Jump to content

Serwisy nart w Szczyrku


Recommended Posts

1 minutę temu, cappo napisał:

A w warunkach wyjazdowych to bierzecie imadła ze sobą czy jakoś na partyzanta ostrzycie ?  Bo daliście do myślenia żeby sobie kupić coś ręcznego do 200 zł żeby móc na wyjeździe po 2-3 dniach krawędzie poprawić. 

Na wyjazd jeśli narty były wcześniej przygotowane to wystarczy diamentem przejechać dla bardziej skrupulatnych z ostrzałką, kątownikiem lub z ręki. Tylko jest to problematyczne ze względu na codzienne wieczorne warsztaty narciarskie 😜 zawsze mam z sobą sprzęt nigdy nie użyłem.

  • Like 3
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

53 minuty temu, Mikoski napisał:

Na wyjazd jeśli narty były wcześniej przygotowane to wystarczy diamentem przejechać dla bardziej skrupulatnych z ostrzałką, kątownikiem lub z ręki. Tylko jest to problematyczne ze względu na codzienne wieczorne warsztaty narciarskie 😜 zawsze mam z sobą sprzęt nigdy nie użyłem.

Widziałeś ostatnio w Zwardoniu, że można podostrzyć, nawet podczas warsztatów wieczornych.

  • Like 1
  • Haha 3
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, mig napisał:

Pazur zwykle jest potrzebny raz lub 2x na zycie narty, wiec czesto koledzy pomogą..  :-). No i rekawiczka na rękę z ostrzalką/kątownikiem, porusza się nlisko ostrego narzędzia... 

ale w domu się przyda, nie jest to drogie, a jak nie będziesz miał, to nie naostrzysz akurat wtedy jak będzie potrzeba. Prawo Murphy’ego, zawsze działa.

pozdro

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

15 godzin temu, cappo napisał:

A w warunkach wyjazdowych to bierzecie imadła ze sobą czy jakoś na partyzanta ostrzycie ?  Bo daliście do myślenia żeby sobie kupić coś ręcznego do 200 zł żeby móc na wyjeździe po 2-3 dniach krawędzie poprawić. 

Powiem Ci jak ja robiłem od lat. Kupiłem trochę sprzętu, w tym ostrzałkę, kątownik, pazur i jeszcze kilka drobiazgów, np. prawidełka do ostrzenia spodów czy blokadę skistopów. Ostatecznie zrezygnowałem z ostrzałki i korzystam wyłącznie z kątownika. Choć mogę zmieniać kąty boczne ostrzenia, ustwiłem na jeden uniwersalny 88 stopni. Na wyjazd biorę ów kątownik z płaskim pilnikiem jednociętym. I podobnie do Mikoskiego nigdy go nie używam na wyjeździe. 🙂 

Za to po przyjeździe ostrzę kątownikiem wszystkie rodzinne narty. Wyłacznie z boku. Ostrzenie od spodu, choć możliwe, jest mało wydajne i bardzo upierdliwe. Próbowałem. Ostrzę z ręki. Kwestia wprawy i zdolności (jestem urodzonym majsterklepką). Pazur, jak piszą inni, użyłem kilka razy w życiu. 🙂 Co kilka lat, w zależności od przebiegu i stanu nart, oddaję do serwisu. Głównie chodzi o tzw. planowanie, czyli porządne szlifowanie spodów, w tym krawędzi od spodu. Przed odłożeniem nart na spoczynek smaruje je.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Jan napisał:

no ale teraz rzut beretem od domu masz świetne warunki

Ale starość mnie dopadła. 🙂 Nie chce mi się jechać na krótki jednodniowy wypad. Gdy pomyślę o wyjazdowych i przyjazdowych korkach to mi sie odniechciewa. Mógłbym rozważyć tydzień np. w okolicy Krynicy, ale zdecydowanie wolę tydzień w Alpach.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, a_senior napisał:

Ale starość mnie dopadła. 🙂 Nie chce mi się jechać na krótki jednodniowy wypad. Gdy pomyślę o wyjazdowych i przyjazdowych korkach to mi sie odniechciewa. Mógłbym rozważyć tydzień np. w okolicy Krynicy, ale zdecydowanie wolę tydzień w Alpach.

Andrzej a jakiś fajny hotel, pensjonat z dobrym jedzeniem i dowozem do stoku gdzie w kraju? To też dobra opcja, nie musisz jezdzic samochodem, gotować. Jakiś basen, grota solna,kapela góralska etc.  To odmładza mentalnie. Moim rodzicom tez sie nie chciało, a kiedyś pojechali z nami na takie ferie i do dzisiaj wspominają.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

23 godziny temu, bubol.T napisał:

Andrzej a jakiś fajny hotel, pensjonat z dobrym jedzeniem i dowozem do stoku gdzie w kraju? To też dobra opcja, nie musisz jezdzic samochodem, gotować. Jakiś basen, grota solna,kapela góralska etc.  To odmładza mentalnie. Moim rodzicom tez sie nie chciało, a kiedyś pojechali z nami na takie ferie i do dzisiaj wspominają.

To troche nie dla nas te kapele czy groty solne. Ale sam pomysł wyjazdu na tydzień do polskiego ośrodka rozważam. Np. okolice Jaworzyny Kryniskiej. W razie czego bliżej do mojego szpitala. 🙂

Link to comment
Share on other sites

7 minut temu, a_senior napisał:

bliżej do mojego szpitala.

oczywiście zdrowie najważniejsze ale przypominam sobie mojego ojczyma, który w wieku 80 lat po 3 operacjach bypasów i z defibliratorem pojechał z nami na Mały Matterhorn 3880 (fakt że na nartach nie zjeżdżał) spacerował tam przez dobre 3 godziny a jeszcze kilkakrotnie bywał w okolicach 3000 m, 2 tygodnie spał na 1800 m i żadnych problemów sercowych nie miał a poza tym to nawet na rowerze nie jeździł

Link to comment
Share on other sites

27 minut temu, Jan napisał:

oczywiście zdrowie najważniejsze ale przypominam sobie mojego ojczyma, który w wieku 80 lat po 3 operacjach bypasów i z defibliratorem pojechał z nami na Mały Matterhorn 3880 (fakt że na nartach nie zjeżdżał) spacerował tam przez dobre 3 godziny a jeszcze kilkakrotnie bywał w okolicach 3000 m, 2 tygodnie spał na 1800 m i żadnych problemów sercowych nie miał a poza tym to nawet na rowerze nie jeździł

Nasz serwisant nart z Katowic i wielki pasjonat narciarstwa pan Waldemar, w tym roku, jeśli sie nie mylę kończy 85 albo nawet 86 lat. Teraz serwis prowadzi już jego syn. W zeszłym sezonie jak oddawałem narty mówił mi, że juz nie jeździ. A jak oddawałem narty w tym sezonie w grudniu, to minąłem sie z nim w drzwiach i mówi, ze właśnie wyjeżdża na tydzień do Livigno. 

Pełen podziw i szacunek. Ale to kwestia mocno indywidualna. 

Edited by bubol.T
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, bubol.T napisał:

Nasz serwisant nart z Katowic i wielki pasjonat narciarstwa pan Waldemar w tym roku, jeśli sie nie mysle kończy 85 albo nawet 86 lat. Teraz serwis prowadzi juz jego syn. W zeszłym roku jak oddawałem narty mówił mi, że juz nie jeździ. A jak oddawałem narty w tym sezonie w grudniu, to minąłem sie z nim w drzwiach i mówi, ze właśnie wyjeżdża na tydzień do Livigno. 

Pełen podziw i szacunek. Ale to kwestia mocno indywidualna. 

No i Pan Waldek zwany przez nas Dziadzia,mamy bliską znajomość, został w tym Livigno w grudniu trafiony z góry przez kogoś nie wiadomo kogo bo odjechał i ma złamane biodro 😕 był transport medyczny i wszystko co potrzebne teraz się kuruje w domu. Zobaczymy czy jeszcze zapnie narty ale Waldek zawsze był twardy 💪

  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

9 minut temu, Mikoski napisał:

No i Pan Waldek zwany przez nas Dziadzia,mamy bliską znajomość, został w tym Livigno w grudniu trafiony z góry przez kogoś nie wiadomo kogo bo odjechał i ma złamane biodro 😕 był transport medyczny i wszystko co potrzebne teraz się kuruje w domu. Zobaczymy czy jeszcze zapnie narty ale Waldek zawsze był twardy 💪

No co Ty a byłem u Pawła dzień przed jego powrotem, bo miał mały problem z maszyną i cos mu tam podłączałem elektrycznie. Nic wtedy nie mówił, że ojciec miał wypadek.

Edited by bubol.T
Link to comment
Share on other sites

22 minuty temu, bubol.T napisał:

No co Ty a byłem u Pawła dzień przed jego powrotem, bo miał mały problem z maszyną i cos mu tam podłączałem elektrycznie. Nic wtedy nie mówił, że ojciec miał wypadek.

Niestety miał 

Dziadzia Lechowicz ma także jakiś tam malutki pośredni udział w Skiforum bo kilka lat temu zagadałem się na zlocie w Zwardoniu z Ademem i okazało się że Waldek uczył go jeździć na nartach. Kopalnia Wujek robiła wyjazdy a Dziadzia bardzo dobry instruktor szkolił górników w Szczyrku.

 

Edited by Mikoski
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

14 minut temu, Mikoski napisał:

Niestety miał 

Dziadzia Lechowicz ma także jakiś tam malutki pośredni udział w Skiforum bo kilka lat temu zagadałem się na zlocie w Zwardoniu z Ademem i okazało się że Waldek uczył go jeździć na nartach. Kopalnia Wujek robiła wyjazdy a Dziadzia bardzo dobry instruktor szkolił górników w Szczyrku.

 

No mnie też tam w jakimś stopniu ukształtował, a już na pewno podsycił miłość do nart. Chodziłem do podstawówki w której uczyła jego żona. Był obecny na szkolnych zawodach narciarskich, fundował czasem jakieś nagrody i służył radą razem z naszym nauczycielem wf Tomkiem Maśnicą, który jest teraz radnym w Katowicach. Poza tym Tomek nadal uczy w tej samej szkole i jest goprowcem. Stacjonował zawsze na Przegibku. Za moich czasów organizował obozy narciarskie, zawody itd. A jaki świat jest mały przekonałem sie na zlocie skiforum w Zwardoniu, gdzie spotkaliśmy się na stoku.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...