Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.11.2025 w Odpowiedzi

  1. W B. Sląskim sniegu ok 20 cm, działa chyba tylko łączka na Sampopolu ale trzeba by sprawdzic. Prxyszly tydzien niestety ocieplenie i snieg zniknie, ale na razie jest bajkowo.... 8
    9 punktów
  2. E, nie było tak źle z regulacją. Niby jednopunktowy wtrysk benzyny był w Niemczech standardem w latach 80., ale jeździło się też niemieckimi garbusami. Regulacja gaźnika w nim nie była specjalnie trudna. Ja takim garbuskiem jeździłem ponad 10 lat, w tym kilka razy jechałem nim do Francji. ABSu nie było, chłodzenia płynem też nie, nawet wspomagania kierownicy nie było, ale był duch. Poniżej np. nasz lekko 🙂 załadowany garbusek w trakcie powrotu w sierpniu 1985 r. z Francji po rocznym pobycie. 🙂
    6 punktów
  3. Wskazywało to że bylismy ok 20 lat do tyłu. Ale samochod, nawet tak maly, oprocz wyprodukowania potrzebuje jeszcze serwisu. Zapewne mozesz sobie wyobrazic co by się stalo gdyby zdecydowano sie na produkcję czegoś bardziej zaawansowanego technicznie? Kto to miałby serwisować? A malucha uruchomił kazdy kowal.... Ciekawostka przy okazji małych autek - wczoraj miałem okazję podjechać (jako pasażer) na Krzakowską Skałę - taka gorka prosto na Wisłą, między Stożkiem a Skolnity. Samochod to Panda 4x4, a droga to typowy gospodarczy podjazd bez lub z resztkami asfaltu. Poludniowe zbocze, wiec wiecej lodu niż sniegu a o odgarnianiu czy sypaniu to zapomnij. Jechało jednak toto na jedynce jak na wciagarce, a nachylenie było zacne. Szok. Nic dziwnego, że to bardzo popularny pojazd do uzytku gospodarczego w Alpach.... Foto stamtąd: Ławaczka widokowa Stożek Nowy potworek na Skolnity Widok na zachod
    5 punktów
  4. Jazda na nartach nie jest najistotniejszą cześcią zlotu...... 😉
    4 punkty
  5. Może to i dobrze że będzie nas mniej ,nikt nam nie będzie do kieliszka zaglądał 🤪 Rano spokojnie wyjdziemy na stok bez obaw że ktoś nas podpierdoli ...
    3 punkty
  6. Cześć. Weekendowy rozruch w Czarnej Górze. Warunki bardzo przyjemne, czynna eFka, orczyk Biba, LuxTorpeda, trasa B. Kamieni brak. 😉 Miłośników białego szaleństwa umiarkowana ilość. Resort od przyszłego weekendu ma już kręcić na okręta. W tygodniu do 16, sobota do 20. Serdecznie pozdrawiam.
    3 punkty
  7. W sumie na początek dużo tego - proponuje skupić się bardziej na butach a nie nartach... wpływ na jazdę dobrze dobranych butów w stosunku do doboru nart 90 / 10%..(jak nie lepiej - szacunkowo)
    3 punkty
  8. Cze Takim kalkulatorem, można się podeprzeć, szczególnie na początku tej drogi. I chyba moim zdaniem do pewnego momentu powinno się mieć niskie nastawy, wolna i statyczna jazda - bo tutaj chyba upadki są częstsze i bardziej kontuzjogenne, ale już przy wyższych umiejętnościach i prędkościach chyba gorsze dla narciarza i bardziej niebezpieczne jest samoistne wypięcie się narty. Przy szybkiej i dynamicznej jeździe w razie W i tak się wypną niezależnie od nastawów, nawet wysokich dostępnych we wiązaniach dla amatorów. Pewnie są tacy, co zgubią nartę po drodze i tego nie zauważą, ale większość zalicza spektakularną glebę. Wbrew pozorom, czasami to dużo nie trzeba siły aby narta się wypięła. pozdro
    2 punkty
  9. Kurteczka, jak Moruniek pisał, Rytro bez kolejek. Ja jutro Arena, bo dzisiaj było bardzo mało ludzi. Ale chyba w weekend to trudno wyczuć, zależy ile będzie tras otwartych. Na Jaworzynie pewnie będą treningi, to może być wąsko. Najlepsza góra w okolicy. Ale w tym okresie może nie będzie jeszcze aż tak tłoczno. Nie wiem co Ci do radzić. Alpejski, to tylko Jaworzyna. pozdro
    2 punkty
  10. Jak na pierwszy dzień to otwarli dużo i przygotowali w miarę ok. Jest twardo ale na żyletki to warun idealny ☝️ Wystarczy bo już są tłumy a jeszcze ktoś dojedzie PS. ale te tłumy najczęściej siedzą we knajpie albo skaczą przy scenie w rytmie ums ums ums 😁 Super rozpoczęcie sezonu dało się super pojeździć. Pozdrawiam
    2 punkty
  11. 2 punkty
  12. Nie jest to wszysto takie oczywiste. Część środowiska uznaje że obite drogi powinno być ograniczone do minimum. Zrozumiałem że zrobili to zgodnie z podpisanym jakmś tam porozumieniem tatrzańskim z 2004. poczytajcie sobie wspinanie.pl i oświadczenie wykonawców od szlifierki kątowej: https://wspinanie.pl/2025/11/oswiadczenie-zadni-koscielec/
    2 punkty
  13. O matko córko… „a Kopernik też była kobietą”… 🤦🏽‍♀️ zdaje się, że nic nie zrozumiałeś. Pozwól, że ugryzę się w język i nie odpowiem na forum. Przepraszam. Pogadajmy na wizji, ok? 😇 😉
    2 punkty
  14. Nigdy w Szczyrku nie byłem, ale przyznaję, że ugruntowałeś mi poglądy. Tylko wiesz, niebieskie puste lotnisko... Pozwól mi pomarzyć jeszcze przez chwilę, tylko dopóki @kordiankw nie odpowie 🙂
    2 punkty
  15. Cześć Szymek a czy równie dobrym wyznacznikiem będzie to, że ja się nie wybieram? 😉 Pozdro
    2 punkty
  16. Andrzeju tak z boku patrząc to Mitek rację ma. Jechałeś środkiem dość wolno i nie skanowałeś tyłów może przez ten kask z drugiej wojny światowej widoczność ograniczona.
    2 punkty
  17. Wiesz co Andrzej, ja tutaj nie będę robić wywodów na ten temat, ale też jeżdżę przy jednej krawedzi stoku, a jak przejeżdżam na drugą, albo chcę zmienić rytm, to zawsze zwalniam i się oglądam mimo, że jestem niżej i teoretycznie mam pierwszeństwo. Zasadę ograniczonego zaufania uważam za konieczność.
    2 punkty
  18. W butach ważny jest krój skorupy i dopasowanie. Flex jest mniej ważny.
    2 punkty
  19. Asystent pasa szybko nauczy Cię uzywać kierunkowskazow zgodnie z przepisami..... ;-))
    2 punkty
  20. No i tak możemy sie droczyć bez końca. I bez sensu. 🙂 Pamiętaj, że zarówno szwagier jak i ja jesteśmy starymi narciarskimi wygami. Jeździmy na nartach regularnie dłużej od Ciebie. 🙂 Po prostu nie da się wszystkiego przewidzieć, bo to jest niemożliwe. Na nartach i w życiu. Gdyby stosować wszystkie możlwie zabezpieczenia to należałoby zostać w domu na kanapie. I dobrze zakręcić kurki gazowe oraz byc pewnym, że żaden dron czy rakieta na nas nie spadnie. 🙂
    2 punkty
  21. Ja ostatnio jechałem naszym nowym scudo, który na pierwszym zakręcie już zaczął napierdalać, myślałem że coś się zepsuło, a ten idiota zauważył znak z ograniczeniem do 40km/h. Potem siłowanie na jezdni z asystentem pasa. Nówka samochód i spróbuj to wyłączyć, jak nie wiesz gdzie co i jak. Lepszy był wspólnika koreańczyk, jedziemy autostradą, jak przypierdolił po hamulcach sam, to myślałem że przez szybę wylecę. A ten matoł odczytał znak ze zjazdu równoległej drogi - 60km/h tam było. A najgorsze, ze nie da się tego wyłączyć. pozdro
    2 punkty
  22. Mirek. Dzięki za uznanie ale bez przesady proszę. Zwłaszcza do drugiej częsci.
    1 punkt
  23. Maluchem w najbardziej srogie zimy podjeżdżałem na parking pod Golgotą bez żadnych zimówek bo jeszcze ich nie wymyślono. W trzy osoby z zdemontowanym siedzeniem pasażera żeby narty weszły do środka 😁
    1 punkt
  24. No byłem... jak mogłem nie być 😉
    1 punkt
  25. I tu się mylisz. Zawsze jak to tylko możliwe szukam okazji do przekraczania swoich umiejętności. Dbam abym nie był niebezpieczny dla innych ale uwielbiam przekraczać własne granice. Tylko to gwarantuje rozwój i poprawę własnej jazdy.
    1 punkt
  26. Cześć O.. to dobry pomysł. Z pewnością znajdziesz czas - w sensie godziny dnia ale i pustych przelotów, że da się pojechać swobodnie. Pozdro
    1 punkt
  27. W zasadzie od samego początku mojej kariery zawodowej pracuję w przemyślę motoryzacyjnym i wiem conieco jak działają poszczególne systemy w samochodzie. Nie pytaj mnie jak dokładnie działa algorytm współczesnych ABSów, ale zapewniam, że to nie jest lewicowy zamordyzm. Tak. Maluchem jeździło się do bułgarii. Fiatem 126p, który w swoim włoskim oryginale był małym samochodem do miasta i do niczego więcej. To, że z Polski ludzie jeździli tym przez demoludy do Bułgarii to tylko symbol jak bardzo gówniany i zacofany był u nas przemysł. Pałownie się dziadków do Malucha i fejm, który ma ten samochód obecnie to nieśmieszny, głupi żart. Przypomnę, że zakłady w B-B do 2000 roku produkowały samochód z silnikiem z tyłu, chłodzonym powietrzem i zasilanym z gaźnika. Nie wiem jak ten parch skomentować? Może tym, że w Niemczech jednopunktowy wtrysk benzyny był już standardem w latach 1980tych? I nie wymagał on odprawiania guseł i czarnej magii, żeby właściwie wyregulować dawkę paliwa?
    1 punkt
  28. Sprawne 10 Din będzie dla Ciebie wystarczające. O ile nie planujesz żlebów, skateparku czy zawodów, to pewnie dożywotnio. https://www.skatepro.com.pl/a114.htm P.S. 1 DIN/10 kg to gotowy przepis na kontuzje, zwłaszcza u początkujących narciarzy.
    1 punkt
  29. Cześć "Czy naprawdę trzeba cały czas skanować co sie dzieje za tobą?" - no właśnie ja tak robię. I nie jest to żadna paranoja tylko po prostu przyzwyczajenie wyniesione z lat jeżdżenia z grupami. Dlatego nie mam problemu z tym, że ktoś na mnie najeżdża. Ale widzę, że nie da się tego zaakceptować tak po prostu i .... może próbować czasami naśladować. Polecam, warto zadbać o swoją dupę czasami a i głowę w sposób realny a nie kupując kask bo to łatwe i nośne medialnie. Andrzej a druga rada, którą możesz zastosować bo pracuje to... nie czytać w ogóle maili, których się nie oczekuje lub jeżeli adres jest nieznany tylko kasować blokowo. Zawsze tak robię i nigdy nie miałem żadnego problemu. Pozdrawiam Pozdro
    1 punkt
  30. Michał, jak Ci sie chce, to wpadnij jutro na Pilsko. Ja bede kolo 9 na 3 godziny. Te 700 metrow czerwonej trasy na start lepsze niz 300 metrow oślej łączki. Ale ponad godzinę musisz jechać. Dziś patrzyłem na kamerki, to było pusto, więc mozna sie nakręcić.
    1 punkt
  31. Zawsze jedzie się bokiem - nigdy środkiem - to Twój błąd. Reakcja intuicyjna - drugi błąd. Ja zawsze jeżdżę świadomie - nie mnie ani bardziej - tylko w pełni. Ruszamy gdy jest mniej ludzi na stoku ale i gdy będzie mniej ludzi na stoku. I jeszcze... Jazda bokiem ma sens właśnie na pustych trasach ze względu na znacznie większe prawdopodobieństwo spotkania jadącego szybko, którego możesz wcześniej nie zauważyć bo zbliżacie się do siebie z prędkością ponad 100km/h. Na stoku zatłoczonym nie wybierzesz ścisłej linii bo ludzie blokują możliwość przejazdu i musisz ich wymijać, np chyba, że należysz do tych wymijanych ale wtedy to już naprawdę narażasz się na uderzenie. Pozdro
    1 punkt
  32. Dzięki. Na razie to się martwię nie o narty,tylko moich klientów i zamówienia które muszę odwołać. Ale zdrowie ważniejsze. Koniec o mnie bo nie ten wątek.
    1 punkt
  33. Cze Pierwsze kup buty, dobrze by było, jakby był jakiś wybór. Przy Twoich parametrach fizycznych to flex 100-120. Przed zakupem nart sprawdź zakres wiązania, czy Twój but wejdzie, bo nawet nie wiem jaki to rozmiar, 30??? Jak kupisz buty, pewnie z grip walk, upewnij się czy wiązania także mają grip walk. Jeśli nie, to buty nie będą pasować do wiązań! Jeśli w butach będzie podeszwa alpine (płaska) to pasuje do wszystkich wiązań. Na skorupie buta zwykle jest nabita wielkość skorupy, np. 343mm - wiązania muszą tą długość obsługiwać! pozdro
    1 punkt
  34. To nie wracam do nart😁😁 Albo tylko do Czech, bo oni wyzwoleni,można wino z kija na stacji paliw kupić nawet😁
    1 punkt
  35. Cze Szczerze mówiąc, to chyba jeszcze nie miałem okazji korzystać z ABS-u i jego dobrodziejstwa. Natomiast w moich samochodach na szczęście ESP można wyłączyć z guzika na pulpicie. Pewnie w sytuacjach krytycznych i tak zadziała, ale w gorszych warunkach pogodowych mnie osobiście przeszkadza a nie pomaga. W zimie, to standardowa u mnie procedura, start/stop + ESP do wyłączenia. Niektóre są nadwrażliwe, a ten co nie czuje i nie wie co się z samochodem dziej podczas jazdy to raczej woźnica niż kierowca. Dobrze jest znać granice pojazdu, którym jeździmy. pozdro
    1 punkt
  36. No ale w Alpach tak jest i nikt z tego nie robi afery. Bo to jest proste - przelot śmigłem średnio 5 tys. euro w Alpach. Ja mam ubezpieczenie Alpenwir - austriacki PTTK. Jest na cały rok i kosztowało jakieś 5 stówek za 3 osobowa rodzinę. Są narty, rower i piesze wycieczki - w górach w całej Europie. W wielu krajach możesz dopłacić jakieś frytki do ceny karnetu i jesteś ubezpieczony na podstawowym poziomie. No przecież nie jest to trudne. Ludzi nie trzeba zmuszać, tylko kierować na odpowiednie tory. pozdro
    1 punkt
  37. skonsultowałem z wiesz kim - OK, 3 Króli zadziała.
    1 punkt
  38. Rusza w sobote, 9 grudnia. W poniedziałek wyglądało to tak 😉
    1 punkt
  39. No nie do końca bym powiedział wiosenny śnieg. Oczywiście zależy od dnia. Wczoraj rano było naprawdę mroźno i twardo. Za to dzisiaj było jak poniżej. Leń? Stary. Ja się czuje jak bym był na zgrupowaniu klubu sportowego a Ty mnie tu od lenistwa 😄 Rest Day każdemu się należy 😊 Dzisiaj było dużo skrętu krótkiego, dużo ćwiczeń na obciążenie zewnętrznej narty - a w zasadzie dolnej narty przy trawersowaniu stoku. Było też duuuużo świeżego opadu, zamknięta część tras, puste stoki, III stopień zagrożenia lawinowego i największe lawiny, które widziałem i słyszałem osobiście. Dzisiaj było już nawet nie tyle bardzo męcząco (chodź to też) ale momentami już naprawdę wkurwiająco. Miejscowo spadło może nawet i ze 30 do 50cm swieżego śniegu. Na stromych, czerwonych trasach jazda w czymś takim na moich SLach to była udręka /// /// //// ////
    1 punkt
  40. Każdy kto jest wesołym posiadaczem włoskiego automobilu zgodzi się, że są to samochody do bólu rozsądne. No może nie tak, że jest to alternatywa jak kogoś nie stać na Deutsche Wagen albo coś Japońskiego. Włoszczyzna też dobra no ale z jakiegoś bliżej niewytłumaczalnego powodu, pomimo tego, że Turyn jest raczej zdecydowanie na północy i powinni tam wiedzieć jak wygląda zima, tak zabezpieczenie blach przed korozją jest tam. No cóż. Powiedzmy, że też z rozsądku a nie miłości do długowieczności. No więc mój bolid do przewozu szpejów przeróżnych również zaczął poważnie chorować na rudą. Lewy próg wymagał już zdecydowanie ostrej interwencji diaksem i migomatem, podwozi też takie se. No ale dlaczego akurat ja mam takiego pecha, że termin u blacharza był dopiero wtedy jak akurat przyszła zima? 😒 😭 Nałogi mają (na szczęście) to do siebie, że wyłączają rozsądek i każą robić rzeczy irracjonalne. Podejrzewam, że gdyby nie było tego PKSa, to pewnie poszedł bym na piechotę. No na szczęście w B-B PKS jeszcze dycha. Ups. no przepraszam >>Komunikacja Beskidzka<<. Nazwę zmienili chyba dlatego, że PKS chyba jednak za bardzo kojarzył się z Autosanem H9. Sami wiecie, licencyjne diesle Leylanda robione w Andrychowie i takie tam. Panewki stukają, zawory klepią, wał korbowy tańczy tango a pan kierowca właśnie zapodał luz i będzie się toczył do następnego przystanku. Komunikacja publiczna odpycha mnie strasznie, zwłaszcza w wydaniu autobusowym. O ile kolej z trakcja elektryczną toleruję z racji na zawód, tak jak widzę autobus mam zaraz przed oczami krzyki Greci, Klausa Sz. >>Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy<< i takie tam wysrywy. No ale przecież nałóg. Nie pamiętam już kiedy Biały Krzyż otwierał się w Listopadzie a BSA początkiem grudnia. To wystarczy, żeby schować do kieszeni dość specyficzne poglądy. Do rzyci z tym autobusem! Niech już mnie zawiezie do tego Szczyrku! Ja chce na narty!! 🎿 ⛷️ Początek nie wyglądał najlepiej. Rozkład jazdy jest oczywiście absolutnie nie zsynchronizowany z ośrodkami narciarskimi. Autobus odjeżdża albo o 6:26 i pod BSA jest o 6:56, albo o 10:26 i na miejscu jest o 11:00. I tak, wiem oczywiście, że można podjechać do Centrum linią, która jedzie prosto na Salmopol. Wiem, że tamtych połączeń jest więcej a na piechotę nie jest już tak daleko. Ale jeżeli miałbym się już czepiać, to skoro się chur. dur. centra przesiadkowe. skibusy itp. To niech do cholery, te autobusy będą zsynchronizowane do godzin pracy ośrodków. Fajnie się tak pieniążki zarabia na narciarzach, co nie? To może by coś w zamian za te pieniążki dać? No dobra, bo się zaś nakręciłem a myśmy mieli tu o nartach. Warunki były. No kurde super były, biorąc pod uwagę, że mamy hm.... 8 grudnia? I w zasadzie to oficjalnie jest jeszcze Jesień a do Zimy jest tak ze dwa tygodnie 😄 Naprawdę nie pamiętam kiedy tak wcześnie zaczynałem sezon, no ale nie jeżdże jakoś bardzo długo. W zasadzie pierwszy >>taki prawdziwy sezon<< to 2017/18. O ile tamto można w ogóle nazwać jakkolwiek jazdą na nartach. BSA nie otworzyło się jeszcze w całości. Nieczynny jest tunel i fragment trasy za nim. Nieczynna jest jeszcze trasa czarna. Prawdopodobnie jest to kwestia małej ilości śniegu w samym tunelu. Na czarnej też często spod śniegu wystają kamienie i gruz. Jedna i druga jest też oczywiście nie ratrakowana i szczerze powiedziawszy nie za bardzo nawet widać, żeby obecnie jakoś intensywnie pracowały armatki. Odniosłem wrażenie, że dużo z tego po czym teraz się jeździ, to naturalny opad z niedużym dodatkiem sztucznego. Nie widać, żeby poza trasą śniegu było jakoś dużo mniej niż na trasie. Ludzi było tak średnio z tendencja do mało. Zacząłem jeżdzić o 11:30 na karnecie na 4 godziny. W zasadzie cały czas wchodziłem na wyciąg z marszu, bez żadnych kolejek przed bramkami. Na samej trasie zdarzały się jednak momenty mocniej zagęszczone, zwłaszcza na początku. Potem zrobiło się luźniej. Warunki oczywiście też nieco pogorszyły się z czasem. Najbardziej przegięcina na wysokości tunelu. Tutaj oczywiście szybko porobiły się muldy, gdyż miejsce wymaga najmniej nieco zwolnienia aby z zaskoczenia kogoś nie staranować. Do tego ścianka zaraz za przegięciną standardowo wylodzona i muldy na samym końcu. Nic jednak, czego bym się bardzo czepiał a nie jeżdzę jakoś wybitnie. Oczywiście cały czas musiałem pamiętać, że jestem uwiązany tym cholernym autobusem i muszę uważać, żeby jakoś nie utknąć. Po trzech i pół godzinach jazdy non stop - jak wspomniałem zero kolejek to wyciagu) stwierdziłem, że tyle tego dobrego. Zszedłem z trasy, odszpeiłem się. Zabrałem co swoje ze skrytki za 5pln i poszedłem z buta w stronę centrum Szczyrku. To autobusu teoretycznie jeszcze czasu i jest możliwość ogarnąć obiad w tamtejszej Żabce (no przecież nie będe płacił w restauracji 😅). W sumie żabka niczego sobie. Nawet jest mała strefa restauracyjna ze stolikami i siedzeniami. Wypad normalnie jak na Orlenie w Buczkowicach 😄 . Akurat po wyjściu z Żabki udało się złapać PKS nazad do B-B. Wariant linii, który nie jedzie przez BSA tylko od razu z/na Salmopol. No i w taki oto brawurowy sposób zacząłem sezon 2023/24. Pomimo jakiegoś wrodzonego odpychania od komunikacji zbiorowej nawet się udało! No to teraz czas przyładować z grubej rury, czyli do Zwardonia dp @Adam ..DUCH! EZT na odcinku od Rajczy do Soli jedzie w brawurowym tempie żwawego piechura! Słowem, czekają mnie niezapomniane przygody narciarskie! Stay tuned, jak to mawiają jutuberzy....
    1 punkt
  41. Zaczynam nowy wątek na bazie dyskusji o wypadku na Śnieżce, oraz filmu ze ślizgu po północnych zboczach. Przez kilka ostatnich dni, czyli na początku lutego brałem udział w podstawowym szkoleniu z zimowej turystyki wysokogórskiej. Zorganizowane było przez PZA (Polski Związek Alpinizmu) w ichniejszym Centralnym Ośrodku Szkolenia >>Betlejemka<< na Hali Gąsienicowej w Tatrach. Zaznaczam od razu, że chodź ramy i program tego szkolenia zostały lata temu opracowane przez PZA, tak teraz jest ono organizowane przez wiele różnych instytucji, firm i indywidualnych instruktorów. W większości posiadających jakieś namaszczenia PZA (w postaci uprawnień instruktorskich), a na pewno w sposób wiernie odwzorowujący oficjalny program Polskiego Związku Alpinizmu. Na cały cykl szkoleniowy składa się kurs: podstawowy -> zaawansowany + pobocznie: kurs lawinowy i kurs z nawigacji (oczywiście tradycyjnej) W ramach kursu podstawowego przerabiane było: Szeroko pojęte zagadnienia lawinowe. Używanie detektora lawinowego i sondy - ale bez pełnoskalowej symulacji akcji ratunkowej! Nauka hamowania upadków i zjazdów czekanem. Poprawne używanie czekana i raków (w tym jak chodzić w rakach i nie podrzeć przy tym spodni). Asekuracja lotna w zespole poruszającym się w trudnym terenie. Zjazd i podejście na asekuracji pół-wyblinką + blokiem (albo prusikiem), czyli bez użycia przyrządów typu kubek, Gri-Gri, Shunt, rolka Simple itp itd. Przewiązywanie się przez stanowisko. Budowanie stanowisk we śniegu: zakopywanie czekana i tzw. grzyb śnieżny. Wspinaczka lodowa (po lodospadzie) na wędkę przy użyciu raków i dziab. W zasadzie najważniejsze z tego wszystkiego, to właśnie hamowanie upadków i ślizgu przy pomocy czekana. Coś, co być może uratowało by życie tym dwóm osobom na śnieżce. Na tego typu pochyłości można nabrać prędkości kilkudziesięciu m/s w kilka sekund. Wjechanie w takich warunkach w drzewa albo kamienie może mieć bardzo poważne konsekwencję. Tutaj jest link do wszystkich zdjęć z kursu: https://photos.app.goo.gl/cCbhxg77khJHtBxg7 Poniżej wrzuciłem kilka wybranych jako zajawka. Jest też plik HTML z mapą i śladem gdzie poruszaliśmy się w ramach szkolenia. 20240204115233-56014-map.html Na koniec krótkie posłowie: Jak się pewnie wszyscy domyślają ze szkoleniami górskimi jest tak samo jak z narciarskimi. Piję tutaj to dyskusji pobocznej na temat SnowShow w wątku o zjeździe we Zwardoniu. Można trafić zajebiście, można trafić tylko dobrze a można trafić fatalnie. Szkolenie w Betlejmce to nie pierwsze moje podstawowe szkolenie a drugie. Rok temu byłem na Słowacji, na szkoleniu prowadzonym przez pewną spółkę z ograniczona odpowiedzialnością (za klienta) z Krakowa. Długo by się tu rozwodzić ale ekhm... pani instruktor, to było dno a nawet dwa metry mułu. Ze szkolenia w Betlejemce jestem tak samo zadowlony jak ze szkolenia narciarskiego u @Tadeo . Żeby być jednak uczciwy powiem, że jestem bardzo zadowolony ze szkolenia nie w Betlejmce ale u Michała Semowa (https://www.facebook.com/EngramSzkoleniaGorskie albo http://szkoleniagorskie.pl/ jak ktoś nie modroksiężny). Proszę tego nie traktować jako nachalny marketing. Po prostu zwracam uwagę, że Belejmka to taki trochę generator liczb losowych i nie wiadomo na jakiego instruktora się trafi. Merytorycznie będzie na 101% dobrze, ale taternicy i alpiniści to specyficzni ludzie. Im więcej osiągnięć, uprawnień, tytułów i medialnej sławy tym często większe ego. Oczywiście nie jest to regułą ale regułą jest to, że w ciężkie warunki w wysokich górach ciągnie raczej specyficzny profil ludzi.
    1 punkt
  42. Piszę w tym miejscu a nie w dedykowanym wątku, bo silnik forum ma jakiś problem techniczny. Przy próbie przeskoczenia na ostatnią stronę wyskakuje błąd "Sorry, there is no post to show" No to dzisiaj byłem na Mosornym Groniu. Jeden z moich ulubionych górek, która jednak dzisiaj trochę u mnie straciła. To nie tak, że od razu jest be, bo za długo posiedziałem we Włoszech i zapomniałem, że PL to jednak nie są Dolimity. Tak się składa, że 20 stycznia 2018 również byłem na Mosornym i co śmieszne, to również była sobota. Minęło bardzo dużo czasu, ze mnie robi się powoli stary boomer i jednak wtedy było jakoś tak... hm.... Taniej, to na pewno - reszta poniżej Obłożenie: Przyjechałem o 9:15 i wtedy było pustawo. Gęba mi się szczyżyła i już miałem nadzieję na pusty stok. No może nie całkiem pusty stok, tak jak w Sappadzie no ale, że ludzi będzie jednak mało. Już przed 11 zrobiło się czujnie. Nie jakoś tłumnie ale trzeba było już uważać. O 12 było już po prostu tłoczno a do wyciągu momentalnie robiły się kolejki. Na szczęście o 13 zaczęło się to rozluźniać a po 14 zrobiła się całkiem luźna jazda. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jest środek ferii, super pogoda a w zasadzie nawet te "kolejki" nijak mają się do tego, co czasami trzeba było odstać w 2018. Warunki śniegowe: Rano oczywiście był elegancki sztruksik. Potem niestety szybko dały o sobie znać ostatnie odwilże. Od środowego wieczora do nocy z czwartku na piątek na Markowych Szczawinach (vis a vis Mosornego, na tej samej wysokości co góra wyciągu ale na zboczach Babiej Góry) był lekki plus. Na dole pewnie w ogóle z +4 stopnie i zgaduję, że podobnież jak w B-B padał deszcz. Już po półtorej godziny na górze zrobiło się standardowo: na środku duże muldy a po bokach wyślizgane do twardego lodu. Lodu naprawdę twardego i były to subiektywnie gorsze warunki niż ostatnio na Rachowcu. Końcowa ścianka to już w ogóle 100% beton. W sumie to nawet lepiej, bo muld tam z jakiegoś powodu prawie nie było. Warunki Pogodowe: Rano i popołudniu bezchmurnie, wiatr zachodni, na stoku do 3m/s . Górą wyraźnie mocniejszy. Temperatura około -5 stopni. W okolicach południa od północnego zachodu nadeszła strefa całkowitego zachmurzenia, które zmniejszyło odczuwalną temperatura i komfort jazdy. Na szczęście po około godzinie znowu się rozpogodziło, do w zasadzie czystego nieba. Jerry of Today: Pewien Pan z udającą puch poliestrową kurtką w kolorze ceglano-ciemny-pomarańcz i spodniami w szkocką kratę. Widok z tych: "co się raz zobaczyło, to się już nie odzobaczy". Materiał kurtki wyglądał trochę tak, jak by ją z reklamówki uszyli 😄 Dzieciak, który stwierdził, że jazda na krechę już mu się znudziła i teraz będzie jechał na krechę siedząc na rufach nart i z dziobami zadartymi w powietrze. Mnie tam na kursie żeglarskim uczyli, że najszybciej się płynie a łódź najmniej odpada jak kadłub idzie miej więcej równo, ale co ja się tam znam. Pan na nartach, z lustrzycą w zaawansowanym stadium, w czarnej kurtce i z czarnym kaskiem, który nieporadnie próbował nauczyć syna jeździć na Snowboardzie. Nawet jak na moją wiedzę o metodyce szkolenia narciarskiego, to coś tam mocno nie pykło. Pewne dwie głupie piz____e, wyprowadzające pieska bez uwięzi na spacer wzdłuż stoku w połowie jego wysokości (na wypłaszczeniu na wysokości byłego baru) . Pies, jak to pies. Nie jest to zbyt inteligentne stworzenie i nagle stwierdził, że będzie gonił narciarza. Do kompletu brakowało, żeby głupia właścicielka pchlarza wbiegła komuś prosto pod dzioby ratując swoje, tylko trochę głupsze od niej stworzenie. Subiektywne podsumowanie i mały rant. No cóż. Jednak nie prędko zaś pojadę na Mosorny. To, co mnie dzisiaj chyba poirytowało najbardziej, to sam wyciag. Jeździ wyraźnie wolniej niż kiedyś. No cóż inflacja i trzeba przykręcił na falowniku. Zabawne jest tylko to, że Mosorny jest ośrodkiem resortowym i racji na to, jeszcze w tamtym roku ceny były tam wyraźnie niższe niż gdziekolwiek indziej. Partia chciała tym pokazać, że w cale to nie tak z inflacją. No cóż. Przyszła kryska na matyska. Co gorsza na Mosornym postawili ostatnio tą wieże widokową, którą widać na zdjęciach. Problem w tym, że dla Grażyn i Januszów wyjście na szczyt na piechotę to wysiłek podobny do tego, jaki ponosi zimowy turysta w drodze na Rysy. Słowem kanapa nie dość, że już "by default" jedzie wolno, to jeszcze co chwila przerzuca na wolniejszy bieg, bo co chwila jakaś Grażyna z Januszem wsiadają albo zsiadają z tej kanapy. Jest to naprawdę irytujące a przy dużym zachmurzeniu pogarszało znacznie komfort termiczny. Z mojej jazdy byłem dość słabo zadowolony. Tu wyszło szydło z worka, że we Włoszech warunki są o gro lepsze niż na takim Mosornym, gdzie jest wąsko, tłum ludzi, albo muldziasto albo bardzo twardo. Do puki myślałem co robię, tak było nawet OK - nawet w trudniejszych warunkach. Przez myślałem mam na myśli powtarzanie sobie w pustym łbie: nie podpieraj się środkową nartą, morda w upad stoku a nie w bok, gdzie te łapy! Dłonie na wysokości kolan a nie pod rzycią. Pracuj kolanami itp itd. Problem w tym, że nie ma tu pamięci mięśniowej, żeby po prostu jechać. Instynktownie dalej robię coś innego niż powinienem. //// //// //// ///// //// //// ///// //// //// /////
    1 punkt
  43. Raczej to + trochę wypalenie zawodowe. W praktyce praca nad dużymi projektami rozrzuconymi na kilka krajów bywa frustrująca. Plus to, że ja pracuję w zasadzie nad oprogramowaniem, które chodzi na dość niskim poziomie na jakimś urządzeniu. I to już w ogóle małpi cyrk i zabawa w szklaną kulę. PS. trzeci i czwarty weekend stycznia mi pasuje. W sumie na Mosorny nie mam daleko. Dywersyfikacja a często po prostu ułatwienie poruszania się w terenie. Kolega jest od jutra na dyżurze na Siodle pod Klimczokiem i zaprasza w odwiedziny. Do GOPRu to w zasadzie nie wypada inaczej, a i warunki w Beskidach raczej obecnie ciężkie. Wygodniej będzię jednak podejść na nartach i mniej uporczywego schodzenia. O Pilsku już nie wspominam, choddź na szczęście jeszcze nie było tam żadnej imby ze skiturowcem w roli głównej. Patrzę tam teraz na kamery. Oczywiście jak zwykle robi się ludzi w wała i nie ma kamery patrzącej wprost na dolną stację. Widzę jednak, że nie każde krzesło wyjeżdza obsadzone, niektóre nawet całkiem puste. Na górze też nie ma jakiegoś tłumu ponad miarę. Nie powinno być źle a w końcu jest niedziela feryjna.
    1 punkt
  44. Stoki ratraktuje się najczęściej po, lub przed także jakieś okienko zawsze trochę pozostanie 😉 Oczywiście z tym zaciąganiem się na pełnoetatowego ratrakowego to trochę taka żartobliwa hiperbola, chodź nie ukrywam, że nie mam zamiaru być programistą dłużej niż jeszcze 5, może 10 lat. To zbyt szkodliwe dla zdrowia (w tym na głowę). Może dla Was wydawać się zaskakujące ale nie jest niczym dziwnym (chodź niekoniecznie częstym), że nagle programista rzuca wszystko i przenosi się do kompletnie innej i dużo mniej dochodowej branży. 🙂 Znam takich, którzy kupili kilkanaście hektarów gospodarki, są tacy którzy np idą w budowlankę itp. Odskocznia na obsługę naśnieżania i ratrakowego na jedną zimę nie wydaje się więc aż tak bardzo odrealniona. 🙂 Żarciki nie zmieniają jednak faktu, że coraz poważniej nie tyle planuje wyprowadzki z PL, co po prostu dochodzę do przeświadczenia, że będzie to niezbędne i konieczne. Bez względu na kwestie rezydencji podatkowej i wynikłe z tego straty finansowe. Wracając do nart. Teraz tak sobie przeglądam ceny tu i ówdzie, żeby zaplanować następny weekend (nie jestem aż tak napalony, żeby dzisiaj jechać gdzieś w PL). Chopok na przyszłą sobotę pokazuję w cenie EUR 59, podczas gdy całodzienny karnet na Sappadę + Zoncolan + jeszcze 3 inne ośrodki to było ledwo EUR 44. Na ceny noclegów już nawet szkoda mi patrzeć, bo weekend w Jasnej wyjdzie pewnie 1/3 tego co 6 dni we Włoszech z dojazdem. Na Mosorny chętnie bym przyjechał, chodź też mam wielką ochotę na wycieczkę skitour na Babią. @Chertan kiedy planujesz pojawić się w Zawoi? Ahh i jeszcze jedna ważna rzecz a propos szkolenia. W sumie to dość zaskakujące ale u @Tadeo po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć na wideo jak w ogóle jeżdze na nartach. Tzn nigdy do tej pory żaden instruktor nie nagrywał mnie podczas jazdy i oczywiście w związku z tym żaden nie analizował off-line popełnionych błędów. Mam zresztą te wszystkie pliki zgrane na dysk twardy. Jak będe miał trochę wolnego czasu (hehe), to coś z tego zmontuję i wrzucę. Osobiście przyznam, że byłem naprawdę mocno zaskoczony, że nie jest aż tak fatalnie jak mi się wydawało, że jest. Identycznie, nawet jeżeli patrzeć by maksymalnie krytycznie, to progres przez te 6 dni jest wyraźnie zauważalny. Raz, zdałem sobie sprawę, że przez te 6 dni całodziennej jazdy przebiłem moje coroczne nartowanie, które może i wynosiło do 10 dni ale połowa z tego to tylko 2...3 godziny jazdy wieczornej. Dwa, dopiero teraz w ogóle był czas żeby poznać cały techniczny i biomechaniczny aspekt manewrowania nartami. Może to i dziwne ale do tej pory nie wiedziałem dokładnie co to jest na przykład półpług, łuk płóżny i czym powinien różnić się krótki, długi od ciętego. No jakoś tak wyszło. 😅 Ogarnąłem się, że może jest to trudne ale nie jest to nic, czego nie dało by się w rozsądnym czasie opanować. Kwestia dwóch rzeczy. Po pierwsze pamięci mięśniowej aby nauczyć się tej całej sekwencji ruchów. Dwa, tzw. czucia mięśni głębokich (czy jak to się nazywa), żeby móc domknąć sprzężenie zwrotne zamkniętej pętli regulacji automatycznej i czuć jak napinanie i rozluźnianie mięśni przekłada na pracę nart. Zgruba tak, jak to funkcjonuje na lataniu. W zasadzie nie zastanawiam się jak mam ciągnąć za sterówki, czy przewalać się w uprzęży, po prostu zastanawiam się gdzie chcę polecieć i gdzie są następne noszenia 🙂
    1 punkt
  45. Dzisiaj w końcu udało mi się dojechać do Zwardonia. Trochę późno w sezonie ale najpierw jak pamiętacie auto w serwisie, potem rekonwalescencja po przeciążeniu lewego kolana i wynikłej z tego kontuzji. Po takiej przerwie, bez napinki 2 godziny jazdy wieczorem - idealnie żeby sprawdzić jak kolano. Temperatura powietrza około plus 3 stopnie. Cały dzień silny wiatr południowy. Zanim do jazdy mała uwaga praktyczna: O ile za karnet da się normalnie zapłacić kartą, tak kaucję za samą kartę zbliżeniową trzeba zapłącić w gotówce. Nie wiem czy w moim przypadku zadziałały wdzięki osobiste (hehe) czy aparycja (Ci co mnie widzieli na zjeździe skiforum w ubiegłym sezonie zrozumieją o co chodzi w tym żarcie), ale udało mi się przekonać Panią, żeby mi jednak dała karnet bez kaucji 😉 Kończąc pitolenie i dopływając do brzegu. Warunki jak na taką pogodę nad podziw dobre. Wzdłuż stoku, po lewej stronie patrząc w dół upadu wyślizgana twarda ścieżka. Poza nią mokre muldy, momentami dość spore. Widać wyraźnie, że po dużych opadach przyszła odwilż, po której znowu chwycił mróz i zabetonował podłoże. I to dobrze i to źle, w zależności do tego kto na czym i jak dobrze jeździ. Mi ogólnie pasowało. Dopóki nie przyjdzie jakiś większy deszcz i tego nie spłuka, to będzie spoko. W przeciwnym wypadku, no cóż. Jak widać, poza trasą śniegu to ogólnie za bardzo nie ma. Ludzi raczej średnio. Wystarczająco dużo, żeby już zwracać baczną uwagę na traffic i nie przeginać z prędkością. Jeżeli jednak udało się odpowiednio sfazować, tak można było nieco poszaleć na pustym stoku 🙂 @Adam ..DUCH jak byś(cię) robili jakieś w miarę otwarty trening na tyczkach, to daj znać. Chętnie bym spróbował co to jest ten GS albo SL. Do Szafrańskiego z Bielska jeszcze jestem za słaby a jakoś trzeba się załapać.
    1 punkt
  46. Też dzisiaj byłem na Skrzycznem ale na skitouringu. Miałem małą robotę do zrobienia na Skrzycznem, która się oczywiście nieudała ale to z innych powodów. Widokowo na pełną skalę. Inwersja, słoneczna wyżowa pogoda, wały chmur przewalające się z silnym południowo zachodnim wiatrem przez Malinów, Pośredni Wierch i Biały Krzyż / Przełęcz salmopolską. Na Skrzycznem 2 stopnie ciepła, niżej odwilż jeszcze mocniejsza. Śnieg topnieje i spada z drzew. Podczas zjazdu zauważyłem, że czynna jest tylko Zbójnicka kopa, Małe Skrzyczne, niebieska 3 + 3 łącznik ze Skrzycznego. Nieczynna 1 czerwona i czerwony zjazd z Hali Skrzyczneńskiej na kanapę do Soliska. Chyba czynna jest niebieska do Soliska (kurde no nie zwracałem uwagi 😄 ) Widziałem też, że jeździ pośredni wierch ale raczej na pewno bez Golgoty. Narciarzy ogólnie bardzo dużo, zwłaszcza na Zbójnickiej Kopie. Nie wiem co przyciąga ludzi do tej oślej łączki na której trzeba się odpychać kijkami. Niebieska 3 w stanie tragicznym. Ciężkie, mokre muldy albo twardy lód. Musicie (Ci, którzy tego nie wiedzą) jednak pamiętać, że skitury do zjazdu są mocno kompromisowe + niestety ostatnie harce na biegówkach dały się lewemu kolanu do wiwatu. Wystarczy powiedzieć, że w pewnym momencie (tj. na Skrzycznem) nie byłem pewien jak to w ogóle będzie dalej wyglądało. Widoki jak widać rekompensowały wszystko 😄
    1 punkt
  47. No to ruszyły. Poniżej trochę zdjęć i mój post na FB . Ogólnie polecam serdecznie, chodź nie ukrywam że w zasadzie instruktora Łukasza znam od jakiegoś czas 🙂 Polecenie jest jednak bez względu na znajomość 🙂 Aha. I te dwa ostatnie wykresy, to oczywiście moje wyjście z osiedla na Magurkę
    1 punkt
  48. A na dodatek nieco jaskiniowo 🙂 Jeżeli chodzi o wyjścia typowo penetracyjne, to niestety nie wydało tak, jak bym chciał 😞 Problemem było głównie skompletowanie dzielnego zespołu speleo na jakiś szybki wyskok na liny. Nie oznacza to jednak, że nic się nie działo. Poniżej kilka opisów wraz z dedykowanymi zdjęciami. Nie gwarantuje, że zdjęcia dodadzą się i będą wyświetlały się w poprawnej kolejności 😕 Do tego dosłownie wczoraj byliśmy na akcji jaskiniowe w Studnisku. Najgłębszej jaskini na Jurze. Różnica wysokości od poziomu wyjściowego, do najgłębszego miejsca wynosi prawie 80 metrów. Sam zjazd na dno głównej sali, to 30 metrów w liny w jednym odcinku 🙂 Może się wydawać, że to nie dużo ale zapewniam, że po takim wyjściu na przyrządach, to już niewiele więcej się chce 🙂 Akcję można po krótce podsumować niniejszym cytatem z moich Socjal Media. Dla małego wyjaśnienia: Poignee, zwane również jako Małpa albo Ascetion (to ostatnie to nazwa handlowa używana przez Petzl) to zaciskowy przyrząd asekuracyjny do wychodzenia po linie. Lonż jest tu wspomniany, bo poignee jest łączony z uprzęża speleo właśnie przy pomocy lonża wykonanego z liny dynamicznej. Technika polega na przesunięciu go maksymalnie do góry, a następnie stanięciu na przymocowanym do tego samego poignee podnóżku o odpowiednio ustawionej długości. Podczas wstawania lina przesuwa się przez drugi przyrząd asekuracyjny, czyli Croll. Croll jest zamocowany bezpośrednio do uprzęży (dokładnie do stalowego karabinku Delta, który spina uprząż od przodu) i również działa, czyli blokuje się tylko w jedną stronę. Wychodzenie na takim zestawie przypomina trochę przysiady ze sztangą na jednej nodze połączone z podciąganiem się na drążku 🙂
    1 punkt
  49. Cześć, Długo mnie nie było. No tak długo, że tak jakoś przez przypadek przegapiłem czerwcowe spotkanie 😅 No cóż, tak wyszło. Za to jeżeli chodzi o noszenia termiczne w tym sezonie (albo w przerwie międzysezonowej - w zależności jak do tematu podejść) również mocno wyszło. Żeby nie było, że NTG tak nasz Rachowiec również zapracował 🙂 Akurat podczas tego jednego lotu, kiedy wykręcałem się nad jego północno-wschodnimi stokami nie miałem aparatu 😞 Komin oderwał się jednak nad zabudowaniu w przysiółku poniżej szczytu Wielkiego Rachowca. Potem zdryfowało mnie nad trawers "naszego" albo raczej Ducha wyciągu i dalej już prosto. W stronę na Praszywkę, Muńcół i tak dalej. W zasadzie nie aż tak bardzo dalej, bo nie udało mi się niestety nigdy >>wkleić się w Pilsko<< ale dolecenie do Zlatnej też niczego sobie 🙂 Takie krajoznawcze wycieczki mają swój niesamowity urok 🙂 Posłużę się tu cytatem z samego siebie
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...