-
Liczba zawartości
17 189 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
263
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Adrian... ten drugi akapit to dla mnie jakiś dziwny przekaz. Sam zawsze dużo czytałem, żona też a już córka to tytan czytania. Znam wiele osób, które nadzwyczaj dużo czytają i zazwyczaj idzie to w parze z solidna aktywnością, w tym sportową i to często na poziomie wyczynowym. A w Twoim wpisie brzmi jakby to miało się antagonizować, nie rozumiem... Pozdro
-
Cześć Serdeczne dzięki za pełną i wyargumentowaną odpowiedź. Tym bardziej szacun, że gdy pisałem coś takiego otrzymywałem często odpowiedzi w stylu: nie mądrzyj się kmiocie albo wielostronicowe elaboraty o stylu i poprawności pisania oraz szacunku - a ja tylko pisałem prawdę w prosty sposób. Dzięki tym większe. Co do meritum: Sam wiesz - napisałeś to jakby między zdaniami - że każde pytanie: jakie narty polecam? - jest bez sensu. Zgadzam się z taką opinia w 100%. Oczywiste jest, że każda opinia o jakiejś narcie będzie subiektywna a więc absolutnie bezwartościowa dla innej osoby. Tu - wybacz - ale dla mnie najgorsze są porady z cyklu: kup sobie narty A, model B bo mnie się na nich zajebiście jeździ. I tu uzasadnienia co i jak. Gdyby tak było no to oczywistym jest, że w drugiej dekadzie lat 2000 wszyscy powinni jeździć na Atomicach bo Hirscherowi się najlepiej jeździło. Czujemy głupotę tego twierdzenia obaj przez skórę. Ale... mówimy o narciarzach doskonałych, bardzo porównywalnych, co do setnych sekundy więc o co chodzi? To są narciarze, którzy mogą wybierać narty bo się na tym znają a wybierają różne choć - z opinii najlepszego na świecie jedne są najlepsze? Wiem to brzmi idiotycznie ale pisze to tylko po to aby udowodnić jak bezsensowne są pytania - jakie narty kupić? Jeżeli nie wiesz i pytasz, to znaczy, że nie ma to znaczenia bo i tak różnicy nie ogarniesz a jeżeli masz wątpliwości to zmień kąt ostrzenia o pół stopnia albo podcięcie o ćwierć albo - tysiące możliwości. Testowanie również ma sens mierny bo minimalna jest szansa aby porównać narty w warunkach TESTOWYCH - nowa narta, identyczny setup, przygotowanie warunki itd. I dodam jeszcze: gdyby ktoś np. dobierał narty pod zawody - OK - określone warunki jazdy itd. Ale do zakupu i całodziennej jazdy przez parę lat - zdecydowanie szybciej zaadaptować technikę, no chyba , że się jej nie ma. Najlepsza narta jaka miałem w życiu to był Damski GS Dynastar, którego gdyby były to testy oceniłbym bardzo słabo ale po zaadaptowaniu techniki i delikatniejszym przygotowaniu okazała się wspaniała! Pozdro serdeczne
-
Cześć No nareszcie ktoś coś wniósł konkretnego i PRAKTYCZNEGO do degradacji śmigu. Moim zdaniem wytłuszczone zdanie powinno być nową definicją śmigu w rozumieniu narciarzy, którzy jedynie jazdę śladem ciętym uważają za jazdę. Osobiście nie jestem niewolnikiem śladu więc... wiesz. Ale... z następnym zdaniem się nie zgodzę - zawsze możesz jechać rytmicznie. Były tu prezentacje "śmigu" kolegów, które łamały definicję śmigu - złamanie rytmu po błędzie, jazda ze zmiana toru - czyli jeden dłuższy. W śmigu Jurek nie chodzi o to że masz nie zmieniać rytmu ale że ten rytm ma być, więc możesz przyspieszać zwalniać - Krzysztof pamięta te zabawy - ale wszystko ma być rytmiczne. Również gdy przechodzisz ze śladu ślizgowego w cięty nie musisz zmieniać rytmu - sam wiesz. Pozdro
-
Bardzo fajnie się pisało dopóki się nie odezwałeś. Jak ktoś chce może sobie sprawdzić kto zaczął pisać obok. Goń się więc kolego poprawny, który ze wszystkimi na nartach byłeś tylko jakoś nikt tego nie wspomniał na forum, ze był z tobą. Nie dziwne zresztą.
-
Cześć Pytanie - wybacz, ale uczciwe - po co Ci te SL. Jeżeli jesteś wykształconym narciarsko fanem skrętu krótkiego ciętego - jak mój syn -... szukaj. On lubi sztywne narty, a najlepiej super sztywne. Musisz próbować ale... zadowolą Cię każde narty bo Twoja technika pozwoli na szybka adaptację. Jeżeli nie do końca to pojeździj na długiej narcie (jakiś Master albo damski GS) i sprawdź jak z techniką a później podejmij decyzje spokojnie. Pozdro
-
Temat: materiały szkoleniowe
-
Wiesiek... zajebsite! A powiedz jak z granicą strefy bo widzę, że musieliście ją przekraczać. Raczej byliście po "północnej" stronie. Czy ten Cypr jest podzielony czy nie tak naprawdę? Pozdro
-
Cześć Nie odpisałeś koledze tylko opisałeś rzec"zy oczywiste + chwalenie się posiadaniem. Sztuczna inteligencja to akurat potrafi - stąd odpowiedź. Faktem jest, że zdanie: "Nie jeżdżę po tyczkach, bo zwyczajnie mi się nie chce." - jest dość oryginalne jak na robota, ale większość narciarzy pisze np. "poza trasą nie jeżdżę bo mnie to nie bawi" lub "poza trasę wyjeżdżać nie zamierzam" itp. To prosty przekaz z cyklu - nie mam o tym pojęcia ale jestem zajebisty. Posiadanie czegoś nie jest definicją prawdy - prawda? No to to już mamy za sobą. A teraz jako doświadczony w jeździe skrętem ciętym narciarz napisz co ma kupić a nie co ty masz. Testowanie testowaniem a co z przygotowaniem nart? Nie sądzisz, że może ono zmienić diametralnie odczucia? Sądzę, że w grupie nart przygotowanie jest daleko ważniejsze niż model czy firma, nie mówiąc o długości różniącej się o parę cm. Umiesz jeździć to się przystosujesz nie umiesz - naucz się. Tak to widzę. Pozdro
-
Widzę, że sztuczna inteligencja się stara.
-
Stosunki międzyludzkie nie mogą być tragedią, bo są procesem. Mogą być: "tragiczne w skutkach". Tragiczny może być fakt a nie proces. Proces może być prowadzący do tragedii a tu typowym przykładem jest przecenianie własnych możliwości, łamanie odwiecznych zasad, igranie z bezpieczeństwem itd.
-
Cześć Moda na wzorowania się na najlepszych nie jest nowa ale robi się teraz powszechna przez dostępność do osiągnięć czołówki ludzi, którzy nie mają o danej działalności żadnego pojęcia. Powszechny dostęp do informacji... bez selekcji odbiorców, bez edukacji to tragedia współczesnego świata. Pozdro
-
Cześć Masz rację oczywiście tylko tego nie załatwi tworzenie sztucznych bytów typu jet. Wystarczy wziąć ekipę na pofałdowany tor dla dzieci i pokazać o co chodzi. Pozdro
-
Cześć Konfabulujesz trochę Macieju. Miękko jechać wystarczy i ... już. Pozdro
-
Cześć Wiecie co jest straszliwie słabe. Ja o tej dziewczynie nigdy nie słyszałem. Fakt nie interesuje się może zbytnio narciarstwem ale myślę, że troszkę bardziej niż przeciętni. Nie ma żadnych informacji, promocji takich osób, pokazywania narciarstwa polskiego w TV czy sieci. W Polsce jest podobno ponad 6000000 ludzi, którzy deklarują, że jeżdżą na nartach i pewnie czegoś tam w sieci szukają. Podpowiadają im się ułudne filmiki z jakimiś kosmitami robione pod publiczkę a informacje o polskiej zdolnej zawodniczce nikną. Słabe. Oczywiście dzięki za informację Panowie. Pozdro
-
Cześć Marek, zerknij sobie w sieć i wyszukaj filmiki. Pojawiają się już nie dziesiątki a setki filmików z jazdy (głównie ostatnio Włosi). Wszystkie identyczne - stok mniej lub bardziej sterylny i pusty, gość wali średnim skrętem podkręconym z niskim zejściem, skręt dobrze pogłębiony - bo to jest spektakularne. Widać że wszystko byli zawodnicy z przeszłością SL. Tak, że to raczej przyszłość. Na tym tle znalezione przez Andrzeja i opracowane profesjonalnie filmy Francuzów z realnej jazdy z poradami co do taktyki i techniki pokonywania stoku w normalnej jeździe jawią się jako absolutne PERŁY. Pozdro serdeczne
-
Cześć Ale jaki "własny pomysł na narciarstwo". To co przytaczamy to jest właśnie - własny pomysł na narciarstwo. W narciarstwie chodzi o to aby zjechać z górki i się nie wyjebać. Jak chodzi o narciarstwo sportowe no to jeszcze dochodzi kwestia aby zrobić to szybciej od innych zgodnie z regułami. Jakie tu chcesz mieć własne pomysły? - w sensie nacji oczywiście. Już kongresy jawią się jako typowa sztuka dla sztuki. Nie lepiej, uczciwiej po prostu spotkać się z kumplami, pojeździć i zrobić imprezę? Do tego dochodzą różni nawiedzeni guru tworzący własne systemy nauki czy jazdy. Zabawne i żałosne jednocześnie. Większość pamięta Kuchlera, cóż to była za fascynacja, szkoły bezpługowe, bezześlizgowe, powinny być szkoły beznartowe - też by znalazły amatorów, zwłaszcza wśród tych mniej jeżdżących. Żeby w ogóle traktować coś takiego jak przytoczony przez Ciebie skręt jet poważnie trzeba było być niezłym kosmitą, ale żeby umieszczać to w programie i uczyć tego innych to już trzeba było być bezczelnym idiotą. Pozdro
-
He he kolejny narciarski bezsens.
-
Cześć Z mojego doświadczenia, najtrwalsze efekty daje przyzwyczajenie się do zimna. Pozdro
-
Oj... ciężko się zmieścić na takim ustawieniu dla dzieci. Dobrze, że nartka krótka.
-
Cześć Ale Ty to musisz mieć dużo wolnego czasu. Fajne znalazłeś materiały. Widać jak technika ewoluowała ale najfajniejsze jest to, że wszystkie elementy, które dzisiaj wydaja się zupełnie archaiczne w pewnych warunkach stosujemy bo są uniwersalne. Dzięki. Co do śmigu to swego czasu bawiliśmy się w stwarzanie rodzajów śmigu - coś jak ta tabelka Maćka. Chodziło o to aby zróżnicować tych śmigów jak najwięcej. Były więc śmigi płużne, oporowe, z odbicia, nożycowe i jeszcze ... wie jakie. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jest to totalny bezsens bo w praktyce w trakcie jednego przejazdu może się okazać, że zastosowałeś 10 różnych zapoczątkowań, 3 odciążenia, część kompensowałeś itd. - bo tego wymagał teren. Od początku lat 80 (tzn. odkąd pamiętam, odkąd brałem udział w kursach) program chyba dość fajnie zmierzał do uproszczenia nazewnictwa, zmniejszenia ilości ewolucji itd. ale... pojawiły się narty taliowane i skręt cięty i koledzy zaczęli jechać jak pogięci. Zamiast zaadaptować ewolucje cięte jako "gold level" zaczęto tworzyć nowe próbując zastąpić dobre lepszym. I teraz nikt nie wie o co chodzi a kolejny program już wychodzi. 🙂 Pozdro
-
Cześć No jak nie ma śniegu?? Przecież na zdjęciu jest! Pozdro
-
Śmig to - przede wszystkim - linia produktów do wykańczania powierzchni stosowanych w budownictwie. Jakie narty...??? Pozdro
-
Cześć Nie, no co Ty? To polska nazwa ale ewolucja jeżdżona wszędzie. Z pewnością nie jest to żaden polski wymysł tylko polska nazwa dla określonego typu jazdy, podobnie jak na przykład szus. Pozdro
-
OK. Ale warunki nie sprawiały wrażenia równych - tak jak u Pań. Szybko porobiły się rowy.
-
Cześć Andrzej dzięki za przypomnienie Twojego kanału. Widzę, że dyskusja dotyczy raczej nazewnictwa a nie ewolucji jako takiej. Wedeln - to była nazwa konkretnego sposobu jazdy i tak pozostało. Nikt - a przynajmniej ja tego nigdy nie słyszałem - nie ujednolicał nazwy śmig z nazwą wedeln. Dal mnie śmig to ... śmig - nazwa sposobu pokonania stoku. Jazda frontalna, blisko linii spadku stoku, rytmiczna ze skrętu w skręt. Rzeźbę fajnie pokazują z Twojego kanału dwa filmiki ilustrujące polski ówczesny kanon: śmig i śmig bazowy. Dla mnie to rozróżnienie bez sensu. Obie sekwencje są bardzo podobne ale widać jak w bazowym demonstrator sili się na dodanie końcowego przycięcia, choć w tych warunkach jest zbędne. Gdyby było stromo jechałby to naturalnie. W śmigu chodzi o jazdę wąskim torem, rytmiczną i... tyle. Nie rozumiem skąd uwagi, że śmig jest jakimś anachronizmem skoro praktycznie wszyscy narciarze w pewnych warunkach nie tyle nim jeżdżą ale po prostu inaczej się nie da. no chyba, że postawisz narty bokiem i ześlizg boczny - też sposób. Pozdro
