Spiochu
Members-
Liczba zawartości
4 829 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
43
Zawartość dodana przez Spiochu
-
Piszesz, że ludzie masowo chodzą w góry w czasie burzy. W Tatrach, Beskidach, mimo grzmotów ciągle przewijają się wycieczki, kolenie, oraz tłumy pojedynczych turystów. O czym świadczą te opowieści? O tym, że ryzyko jest małe. Pomijając Giewont i kilka innych najbardziej narażonych miejsc, można by nawet powiedzieć, że minimalne. Jeśli przez całe lato tysiące ludzi, prawie codziennie udaje się w góry, przy niepewnej pogodzie a wypadków jest bardzo mało, to jest to statystyczne potwierdzenie, że prawdopodobieństwo trafienia piorunem, jest nikłe. Dlaczego więc tych, którzy znacznie trafniej ocenili to ryzyko, nazywamy idiotami?
-
Dziwnym trafem nigdy o takim przypadku nie słyszałem. Ta którą obecnie wybrałem, wydaje się dobra, ale zarobki tylko trochę lepsze, niż średnia wśród kolegów. Owszem mogę porzucić zawód i otworzyć Np. myjnie samochodową. ale chyba nie o to chodzi. Nie sprzedawaj mi nieistniejącej rzeczywistości, bo i tak należę do tych bardziej ogarniętych w szukaniu pracy. Nagle Polska nie zmieniła się w Szwajcarię. Pracę znaleźć łatwo, ale zarobki nadal są niskie. Rozumienie tekstu, zawsze szło mi wybitnie dobrze. Dzięki temu mogłem studiować za darmo na prywatnej uczelni, zamiast płacić 10k czesnego, choć i tak z tego potem zrezygnowałem. Dla kogoś kto sprząta (i to jeszcze z Ukrainy) inwestycja w odkurzacz i reklamę, ryzyko niepewnych zarobków, lub ich braku to całkiem poważna decyzja. Czy ta firma jest zarejestrowana czy nie to już mniej istotne. Masz na myśli szkoły takie jak Politechnika Śląska, czy Warszawska? Bo jeśli chodzi o prywatne to pierwsze słyszę o takiej nadprodukcji. Nigdzie nie widziałem prywatnych studiów mechanicznych, elektrycznych czy chemicznych. Być może istnieją, ale to jakiś margines. Jedynie informatyka i kierunki humanistyczno-ekonomiczne, mocno promowane są w szkołach prywatnych.
-
Jak fakty nie działają na Twoja korzyść, to tym gorzej dla faktów. Co do kierunku. Moja mama jest po matematyce. Kilka osób z mojej klasy z LO, też skończyło matematykę. Nie były to osoby wybitne. Jeden kolega był z tych zdolniejszych i opowiadał, że prawie w ogóle się nie musi uczyć, bo wszystko łapie na zajęciach. Jeśli Ty miałeś trudności, to nie znaczy, że nie ma trudniejszych kierunków. Sugerujesz, że są to zarobki sprzątaczki. Pani natomiast jest właścicielką swojej firmy. lub ktoś ją zatrudnia za kilka razy mniej niż Ty płacisz. Jeśli jest właścicielką, musiała podjąć ryzyko, zainwestować, wypromować się, znaleźć zlecenia i dograć to wszystko organizacyjnie. To znacznie więcej niż bycie sprzątaczką.
-
Pewnie po rozmowie z Tobą żądają podwójnej zapłaty. Matematyka to jeden z łatwiejszych kierunków technicznych. Zacznij szukać po innych kierunkach. Choć i tak nie wierzę, że po matematyce się nikt nie znajdzie. Tu masz porównanie aktualnych kandydatów na stanowisko Analityka w Warszawie: Jak widać w załączonej grafice 4-5tys to średnie wymagania kandydatów. Czyli nie zatrudniasz ukrainkę za 4k netto, tylko płacisz firmie (nawet nieformalnej) za usługę. To nie to samo.
-
U mnie w podstawówce też była technika. Jedyny przedmiot z którego byłem zagrożony (tak to miałem czwórki, piątki). Ale wiertarek tam nie było. Jedyne co pamiętam to pismo techniczne. W moim przypadku to jak uczyć głuchego śpiewać, na szczęście w końcu odpuścił. Ogólnie patrząc, zupełnie bzdurna i nikomu nie potrzebna umiejętność. A z takich bardziej praktycznych elementów, coś tam było ale niewiele. Tego dzieci uczą się zwykle w domu, od ojca lub starszego brata.
-
Śmieszą nas takie sytuacje, ale nie wyciągałbym na ich podstawie żadnych wniosków. Po prostu nigdy nie korzystał z lornetki, poza tym, może to być bardzo ogarnięty chłopak. Podobną sytuację mogę przedstawić na własnym przykładzie, gdy w pracy, w wieku ok. 28 lat, musiałem zapytać, jak się obsługuje wkrętarkę.
-
Miałem okazję studiować na 3 różnych wydziałach państwowych i w jednej szkole prywatnej. Ta prywatna, prowadziła zajęcia zdecydowanie lepiej, niż te państwowe. Jak się porówna zajęcia na uczelni państwowej do różnych kursów technicznych prowadzonych komercyjnie dla firm, to również jest przepaść. Na korzyść kursów oczywiście.
-
~~Marcin33 Może mi jeszcze powiesz, że w góry muszę wychodzić tylko o świcie i przy bezchmurnym niebie? Oczywiście z plecakiem pełnym wszelkich zabezpieczeń i w butach za kostkę? Nakażesz też chodzić tylko w grupie, bo solo to idiotyzm?
-
Tablice, ostrzeżenia, prognozy, wyznaczanie osób i instytucji odpowiedzialnych a może nawet bilety i pozwolenia. Co jeszcze zostanie wymyślone, by chronić ludzi przed myśleniem?
-
Można szybko uciec po mokrych skałach, w tłumie spanikowanych ceprów?? No pewnie można, tyle że lotem, prosto na dół.
-
W niektórych sytuacjach to jedyna możliwość.
-
Można próbować odciążać tył a od pewnego nachylenia nawet trzeba. Ale i tak większość masy pozostanie na tyle. No chyba, ze podjazd łagodny i położysz się na kierownicy.
-
Jaki miałeś czas na tym podjeździe na Skrzyczne i jak się to ma do rekordów i średnich wyników? Może być też inny szutrowy podjazd. Chciałbym oszacować, jaki poziom kondycji jest potrzebny, by robić podobne wycieczki.
-
Włochy? Austria? Gdzie na pierwszy wypad?
Spiochu odpowiedział daamiann88 → na temat → Gdzie na narty?
Z EKUZ, jest drobny problem. Muszę wziąć dzień wolny z pracy i jechać do urzędu. A istnieją jakieś firmy, które nie mają 1000 wyłączeń i nie ma z nimi problemu? Nie słyszałem o takich. Ja spotkałem się z takim przypadkiem w Austrii. Z tym że dziewczyna nie miała, ani ubezpieczenia, ani mieszkania(ani żadnego majątku). Wyciągnęli ją ze szczeliny, przewieźli śmigłem. Operowali, pozakładali śruby w kościach i chyba nawet przewieźli do Polski. Rachunek był na ok. 80 tys zł. Dług szybko urósł, ale i tak nigdy go nie odda. Jakby nie patrzeć, to też jest jakiś sposób. -
Koledzy Ci już wyjaśnili kwestię rowerową. Co do moich hamulców w aucie, ktoś tak wymyślił i takie są. Nie ma to nic wspólnego ze złomem. Mnie się takie ustawienie nie podoba, ale ma też swoje zalety. Łatwiej jest precyzyjnie wyczuć, na ile mocno chcesz hamować. I żeby nie było, moje auto to złom, ale nie z powodu hamulców.
-
Włochy? Austria? Gdzie na pierwszy wypad?
Spiochu odpowiedział daamiann88 → na temat → Gdzie na narty?
A jest jakieś sensowne ubezpieczenie KL na Polskę? Takie, które pozwala się wyleczyć, w dowolnie wybranej klinice i nie kosztuje majątku? Chętnie bym wykupił. OC na stefankę nie potrzebne, ale na polskie stoki to jak najbardziej. -
Włochy? Austria? Gdzie na pierwszy wypad?
Spiochu odpowiedział daamiann88 → na temat → Gdzie na narty?
Ubezpieczenie lepiej mieć. No chyba, że ktoś ma pokaźne oszczędności i uważa że lepiej opłaca się zaryzykować. Jeśli w Polsce regularnie lata śmigło na stoki, to nie wierzę, że w Austrii go nie przyślą. Z trasy też się często zjeżdża gdzieś obok. Ja się mało nie zabiłem, jakieś 100m od sznurka. Co do OC, to jest jeszcze bardziej istotne. Problem w tym, że razem z KL, zwykle są niskie kwoty. Najlepiej OEAV. -
Jak parking jest mocno oblodzony to nawet nie ma w tym ironii.
-
Rowery nie koncza sie na mtbk ani ogolnie na dobrym drogim sprzecie. Co do auta. Jak sprzeglo ciezko chodzi to tez zlom? Nic nie trzeba pompowac. Trzeba mocno wcisnac. Nie zdziwilbym sie gdyby podobny efekt wystepowal.w typowo sportowych autach za gruba kase.
-
Jeździsz samochodem? Mój samochód świetnie hamuje (a przynajmniej kilka lat temu tak było). Dużo lepiej, niż przeciętne auto - mogłem porównać do kilku innych na torze. A jak działa (działał) u mnie pedał hamulca? Bardzo topornie. Jak lekko wciśniesz to prawie nie zwalnia, a w przeciętnym aucie już się leci na szybę. Jak dobrze odpowietrzyłem układ to pedał łapał trochę wcześniej, ale nadal później niż standard. Także klamki(pedały + wspomaganie) czy odpowietrzenie układu ma bardzo istotne znaczenie. Co do krzywych tarcz z tyłu, to instruktor stwierdził że tak jest. Coś lekko obcierało przy jeździe. Czy rzeczywiście były krzywe, nie wiem. Na reklamacje nie było czasu, a nie była to kluczowa usterka. Nigdy wcześniej, nie jechałem na rowerze, na którym można hamować jednym palcem, zawsze całą dłonią. (jeździłem tylko na jakiś gratach lub miejskich)
-
Te z przodu (203mm) mogłem, te z tyłu (180mm) nie. Zresztą wielkość tarczy, nie jest tu szczególnie istotna. Raczej chodzi tu o zastosowane klamki, stopień odpowietrzenia układu, czy ułożenie klocków. Hamulce z tyłu nie były dobrze wyregulowane, łapały bardzo późno i chyba miały lekko krzywe tarcze.
-
Tu można zobaczyć katalog: https://issuu.com/sk...-20_ita-eng_web i najciekawszy model:
-
Tak, doczytałem już taką informację i na szkoleniu też o tym wspominali. Niestety musisz mieć do tego odpowiedni osprzęt i stan techniczny roweru. Tutaj szło to średnio. Przednim potem hamowałem jednym palcem, ale tylnym zawsze dwoma bo inaczej nie było reakcji. W typowo budżetowych rowerkach,(nie enduro) hamujesz całą ręką bo inaczej nawet klamki nie wciśniesz.
-
DRUGIE STARCIE Z ENDURO TRIALS Dziś ponownie wybrałem się do Bielska. Z racji weekendu, wypożyczenie roweru okazało się droższe -140zł. Dostałem jednak model Hawk Hill 3 (trochę lepsza wersja tego co poprzednio). Tym razem był to rower w rozmiarze M. Na początku lekkie rozczarowanie, rower jest wyraźnie cięższy. (Pewnie z uwagi na większą ramę i tarcze hamulcowe) Gdy jednak na niego wsiadłem, okazał się dobrym wyborem. Rozmiar M, zdecydowanie pasował do moich gabarytów. Nie było już problemu, że jest za niski, nie bujał tak bardzo i mogłem normalnie stawać na pedałach. Oczywiście pedałami dalej zawadzałem o wszystko a kierownica i tak była dość nisko, ale już nie przeszkadzało to w normalnej jeździe. Amortyzatory miały też blokadę ale nie używałem tego patentu. Żeby zwiększyć swoje szanse w rozpaczliwej walce, ze ścieżkami, zapisałem się na szkolenie. Myślę, że był to dobry pomysł. Za kwotę 150zł mogłem się szkolić, przez ponad 4h w 4os grupie. Na początku jeździliśmy na jakieś polance, ćwicząc pozycję w zjeździe, hamowanie oraz zakręty. Mogłem się przekonać jak działają tarcze 203mm z przodu, kiedy po lekkim wciśnięciu manetki dwoma palcami, radośnie stanąłem na przednim kole. Obyło się na szczęście bez upadku, ale wiele nie brakowało. W skrętach instruktor ustawiał nam pozycje (która jest w sumie odwrotna niż na nartach), robiliśmy sporo powtórzeń. Ćwiczenia były też nagrywane (analiza na koniec szkolenia). Po jakiś 1,5h na polance, udaliśmy się na trasy. Po drodze zaliczyliśmy kilka metrów ekstremalnego podjazdu, który jakimś cudem udało mi podjechać i nie wywrócić się do tyłu. Oczywiście na stojąco. Na trasach dalej ćwiczyliśmy skręcanie, podchodząc po kilka razy dany zakręt. Później nastąpił przejazd całości przed Instruktorem, który jechał za daną osobą i poprawiał w czasie jazdy. Aby każdy mógł zostać poprawiony, przejechaliśmy Stefankę - 4 razy. Na koniec wybraliśmy się na dłuższa i ciekawszą trasę - Cyganka, na której jest wiele różnych przeszkód, podjazdów a nawet kilka mostków. Tu również nastąpiły przejazdy przed Instruktorem. Każdy po pół trasy, obróciliśmy więc 2 razy. Szkolenie zakończyliśmy analizą video. Po zakończeniu szkolenia, udałem się na obiad do rowerowni, gdzie, jak się okazało, mają bardzo smaczne burgery. Ja wziąłem wersję na talerzu, bo nie lubię tej "amerykańskiej" bułki, ale mięso było pierwsza klasa. (zestaw - 25zł) Burgery robione na miejscu, nie żadne gotowe badziewie. Po obiedzie, w celu dobicia wybrałem się jeszcze na spacer (bez roweru) na szczyt Koziej Góry. Miąłem okazję zobaczyć fragmenty Niebieskiego Twistera i Czarnej DH+. W tym drugim przypadku, jedyne co przychodzi na myśl, to czy ktokolwiek przeżył ten zjazd. Podsumowując, dzień bardzo udany. Pogoda dopisała, sprzęt nie zawiódł, szkolenie okazało się bardzo pomocne i obyło się bez gleb. Na trasach (zielonych) czuję się, już coraz lepiej. Jedne co boli to rachunek za to wszystko, ale kasa warta wydania.
-
He, he, mnie nawet do NIŻSZEJ brakują jeszcze lata świetlne. Moje tempo przejazdu dobrze ukazuje poniższy film
