Jump to content

Ku przestrodze


Chrońmy Rysie
 Share

Recommended Posts

27 minut temu, sese napisał:

Nie łapie się.

Można jeździć w:

  1. Hinterstoder
  2. Wurzeralm 
  3. Hochficht 
  4. Hochkössen 
  5. Grossglockner - Heiligenblut 
  6. Hochkar 
  7. Ötscher
  8. Schnalstal - Maso Corto  

Patrzyłem na mapkę, strasznie to jest porozrzucane. Rozumiem, że zwiedzasz to sobie sukcesywnie, bo za jednym razem nie da się tego objechać, nawet pomijając Włochy. 

Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, tomkly napisał:

Patrzyłem na mapkę, strasznie to jest porozrzucane. Rozumiem, że zwiedzasz to sobie sukcesywnie, bo za jednym razem nie da się tego objechać, nawet pomijając Włochy. 

Dokładnie. Zwłaszcza że mam sezonówkę ważną tylko od poniedziałku do piątku.

Jedynie Hinterstoder i Wurzeralm da się objechać na jednym wyjeździe, a nawet jednego dnia, bo są oddalone od siebie o 25 km i połączone skibusami. Były nawet plany połączenia ich wyciągami ale zabrakło skromnych 30 mln Euro 🙂

W zeszłym sezonie byłem 2 x Maso Corto, 1 x Hinterstoder/Wurzeralm i 1 x Heiligenblut. Łącznie 20 dni.

Jestem zachwycony i w tym sezonie robię replay, dodając do tego jeszcze Hochkar. Nie będę się rozpisywać o tym jak fantastycznie było w tych miejscówkach, bo i tak zwolennicy Ischgl czy innych Solden mnie zjedzą. Taniość karnetu pozwalała mi nieco poszaleć z noclegami, dzięki czemu na każdym z wyjazdów spałem na stoku. Zresztą 5 noclegów ze śniadaniami i sauną w pensjonacie położonym na środku stoku w Heiligenblut w okresie sylwestrowym kosztowało mnie w zeszłym sezonie 350 Euro od osoby. To nie są tyrolskie ceny 🙂 

Największą petardą jest moim zdaniem Maso Corto i spanie w najwyżej położonym hotelu w Europie - Grawand. Śpi się na 3200 mnpm. Za 7 noclegów z megawypasionym HB i sauną płaciłem 420 Euro od osoby. W tym sezonie cena jest taka sama. Bezcenne natomiast jest to, że na 7:00 idziesz na śniadanie, a o 8:00 wbijasz się w narty i zjeżdżasz po sztruksie 8 km w dół (1200 m przewyższenia) totalnie SAM. Wynika to z tego, że gondola rusza dopiero o 8:30 i nie zdąży wwieść narciarzy z dołu 😄    

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

14 minut temu, sese napisał:

Dokładnie. Zwłaszcza że mam sezonówkę ważną tylko od poniedziałku do piątku.

Jedynie Hinterstoder i Wurzeralm da się objechać na jednym wyjeździe, a nawet jednego dnia, bo są oddalone od siebie o 25 km i połączone skibusami. Były nawet plany połączenia ich wyciągami ale zabrakło skromnych 30 mln Euro 🙂

W zeszłym sezonie byłem 2 x Maso Corto, 1 x Hinterstoder/Wurzeralm i 1 x Heiligenblut. Łącznie 20 dni.

Jestem zachwycony i w tym sezonie robię replay, dodając do tego jeszcze Hochkar. Nie będę się rozpisywać o tym jak fantastycznie było w tych miejscówkach, bo i tak zwolennicy Ischgl czy innych Solden mnie zjedzą. Taniość karnetu pozwalała mi nieco poszaleć z noclegami, dzięki czemu na każdym z wyjazdów spałem na stoku. Zresztą 5 noclegów ze śniadaniami i sauną w pensjonacie położonym na środku stoku w Heiligenblut w okresie sylwestrowym kosztowało mnie w zeszłym sezonie 350 Euro od osoby. To nie są tyrolskie ceny 🙂 

Największą petardą jest moim zdaniem Maso Corto i spanie w najwyżej położonym hotelu w Europie - Grawand. Śpi się na 3200 mnpm. Za 7 noclegów z megawypasionym HB i sauną płaciłem 420 Euro od osoby. W tym sezonie cena jest taka sama. Bezcenne natomiast jest to, że na 7:00 idziesz na śniadanie, a o 8:00 wbijasz się w narty i zjeżdżasz po sztruksie 8 km w dół (1200 m przewyższenia) totalnie SAM. Wynika to z tego, że gondola rusza dopiero o 8:30 i nie zdąży wwieść narciarzy z dołu 😄    

W Heiligenblut to pewnie spałeś w chacie Radima Jancury. 🙂

https://www.booking.com/hotel/at/berggasthof-wallackhaus.pl.html

Jeździłem tam podczas covidu, bo to było coś w rodzaju międzynarodowego obszaru eksterytorialnego. Dla mnie już nieco zbyt wysoko, bo 2.300 metrów, źle mi się oddychało, natomiast miejscówka kapitalna. Pamiętam, że nic tam wtedy nie jeździło i Jancura nas osobiście odebrał z dołu i jechaliśmy na górę skuterami. Jaki to był piękny wyjazd. W Grawandzie chyba nie dałbym rady mieszkać, zbyt wysoko. O ile kilka godzin na tej wysokości wytrzymam, to w nocy zwyczajnie nie zasnę, chyba że na tabletkach, brakuje mi tlenu. 

 

Edited by tomkly
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Mitek napisał:

Lubicie się bawić czyimś kosztem.

Po prostu wystarczy nie pisać głupot.

I drugi element, którego nie znoszę to tzw. parcie na szkło za wszelką cenę bez ładu i składu a przede wszystkim jakiejkolwiek wiedzy.

Pozdro

Czyli najbardziej nie lubisz bezposredniej konkurencji. 

  • Like 1
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, sese napisał:

Nie było mnie na forum 3 lata. Nic się przez ten czas nie zmieniło. Rada pozostaje niezmienna - spotkajcie się w realu, a najlepiej jedźcie razem na narty. Pogadajcie. W 99% forumowych sporów spotkanie w realu pomogło.  

Jest nawet okazja - Zlot w styczniu. Mitek z tego co widzę będzie. Może star wpadniesz choćby na jeden dzień?

A co do wyjazdów busiarskich to byłem na kilkudziesięciu i to z co najmniej trzema forumowymi "busiarzami". Pewne wady takich wyjazdów na pewno są, ale niesamowicie doceniam to, że tylko dzięki busiarskim wyjazdom udało mi się zwiedzić jakieś 70% narciarskiej Austrii, w tym wszystkie topowe ośrodki. Na własną rękę tego wszystkiego nie zobaczyłbym. Samodzielnie nie zorganizowałbym też sobie tak wyjazdów żeby we wtorek wracać z jednego i w piątek jechać na następny. Pewne chwile z tych wyjazdów zostaną w pamięci na zawsze i zawsze będą wywoływać uśmiech. 

A co do atmosfery panującej na busiarskich wyjazdach, to mam wrażenie, że się mocno uspokoiła. Kto 15 lat temu był w białym domku na Moltku, ten wie o czym pisze. Do picia alkoholu nikt nie zmusza. Ani w busie, ani na kwaterze, ani na stoku. Ci co piją na "busiarskich" wyjazdach, pili by też w Badrutt's Palace w St. Moritz albo w Białce.

Brakuje mi "busiarskich" wyjazdów i ich atmosfery, ale stałem się zbyt wygodny. Obecnie do szczęścia potrzebuje nocleg transferowy lub spanie na miejscu przed nartami. Potrzebuje też HB i sauny.  W zeszłym sezonie miałem sezonówkę sunny card na trzecioligowe ośrodki. W tym sezonie mam taką samą. Po długich poszukiwaniach w 99% przypadków udaje mi się znaleźć w różnych miejscach spanie ski in/ski out z HB za bardzo akceptowalne pieniądze. Droższy nocleg z żarciem rekompensuje bowiem cena skipassu (422 Euro) która po rozbiciu na planowane 25 dni jazdy w sezonie daje 17 Euro/dzień.  Globalnie wychodzi tylko odrobinę drożej niż na busiarskich wyjazdach. I też jest pięknie.      

Kogo ja widzę 😉

Generalnie masz racje, bo na żywo łatwiej się dogadać.  Zreszta spora czesc znam i calkiem ciekawe dyskusje byly. Choć w jednym przypadku chyba tylko sparing rozwiazalby problem. 

Te trzecioligowe osrodki sa lepsze od tych topowych bo nie ma w nich tlumu wczasowiczow. Na Hochkar sie wybierasz w tym sezonie? Cos w grudniu przed swietami? Albo na poczatku stycznia?

Link to comment
Share on other sites

10 minut temu, tomkly napisał:

W Heiligenblut to pewnie spałeś w chacie Radima Jancury. 🙂

https://www.booking.com/hotel/at/berggasthof-wallackhaus.pl.html

Jeździłem tam podczas covidu, bo to było coś w rodzaju międzynarodowego obszaru eksterytorialnego. Dla mnie już nieco zbyt wysoko, bo 2.300 metrów, źle mi się oddychało, natomiast miejscówka kapitalna. Pamiętam, że nic tam wtedy nie jeździło i Jancura nas osobiście odebrał z dołu i jechaliśmy na górę skuterami. Jaki to był piękny wyjazd. W Grawandzie chyba nie dałbym rady mieszkać, zbyt wysoko. O ile kilka godzin na tej wysokości wytrzymam, to w nocy zwyczajnie nie zasnę, chyba że na tabletkach, brakuje mi tlenu. 

 

W Wallackhaus będę w styczniu 2026. Już klepnięte. Tu już musisz mieć pełne HB bo po 16:00 zostajesz... sam wiesz gdzie:)   

A na zeszłego sylwestra byłem też na stoku ale jednak bliżej cywilizacji - w Tauernalm przy bramkach na Grossglockner Strasse

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, Spiochu napisał:

Kogo ja widzę 😉

Generalnie masz racje, bo na żywo łatwiej się dogadać.  Zreszta spora czesc znam i calkiem ciekawe dyskusje byly. Choć w jednym przypadku chyba tylko sparing rozwiazalby problem. 

Te trzecioligowe osrodki sa lepsze od tych topowych bo nie ma w nich tlumu wczasowiczow. Na Hochkar sie wybierasz w tym sezonie? Cos w grudniu przed swietami? Albo na poczatku stycznia?

Hochkar spróbuje albo na początku lutego (ale wtedy są ferie AT i DE), albo w połowie marca. Na razie klepnięte Maso Corto w grudniu, Heiligenblut w styczniu i Hinterstoder w lutym.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, sese napisał:

W Wallackhaus będę w styczniu 2026. Już klepnięte. Tu już musisz mieć pełne HB bo po 16:00 zostajesz... sam wiesz gdzie:)   

A na zeszłego sylwestra byłem też na stoku ale jednak bliżej cywilizacji - w Tauernalm przy bramkach na Grossglockner Strasse

Siedzę od 3 sezonów nieustająco w Tyrolu. W tym roku mam od groma obowiązków, więc rozpocznę sezon dopiero 29.11. W ubiegłym udało mi się zacząć 31 października a skończyć na majówce w Solden. Nasze sezonówki kosztują w promocji 989 Euro, więc musimy dużo więcej jeździć żeby się zwróciły. 🙂

 

Edited by tomkly
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

20 minut temu, sese napisał:

We dwie. Nikogo nie udało się namówić na sunny card 🙂  

Przy tej ilości jazdy co ją założyłeś to sensowna opcja. Hinterstoder i Wurzeralm, Hochkar, Heiligenblutt i Maso Corto (pieruńsko daleko) są spoko do jazdy. 

Ciekawe czy jest sezonówka na Lungau? 

Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, Wujot2 napisał:

Przy tej ilości jazdy co ją założyłeś to sensowna opcja. Hinterstoder i Wurzeralm, Hochkar, Heiligenblutt i Maso Corto (pieruńsko daleko) są spoko do jazdy. 

Ciekawe czy jest sezonówka na Lungau? 

Oczywiście, że jest - zarówno na samo Lungau, jak i na Lungau + Obertauern. Kiedyś nawet była bardzo tania poniżej 400 e , ale nie było chętnych, jak ją zaproponowałem, jako tanią altetnatywę dla Salzburgersuperskicard.

Sese - jak znudzi Ci się Sunny Card a nie lubisz daleko jeździć - to polecam fajną sezonówkę Murtal - na stryjskie ośrodki wzdłuż S6 - od najbliższego Polsce Semmeringu po genialne Turracher Höhe - zapewne nie byłes też w Kreischbergu, Grebenzen, Lachtal i kilku innych.

Ciekawą opcją dla lubiących odkrywać coś nowego jest kilka opcji w Vorarlbergu, jak 3 Taler pass, czy Landle Card, jest też duża promocja w przedsprzedaży na Arlberg.

Od zeszłego roku dostępne są dla wszystkich 2 tanie tyrolskie sezonówki Freizeit ticket i Tirol Regio Card , ważne cały rok z latem włącznie.

No i Magic Pass - chyba najtańsza sezonówka , biorąc pod uwagę stosunek ceny do możliwości...

 

Jest w czym wybierać 🙂

P.S. Ja w tym roku po raz pierwszy mam 2 - tyrolską i karyncką.

Edited by JurekByd
  • Like 3
  • Thanks 2
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, sese napisał:

Hochkar spróbuje albo na początku lutego (ale wtedy są ferie AT i DE), albo w połowie marca. Na razie klepnięte Maso Corto w grudniu, Heiligenblut w styczniu i Hinterstoder w lutym.

Że zapytam z czystej ciekawości i bez cienia złośliwości. 🙂 Jak Ty znajdujesz tyle czasu na nartowanie? Jesteś w wieku mojego syna, który spędza na nartach ok. 10 dni w roku. Jak dobrze pójdzie. Jako młodzieniec spędzał go o wiele więcej. Ja podobnie w Twoim wieku. Przeważnie był jeden wyjazd tygodniowy w roku gdzieś tam i kilka, no może kilkanaście, na jednodniowe wypady. Na więcej nie było urlopu, czasu (praca, dzieci) i finansów, choć to ostatnie nie było najważniejszą przeszkodą i z czasem przestało być ograniczeniem.

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, a_senior napisał:

Że zapytam z czystej ciekawości i bez cienia złośliwości. 🙂 Jak Ty znajdujesz tyle czasu na nartowanie? Jesteś w wieku mojego syna, który spędza na nartach ok. 10 dni w roku. Jak dobrze pójdzie. Jako młodzieniec spędzał go o wiele więcej. Ja podobnie w Twoim wieku. Przeważnie był jeden wyjazd tygodniowy w roku gdzieś tam i kilka, no może kilkanaście, na jednodniowe wypady. Na więcej nie było urlopu, czasu (praca, dzieci) i finansów, choć to ostatnie nie było najważniejszą przeszkodą i z czasem przestało być ograniczeniem.

Mamy kolegę, który ze standardowych 26 dni urlopu potrafi wykręcić 60-70 dni na nartach w sezonie

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, JurekByd napisał:

Mamy kolegę, który ze standardowych 26 dni urlopu potrafi wykręcić 60-70 dni na nartach w sezonie

Przy 4-dniówkach nie jest to wcale takie trudne. Jakby jeździł na 5-dniówki to jedynie 8 + jedna 4-dniówka czyli tylko 44 dni. Liczymy: 2 dni weekendu + 2 dni tygodnia dają 4 dni jazdy. Czyli 13 cykli po 2 dni urlopu daje 52 dni jazdy. Do tego doliczamy święta i już robi się 56. Resztę się jakoś dorzeźbi świętami typu Trzech Króli. 60 wydaje się bezproblemowe. 70 to już chyba ze wspomaganiem L4 albo bezpłatnego, tudzież delegacji. 🙂

Edited by tomkly
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, a_senior napisał:

Że zapytam z czystej ciekawości i bez cienia złośliwości. 🙂 Jak Ty znajdujesz tyle czasu na nartowanie? Jesteś w wieku mojego syna, który spędza na nartach ok. 10 dni w roku. Jak dobrze pójdzie. Jako młodzieniec spędzał go o wiele więcej. Ja podobnie w Twoim wieku. Przeważnie był jeden wyjazd tygodniowy w roku gdzieś tam i kilka, no może kilkanaście, na jednodniowe wypady. Na więcej nie było urlopu, czasu (praca, dzieci) i finansów, choć to ostatnie nie było najważniejszą przeszkodą i z czasem przestało być ograniczeniem.

Dzieci nie mam i nie zamierzam mieć. Z moich obliczeń wynika, że w tym sezonie jeden tygodniowy wyjazd (5 dni jeżdżenia) będzie mnie kosztować od 2600 zł do 3500 zł (w tym paliwo, winiety, skipass, nocleg, żarcie, serwis nart i drobne wydatki na stoku). Przy tym założeniu wydam przez cały sezon  max 16.000 zł (zakładając jeden tygodniowy wyjazd w każdym miesiącu od grudnia do kwietnia).

Jest to do udźwignięcia dla mojego budżetu, tym bardziej, że koszt karnetu (422 euro) poniosłem już we wrześniu.  Moim zdaniem warto, zwłaszcza, że narty to największa moja pasja (a na pewno najbardziej kosztowna). 

A pracę mam taką, że przy odrobinie chęci i samozaparcia mogę ją sobie dość dowolnie kumulować i w wyznaczonych okresach harować nawet po 16-18 godzin na dobę, a potem ze spokojną głową mogę iść na urlop. Tydzień wolnego mogę sobie wygospodarować niemal w każdym miesiącu.  

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, sese napisał:

Duża to mało powiedziane - 790 Euro za 300 km tras. A 6 dniowy kosztuje 450 Euro

Może za rok. Chociaż za rok miałem w planach Tirol Regio Card...

To jest realna wycena, gdyż Arlberg jest bardzo mocno przereklamowany. Bywałem, jeździłem, nie polecam. To znaczy na jeden sezon można sobie taką kartę wykupić po to aby wyrobić zdanie. Szczególnie zmanierowane lokalizacje to Lech-Zurs-Sankt Anton, w których musisz się zapisywać na przyjazd, a jeśli chcesz spać poza nimi (koszmarnie drogie) to możesz nawet mając sezonówkę nie wjechać, jak im się skończy limit 14 tys. osób. Osobiście trzymam się z daleka od lat. Rekomenduję to też wszystkim, którzy mnie o to pytają. 

Edited by tomkly
  • Like 1
  • Thanks 1
  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...