Skocz do zawartości

Marcos73

Members
  • Liczba zawartości

    5 967
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    223

Zawartość dodana przez Marcos73

  1. Cze Pierwsze GS, potem technikalia a na końcu - to już raczej formalność - instruktaż. Szkoda że nie w Białce (15-go jest także na Fisach ER), to bym podjechał. Nie lepiej było logistycznie tak zorganizować. Suche od Białki to rzut beretem. Życzę powodzenia Amelce. NIe wiem ile trzeba punktów na GS, aby zaliczyć. Bo to się pozmieniało teraz. pozdro
  2. Omc byłoby złoto. 3-mam kciuki za Marynę. Bo jak nic nie ugra, to całe to zamieszanie z alpejczykami nie będzie miało znaczenia. Skoki to nasz sport zimowy - narodowy. pozdro
  3. Paweł i bardzo dobrze, bo generalnie krótki ratuje nas z opresji praktycznie zawsze. Gdzie takim długim pojechać? No może na niszowej, wyludnionej stacji. Czasami na stoku trzeba odjechać jak się zagęści w naszej planowanej wcześniej linii zjazdu. Pewnie krótki/średni będziesz wykorzystywał najczęściej, długi raczej okazyjnie. Taka kolejność nauki jest oczywista i praktyczna w zastosowaniu. Jak pisałem wcześniej, Twoja droga, to droga do sukcesu. Zaczyna to wszystko bardzo dobrze wyglądać. pozdro
  4. No nie mów, że masz podziemny śmietnik 🙂, My mamy 1 kubeł na zmieszane, 1 na szkło, 1 makulatura, 1 bio i 2 na plastiki, na 10 rodzin. To takie małe - 250 l???? Nic nie śmierdzi, bo są praktycznie codziennie opróżniane. Tutaj oczywiście to tylko Twoje domysły i przemyślenia, warte oczywiście uwagi. Ale spróbuj, jak będziesz miał okazję przejechać sobie amatorski GS. A jeszcze lepiej jakby było na terenie z jakimś przełamaniem. I raz postawić bramkę na górze przełamania, a następnie przenieść ją za przełamanie. Zobaczysz jak ten zabieg znacznie utrudni przejazd. Takie ustawienia bramek znacznie zwiększają trudność, a że cisną na pełen gwizdek, to dzwony są nie uniknione. Te wszystkie wypadku uświadamiają widzom, jak jest to trudny i niebezpieczny sport. Może niektórych zmusza to do myślenia, co wyrabiają na stoku bezmyślnie i jak to się może skończyć. Płachty nie potrzeba, wystarczą inni użytkownicy. pozdro
  5. Witek, widziałem jak osoby z doświadczeniem wkładają nogi z linerem do skorupy. Wcale nie jest to trudne ino trzeba umieć i wiedzieć jak to zrobić. pozdro
  6. Paweł, my obok kamienicy śmietnik - garaż blaszany wolnostojący. Niestety zakręt 90 stopni, z wyjazdu z naszego parkingu. Wjechał chłop w śmietnik, wyszedł i zaczął go kopać. Wiec go zapytałem, czy śmietnik zajechał mu drogę, że go tak napierdala. Nota bene musiał za szkodę zapłacić. Czy bramka wjechała w p. Vonn? Wręcz przeciwnie. Bezpieczeństwo na trasach się znacznie poprawiło. Co nie będziemy robić to i tak zawodnicy będą przesuwać tą granicę. Chcesz powiedzieć, że w moto GP nikt nie zginął, że nie ma wypadków tragicznych w skutkach? Że motocykliści na nią nie wjeżdżają, wiedząc że jest to nie bezpieczne? O ile w skręcie bardzo pilnują, ale jadą maksymalnie blisko, to na wyjściu zbierają wszystko na limicie na maksa ryzykując. Jakby nie było tarki, to pewnie jechaliby skrajem toru drąc ramieniem po trawie. Sport zawodowy na takim poziomie niesie niestety takie ryzyko. Kiedyś tego nie było, a zawodnicy też nie odpuszczali. Kojarzysz WRC? Oglądnij jak kiedyś jeździli na pełnym gazie wśród gapiów. Z jednej strony organizatorzy i federacje starają się zapewnić zawodnikom maksymalne bezpieczeństwo, a z drugiej strony podnoszą skalę trudności do granic absurdu. Tu masz przykład, bramka ustawiona za kompresją. Zawodniczka ją widzi chwilę przed skrętem, a potem jedzie na ślepo. Wystarczyło ją ustawić wyżej, ale wtedy by było zbyt łatwo. DH to jedyna konkurencja, gdzie są przeprowadzane treningi przed zawodami na ustawieniu finalnej trasy. Bo to najbardziej niebezpieczna konkurencja w narciarstwie alpejskim. W moto masz treningi, kwalifikacje i finalny wyścig. Każdy zawodnik ma wystarczająco dużo czasu na zaznajomienie się z torem. W narciarstwie tego nie ma, więc oznaczenie trasy musi być czytelne. Bramki to gwarantują. Wszelkie linie to tylko dodatkowe informacje dla zawodnika jak przebiega trasa przejazdu. Chyba nie ma pomysłu na zmianę, z resztą spotkanie z czymkolwiek przy takich prędkościach jest i tak bardzo ryzykowne. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, szczególnie w sporcie jest to prawdziwe. pozdro
  7. Cze Cała prawda o rodzimym narciarstwie. pozdro
  8. Paweł Płachty są zasadne, bo zawodnicy jadą bardzo szybko i muszą widzieć tor przejazdu, a praktycznie przy tak trudnych trasach i prędkościach te informacje są szczątkowe. Zawodnik wybiega kilka skrętów w przód aby dobrać linię przejazdu. Zarówno Federica jak i Linsday popełniły błąd. Federica wybrała zbyt agresywną linię, a Linsdey źle wymierzyła najazd na skok. To bramka którą mija się na ślepo. To sprawia, takie ustawienie bramek i podnosi znacznie trudność przejazdu. Nie ma znaczenia jej czy była czy też nie w pełnej dyspozycji. To była jej decyzja i jej sztabu i ponosi tego konsekwencje. Jako utytułowana zawodniczka ma świadomość z jakim ryzykiem wiążą się starty w takich zawodach. Moto GP, na każdym zakręcie masz praktycznie tarkę, gdzie oglądają np. F1 widać jak samochody na tym podskakują i tracą chwilową przyczepność. Uważasz że jest to zasadne? Nie wystarczyło wymalować fragmentu asfaltu w kolorowe paski? Jednak kierowcy ryzykują i po nich przejeżdżają. Tak samo jest z bramkami, zawodnik ponosi ryzyko wyboru agresywnej linii. Niestety ogromne ryzyko przynosi oglądalność. Trasy są przygotowywane w specyficzny sposób, niby są rozgrywane z reguły na tych samych stokach, to jednak ich przygotowania, a także ustawienie bramek, sprawia, że jest możliwe jest przejechanie z dobrym rezultatem tylko dla najlepszych. NIestety jak w każdym sporcie są to tylko ludzie i popełniają błędy. Mitek, nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, na sztywnych tyczkach jeździło się inaczej, ale i tak czasami leciały, bo zawodnicy jechali bardzo agresywnym torem. Dzisiejszego ustawienia tyczek, żaden zawodnik minionej epoki, nawet obecny nie będzie w stanie przejechać nawet na nowoczesnym sprzęcie jeśli będzie postawiony na sztywnych tyczkach. pozdro
  9. Tak twierdził instruktor, wejście jest trudniejsze niż na nartach. Natomiast jak już się uda, dużo łatwiej jest dojść do wysokiego poziomu. pozdro
  10. Cze Początków swoich nie pamiętam, za to pamiętam swoje pierwsze narty taliowane (w sumie nie pierwsze, bo poprzednie także były taliowane, ale się wówczas nie zorientowałem). Pamiętam jak się uczyłem nowej jazdy. To była rzeźba. Internet praktycznie nie istniał, a mało kto tak potrafił jeździć. Oczywiście że coś potraficie, ale to coś to za mało. Zachęcamy do szkoleń, może czasami szorstko to brzmi. Bardzo trudno kogoś zmobilizować do działania. Dzisiaj na Rusinie jechałem z instruktorem, który uczył 4-ro łatką jazdy na desce. 3h miał z rzędu z nim. Chłopczyk już jeździł samodzielnie skręcał przez pięty i palce. Prawdopodobnie nawet nie zrozumie co oznacza słowo teoria 😀. Btw. Ów Instruktor powiedział, że na nartach łatwiej zacząć, ale trudno osiągnąć wysoki poziom, a na desce jest wprost przeciwnie. pozdro
  11. Cze Ja tam jestem zwolennikiem praktyki, teorie poznaje się w trakcie nauki. Poznajemy szczegóły w trakcie dalszego szkolenia. Bo do początków się często wraca w przypadku problemów, a te są ZAWSZE i praktycznie na każdym etapie nauki. Wtedy „rozgryza” się niuanse jak nabieramy świadomości narciarskiej i jak już jesteśmy na tyle kumaci, że jesteśmy w stanie to wykorzystać. Nie ma sensu tłuc skrętów z plugu do poziomu instruktorskiego na samym początku. pozdro
  12. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    To była mżawka, w Bormio jeździłem w deszczu, ale wówczas Stelvio miałem tylko do swojej dyspozycji - całe😀. pozdro
  13. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    Na razie wstępnie Ischgl, ale ja tam elastyczny jestem. Męski wypad z chłopakami z forum. I to dopiero koniec marca. Ale kombinuję coś wcześniej ogarnąć. Włochy😉, why not. Po feriach to lokalnej lepszej jazdy można sporo ukręcić. Ruchacze i te sprawy. Może w końcu Chłopok, albo Scyrk. Na pogodę. Może w końcu Dolny Śląsk who knows😀. pozdro
  14. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    Cze A ja dzisiaj Rusin czyli narciarstwo halowe. 9.00-13.30 z półgodzinną przerwą na kiełbaskę i herbatkę. 9-10, Warun petarda, zmrożone po nocy, sam na stoku. 10-13.30 Warun petarda +mgła + mżawka. Śnieg perfec. Zjechane 25km, 5tysi verticala, 30 zjazdów, 1500 skrętów. Ludzi w zasadzie brak. Jutro powtórka. Dziękuję, skończyłem. Byle do marca😀. pozdro
  15. Cze Nie ma co drążyć, założyciel tematu wie że to co pokazał, jeszcze jazdą nazwać nie można. Ale jest i plus, w postaci pionizacji i swobodnego dość poruszaniu się po górce do nauki. Jak nie ma wyjścia, to niech dalej się pionizuje, instruktor będzie miał łatwiej, o ile Kolega nie zacznie wprowadzać własnych metod nauki. Wrzucił film, musi jeszcze sporo kartofelków opierdolić, aby zaczęło wychodzić. Moim zdaniem wszelkie poradniki z netu, filmy etc. mają sens dla osób średnio a wręcz zaawansowanych. Kumają o co chodzi i łatwiej, a na pewno z dużym prawdopodobieństwem prawidłowo mogą zastosować wskazówki. Na początku to rzeźba w gównie. Raczej ćwiczyć podstawy. Oczywiście szkolenia to najlepsza, najszybsza droga do sukcesu. Osoby z forum będące w trakcie nauki metodą cyklu szkoleniowego mogą to chyba tylko potwierdzić. pozdro
  16. Karol, ale ja jeżdżę w innym okresie😀. Wtedy, gdy mało ludzi i jest pogoda. pozdro
  17. Janek, dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. pozdro
  18. Chciałbym tak umieć jak on nie umie 😉 pozdro
  19. Cze Tak trochę jak krowa na rowie - łopatologicznie i prosto mówi. Dla mnie ciekawe Drill 2 i wynikowy Drill 3. Kurwa w sobotę musze spróbować. Też mam Carv i tam wszystko wychodzi ok oprócz kątów zakrawędziowania. Ni chu chu poniżej 70 stopni nie da rady (czasami pojedyncze skręty) - a Ted daje i to w chuj więcej 🙂 , średnia w okolicach 65 stopni. pozdro
  20. Ted - fajnie opowiada. pozdro
  21. Marcos73

    Góra Kamieńsk

    A ja wolę po ciemku i lekko zawiany, bo jest mi wszystko jedno wówczas, tłoku ni ma, a jak jest to i tak nic nie widać. pozdro
  22. Marcos73

    Góra Kamieńsk

    Ja wolę nocna jazdę niż mgłę, czy bardzo płaskie światło, wystarczy jak jest trochę kontrastu, a w sztucznym jest. pozdro
  23. Marcos73

    Góra Kamieńsk

    Janek, bo to Góra Kamieńsk a nie Jasna Góra. pozdro
  24. Cze Ze 4 sezony temu kupowałem nowe buty, bo stare już się rozleciały (liner) i tak de facto to chciałem same linery kupić. Ale koszt linerów był nieomal identyczny jak nowych butów, były chyba stówkę tańsze. Od lat jeżdżę w 1 modelu butów tego samego producenta i de facto biorę buty w ciemno i pasują idealnie. Niestety model który miałem nie był dostępny wiec zamówiłem model niższy, alternatywny i but z serii RD z 1 sklepu, sprzedawca nie widział problemu i tak wszystko poszło 1 paczką. Pierwszy model Head 120 RS jakby był najlepszy jeśli chodzi o dopasowanie do stopy, perfect. Ale - oczywiście w warunkach domowych, w porównaniu z z poprzednim (140RS) wydawał się odczuwalnie dużo bardziej miękki. Następny to 140 PRO - ten sztywnością był identyczny, ale liner w okolicach kostek miał luzy, jednak to wersja do żelowania - zażenowałem i jest perfect. Ten kupiłem. Ostatni to był najniższy model w wersji zawodniczej. Jakaś 110 Raptor B5 czy coś takiego. Ja mam szczupłą i kształtną stopę, kostki jak panienka i generalnie wszystkie uchodzące za wąskie buty na mnie pasują. To w zawodniczym jest kosmos. Wbiłem się i czułem jakbym miał imadło na nodze. Plastik jest 2 x grubszy, but jeszcze węższy i o sporo mniejszej objętości w środku. Ja osobiście nie wiem czy byłbym w stanie w tych butach przez pół godziny na stoku wytrzymać w takim uścisku. Bez modyfikacji nie byłoby szans. Wkładanie i ściąganie tylko wraz z linerem. Inaczej się nie da. Przy wyciąganiu w domu wierzchnia część stopy zmasakrowana od plastiku. Nie wyobrażam sobie zakładania w ten sposób z delikatnie mokra skarpetą, czy ściągania buta bezpośrednio po jeździe. Sztywność tej 110 to kosmos, nie ma porównani chyba z żadnym amatorskim butem. Wszystkie head, nie wiem jak u innych producentów. Byłem z synem na obozie rodzinnym w Austrii i trenerzy (młodzi, jeszcze jeżdżący w zawodach zawodnicy) w takich butach jeździli i to cały dzień bez problemu. Ale widziałem sposób zakładania i ściągania. Mieli wprawę. Rano buty spod kaloryfera i szybciutko zakładali, póki plastik był miękki, umiejętnie rozchylali skorupę i wkładali nogę z linerem (nota bene były wiązane). Nie mam pojęcia ile czasu trwa bootfiting takiego buta i ile poprawek trzeba zrobić. No tutaj nic się samo nie ułoży, ale taka uroda takich butów. To buty z założenia do dalszej obróbki przed jazdą. Nie wiem czy jest sens, aby amator pchał się w taki rodzaj buta do jazdy free. Jest to w mojej ocenie zupełnie nie potrzebne. pozdro
  25. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    Witam w klubie, mam i ja:) pozdro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...