Jump to content

Dynafit


Recommended Posts

  • 1 year later...

Do nart i butów dokupiłem plecak. Wpis archiwalny, tak hartowała się stal. Choć carbon. Kiedyś na SO teraz na SF.

http://xc-sport.pl/pl/p/

Plecak-skiturowy-DYNAFIT-Carbonio-Speed-2.0-20L-black

https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwiLnr2p5uP9AhXDpYsKHdcLB5QQFnoECAIQAQ&url=https%3A%2F%2Fwww.skionline.pl%2Fforum%2Ftopic%2F20750-w-oparach-minimalizmu-skitury-na-lekko%2Fpage%2F36%2F&usg=AOvVaw0HbX7aD_FivtiotkDcXfng

DSC_2676.JPG

DSC_2710.JPG

DSC_2704.JPG

DSC_2727.JPG

Edited by star
Link to comment
Share on other sites

23 godziny temu, star napisał:

Ku mojemu zdziwieniu widziałem sporo ciuchów i butów tej marki w HalfPrice (Warszawa Wola Park). Ceny były dość konkurencyjne. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Dynafit to chyba obecnie firma specjalizująca się w wyposażeniu skitourowym w pełnym zakresie i często są to ciuchy o niebo lepsze, lżejsze i optymalniejsze do narciarstwa zjazdowego w wydaniu rekreacyjnym nic ciężkie kurtki czy pancerne ocieplane spodnie. Warto poszukać i skorzystać.

Pozdro

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Mitek napisał:

Cześć

Dynafit to chyba obecnie firma specjalizująca się w wyposażeniu skitourowym w pełnym zakresie i często są to ciuchy o niebo lepsze, lżejsze i optymalniejsze do narciarstwa zjazdowego w wydaniu rekreacyjnym nic ciężkie kurtki czy pancerne ocieplane spodnie. Warto poszukać i skorzystać.

Pozdro

Dynafit robi dobre ciuchy, tylko bardzo drogie. Jednak takie lekkie ciuchy średnio się nadają do narciarstwa zjazdowego. . Dużo szybciej się zniszczą niż tradycyjne modele, a waga przy wyciągu nie jest szczególnie istotna. Słabo ocieplona kurtka, czy spodnie bez membrany choć idealne na forsownym podejściu  spowodują że zmarzniemy i przemoczymy d..pę .  Szczególnie będzie to odczuwalne w jeździe rekreacyjnej.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 22.03.2023 o 08:59, Mitek napisał:

Cześć

Dynafit to chyba obecnie firma specjalizująca się w wyposażeniu skitourowym w pełnym zakresie i często są to ciuchy o niebo lepsze, lżejsze i optymalniejsze do narciarstwa zjazdowego w wydaniu rekreacyjnym nic ciężkie kurtki czy pancerne ocieplane spodnie. Warto poszukać i skorzystać.

Pozdro

Mitek

Śpiochu ma rację, A Twoje opinie w tej materii są nie miarodajne. Poniżej filmik ze Zwardonia, piździ jak w kieleckim, wszystkim zimno - tylko Mitek szczęśliwy w bluzie. Dobrze że miałeś czapkę. Takie było obłożenie. Wszyscy wymiękli. Zostało nas trzech 🙂.

Później już nas nie wpuścili.

pozdrawiam

Edited by Marcos73
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, Marcos73 napisał:

No ktoś kręcił przecież. Krzysiu Skolimowski 🙂

pozdrawiam

A ja głupi myślałem, że to tak samo się kręciło (latający telefon) albo z jakiegoś drona jak w pucharze świata 🤦‍♂️.  Oj Maro Maro...

Link to comment
Share on other sites

Cześć

E tam Marek, trochę wiało i tyle. Wiesz ja to tylko w małej części opieram na swoich odczuciach ale widzę na stokach dziesiątki ludzi, którzy nawet w kolejce są tak spoceni w tych pancernych kurtkach, że naprawdę nie wiem jak normalnie egzystują. Zgadzając się z Wami, że zdanie iż cokolwiek wiem o ciuchach było mocną przesadą to jednak mam wrażenie, ze występuje pewien standard ubioru narciarskiego, taka sztampa, wiesz, że musisz mieć specjalną koszulkę, softshell, kurtkę, kominiarkę itd. a czy to w danej chwili jest realnie potrzebne czy nie..

Pozdrowienia serdeczne

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, Mitek napisał:

kolejce są tak spoceni w tych pancernych kurtkach

Mitek

Bo 5% czerpie z tego przyjemność, dla 95% to jest walka o życie. A że część się ubiera nieodpowiednio - to fakt. Ja wolę deko zmarznąć - niż się spocić. Zawsze ubieram się lżej niż powinienem. Jak jest mi zimno - jeżdżę intensywniej i po problemie. A części garderoby z kanonu "narciarskiego" nie używam. Choćby kominiarki. Bo z moim wodogłowiem to bym się zagotował i zacząłbym gwizdać na stoku 😉 jak czajnik. Ale nie neguję dedykowanej odzieży do narciarstwa alpejskiego - chociaż u nas to tylko na Kasprowym jest namiastka "alpejskości".

pozdrawiam

  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Cześć

No to mamy podobnie. Zaraz wychodzę z pracy i wsiadam na rower i poza koszulką z długim rękawem oraz nogaweczkami na kolana, reszta z porannej jazdy ląduje w plecaku. Też wolę zmarznąć niż chociaż trochę się przegrzać. Wzrost intensywności załatwia sprawę i i tak zawsze wracam spocony...

Pozdro

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Marcos73 napisał:

Mitek

Bo 5% czerpie z tego przyjemność, dla 95% to jest walka o życie. A że część się ubiera nieodpowiednio - to fakt. Ja wolę deko zmarznąć - niż się spocić. Zawsze ubieram się lżej niż powinienem. Jak jest mi zimno - jeżdżę intensywniej i po problemie. A części garderoby z kanonu "narciarskiego" nie używam. Choćby kominiarki. Bo z moim wodogłowiem to bym się zagotował i zacząłbym gwizdać na stoku 😉 jak czajnik. Ale nie neguję dedykowanej odzieży do narciarstwa alpejskiego - chociaż u nas to tylko na Kasprowym jest namiastka "alpejskości".

pozdrawiam

Cześć

Gorzej jak jest wolne krzesło i coś tam np. wieje, wtedy nie za bardzo da się rozgrzać.

pozdro

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Mitek napisał:

Cześć

No to mamy podobnie. Zaraz wychodzę z pracy i wsiadam na rower i poza koszulką z długim rękawem oraz nogaweczkami na kolana, reszta z porannej jazdy ląduje w plecaku. Też wolę zmarznąć niż chociaż trochę się przegrzać. Wzrost intensywności załatwia sprawę i i tak zawsze wracam spocony...

Pozdro

To dziś Cię Mitku przebiłem, bo jeździłem w koszulce z krótkim rękawem i jeszczę się spocilem.

Narty jednak to nie rower i często strasznie się marznie jeżdżąc krzesłem. Jak ktoś nie ma naturalnej izolacji to nawet w typowych ciuchach narciarskich bywa bardzo zimno.

Rekrecyjni połykacze kilometórw nawet w czasie jazdy się nie rozgrzeją bo pęd powietrza jest duży a wysiłek minimalny. Ty Mitku jeżdzisz zwykle śmigiem, to pozwala się bardziej rozgrzać.  Nie rozumiem natomiast popularności kominarek. W samym kasku jest ciepło, a często nawet brakuje dodatkowej wentylacji.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Cześć

U... to musiało być u Was ciepło. U nas kolo 12.00-13.00 też było ale jak wyszedłem koło 16.00 to już nawet padało... krótkiego rękawka nawet nie miałem, nie przewidziałem, jakbym prognozy nie zrozumiał.

A z kominiarkami mam to samo. Nie rozumiem w ogóle.

Pozdro

Link to comment
Share on other sites

21 minut temu, Mitek napisał:

Cześć

U... to musiało być u Was ciepło. U nas kolo 12.00-13.00 też było ale jak wyszedłem koło 16.00 to już nawet padało... krótkiego rękawka nawet nie miałem, nie przewidziałem, jakbym prognozy nie zrozumiał.

A z kominiarkami mam to samo. Nie rozumiem w ogóle.

Pozdro

Max 17 stopni było, trochę też popadało. To nie tyle kwestia temperatury co terenu. Zaliczyłem kilka podjazdów, przedzieranie się przez błoto, krzaki i strumyki. Najciekawsze było pokonanie (w poprzek) stromego wąwozu, oczywiście prowadząc rower. W dół pomagałem sobie przednim hamulcem, więc udało się dość łatwo zejść, ale w górę dramat. Buty ślizgały się na błocie, a rower musiałem w poprzek stawiać żeby kolejny krok zrobić.

Edited by Spiochu
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Cześć

O to fajnie spędziłeś rowerowy dzień. U nas niestety jest to jazda do pracy więc o przygody trudno. Rano - wychodzimy z domu o 6.10/6.20 jest super ale powrót to masakra bo już wyległą tłuszcza, która w zimne dni chowa się w norkach. No to Ci powiem, że jak chcesz w miarę szybko jechać to musisz się orientować i być przygotowanym na wszystko. A my jeszcze do tego wszystkiego jesteśmy absolutnymi kosmitami bo szanujemy przepisy drogowe i innych użytkowników - ale to oczywiście do czasu.

Też parę razy złapałem takie zbocza i szczerze mówiąc to jest po prostu walka o życie. Raz w Górach Świętkorzyskich na jesieni jechałem gdzieś w terenie w nocy i złapała mnie burza. /musiałem się jakoś dostać na dół do Chęcin chyba a tu nie dawało rady zrobić kroku, nie dawało rady puścić drzewa. W końcu - tak jak mówisz położyłem rower na boku i trochę zapierając się nim a trochę nogami zjechałem na dupie po liściach i tej glinie dobre kilkaset metrów. Teraz to się fajnie wspomina... ale krzywdę można sobie było zrobić.

Baw się tam super bo masz gdzie, zazdroszczę oczywiście.

Pozdro

Link to comment
Share on other sites

16 godzin temu, brachol napisał:

Cześć

Gorzej jak jest wolne krzesło i coś tam np. wieje, wtedy nie za bardzo da się rozgrzać.

pozdro

Cześć

Dopiero teraz zauważyłem Twój wpis. Otóż AMERYKAŃSCY NAUKOWCY z Boston Universyty w stanie Massachusetts po 2 dniowy badaniu naszych rodzimych ON doszli do zaskakujących wniosków występujących tylko w tej części świata. Otóż termika narciarza jest zależna od infrastruktury danego ośrodka narciarskiego. Paradoksalnie im gorsza tym narciarz ubiera się lżej, wolna kanapa, nie mówiąc już o orczykach usytuowanych w pobliżu tras od blado niebieskich po ciemno niebieskie do wręcz granatowych. Połączenie trasy czerwonej z bardzo wolnym krzesłem jest gwarancją zachowania właściwej ciepłoty ciała narciarza niezależnie od panujących tam warunków.

Poniżej analiza wykonana podczas 2-dniowego pobytu w PL przez uczonych z Bostonu. Jednomyślnie stwierdzili, że termika narciarza jest w dużym stopniu uzależniona od ON oraz jego infrastruktury. Jest to ewenement na skalę światową. Do badań wybrano 2 podobne stacje Słotwiny i Rusiński, początkowo miało być Białka i Rusiński, ale badania przeprowadzano w okresie ferii Warszawskich i niestety nie udało się badaczom zaparkować w niedalekiej odległości od kotelnicy. Najbliższy wolny parking był właśnie w Krynicy na Arenie.

1). Termika narciarza na stacji o niezłej już infrastrukturze i dość szybkiej - zamykanej kanapie - z objaśnieniami.

Kolejka-do-wyciagu-w-Krynicy-Zdroju-.jpg.f80cf54311f2ab735900e217d0d27dd6.jpg

2). Rozkład termiczny narciarza na ON ze starą - leciwą infrastrukturą.

Rusin.thumb.jpg.aaba5535316771322dc388b0fc58bb73.jpg

pozdrawiam

 

  • Like 1
  • Haha 5
Link to comment
Share on other sites

10 minut temu, Marcos73 napisał:

Cześć

Dopiero teraz zauważyłem Twój wpis. Otóż AMERYKAŃSCY NAUKOWCY z Boston Universyty w stanie Massachusetts po 2 dniowy badaniu naszych rodzimych ON doszli do zaskakujących wniosków występujących tylko w tej części świata. Otóż termika narciarza jest zależna od infrastruktury danego ośrodka narciarskiego. Paradoksalnie im gorsza tym narciarz ubiera się lżej, wolna kanapa, nie mówiąc już o orczykach usytuowanych w pobliżu tras od blado niebieskich po ciemno niebieskie do wręcz granatowych. Połączenie trasy czerwonej z bardzo wolnym krzesłem jest gwarancją zachowania właściwej ciepłoty ciała narciarza niezależnie od panujących tam warunków.

Poniżej analiza wykonana podczas 2-dniowego pobytu w PL przez uczonych z Bostonu. Jednomyślnie stwierdzili, że termika narciarza jest w dużym stopniu uzależniona od ON oraz jego infrastruktury. Jest to ewenement na skalę światową. Do badań wybrano 2 podobne stacje Słotwiny i Rusiński, początkowo miało być Białka i Rusiński, ale badania przeprowadzano w okresie ferii Warszawskich i niestety nie udało się badaczom zaparkować w niedalekiej odległości od kotelnicy. Najbliższy wolny parking był właśnie w Krynicy na Arenie.

1). Termika narciarza na stacji o niezłej już infrastrukturze i dość szybkiej - zamykanej kanapie - z objaśnieniami.

Kolejka-do-wyciagu-w-Krynicy-Zdroju-.jpg.f80cf54311f2ab735900e217d0d27dd6.jpg

2). Rozkład termiczny narciarza na ON ze starą - leciwą infrastrukturą.

Rusin.thumb.jpg.aaba5535316771322dc388b0fc58bb73.jpg

pozdrawiam

 

Pominąłeś element grzania końcowego, jakże ważny w naszej kulturze. Ten komu chłodno niech przerzuci się na skitury. Uprasza się nie glinkizować.

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, Spiochu napisał:

Max 17 stopni było, trochę też popadało. To nie tyle kwestia temperatury co terenu. Zaliczyłem kilka podjazdów, przedzieranie się przez błoto, krzaki i strumyki. Najciekawsze było pokonanie (w poprzek) stromego wąwozu, oczywiście prowadząc rower. W dół pomagałem sobie przednim hamulcem, więc udało się dość łatwo zejść, ale w górę dramat. Buty ślizgały się na błocie, a rower musiałem w poprzek stawiać żeby kolejny krok zrobić.

Podstawowa technika podchodzenia z rowerem. Testowałem w Rudawach Janowickich. Taka letnia wersja skiturowania po chaszczach i wykrotach, niby nigdy tego nie planujesz, ale różnie się kończy. Z pozdrowieniem. Cieszę się, że DS się podoba:-) PS wszystko dynafit drugi plan tez:-) nie żebym był fanboyem

9C9EEE02-FA89-4D5A-96A9-B38D29983AF5.jpe

Edited by star
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Mitek napisał:

Też parę razy złapałem takie zbocza i szczerze mówiąc to jest po prostu walka o życie. Raz w Górach Świętkorzyskich na jesieni jechałem gdzieś w terenie w nocy i złapała mnie burza. /musiałem się jakoś dostać na dół do Chęcin chyba a tu nie dawało rady zrobić kroku, nie dawało rady puścić drzewa. W końcu - tak jak mówisz położyłem rower na boku i trochę zapierając się nim a trochę nogami zjechałem na dupie po liściach i tej glinie dobre kilkaset metrów. Teraz to się fajnie wspomina... ale krzywdę można sobie było zrobić.

Tak źle to nie było. W dół kulturalnie sprowadzałem. Tu bardzo dobrze się sprawdza hamowanie przednim hamulcem. Opona ma często lepszą przyczepność niż buty.

W górę jak się nie dało wypychać to ustwiałem rower bokiem ale na kołach. Kładzenie się nie ma sensu, bo jeszcze prędzej zjedzisz. Pamiętasz wspinaczkę na tarcie po połogim? Żeby buty trzymały trzeba zachować wyprostowaną sylwetkę. Ze strachu będziemy się kładli do stoku, ale wtedy układ sił na butach jest mniej korzystny i prędzej stracimy przyczepność.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Marcos73 napisał:

Cześć

Dopiero teraz zauważyłem Twój wpis. Otóż AMERYKAŃSCY NAUKOWCY z Boston Universyty w stanie Massachusetts po 2 dniowy badaniu naszych rodzimych ON doszli do zaskakujących wniosków występujących tylko w tej części świata. Otóż termika narciarza jest zależna od infrastruktury danego ośrodka narciarskiego. Paradoksalnie im gorsza tym narciarz ubiera się lżej, wolna kanapa, nie mówiąc już o orczykach usytuowanych w pobliżu tras od blado niebieskich po ciemno niebieskie do wręcz granatowych. Połączenie trasy czerwonej z bardzo wolnym krzesłem jest gwarancją zachowania właściwej ciepłoty ciała narciarza niezależnie od panujących tam warunków.

Poniżej analiza wykonana podczas 2-dniowego pobytu w PL przez uczonych z Bostonu. Jednomyślnie stwierdzili, że termika narciarza jest w dużym stopniu uzależniona od ON oraz jego infrastruktury. Jest to ewenement na skalę światową. Do badań wybrano 2 podobne stacje Słotwiny i Rusiński, początkowo miało być Białka i Rusiński, ale badania przeprowadzano w okresie ferii Warszawskich i niestety nie udało się badaczom zaparkować w niedalekiej odległości od kotelnicy. Najbliższy wolny parking był właśnie w Krynicy na Arenie.

1). Termika narciarza na stacji o niezłej już infrastrukturze i dość szybkiej - zamykanej kanapie - z objaśnieniami.

Kolejka-do-wyciagu-w-Krynicy-Zdroju-.jpg.f80cf54311f2ab735900e217d0d27dd6.jpg

2). Rozkład termiczny narciarza na ON ze starą - leciwą infrastrukturą.

Rusin.thumb.jpg.aaba5535316771322dc388b0fc58bb73.jpg

pozdrawiam

 

Chyba widać u Ciebie efekty przegrzania.

  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

22 minuty temu, Spiochu napisał:

Tak źle to nie było. W dół kulturalnie sprowadzałem. Tu bardzo dobrze się sprawdza hamowanie przednim hamulcem. Opona ma często lepszą przyczepność niż buty.

W górę jak się nie dało wypychać to ustwiałem rower bokiem ale na kołach. Kładzenie się nie ma sensu, bo jeszcze prędzej zjedzisz. Pamiętasz wspinaczkę na tarcie po połogim? Żeby buty trzymały trzeba zachować wyprostowaną sylwetkę. Ze strachu będziemy się kładli do stoku, ale wtedy układ sił na butach jest mniej korzystny i prędzej stracimy przyczepność.

Cześć

He tak wiem o czym mówisz, i stopa podłużnie a nie bokiem i cała na skale itd.

Ja po prostu nie miałem szans wstać jak już się wywaliłem a woda lała się zewsząd strumieniami więc... Wiesz jak teraz na to patrzę to zajebiste przeżycie było. Nie myślałem wtedy dokładnie nad działaniami bo bardziej byłem zaabsorbowany tym, że nie wiedziałem dokładnie jakie jest moje położenie a w pobliżu była nisza nieczynnego kamieniołomu z ośrodkiem w którym mieszkałem. I musiałem iść, zsuwać się w przeciwnym kierunku i nie zbaczać bo wiedziałem, że będę miał 10 razy dalej ale się nie zwalę przynajmniej.

Chłopie jak dotarłem w końcu do ECEGu to już była tam panika, bo chłopaki z którymi pojechałem dawno już byli w domu a ja na jakimś podjeździe się wygrzałem i mi odeszli. 

Kolejny przyczynek do tego, że nawet w terenie doskonale znanym i obłażonym jak zmieni się pogoda, jak jest ciemno i leje, można stracić orientację i trzeba się trochę napiąć, żeby dotrzeć w całości.

Pozdro

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...