Skocz do zawartości

Marcos73

Members
  • Liczba zawartości

    6 357
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    235

Zawartość dodana przez Marcos73

  1. Marek, ja prosty chłop ze wsi jestem i niestety mam problem z odczytaniem Twoich wypowiedzi z powodu marnej wiedzy jaką posiadam. Nie mam pojęcia co to fałszywy ruch bioder i nawet tego nie będę szukał i się nad tym nie będę doktoryzował. Twoja wiedza wykracza zbyt daleko poza wiedzę przeciętnego szaraka. Smoku ocenił i wskazał moje błędy, w sposób dla mnie zrozumiały, prostym językiem i ikonografiką wprost dla misiów o małym rozumku. Napisałeś, że tego nie kupujesz, a ja tak - nie podał recepty, ale wskazał problem i różnice porównując do wzorca jazdy amatorskiej. Rzadko Twoje wypowiedzi są dla mnie zrozumiałe (czasami jednak potrafisz zejść do mojego poziomu wiedzy 😉), jednak w większości to dla mnie są niejasne, za dużo w formie pytań na które nie znam odpowiedzi. Szkolisz dzieciaki, ale nie przypuszczam, abyś im godzinami opowiadał o taśmach i zaawansowanej biomechanice oraz o tangensach w ich setupach. Zadaniówka oraz jazda - to klucz, a Twoim zadaniem pewnie dobrać zestaw ćwiczeń pod pacjenta, jeśli objawia niedomagania w jakim aspekcie narciarskim. pozdro
  2. @Gabrik pamiętasz kombinacje z cantingiem i jego ustawieniami. Oczywiście w skrajnych przypadkach należy to zrobić, ale na zasadzie planowanej - dobrej postawy (a raczej szerokości prowadzenia nart), nie do bieżącej - złej. Początkowo pewnie to przeszkadza w jeździe, bo osoby początkujące prowadza narty w pozycji poszerzonej - bezpiecznej, natomiast osoba ucząca się, może zauważyć progres, bo zbiegiem czasu ten dyskomfort zaczyna ustępować. Ponadto owe haczenie nart to swego rodzaju przypominajka, aby jednak to prowadzenie zawężać. Innym jest tuning zrobionym przez Śpiocha, który po zakupie nowych butów zmienił pochylenie cholewki, ponieważ to osoba dobrze jeżdżąca i przyzwyczajona już do pewnej pozycji i kąta z poprzedniego sprzętu. Jego stanie w butach oraz pozycja narciarska była wyrobiona przez lata, a że jest dobrym narciarzem, więc nie widzę sensu aby tego niuansu nie zmienić. Sam pisał, że odczuwał dyskomfort z tym związany, ale jestem pewien, że jeśli by tego nie zrobił, to w dość krótkim czasie by się do tego zaadoptował. Prawdopodobnie, to Jego jazda wyglądała dla osoby z zewnątrz tak samo, jedynie to były jego odczucia, że buty nie dają mu możliwości zajęcia pozycji takiej jaka dla niego była optymalna i do której był przyzwyczajony. pozdro
  3. Cze Paweł, nie wiem czy to do mnie - czy też Marxx'a, ale: "Natomiast stestowałem inną legendę, czyli kąt pochylenia cholewki i cóż...jeśli ktoś twierdzi, że to rzecz nieistotna, to przepraszam, ale dla mnie oznacza, że zwyczajnie nie ma pojęcia o czym mówi. Między 15, a 17 jest odczuwalna różnica w jeździe, ale i kolosalna dla naszego ciała." To Twój wpis. Generalnie buty do jazdy amatorskiej w zależności od kroju mają wystarczający kąt pochylenia cholewki dla każdego z nas. W jeździe amatorskiej. Wszelki zaawansowany tuning butów czy też nart jest niepotrzebny zarówno dla mnie jak i dla Ciebie. Smoku przeanalizował mój film, gdzie stwierdził, że mocno obciążam przody nart. To nie kwestia butów, tylko zbyt wyprostowanej sylwetki w całym skręcie. Wystarczy nieco ugiąć nogi aby przesunąć środek ciężkości nieco do tyłu. Ja wcale nie cisnę na języki, tylko się na nich opieram, jednak to co Smoku zauważył zbyt mała praca góra-dół (NW czy odciążenie dolne) powodowało zbyt mocne obciążenie przodów nart. Teraz starałem się to poprawić i myślę, że jest lepiej. Ale tylko to moje odczucia. Szkoda że nie przyjechałeś do Zwardonia, bo może mit wieku zostałby obalony, że wiek w pewnym momencie przeszkadza w dobrej jeździe amatorskiej. Przykładem byli Michał i Tadzio. Michał oczywiście bardzo długo już jeździ na nartach, a jego archiwalne zdjęcia jazdy ze swoimi dziećmi pochodziły z lat, kiedy ani mnie ani Ciebie nie było jeszcze na świecie. Michał i Tadek jazdę ciętą mają opanowaną na bardzo wysokim poziomie amatorskim. Sa to osoby sprawne fizycznie, jednak nie o jakiejś nadzwyczajnej sprawności - może w stosunku do swojego wieku - to tak, patrząc na inną część społeczeństwa z podobnych roczników. Ty oczywiście zaczynasz później, ale będąc sprawnym w niedalekiej przyszłości możesz opanować jazdę w podobnym stopniu. Krzysiek też jeździ od niedawna i w rzeczywistości, to jego jazda wygląda dużo lepie w porównaniu do poprzedniego sezonu, a jego wrzutki filmów nie oddają wrażeń z reala i nieco zaczerniają obraz jaki teraz widziałem na żywo. pozdro
  4. Cze Z doświadczenia, a mam sporo par nart zarówno tych light (drewno + kompozyt) jak również tradycyjnych (czyt. dobrze zrobionych) blacha + drewno. Jeśli jesteś osobą dobrze jeżdżącą (a stan na to wskazuje że raczej na pewno jesteś osoba objeżdżoną) nie kupuj nart wykonanych w "nowoczesnej" technologii bo są dużo słabsze niż te wykonanej w tradycyjnej. Osobiście jeździłem przez cały sezon na tego typu nartach i po początkowym wow i przesiadce na narty o porządnej konstrukcji nastąpiło objawienie. Nie ma porównania w "gładkości" jazdy. Inna jakość jazdy i zachowanie się nart. Przede wszystkim blach jak żaden inny materiał doskonale absorbuje drgania. Jeszcze nic innego lepszego nie wymyślono. Dla Ciebie wystarczy pojedyncza warstwa, płyta nie jest konieczna, są takie narty jak choćby Kastle SL (podobne do tych które masz obecnie w charakterystyce), które są lżejsze od pancernych konstrukcji, jednak nie ustępują w amatorskiej jeździe niczym konkurentom innych firm. Jest to narta o charakterystyce semi sportowej, inni producenci także maja w swojej ofercie podobne narty o podobnej konstrukcji, nawet z innych grup jak choćby head supershape (szerokość do wyboru w zależności od modelu). Head Joy dla osoby dobrze jeżdżącej to badziew. Sorry, ale tak jest. W muldach trzeba umieć jeździć i zwykle lekkie narty pomagają jeśli braki techniczne nadrabiamy siłowo. Warto poszukać kompromisu. Jednak z reguły to warunki są wystarczające do normalnej jazdy, a muldy to mały wycinek naszej jazdy. Zwykle to są odsypy. pozdro
  5. Ja dziękuję wszystkim za przybycie, fajną jazdę bez napinki i pogaduchy kanapowo-wieczorne. Trzeba docenić i w szczególności podziękować Pani Reżyserzu @.Beata. za zorganizowanie całości, a także @Adam ..DUCH że zrezygnował ze swoich obowiązków i poświęcił czas na warsztaty, wspólną jazdę i pomoc indywidualną potrzebującym. Sztos. pozdro
  6. 4xNN to Ewcia, Ela, Marta i .Beata. Następne 4xNN to Mikoski, SzymQ, Iga i Brachol. pozdro
  7. Marcos73

    Sezon 2024/2025

    Nie widzę nadziei, próżny trud😉. Zbieżność postaci jest przypadkowa. W sumie to ktoś łudząco podobny. pozdro
  8. A w drugim ? Było gorzej 😉 . pozdro
  9. Michał, jak napisałeś, nie było czasu - a bynajmniej ja nie miałem czasu robić zdjęć. Dzień w noc się zmieniał zbyt szybko. Ja osobiście mam tylko 1 zdjęcie zrobione - dowodówka dla Żony że jestem w Zwardoniu😉. Publikuję, zrobione w przerwie na fajkę. Więcej zdjęć nie posiadam. pozdro
  10. To prawda, tylko czasami samochód nie współpracuje😉. On-line nie wszystko da się zrobić. pozdro
  11. Aaaa, o tej twin anomalii myślałeś, gość w czapce jest usprawiedliwiony, mam jego zdjęcie w kasku. Traumatyczne przeżycie😀. Trzeba przyznać, że nieźle kręci …. wyjątkowo może z nami jeździć. Ale mistrzem wyjazdu jest chop co strzelił z 1800km tylko po to, aby się z nami Pifka napić. Szacun. pozdro
  12. Stok krótszy i przeszkody raczej ludzkie, ale tego na twin widziałem, o dziwo do przodu też umie jeździć, natomiast jego córka dziwnym trafem synchronicznie kręciła bączki jak Tato, to jakaś choroba rodzinna, a tego drugiego już nie, podobno Kaem mu narty smarował, a tą 1 stracił, bo był … od nich szybszy😉 pozdro i dzięki za fajnie spędzony czas WSZYTKIM OBECNYM, a kto był to wie a kto nie był to się nie dowie, bo co wydarzyło się w Zwardoniu, w Zwardoniu zostaje.
  13. No właśnie, dlatego naukę trzeba zacząć od podstaw, w skręcie ciętym trudnie się zatrzymać, bo to nie jest skręt hamujący jak śmig. Trzeba przewidywać co się może wydarzyć i potrafić narty wprowadzić narty natychmiast w ześlizg, filmy na YT świadczą, że wielu tego nie potrafi, stąd dzwony. pozdro
  14. Edwin, łatwiej zacieśniać na GS niż wydłużać na SL. SL jakoś tak same od siebie skręcają, a wydłużenie polega na jeździe w trawersie. pozdro
  15. Jutro sprawdzimy 😉, nawet Ci narty zabiorę, żebyś nie mówił, ze narty słabe. pozdro
  16. Nie musisz, w regulaminie przyznawania licencji jest zapis że 75% kadry w LSN musi mieć aktualne uprawnienia, aby mogła działać pod egidą SITN. Więc jasno wynika, że bez unifikacji osoby o stopniu MI i wyższym mogą pracować i szkolić bez unifikacji. Nie dotyczy PI który bez unifikacji nie może szkolić. Wszystkie stopnie są dożywotnie oprócz Demonstratora, który wygasa z wiekiem. Czyli na 3 „pracowników” z aktualnymi uprawnieniami czwarty nie musi ich posiadać jednak min stopień to MI bez aktualnych uprawnień. LSN może otworzyć min 3 Instruktorów z aktualnymi uprawnieniami. Z możliwością szkoleń to 5-ciu instruktorów + 1 czynny IW oraz jeden z instruktorów musi mieć aktualny współczynnik do przeprowadzania zawodów. IW nie może być zatrudniony w dwóch szkołach, wyłączony jest AWF. To są warunki do uzyskania licencji SiTN. Bez SiTN nie ma możliwości uzyskania uprawnień europejskich, I zawodowego i I zawodowego międzynarodowego. A ubezpieczalnia może sobie wsadzić zapisy, których pewnie nie ma, bo warunki funkcjonowania określa SiTN a nie ubezpieczalnia. Jest tyle firm, a do ubezpieczenia jest z 4000 osób (aktywnych członków) i 130 szkół. Pozostają nieaktywni, którzy też pracują. pozdro
  17. Ja mam wydane bezterminowo, jeżdżę od 30 lat i nigdy badań nie robiłem, jak również, nie musiałem okresowo robić ponownie prawo jazdy, bo moje prawo jazdy wygasło. Być może sitn nie dopuści MI do I jeśli nie będzie miał unifikacji, być może w LSN I lub MI traci na znaczeniu jako ww. Bo SiTN wyznacza reguły powstawania LSN i daje im prawo do organizowania szkoleń, jak również pozwala pod pewnymi warunkami na korzystanie z brandu SiTN. Jak widziałeś w przytoczonych cytatach tylko PI traci prawo do nauczania bez unifikacji, w przypadku MI i wyżej takiego zapisu nie ma. Jest napisane wprost i nie ma żadnych wykluczeń. Chodzi o instruktorów pracujących pod egidą SiTN w LSN. pozdro
  18. Marek Ze strony SiTN PI Ważność stopnia Stopień Pomocnika Instruktora jest dożywotni. Ważność przeszkolenia podlega okresowej unifikacji w cyklu trzyletnim. Pomocnik Instruktora nie poddający się okresowej unifikacji nie traci stopnia, lecz nie ma prawa do szkolenia. Uprawnienia odzyskuje po ukończeniu unifikacji. MI i dalej Ważność stopnia Stopień POL-SKI Młodszego Instruktora Narciarstwa Alpejskiego jest dożywotni. Ważność przeszkolenia podlega okresowej unifikacji w cyklu trzyletnim. Widzisz różnicę w zapisach? pozdro
  19. Cze Stopień od pomocnika do instruktora jest dożywotni. Nie pisałem o ważności uprawnień, które to okresowo są sprawdzane poprzez unifikację, jedynie PI bez okresowej unifikacji traci prawo do szkolenia, ale w żadnym wypadku stopnia nie traci. W przypadku Instruktora Młodszego i Instruktora nie ma zapisów o niemożności prowadzenia szkolenia narciarskiego bez unifikacji. Unifikacja to rzecz potrzebna, jedyny problem - to koszt. Wystarczyło podnieść składki na wyższą, a unifikację robić za darmo w cenie składki (koszt samej unifikacji). Byłoby łatwiej i więcej chętnych by było. Bo jednak jednorazowy koszt całości może być wysoki wysoki. Wystarczyłby przedział czasowy 3-5 lat aby każdy mógł to zrobić w dowolnym terminie i miejscu. Unifikacja to spora wartość, zarówno merytoryczna jak i budująca relacje między uczestnikami, spaja sam związek Instruktorów, stwarza mechanizm chęci uczestnictwa w takim wydarzeniu, a przy okazji podnoszą swoją wiedzę. Niestety nie wiem co traci MI lub I bez unifikacji. Być może na szeregowych instruktorów nie ma żadnego wpływu. pozdro
  20. Andrzeju, będąc członkiem klubu trzeba iść za ciosem. Nie ma najmniejszego znaczenia czy to mu się przyda, czy też nie. To jedyna okazja, aby taki papier otrzymać, jest dożywotni. Później już będzie trudno, bo jednak trzeba jeździć regularnie. To jak robienie prawa jazdy w wojsku na samochody ciężarowe. Kto zrobił - to ma. Chociaż wielu posiadaczy tego nie wykorzysta nigdy. Jednak nigdy nie wiadomo, gdzie Cię front życiowy rzuci. Teraz jest to tanie rozwiązanie, bo w klubie P1 (oba kursy) to koszt 600 pln i są realizowane w trakcie wyjazdów klubowych. Zostaje tylko egzamin Regionalny i jest PI. Potem staż w klubie i CKMI, jest młodszym instruktorem tuż przed studiami. Jak będzie chciał - a pewnie będzie i takie rzeczy najlepiej robić z marszu, to kolejny staż 7 dni w LSN (czyli w jego macierzystym klubie) i CKI - jest pełnoprawnym instruktorem w PL. A jeśli będzie miał ochotę i czuł potrzebę - to zrobi zawodowego instruktora. Natomiast to trzeba robić z marszu, chyba że ma się z narciarstwem styczność na co dzień. Narty to sport praktyczny im dłuższa przerwa - tym będzie trudniej. pozdro
  21. Co Ty Maras pitolisz, fatalne warunki bo się w nartach na parking nie da zjechać. Naśnieżyli dojazdówce? Nawet do knajpy nie wjedziesz, tylko trzeba narty zdjąć i iść z buta. Trzeba zażądać jakiegoś rabatu. To nie do przyjęcia, aby za taką kichę płacić. pozdro
  22. Paweł, źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o porównanie kosztów szkolenia zorganizowanego jakim jest klub oraz kosztów szkolenia indywidualnego - ale takiego solidnego, w trakcie którego akurat Ty jesteś. Nasze obozy także odbywają się w Alpach, podobnie jak Twoje. Wymiar szkoleniowy oczywiście w Twoim wypadku i tak będzie mniejszy niż w przypadku mojego syna, ale szkolenie u Tadeo jest czymś podobnym, bez wymiaru stricte sportowego. Ty oczywiście masz nieco dalej w Alpy, ale reszta kosztów - oprócz paliwa będzie identyczna zarówno dla mnie jak i dla Ciebie bez względu na walutę w której są nasze pensje. Na dzień dzisiejszy - napisałem, że koszt to ok 40 tys. w tym sezonie, ale obejmuje także zakup sprzętu. W Twoim przypadku to wydatek jednorazowy, ponieważ już nie rośniesz. My praktycznie rok do roku wymieniamy spora część ekwipunku, bo syn rośnie. W tym sezonie to spodenki nowe, guma nowa, narty GS nowe - które już jęczy, że są za krótkie, nowy żółwik, kijki GS, bluza i odzież termiczna i oczywiście skarpety, bo te drze na potęgę. Poszło do góry mega po Covidzie vs czasy przedcovidowe. Teraz ta podwyżki sa mniejsze, jednak globalnie je widać, że jest drożej. Chciałem wskazać, że pomimo dość sporej globalnie kwoty, wcale nie wychodzi to tak drogo uwzględniając czas spędzony narciarsko, wymiar szkoleniowy i efekty nauki. Oczywiście to jest droga do jazdy na poziomie instruktorskim, rzekłbym nawet na poziome zbliżonym do odpowiedników z krajów Alpejskich (nie mylić poziomu jazdy z poziomem metodyki nauczania), raczej te koszty nie mają nic wspólnego z wysokim poziomem sportowym. Myślę, że szkolenie zawodnicze, z myślą o jakichkolwiek sukcesach na arenie międzynarodowej (PE) - trzeba to pomnożyć min. x 5 jak nie więcej + oczywiste zmiany, jak choćby zmiana miejsca zamieszkania, lub wieczna tułaczka dziecka. pozdro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...