodem: zapisz się do klubu postartuj w KJS, przekonaj się jak nie umiesz hamować albo znaleźć się między paroma pachołkami. Pojedź na płytę i przekonaj sie co wiesz o wychodzeniu z poślizgu itd. A jak chcesz sobie pozapierdalać... to płać - im więcej tym lepiej. Pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu 14 minut temu, Mitek napisał: Cześć No tu akurat zmieniło się bardzo dużo Paweł. Teoria - odpowiedzi na pytania mieli wszyscy w formie półoficjalnej ściągawki. Nie było żadnego placyku a jeździłem dosłownie tak: wyjazd z miejsca parkingowego wzdłuż, 20m, skręt w lewo w drogę dwupasmową z pierwszeństwem, 200m skrę t prawo lewo skos, 100m (po taki łuku (Plac Inwalidów w Warszawie, kto był ten wie), włączenie się na tą samą drogę i zaraz zawrotka, 300m, skręt w lewo w drogę z której pierwotnie wyjechałem i parkowanie w tym samym miejscu w ciągu pojazdów. Dziękuję zdał Pan... Pan, chyba zdawałem gdzieś w okolicach 17 urodzin. Obecny egzamin, gdzie niektórzy zdają po 10 razy, jeżdżą godzinę itd. to jest inna bajka - wiem bo zdawałem i nie zdałem. 🙂 Pozdro A to przepraszam za skuchę bo myślałem że niewiele się różnił od tych z lat 90’ a przynajmniej jego końca kiedy sam podchodziłem bo ten do dziś jest praktycznie taki sam no mniej placu teraz pozostało do zrobienia . Ja pierwszy swój też oblałem na placu właśnie na własne życzenie jak to stwierdził egzaminator bo nie dałem kierunku przy cofaniu z skośnego , łuk zrobiłem patrząc się przez prawe ramię 💪 stara szkoła 😏 gdzie już wymagali niby przez patrzenie w lusterka a kopertę bezbłędnie . Po nim wyjechałem z kraju i po jakimś dłuższym czasie ponownie przystąpiłem do egzaminu niestety łuk oblałem 😂 zatrzymując się za daleko o 5cm od linii 😤 z linijką mierzył takie czasy były - qwa tak się wku… że trzeci już był bezbłędny plac i co najważniejsze miasto a zdawałem w LBN . pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu 5 minut temu, PaVic napisał: A to przepraszam za skuchę bo myślałem że niewiele się różnił od tych z lat 90’ a przynajmniej jego końca kiedy sam podchodziłem bo ten do dziś jest praktycznie taki sam no mniej placu teraz pozostało do zrobienia . Ja pierwszy swój też oblałem na placu właśnie na własne życzenie jak to stwierdził egzaminator bo nie dałem kierunku przy cofaniu z skośnego , łuk zrobiłem patrząc się przez prawe ramię 💪 stara szkoła 😏 gdzie już wymagali niby przez patrzenie w lusterka a kopertę bezbłędnie . Po nim wyjechałem z kraju i po jakimś dłuższym czasie ponownie przystąpiłem do egzaminu niestety łuk oblałem 😂 zatrzymując się za daleko o 5cm od linii 😤 z linijką mierzył takie czasy były - qwa tak się wku… że trzeci już był bezbłędny plac i co najważniejsze miasto a zdawałem w LBN . pozdro Cześć Cieszę się, że złapałeś sedno bo porobiłem literówek tyle, że nie da się tego czytać - bardzo przepraszam. Czyli kiedy wszedł ten placyk - dla mnie bardzo dobry pomysł swoją drogą, masz pojęcie? Pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
grimson Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu 24 minuty temu, Mitek napisał: Cześć Marek, może dogadajmy się jakoś bo po grzyba mamy 2 razy pisać to samo? Głupio mi po prostu żerować na Twojej pracowitości, poważnie. Dodam tylko, że też chyba nigdy nie miałem okresu zachłyśnięcia się swoja samochodową jazdą. Może dlatego, że nigdy nie miałem w tym pierwotnym okresie porządnego samochodu a może dlatego, że jeszcze w pierwszej połowie lat 90, dość przypadkowo zresztą znalazłem się w środowisku polskich rajdowców i obserwowałem oraz brałem udział w pewnym sensie w powstawaniu tzw. "złotego okresu polskich rajdów". Szybko zobaczyłem co to znaczy porządne jazda samochodem z absolutnie pełną kontrolą w każdych warunkach. Ile to kosztuje pracy i jak wiele zależy od konfiguracji samochodu aby być pewnym. Ale przede wszystkim miałem okazję jeździć jako z najlepszymi polskimi kierowcami tamtych czasów Krszyśkiem Hołowczycem, Januszem Kuligiem, Leszkiem Kuzajem, Tomkiem Kucharem, Stecami, Fryczem itd. i tak rajdówkami czy treningówkami w trakcie treningów czy pokazówek ale przede wszystkim w normalnym ruchu drogowym normalnymi samochodami ale i rajdówkami. Miałem okazje również uczestniczyć w paru solidnych wypadkach rajdowych i to nie do końca jako obserwator. Zapewniam, że po takich doświadczeniach, jeżeli tylko ktoś jest normalny szybko wietrzeje z głowy ślizganie się w normalnym drogowym ruchu, palenie gumy na światłach czy inne wymysły spod znaku robionego Civica czy kitowanego Golfa. To tak samo jak na nartach - chcesz zapierdalać - zapisz się na kurs jazdy GS, później może... dojrzejesz do SL. A samochodem: zapisz się do klubu postartuj w KJS, przekonaj się jak nie umiesz hamować albo znaleźć się między paroma pachołkami. Pojedź na płytę i przekonaj sie co wiesz o wychodzeniu z poślizgu itd. A jak chcesz sobie pozapierdalać... to płać - im więcej tym lepiej. Pozdro zgoda, kierowcy rajdowi to inna liga. wystarczy na YT odszukać film, jak pracują stopami, i robi się wtedy grubo. akurat na tym nagraniu widać też pracę wału kardana na kolumnie kierownicy. to na mnie robi największe wrażenie: Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
grimson Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu Praca rąk? tu jest nieźle: Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu 10 minut temu, Mitek napisał: Czyli kiedy wszedł ten placyk Gdzieś w międzyczasie twojego a mojego . W Belgii nie ma placu a egzamin to około 40min jazdy w mieście główne to kopertę sprawdzają , zawracanie plus reakcje zachowania przy dojeździe do ścieżki rowerowej ale też nikt nie egzaminuje z jazdy na autostradzie choć śmiało mógłby przez te 20 min sprawdzić czy kierowca ma pojęcie . pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Lexi Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu 3 godziny temu, kordiankw napisał: nie miałem wtedy skończonych 16 lat. 😄..ja też w 81 nie miałem - po kursie kazali mi czekać na egzamin aż skończę 16.......następny egzamin miałem w 97'.. następny w 98 ..i jeszcze jeden w 2008.. wszystkie "od szczała" zdane. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu 2 godziny temu, Marcos73 napisał: Reasumując, wiem, że są osoby które potrafią jeździć o kilka poziomów lepiej ode mnie, ale skoro udało mi się przejechać myślę grubo ponad 2mln km w jednym kawałku z oględna znajomością przepisów, to coś tam musze jednak umieć i cos tam muszę o poruszaniu się po drogach wiedzieć. Umiesz, umiesz. Jak i inni piszący w tym wątku, który tylko pobieżnie śledzę. BTW zgadzam się na ogół ze wszystkim co piszesz, bo to głos rozsądku i racjonalności. Nie ma wsród nas, tzn. piszących w tym wątku, drogowych piratów. Wszyscy zgodnie oświadczają, że w zasadzie jeżdżą bezwypadkowo a więc bezpiecznie. Chodzi mi jednak o to by nie popadać w przesadną pewność siebie. Jeżdżę bezwypadkowo, świadomie, ze skupieniem (w przeciwieństwie do wielu jeżdżących w sposób, nazwijmy to - relaksowy) więc mogę sobie pozwolić na więcej, np. jeździc szybciej niż nakazują znaki. To wg mnie błędne i niebezpieczne podejście. Bardzo bliskie owemu powszechnego przekonania Polaków, że jeżdżą lepiej od innych. Oczywiście masz rację, nakazy i znaki to nie jest świętość, nie zawsze da się, czy nawet powinno je sticte przestrzegać. Ale to są sytuacje wyjątkowe. Np. wyprzedzanie ciągnika na podwójnej ciągłej, z którym mam w moich górach do czynienia nagminnie. W moim przypadku jest jeszcze gorzej, bo zdarza mi się, ale wyłącznie na rowerze czy pieszo, przejeżdżać czy przechodzić na czerwonym świetle, czym mocno denerwuję Mitka. 🙂 Jako kierowca staram się jednak przestrzegać przepisów, w tym dot. ograniczenia prędkości. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
brachol Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu 52 minuty temu, PaVic napisał: Gdzieś w międzyczasie twojego a mojego . W Belgii nie ma placu a egzamin to około 40min jazdy w mieście główne to kopertę sprawdzają , zawracanie plus reakcje zachowania przy dojeździe do ścieżki rowerowej ale też nikt nie egzaminuje z jazdy na autostradzie choć śmiało mógłby przez te 20 min sprawdzić czy kierowca ma pojęcie . pozdro Ja jak zacząłem chodzić na kurs czyli chyba w marcu 1992 to jeszcze nie było cofanie po łuku, jak poszedłem na egzamin w lipcu to już był łuk (można było patrzyć w tył), parkowanie prostopadłe, równoległe, górka i miasto, do wyboru Maluch albo Duży Fiat. Było chyba 20 testów z pytaniami i wystarczyło się nauczyć wszystkich i się zdawało bez problemu. Mój ojciec zdawał na prawko na początku lat 70-tych i z tego co opowiadał to musiał pojechać do przodu i cofnąć i to wszystko. pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 1 godzinę temu, a_senior napisał: Umiesz, umiesz. Jak i inni piszący w tym wątku, który tylko pobieżnie śledzę. BTW zgadzam się na ogół ze wszystkim co piszesz, bo to głos rozsądku i racjonalności. Nie ma wsród nas, tzn. piszących w tym wątku, drogowych piratów. Wszyscy zgodnie oświadczają, że w zasadzie jeżdżą bezwypadkowo a więc bezpiecznie. Chodzi mi jednak o to by nie popadać w przesadną pewność siebie. Jeżdżę bezwypadkowo, świadomie, ze skupieniem (w przeciwieństwie do wielu jeżdżących w sposób, nazwijmy to - relaksowy) więc mogę sobie pozwolić na więcej, np. jeździc szybciej niż nakazują znaki. To wg mnie błędne i niebezpieczne podejście. Bardzo bliskie owemu powszechnego przekonania Polaków, że jeżdżą lepiej od innych. Oczywiście masz rację, nakazy i znaki to nie jest świętość, nie zawsze da się, czy nawet powinno je sticte przestrzegać. Ale to są sytuacje wyjątkowe. Np. wyprzedzanie ciągnika na podwójnej ciągłej, z którym mam w moich górach do czynienia nagminnie. W moim przypadku jest jeszcze gorzej, bo zdarza mi się, ale wyłącznie na rowerze czy pieszo, przejeżdżać czy przechodzić na czerwonym świetle, czym mocno denerwuję Mitka. 🙂 Jako kierowca staram się jednak przestrzegać przepisów, w tym dot. ograniczenia prędkości. Cześć Tak mocno denerwujesz. Usłyszał być coś za sobą w stylu: "stary a głupi" ale nie martw się może coś Cię jebnie i nie będziesz mnie więcej denerwował. Pozdrowienia serdeczne 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu (edytowane) 1 godzinę temu, brachol napisał: Ja jak zacząłem chodzić na kurs czyli chyba w marcu 1992 to jeszcze nie było cofanie po łuku, jak poszedłem na egzamin w lipcu to już był łuk (można było patrzyć w tył), parkowanie prostopadłe, równoległe, górka i miasto, do wyboru Maluch albo Duży Fiat. Było chyba 20 testów z pytaniami i wystarczyło się nauczyć wszystkich i się zdawało bez problemu. Mój ojciec zdawał na prawko na początku lat 70-tych i z tego co opowiadał to musiał pojechać do przodu i cofnąć i to wszystko. pozdro Cześć Cofanie nie na lusterka to raczej relikt ich niebytu lusterek w samochodach. Pozdro Edytowane 52 minuty temu przez Mitek Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 3 minuty temu, Mitek napisał: Usłyszał być coś za sobą w stylu: "stary a głupi" ale nie martw się może coś Cię jebnie i nie będziesz mnie więcej denerwował. Za to moje "nielegalne" przejścia/przejazdy na czerwonym nie spodziewam się jebnięcia. Robię to z dużym marginesem bezpieczeństwa. Ale jebnięcie może sie zdarzyć i to niestety nie z mojej winy. Ostatnio z trudem wyratowałem się przejeżdżając na zielonym na rowerze przez skrzyżowanie gdy kierowca mnie nie zauważył. Jakiś dostawczak wyprzedził mnie na centymetry. Taksówkarz obtrąbił i zupełnie nie wiem dlaczego. Itd. 🙂 Cóż, co komu pisane. 🙂 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 46 minut temu Udostępnij Napisano 46 minut temu Cześć Oczywiście, nie wiadomo co komu pisane to lepiej mieć nad tym pełną kontrole i się podłożyć. Mój niezwkyle szanowany profesor ze studiów wziął sprawę w swoje ręce i po prostu skoczył - jak coś robić to dobrze. 🙂 Światła to rzeczywiście wymysł idiotów, wydłuża mi drogę do pracy czasami nawet o 10 minut czyli 12-13%. Pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 41 minut temu Udostępnij Napisano 41 minut temu 2 godziny temu, grimson napisał: zgoda, kierowcy rajdowi to inna liga. wystarczy na YT odszukać film, jak pracują stopami, i robi się wtedy grubo. akurat na tym nagraniu widać też pracę wału kardana na kolumnie kierownicy. to na mnie robi największe wrażenie: Takie mam pytanie Karolu Drogi. Jak widzisz uznając rady kol, Mikara zawieszam grubą broń i po prostu pytam: jaki jest cel zamieszczania w TEJ dyskusji po TYM KONKRETNYM poście takich filmików? Czyżbyś nie zrozumiał przekazu? Bo te filmiki tak sugerują ale chciałbym się upewnić bo mogę czegoś nie rozumieć przecież. Pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.