kordiankw Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu Polska powinna to, powinna tamto. Załóż partię, masz tu na forum jeszcze paru kontestatorów wszystkiego, to już niezła siła i pokażcie jak zmieniacie Polskę i Europę na lepsze. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu (edytowane) Żeby była innowacyjność musi być duży zysk firmy tak, aby mogła sfinansować ryzykowne i kosztowne badania. Jeśli zbytnio dzieliłaby się z pracownikami, to firma stałaby w miejscu i pracownicy nawet nie widzieliby że ich konkurencja wkrótce zje, bo nie rozpasa pracowników tylko płaci za najprostsze prace tyle ile trzeba żeby mieć tych pracowników. Kwestie szkolenia nowych - dba się tak o pracownika, jak kosztowne i czasochłonne jest pozyskanie nowego w jego miejsce. To bardzo proste. Optymalizacja polega m.in. na zwiększaniu efektywności operacyjnej, likwidacji zbędnych kosztów (często również pracowniczych - też po to żeby reszta pracowników mogła pracować w dalej istniejącej firmie), adaptacji do warunków rynkowych (po stronie kosztów ale też podaży / popytu). 59 minut temu, Spiochu napisał: W systemie " jaka placa, taka praca" i przy duzej rotacji pracownikow zadnego rozwoju nie bedzie. Rotuje się pracownikami łatwymi do zastąpienia, lub takimi, na których rotację firma może sobie pozwolić biorąc pod uwagę więcej czynników. Firma to nie przechowalnia pracowników na lepsze czasy, tylko żywy organizm który musi działać zawsze, na dobre i na złe. Od pracowników zależy też to (choć nie zawsze), czy staną się niezbędnymi - tudzież oferując swoje doświadczenie, wyjątkowość, efektywność itp. "dobry" pracownik nie musi oznaczać wyjątkowo dobry, a jak trzeba ciąć koszty bo zmienił się rynek itp, to zostawia się wyjątkowych i niezastąpialnych (nawet słabych i wkurwiających, ale o kluczowych umiejętnościach). No i jest takie stare przysłowie - nie ma ludzi niezastąpionych. Na świecie jest niewiele firm, które pracują jak "komuna". Czy raczej spółdzielnia. Zawsze muszą to być średnie lub małe firmy, bo tylko w takich da się utrzymać odpowiednią "lekkość" i sprawną komunikację. Przykład to Orbea (rowery), w której pracownicy są udziałowcami - współwłaścicicielami firmy. I tylko wtedy z tego powodu zalezy im na czymś więcej niż końcu własnego nosa. No tak, ale to trzeba być właścicielem... Inaczej wszyscy w firmie patrzą tylko na siebie - zarówno pracownicy etatowi, jak i zarząd i właściciele. Tak to już jest. Wystarczy założyć firmę, spróbować, posmakować, i dopiero mieć zdanie inne niż "bo ja..." Edytowane 1 godzinę temu przez Kubis 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Spiochu Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 4 minuty temu, Kubis napisał: Żeby była innowacyjność musi być duży zysk firmy tak, aby mogła sfinansować ryzykowne i kosztowne badania. Jeśli zbytnio dzieliłaby się z pracownikami, to firma stałaby w miejscu i pracownicy nawet nie widzieliby że ich konkurencja wkrótce zje, bo nie rozpasa pracowników tylko płaci za najprostsze prace tyle ile trzeba żeby mieć tych pracowników. Kwestie szkolenia nowych - dba się tak o pracownika, jak kosztowne i czasochłonne jest pozyskanie nowego w jego miejsce. To bardzo proste. Optymalizacja polega m.in. na zwiększaniu efektywności operacyjnej, likwidacji zbędnych kosztów (często również pracowniczych - też po to żeby reszta pracowników mogła pracować w dalej istniejącej firmie), adaptacji do warunków rynkowych (po stronie kosztów ale też podaży / popytu). Rotuje się pracownikami łatwymi do zastąpienia, lub takimi, na których rotację firma może sobie pozwolić biorąc pod uwagę więcej czynników. Firma to nie przechowalnia pracowników na lepsze czasy, tylko żywy organizm który musi działać zawsze, na dobre i na złe. Od pracowników zależy też to (choć nie zawsze), czy staną się niezbędnymi - tudzież oferując swoje doświadczenie, wyjątkowość, efektywność itp. "dobry" pracownik nie musi oznaczać wyjątkowo dobry, a jak trzeba ciąć koszty bo zmienił się rynek itp, to zostawia się wyjątkowych i niezastąpialnych (nawet słabych i wkurwiających, ale o kluczowych umiejętnościach). No i jest takie stare przysłowie - nie ma ludzi niezastąpionych. Na świecie jest niewiele firm, które pracują jak "komuna". Czy raczej spółdzielnia. Zawsze muszą to być średnie lub małe firmy, bo tylko w takich da się utrzymać odpowiednią "lekkość" i sprawną komunikację. Przykład to Orbea (rowery), w której pracownicy są udziałowcami - współwłaścicicielami firmy. I tylko wtedy z tego powodu zalezy im na czymś więcej niż końcu własnego nosa. No tak, ale to trzeba być właścicielem... Inaczej wszyscy w firmie patrzą tylko na siebie - zarówno pracownicy etatowi, jak i zarząd i właściciele. Tak to już jest. Wystarczy założyć firmę, spróbować, posmakować, i dopiero mieć zdanie inne niż "bo ja..." Piszesz jak to powinno wygladac ale w praktyce rzadko tak to wyglada w przemysle. I zeby byla jasnosc pisze o innych pracownikach bo wlasna prace moge oceniac nieobiektywnie. Widzialem mase przykladow gdzie bardzo efektywny pracownik chce podwyzke lub mniej nadgodzin a zarzad mu odmawia. Zastepuja go nowym oszczedzajac niewiele a roznica w efektywnosci jest drastyczna. Innowacje to nie tylko drogie badania i sprzet. Czasem to rowniez drobne zmiany wymyslane przez zaangazowanych pracownikow. Jesli firma zle traktuje ludzi to zaloga zazwyczaj jest mierna lub nie angazuje sie w prace. Nawet jak przyjdzie ktos z pomyslami to ekipa dopilnuje zeby nic sie nie zmienilo. Jesli chodzi o udzialy w zyskach to we Francji to jest jakos narzucane ustawowo. Korpo musza sie dzielic z pracownikami ale nie wiem dokladnie jak to dziala. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
brachol Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu Cześć Z nowymi technologiami jest często też tak, że powstają starttechy i za pieniądze z dotacji (z UE lub budżetu PL) wymyślają jakieś nowe technologie lub urządzenia i potem taki produkt jest kupowany przez koncerny i czasami rozwijany, a czasami trafia do szuflady bo np. zagraża jakiemuś procesowy produkcyjnemu. Naukowcy na uczelniach też sobie nie radzą z wdrażaniem swoich pomysłów w biznesie. Dodatkowo lepsi studenci są często podkupowani przez duże firmy i od razu trafiają do koncernów i tam rozwijają własne umiejętności i pracują rozwijając tamte firmy. pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu (edytowane) 25 minut temu, Spiochu napisał: Piszesz jak to powinno wygladac ale w praktyce rzadko tak to wyglada w przemysle. I zeby byla jasnosc pisze o innych pracownikach bo wlasna prace moge oceniac nieobiektywnie. Widzialem mase przykladow gdzie bardzo efektywny pracownik chce podwyzke lub mniej nadgodzin a zarzad mu odmawia. Zastepuja go nowym oszczedzajac niewiele a roznica w efektywnosci jest drastyczna. Innowacje to nie tylko drogie badania i sprzet. Czasem to rowniez drobne zmiany wymyslane przez zaangazowanych pracownikow. Jesli firma zle traktuje ludzi to zaloga zazwyczaj jest mierna lub nie angazuje sie w prace. Nawet jak przyjdzie ktos z pomyslami to ekipa dopilnuje zeby nic sie nie zmienilo. Jesli chodzi o udzialy w zyskach to we Francji to jest jakos narzucane ustawowo. Korpo musza sie dzielic z pracownikami ale nie wiem dokladnie jak to dziala. To nie jest tak że zarząd zawsze wymienia pracownika. Ale jeśli pracownik chce podwyżkę od pensji X, a zarząd nie przewiduje tego w budżecie, to zamiast niezadowolonego pracownika czasami woli innego, który na start dostanie pewnie X-y%, i będzie miał nadzieję że jego efektywność wzrośnie do poziomu poprzedniego. Zwłaszcza w dużych firmach każde kółko zębate jest mniejsze i mniej znaczące, więc się je wymienia. W/w pracownik niezadowolony to co innego niż pracownik innowacyjny. Ale piszesz też że ekipa przypilnuje żeby nic się nie zmieniło - tak, bo tacy parszywi są współpracownicy który dbają tylko o koniec własnego nosa i często pomysły innych przedstawiają jako swoje. Tylko zarządowi trudno to często zweryfikować bo firma duża. Każdy kto idzie do dużej firmy musi mieć świadomość, że tam ludzie grają na siebie, nie na dobro firmy. I firma musi być równie bezwzględna, grać na siebie bo pracownicy rozniosą ją w pył w imię własnych korzyści. Udział w zyskach to co innego niż udziały w firmie. Udział w firmie to też udział w stratach = odpowiedzialność. Udział w zyskach to socjalizm. Podsumowując - chcesz mieć wpływ na losy firmy: - załóż swoją, - idź do małej lub średniej firmy gdzie masz szansę przedstawiać swoje pomysły właścicielowi (temu który faktycznie decyduje o stanowiskach i kasie). W przeciwnym razie wpływ pracowników często bywa raczej negatywny, niż pozytywny w stosunku do oczekiwanej neutralności. Nawet jeśli jest ktoś dobry, nawet wielu, to wystarczy że nad nim/nimi jest jakiś dupek, który i tak to rozwali zanim zauważy to osoba faktycznie decyzyjna. Tak już jest Edytowane 1 godzinę temu przez Kubis 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Spiochu Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 1 minutę temu, Kubis napisał: To nie jest tak że zarząd zawsze wymienia pracownika. Ale jeśli pracownik chce podwyżkę od pensji X, a zarząd nie przewiduje tego w budżecie, to zamiast niezadowolonego pracownika czasami woli innego, który na start dostanie pewnie X-y%, i będzie miał nadzieję że jego efektywność wzrośnie do poziomu poprzedniego. Zwłaszcza w dużych firmach każde kółko zębate jest mniejsze i mniej znaczące, więc się je wymienia. W/w pracownik niezadowolony to co innego niż pracownik innowacyjny. Ale piszesz też że ekipa przypilnuje żeby nic się nie zmieniło - tak, bo tacy parszywi są współpracownicy który dbają tylko o koniec własnego nosa i często pomysły innych przedstawiają jako swoje. Tylko zarządowi trudno to często zweryfikować bo firma duża. Każdy kto idzie do dużej firmy musi mieć świadomość, że tam ludzie grają na siebie, nie na dobro firmy. I firma musi być równie bezwzględna, grać na siebie bo pracownicy rozniosą ją w pył w imię własnych korzyści. Udział w zyskach to co innego niż udziały w firmie. Udział w firmie to też udział w stratach = odpowiedzialność. Udział w zyskach to socjalizm. Mowie o przypadkach gdzie zarzad wie jak wazny byl dany pracownik. Firma jest sredniej wielkosci a pracownik byl np. menagerem raportujacym bezposrednio do zarzadu. Bedzie zadowolony jak dasz mu podwyzke. I zazwyczaj chodzi o 20-30% a nie jakies astronomiczne wartosci. W duzych korpo paradoksalnie czesto warunki placowe sa lepsze a podwyzki za uzyskane cele calkiem popularne. Udzial w zyskach to po prostu premia sprzyjajaca efektywnosci. W mniejszych firmach gdy wlasciciel sam jest zaangazowany a zyski inwestuje w rozwoj, pracownicy tez czesciej akceptuja nie najwyzsze wynagrodzenia. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Spiochu Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu Ja pracuje z dostawcami ( czesci wg. rysunku) wiec to podobna sytuacja co prezes-pracownik. Tez chce kupic najtaniej, najszybciej i najlepiej. Jesli jednak bede przesadnie cisnac kazdego dostawce, nie doceniac gdy zrobia cos "na juz" albo przeginac z negocjowaniem stawek to dostawcy poszukaja nowego klienta. Dadza mi nizszy priorytet niz innym klientom albo zostana mi tylko marni dostawcy ktorych inni klienci odrzucili. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 55 minut temu Udostępnij Napisano 55 minut temu 6 minut temu, Spiochu napisał: Mowie o przypadkach gdzie zarzad wie jak wazny byl dany pracownik. Firma jest sredniej wielkosci a pracownik byl np. menagerem raportujacym bezposrednio do zarzadu. Bedzie zadowolony jak dasz mu podwyzke. I zazwyczaj chodzi o 20-30% a nie jakies astronomiczne wartosci. W duzych korpo paradoksalnie czesto warunki placowe sa lepsze a podwyzki za uzyskane cele calkiem popularne. Udzial w zyskach to po prostu premia sprzyjajaca efektywnosci. W mniejszych firmach gdy wlasciciel sam jest zaangazowany a zyski inwestuje w rozwoj, pracownicy tez czesciej akceptuja nie najwyzsze wynagrodzenia. Wiesz gdzie najwięcej firma zyskuje tnąc koszty a nie tracąc prawie nic z operacyjności - zwalniając managerów którzy zajmują się tabelkami. Tabelki nie produkują, tabelki nie zawijają w papierki, tabelki są ładne ale bez nich świat się kręci dalej. I taki manager co chce 20-30% podwyżki (to dużo) i tak zarabia dużo więcej od pracownika liniowego który realnie robi robotę. Jeśli ja miałbym kogoś zwolnić żeby w krótkim terminie firma działała dalej tak samo - byłby to właśnie manager. W korpo (znam trochę nie z autopsji ale z obcowania z tym środowiskiem) działają inne zasady, są z góry ustalone budżety, cele i jeśli z grubsza wszystko idzie w dobrym kierunku to są również przewidziane budzety na inflacyjne itp. ALE jak się pierdoli, to lecą setki i tysiące osób w jeden dzień bo się zmienia globalna strategia. I wtedy nie ma osób dobrych lepszych i niezastąpionych. W tabelce excela pokazało się że tak będzie dobrze dla firmy na następne 5-10 lat, więc taki kierunek się obiera i już. A to że to jest maksymalnie nieefektywne i realnie mogłoby być wypracowane 50% mniejszym budżetem - tak jest, ale wielkimi firmami zarządza się w oparciu o długie terminy, duże budżety, które bazują na kalkulacjach wielu pracowników, którzy nie wiedzą jak i po co je robią - właśnie tych krótzy muszą co chwila raportować i robią raporty tak, żeby wychodzić w nich dobrze, co w większości przypadków NIE JEST PRAWDĄ. I dlatego to są kolosy z dużą inercją, w których jak idzie to idzie, ale jak nie idzie to jest GRUBE cięcie z nienacka. A biedni pracownicy zastanawiają się dlaczego. Bo tak musi być i zawsze tak będzie. Udział w zyskach oparty o "wyniki pracy" to często wynik lubienia się pracownika z menedżerem, który określa wskaźnik efektywności, osiągnięte niepoliczalne targety itp. TO FIKCJA. To setki małych poletek, w których dzielą i rządzą osoby, które wpływ na zysk firmy mają najmniejszy, bo siedzą tylko w excelu, outlooku i teamsach. W mniejszych firmach ludzie akceptują mniejsze pensje bo widzą na właśne oczy jak firma działa, co ją boli, czy sprzedaje się więcej czy mniej. Nikt nie idzie po podwyżkę jak magazyn się nudzi bo nie ma po co robić wysyłek, bo nie ma zamówień i zysku. W dużej firmie ludzie nie wiedzą co się dzieje poza ich własnym działem. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 49 minut temu Udostępnij Napisano 49 minut temu 13 minut temu, Spiochu napisał: Ja pracuje z dostawcami ( czesci wg. rysunku) wiec to podobna sytuacja co prezes-pracownik. Tez chce kupic najtaniej, najszybciej i najlepiej. Jesli jednak bede przesadnie cisnac kazdego dostawce, nie doceniac gdy zrobia cos "na juz" albo przeginac z negocjowaniem stawek to dostawcy poszukaja nowego klienta. Dadza mi nizszy priorytet niz innym klientom albo zostana mi tylko marni dostawcy ktorych inni klienci odrzucili. Doskonale wiem na czym polega praca zakupowca w dużej firmie automotive jak i product managera z o wiele szerszym zakresem obowiązków w małej firmie do 50 osób. Wiem o czym mówisz. Tylko musisz pamiętać, że podstawą pracy zakupowca jest nie tylko kupienie na czas tego co jest potrzebne, ale kupienie tego optymalnie. I to nie jest jakiś cud, że ktoś oczekuje tego od pracownika na tym stanowisku. To po prostu podstawa jego pracy. Kupować skutecznie. Zakupowiec znajdując kogoś kto zrobi taniej, szybciej a jednocześnie dbając o relacje z dobrymi dostawcami to nie jest gwiazdka z nieba. Taki powinien być każdy. Jeśli nie jest, to jest klikaczem mali "zamów tam gdzie zawsze" i przekazywaczem informacji managerowi "nie da się szybciej". 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Lexi Napisano 46 minut temu Udostępnij Napisano 46 minut temu (edytowane) 42 minuty temu, Kubis napisał: Podsumowując - chcesz mieć wpływ na losy firmy: - załóż swoją, - idź do małej lub średniej firmy gdzie masz szansę przedstawiać swoje pomysły właścicielowi (temu który faktycznie decyduje o stanowiskach i kasie). Dokładnie ... nie rozumie ludzi którzy wykonują pracę niewolniczą i z jednej strony płaczą że nie są wolni a z drugiej doceniają że o 16 trzaskają drzwiami i mają spokój.. Edytowane 41 minut temu przez Lexi 2 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Spiochu Napisano 42 minuty temu Udostępnij Napisano 42 minuty temu 6 minut temu, Kubis napisał: Doskonale wiem na czym polega praca zakupowca w dużej firmie automotive jak i product managera z o wiele szerszym zakresem obowiązków w małej firmie do 50 osób. Wiem o czym mówisz. Tylko musisz pamiętać, że podstawą pracy zakupowca jest nie tylko kupienie na czas tego co jest potrzebne, ale kupienie tego optymalnie. I to nie jest jakiś cud, że ktoś oczekuje tego od pracownika na tym stanowisku. To po prostu podstawa jego pracy. Kupować skutecznie. Zakupowiec znajdując kogoś kto zrobi taniej, szybciej a jednocześnie dbając o relacje z dobrymi dostawcami to nie jest gwiazdka z nieba. Taki powinien być każdy. Jeśli nie jest, to jest klikaczem mali "zamów tam gdzie zawsze" i przekazywaczem informacji managerowi "nie da się szybciej". Tym sie wlasnie zajmuje. Od klikania zamowien sa inne osoby. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 34 minuty temu Udostępnij Napisano 34 minuty temu (edytowane) 10 minut temu, Spiochu napisał: Tym sie wlasnie zajmuje. Od klikania zamowien sa inne osoby. Zamówienia generuje system w oparciu o pracę planistów produkcji. I teraz powiedz, czy byłoby uzasadnione mieć zakupowca jako pracownika, gdyby nie wnosił niczego do "systemu"? Czy to znalezienie alternatywnego dostawcy, tańszego czy też tego co zdąży lub ma odpowiednie papiery na towar to coś specjalnego, coś co wymaga szczególnych pochwał i nagród? Przecież gdyby zakupowiec nie robił właśnie tego byłby CAŁKOWICIE zbędny? Nie oceniam Twojej pracy w żaden sposób, ani zaangażowania - proszę nie odbierz mnie źle 🙂 Mi chodzi tylko o pokazanie, że na każdym stanowisku każdy powinien pozwolić sobie na odrobinę refleksji nad sobą i taką chłodną ocenę - czy jestem super special, czy właściwie to robię dokładnie to, do czego zostałem zatrudniony i za co już dostaję pieniądze. A tak jak wspomniałem, proces oceny przez innych w korpo jest kosmicznie kulawy i można nim manipulować tak długo jak działowi nie grożą zwolnienia. edit: a jeśli jesteś bardzo dobrym zakupowcem, to albo masz pecha bo masz durnia nad sobą (albo samochwała, albo zazdrośnika albo jeszcze jakiegoś patologicznego kłamcę lub nieudacznika) w korpo i na nic się zda Twoje zwiększone zaangażowanie właśnie w tym dziele w tej firmie, albo masz szansę na faktycznie uznanie za pracownika wyjątkowego. Tylko że w korpo to być może dostaniesz premię kwartalną / roczną czy awans na starszego zakupowca (byle nie w rok po poprzednim awansie bo to za szybko, trzeba swoje odsiedzieć), a w małej firmie właściciel zobaczy konkretne liczby jakie załatwiłeś dla firmy i Towja pozycja stanie się o wiele mocniejsza - będą podwyżki i status "bardzo ważny". Edytowane 27 minut temu przez Kubis Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Spiochu Napisano 30 minut temu Udostępnij Napisano 30 minut temu 16 minut temu, Kubis napisał: Wiesz gdzie najwięcej firma zyskuje tnąc koszty a nie tracąc prawie nic z operacyjności - zwalniając managerów którzy zajmują się tabelkami. Tabelki nie produkują, tabelki nie zawijają w papierki, tabelki są ładne ale bez nich świat się kręci dalej. I taki manager co chce 20-30% podwyżki (to dużo) i tak zarabia dużo więcej od pracownika liniowego który realnie robi robotę. Jeśli ja miałbym kogoś zwolnić żeby w krótkim terminie firma działała dalej tak samo - byłby to właśnie manager. W korpo (znam trochę nie z autopsji ale z obcowania z tym środowiskiem) działają inne zasady, są z góry ustalone budżety, cele i jeśli z grubsza wszystko idzie w dobrym kierunku to są również przewidziane budzety na inflacyjne itp. ALE jak się pierdoli, to lecą setki i tysiące osób w jeden dzień bo się zmienia globalna strategia. I wtedy nie ma osób dobrych lepszych i niezastąpionych. W tabelce excela pokazało się że tak będzie dobrze dla firmy na następne 5-10 lat, więc taki kierunek się obiera i już. A to że to jest maksymalnie nieefektywne i realnie mogłoby być wypracowane 50% mniejszym budżetem - tak jest, ale wielkimi firmami zarządza się w oparciu o długie terminy, duże budżety, które bazują na kalkulacjach wielu pracowników, którzy nie wiedzą jak i po co je robią - właśnie tych krótzy muszą co chwila raportować i robią raporty tak, żeby wychodzić w nich dobrze, co w większości przypadków NIE JEST PRAWDĄ. I dlatego to są kolosy z dużą inercją, w których jak idzie to idzie, ale jak nie idzie to jest GRUBE cięcie z nienacka. A biedni pracownicy zastanawiają się dlaczego. Bo tak musi być i zawsze tak będzie. Udział w zyskach oparty o "wyniki pracy" to często wynik lubienia się pracownika z menedżerem, który określa wskaźnik efektywności, osiągnięte niepoliczalne targety itp. TO FIKCJA. To setki małych poletek, w których dzielą i rządzą osoby, które wpływ na zysk firmy mają najmniejszy, bo siedzą tylko w excelu, outlooku i teamsach. W mniejszych firmach ludzie akceptują mniejsze pensje bo widzą na właśne oczy jak firma działa, co ją boli, czy sprzedaje się więcej czy mniej. Nikt nie idzie po podwyżkę jak magazyn się nudzi bo nie ma po co robić wysyłek, bo nie ma zamówień i zysku. W dużej firmie ludzie nie wiedzą co się dzieje poza ich własnym działem. Tym sie wlasnie rozni ten dobry menager od nowego. On robil robote, zalatwial problemy, poprawial jakosc, znajdywal oszczednosci. Nowy bedzie klikal tabelki. A w korpo patologie sa takie jak piszesz ale sam schemat organizacyjny dziala lepiej. W mniejszej firmie mogloby to dzialac skuteczniej bo janusz ma nad tym wieksza kontrole. Moglby doceniac zaangazowanych i motywowac reszte do lepszej pracy. Ale po co? Lepiej wszystkim minimum a tym zaangazowanym jeszcze dolozymy zadan. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 23 minuty temu Udostępnij Napisano 23 minuty temu (edytowane) 7 minut temu, Spiochu napisał: Tym sie wlasnie rozni ten dobry menager od nowego. On robil robote, zalatwial problemy, poprawial jakosc, znajdywal oszczednosci. Nowy bedzie klikal tabelki. A w korpo patologie sa takie jak piszesz ale sam schemat organizacyjny dziala lepiej. W mniejszej firmie mogloby to dzialac skuteczniej bo janusz ma nad tym wieksza kontrole. Moglby doceniac zaangazowanych i motywowac reszte do lepszej pracy. Ale po co? Lepiej wszystkim minimum a tym zaangazowanym jeszcze dolozymy zadan. Każdy jest panem swojego losu. KAżdy może podjąć decyzję o tym gdzie chce pracować, z kim, co robić, czy nic nie robić. Każdy może pracować nad swoim rozwojem lub tylko odbijać kartę i mieć w dupie. Tylko te ostatnie osoby mają równie mało do powiedzenia co wnoszą realnie do firmy. Ale z własnej woli. Gorzej jest z małymi miejscowościami w których ktoś utknął, bo rodzice nie pomogli się wyrwać, nie pokazali kierunku - bo sami nie są osobami w żaden sposób wyjątkowymi. W takich miejscowościach często jest jeden zakład itp. Ale małe miejscowości to też mniejsze koszty życia niż w dużych miastach z lepszymi opcjami i większymi pensjami (bez których w tych miastach wyżyć się nie da). Trzeba brać swoje życie we własne ręce bo nikt tego nie zrobi za nas. Nic nie jest za darmo. Edytowane 22 minuty temu przez Kubis 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Spiochu Napisano 20 minut temu Udostępnij Napisano 20 minut temu 6 minut temu, Kubis napisał: Zamówienia generuje system w oparciu o pracę planistów produkcji. I teraz powiedz, czy byłoby uzasadnione mieć zakupowca jako pracownika, gdyby nie wnosił niczego do "systemu"? Czy to znalezienie alternatywnego dostawcy, tańszego czy też tego co zdąży lub ma odpowiednie papiery na towar to coś specjalnego, coś co wymaga szczególnych pochwał i nagród? Przecież gdyby zakupowiec nie robił właśnie tego byłby CAŁKOWICIE zbędny? Nie oceniam Twojej pracy w żaden sposób, ani zaangażowania - proszę nie odbierz mnie źle 🙂 Mi chodzi tylko o pokazanie, że na każdym stanowisku każdy powinien pozwolić sobie na odrobinę refleksji nad sobą i taką chłodną ocenę - czy jestem super special, czy właściwie to robię dokładnie to, do czego zostałem zatrudniony i za co już dostaję pieniądze. A tak jak wspomniałem, proces oceny przez innych w korpo jest kosmicznie kulawy i można nim manipulować tak długo jak działowi nie grożą zwolnienia. System nie generuje zamowien. Kilkuoosbowy zespol walczy z systemem zeby w ogole zrobic zakupy. Taka jest w firmach optymalizacja. Wlasnie dlatego nie odnosze sie w dyskusji do wlasnej pracy. Trudno samego siebie obiektywnie ocenic. Taki zakupowiec jak utrzymuje wystarczajaco dobrych dostawcow przy srednich cenach i rzadko ma opoznienia to jest zwyczajny/ dobry. Jak ciagle powieksza baze dostawcow, znajduje rozwiazania nietypowych problemow, generuje milionowe oszczednosci to jest wybitny. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Spiochu Napisano 15 minut temu Udostępnij Napisano 15 minut temu Mam wrazenie ze w ogole nie patrzycie na szerszy obraz. "Ja jestem przedsiebiorca i umiem innych wyzyskiwac wiec jest git, Spiochowi sie to nie podoba to pewnie przegryw co daje sie robic w konia. " Tylko nie o to chodzi w tej dyskusji. Potrzebujemy tak samo konkurencyjnych firm jak i dobrych warunkow dla spoleczenstwa. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 12 minut temu Udostępnij Napisano 12 minut temu 1 minutę temu, Spiochu napisał: System nie generuje zamowien. Kilkuoosbowy zespol walczy z systemem zeby w ogole zrobic zakupy. Taka jest w firmach optymalizacja. Wlasnie dlatego nie odnosze sie w dyskusji do wlasnej pracy. Trudno samego siebie obiektywnie ocenic. Taki zakupowiec jak utrzymuje wystarczajaco dobrych dostawcow przy srednich cenach i rzadko ma opoznienia to jest zwyczajny/ dobry. Jak ciagle powieksza baze dostawcow, znajduje rozwiazania nietypowych problemow, generuje milionowe oszczednosci to jest wybitny. Jeśli generuje milionowe oszczędności, to albo jest gigantyczny obrót, albo poprzedni zakupowiec powinien być wypieprzony na zbity pysk. Nie ma w przyrodzie takich akcji, gdzie znikąd pojawiają się milionowe oszczędności rzędu 50% kosztów. Jeśli są milionowe będąc 5-10% obniżki, to ok, ale pomimo że kwoty być może oszałamiające dla kogoś, to w skali firmy to jest nic. Bo całkowity koszt to nie same zakupy surowców / komponentów i wpływ ostateczny na wynik firmy to może mieć na poziomie np. 0,5-1%. A to jest margines błędu którego nikt z zarządu nie będzie analizował i szukał kto to zrobił dla firmy. I wracam do tego, że ta oszczędność, to jest właśnie to, co każdy zakupowiec (sorry że akurat o Twojej działce ale tak wyszło) powinien robić w standardzie. Te nowe kontakty, czesanie rynku. Jak ktoś tego nie robi, to jest bardzo zastąpialny - bardzo. Taką osobę zastępuje się byle handlowcem, który kiedyś coś kupował w podobnej branży. Będzie równie skuteczny. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 8 minut temu Udostępnij Napisano 8 minut temu 2 minuty temu, Spiochu napisał: Mam wrazenie ze w ogole nie patrzycie na szerszy obraz. "Ja jestem przedsiebiorca i umiem innych wyzyskiwac wiec jest git, Spiochowi sie to nie podoba to pewnie przegryw co daje sie robic w konia. " Tylko nie o to chodzi w tej dyskusji. Potrzebujemy tak samo konkurencyjnych firm jak i dobrych warunkow dla spoleczenstwa. Dyskusja nie jest o Tobie - nie bierz tego do siebie. Próbuję pokazać jak ludzie potrafią myśleć o swojej wyjątkowości a jak jest to obraz często oddalony od realiów korporacyjnych i rzeczywistości. Konkurencyjne firmy to firmy efektywnie zarządzane, szybko dostosowujące się do rynku, takie które potrafią wydać duże zyski nie tylko na premie ale na to, żeby mieć więcej nowoczesnych produktów/usług. I zrobią to tylko dobrą kadrą, nie byle jaką - ale koniecznie bardzo dobrze zarządzaną. Dopiero taka firma może myśleć o dopieszczaniu pracowników. Nie można zaczynać od dopieszczania tam, gdzie problemy są wszędzie na każdym szczeblu. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Spiochu Napisano 6 minut temu Udostępnij Napisano 6 minut temu 3 minuty temu, Kubis napisał: Jeśli generuje milionowe oszczędności, to albo jest gigantyczny obrót, albo poprzedni zakupowiec powinien być wypieprzony na zbity pysk. Nie ma w przyrodzie takich akcji, gdzie znikąd pojawiają się milionowe oszczędności rzędu 50% kosztów. Jeśli są milionowe będąc 5-10% obniżki, to ok, ale pomimo że kwoty być może oszałamiające dla kogoś, to w skali firmy to jest nic. Bo całkowity koszt to nie same zakupy surowców / komponentów i wpływ ostateczny na wynik firmy to może mieć na poziomie np. 0,5-1%. A to jest margines błędu którego nikt z zarządu nie będzie analizował i szukał kto to zrobił dla firmy. I wracam do tego, że ta oszczędność, to jest właśnie to, co każdy zakupowiec (sorry że akurat o Twojej działce ale tak wyszło) powinien robić w standardzie. Te nowe kontakty, czesanie rynku. Jak ktoś tego nie robi, to jest bardzo zastąpialny - bardzo. Taką osobę zastępuje się byle handlowcem, który kiedyś coś kupował w podobnej branży. Będzie równie skuteczny. Ja znajdywalem oszczednosci nawet rzedu 80%. Chyba nie masz swiadomosci jak zle moga dzialac firmy. A zastapienie byle handlowcem do tego wlasnie prowadzi. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Lexi Napisano 5 minut temu Udostępnij Napisano 5 minut temu 4 minuty temu, Kubis napisał: I wracam do tego, że ta oszczędność, to jest właśnie to, co każdy zakupowiec (sorry że akurat o Twojej działce ale tak wyszło) powinien robić w standardzie. Te nowe kontakty, czesanie rynku. Jak ktoś tego nie robi, to jest bardzo zastąpialny - bardzo. Taką osobę zastępuje się byle handlowcem, który kiedyś coś kupował w podobnej branży. Będzie równie skuteczny. Są wyjątki ... u mnie to robi żona - całe szczęście że jest w te klocki dobra bo inaczej strach się bać.. ;D 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 3 minuty temu Udostępnij Napisano 3 minuty temu 1 minutę temu, Lexi napisał: Są wyjątki ... u mnie to robi żona - całe szczęście że jest w te klocki dobra bo inaczej strach się bać.. ;D to jest inny poziom zaufania do pracownika i pracodawcy. Niby bez ryzyka, ale ryzyko jest wielkie 😉 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 1 minutę temu Udostępnij Napisano 1 minutę temu 3 minuty temu, Spiochu napisał: Ja znajdywalem oszczednosci nawet rzedu 80%. Chyba nie masz swiadomosci jak zle moga dzialac firmy. A zastapienie byle handlowcem do tego wlasnie prowadzi. No mówię, byłby równie skuteczny - czyt. nieskuteczny. Ale to teraz on był OK a ktoś jest genialny, czy tamten był do dupy a ktoś jest OK? Gdzie leży granica? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.