-
Liczba zawartości
5 969 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
223
Zawartość dodana przez Marcos73
-
Ty jesteś od fizyki - nie ja 😉 pozdro
-
No niestety taka fizyka, oczywiście teoretycznie, bo to nie ruch jednostajny, ale zakładając że tak jest w uproszczeniu iże nogi są nierozłączną częścią dupy, to w skręcie gdzie narty jadą po promieniu abstrakcyjnym 5m, a ciało o 1m bliżej, różnica w ich prędkościach wynosi ok 20%, bo 5-4 to 1 a 1 to 20% z 5-ciu, a przy 50m ciało tak samo bliżej o 1m to różnica w prędkościach jakieś 2%. Taki skrajny przypadek. oczywiście na nartach to ruch bardziej złożony i różnice są mniejsze, ale jednak są spore. Jeśli w skręcie na krawędzi będziesz potrafił wydusić odpowiednio mały promień - to ten efekt wystąpi w bardziej odczuwalnym stopniu, ale nigdy w takim, jak na SL. pozdro
-
A czego nie zrozumiałeś? pozdro ps. Efekt wow (czyli strzał nart) to różnica prędkości między nartą a naszym środkiem ciężkości w punkcie przejścia, bo wtedy nasze drogi się krzyżują. Wiedząc, że prędkość jest wprost proporcjonalna do promienia to na SL gdzie narta jedzie powiedzmy z prędkością 50km/h to na nartach GS o dwukrotnie większym promieniu trzeba by walić setką (zakładając jedziemy po promieniu nart) aby uzyskać identyczny efekt bo wówczas różnica w prędkości w momencie przejścia między naszym środkiem ciężkości a prędkością nart będzie taka sama, a wiemy że tak nie jest stąd też mniejsze odczucia. W rzeczywistości średnia prędkość i promień okręgu są wprost proporcjonalne. Dwukrotny wzrost promienia odpowiada dwukrotnemu wzrostowi prędkości ; trzykrotny wzrost promienia odpowiada trzykrotnemu wzrostowi prędkości; i tak dalej. pozdro
-
Janek, ja jeszcze nie jestem na emeryturze 😉 pozdro
-
Ja obecnie jeżdżę na długich i jest tak samo jak na SL ino wolniej i skręt dłuższy nieco. Nie wiem jak Twoje doświadczenia z długimi nartami, ważne aby się nie starać jechać tak samo jak na SL - co do częstotliwości skrętów oczywiście. Trochę więcej czasu potrzebują, ale zasada jest taka sama. Jedzie się trochę szerzej i nieco szybciej. Byle nie wymuszać przyzwyczajenia bardzo szybkich skrętów z krótkich nart. Na początku to może być problematyczne. Raczej nie powinieneś mieć z tym problemu, tylko trzeba wyczuć amplitudę skrętów odpowiednią. Ja osobiście to tylko na syna jeździłem prawdziwych GS 21R (kiedyś na męskich próbowałem ale to była rzeźba w gównie) i są w chuj lepsze niż GS sklep R tam coś 18-19m. Dużo bardziej skrętne - ale to juniorskie były - czyli dla mnie 😉. A tak z mojego doświadczenia, to od pewnego momentu to R jest tylko cyferką. Czy 19, czy 21, 23 a za chwilę 25 to już zaczyna tracić znaczenie. Ale przeskok z SL na GS może być początkowo dziwny. pozdro
-
Bez problemu to powinieneś zrobić, bo R i długość mają małe znaczenie. O ile potrafisz cos podobnego pojechać. pozdro
-
Nie, no nie da rady, jadę z rodziną i znajomymi. Od 13-go przyjeżdżam, a opcja jazdy Żony z dzieckami samej nie wchodzi w grę. pozdro
-
@.Beata. ja od 13-go śmigam w Madonnie więc nie dam rady. pozdro
-
Jureczku, na poziomie amatorskim na tle przeciętnych amatorów alpejskich stoków raczej z pewnością się wyróżnia i można śmiało stwierdzić, że potrafi jeździć. Grupa porównawcza to przeciętni współuczestnicy na stoku. Raczej na pewno będzie się wyróżniał. Po tylu latach jazdy na nartach objeżdżenie jest wystarczające do sprawnego poruszania się po wszelakich cywilnych trasach w różnych warunkach śniegowych. Jazda amatorska, jest tylko jazdą amatorską - nie jest doskonała technicznie, ale jest wystarczajaco skuteczna aby swobodnie jeździć. Mogę Janka lubić lub nie, ale wiedzy o alpejskich ON nie można mu odmówić, jak również tego, ze jest zapalonym narciarzem i miłośnikiem gór. Po tylu latach spędzonych na deskach musi się na nich sprawnie poruszać i pewnie tak jest. pozdro
-
Paweł, Janek potrafi jeździć, w co nie wątpię. To objeżdżony gość i pewnie bardzo swobodnie porusza się po stokach w różnych warunkach. Ale kiedyś pływałem z chłopakami co trenują od dziecka pływanie (rodzina z Oświęcimia - dalsza). Wydawało mi się, że pływam dobrze, czy nawet nieźle. Ale tylko mi się wydawało😉. Ruszali się 2x wolniej a płynęli 4x szybciej😀. pozdro
-
Ukrywanie dochodów umożliwia obrót gotówkowy. W PL wielu jest takich. Głównie piszę o działalnościach gospodarczych, a w szczególności sektor usługowy. Tu chyba budowlano-remontowy bryluje. US mają do tego dostęp i łatwo jest to sprawdzić. Pracownicy etatowi raczej do tego się nie zaliczają. Ale to nie jest ewenement - bo takich działalności w PL jest bardzo dużo. Taka remontówka to zwykle dla osób prywatnych robi, na ryczałcie - kasuje ze 2 mieszkania na miesiąc powiedzmy za 40-50 koła a w deklaracji 10-chę zarobił, bo rachunki okazyjnie wystawia - bo nikt ich nie potrzebuje. Pomijam fakt prania kasy przez słupy. pozdro
-
Wiesz - chodzi głównie o unikanie podatków - przy jednoczesnym korzystaniu z tego co Państwo z tego może zaoferować. Nadal mamy szarą strefę, skrzętne ukrywanie dochodów i pranie brudnej kasy, ale z tym jest co raz trudniej. Jeśli nie wydajesz więcej niż zarabiasz - wtedy jest ok. Gorzej jak na papierze masz 4 klocki na miesiąc i kupujesz chałpę za 2 bańki z niewiadomego pochodzenia. A to nie jest jakiś ewenement. pozdro
-
Cze Są grupy, które są przeciwne plastikom - zwykle "sprzeciwiają" się kontroli państwa nad ich finansami. Powód jest znany i nie ma sensu tego rozgrzebywać. Dorabianie ideologii - też nie ma sensu. pozdro
-
Wiesiek, wszystko trzeba robić z głową. Ja generalnie płace wyłącznie zbliżeniowo, jak coś i w 99% telefonem. Karty używam rzadko. Nie pamiętam kiedy płaciłem kartą na zasadzie włożenia jej do terminalu/bankomatu. Cyniczny podał prosty przykład jak odzyskać całość kwoty na wskutek plajty biura. Ciebie nie interesuje nic - zgłaszasz do banku fakt - oczywiście musisz im przedstawić kwity. Oni Ci zwracają kasę za wycieczkę i we własnym zakresie się szarpią z operatorem. Blik tego nie daje. Też oczywiście zanim podam dane karty, to sprawdzam sklep we własnym zakresie. Ale generalnie, to nie pamiętam płatności internetowej, gdzie nie ma uwierzytelnienia, ponadto jeśli nawet - to przychodzi info o zablokowaniu środków na koncie - a póki nie jest jeszcze transakcja wykonana - to bank może ją wstrzymać. pozdro
-
Czyli? pozdro
-
Na co komu dane karty przy uwierzytelnianiu dwupoziomowym? pozdro
-
Nic na policję nie zgłaszałem, tylko do banku. Kasę oddali, płatność walutowa, zagraniczna. Kwota nieduża ok 100 euro. Może w grubszych tematach tak jest. pozdro
-
Przecież sezon ogórkowy jest. Piszemy o wszystkim i o niczym. O nartach też czasami się zdarza. pozdro
-
Banki się dogadały😀. Andrzejku drogi, jak Ty mało wiesz o życiu. Pozbyły się w prosty sposób za odpowiedzialność transakcyjną. Bo nie wiem czy wiesz, ale w przypadku płatności kartą i nie zrealizowania usługi za wszystko odpowiada bank. Np kupisz se coś w sklepie, zarezerwujesz kwaterę etc. I ktoś Cię wydyma, to masz to w dupie, bo za to odpowiada bank. Zgodnie z prawem on odpowiada za płatność. A Ty się cieszysz z blika. pozdro Ja za wszystko płacę kartą, już kiedyś kupiłem coś w fejkowym sklepie i bez gadania kasę oddali. Za wszystko płacę kartą, w szczególności grubsze zakupy w necie.
-
Całe szczęście że mamy Ciebie. pozdro
-
Janek, będzie się zastanawiał jeszcze pół roku, za nim coś kupi, o ile kupi😉. A moja historia wskazuje, że trza szybko decydować a nie szukać dziury w całym. Kupić narty przyzwoite i jeździć. pozdro
-
Tak, studenac😀. My od strony Omiš jeden z pierwszych hoteli w Podstranie. Cisza, spokój. Bajka. pozdro
-
Nova hotel, obok ich lokalna „Żabka”, więc było po taniości😉. pozdro ps. Tanio nie jest, ale je..ć biedę😀. W sumie to najlepsze jakie jadłem to kotlety z kością z grilla, ryby też petarda - w sumie to bardzo lubię ryby. W porównaniu do cen w super restauracji gdzieś w okolicach Plitwickich Jeziory to z 30% drożej jest na wybrzeżu. Zajebisty ogród botaniczny w Splicie jest na górze Marjan, jeszcze nie oficjalnie otwarty ale udostępniony do zwiedzania. Najbardziej to podoba mi się cena paliwa, jednakowa na wszystkich stacjach, na wsi i na autostradzie.
-
Ja już tak robię od dawna😀. Teraz padłem ofiarą tego przyzwyczajenia. De facto, gdyby nie okazyjne kontrole graniczne to pewnie bym tych dokumentów nie woził do dnia dzisiejszego. Jest progres, zacząłem zabierać. Ostatnio się złapałem, jak była jakaś kontrola DE/AT że jeździmy bez dokumentów. Ale prezesa nie kontrolują😉. Generalnie jest to wygodne. Nie wiem czemu zlikwidowali kartę pojazdu, znowu dowód rej. Urósł do rangi bardzo ważnego dokumentu, a to powinien być Świstek opisujący parametry samochodu, właściciela i ew. Wbite zaświadczenia(hak, przegląd etc.) i powinien się znajdować w samochodzie. Pytałem jak jest w innych krajach, bo niestety mocno się przyzwyczaiłem do ich niewożenia. Nawet głosowałem przez mobywatela. Dowodu nie miałem, bo zgubiłem we Włoszech tuż przed. I tu ciekawostka, przez mobywatela załatwisz wszystko oprócz …. Nowego dowodu osobistego😀. Na szczęście mam z 200 m do urzędu od domu, bo sobie zabrałem tylko telefon. Potrzebny dokument ze zdjęciem. A jakbym nie miał? To co? Nie dopytałem w sumie. W tym roku miały być Bałkany, ale nie wyszło. Nóż kurwa wszystko opanowałem (zabrałem dokumenty, zieloną kartę i nawet upoważnienie z leasingu do poruszania się samochodem - no bo nie mój, tylko w użytkowaniu), wyjazd w sobotę lądowanie nad Balatonem, rano w niedzielę wyjazd do Sarajewa, nocleg i przejazd do Mostaru, gdzie następny nocleg. Cel jezioro Szkodra + Koman i finał nad Ochrydą i jakaś Tirana po drodze. Miało być😀. Przejechaliśmy BiH bez problemu, granicę Bośniacką także, fuckup zaczął się na przejściu Montenegro. Ja już się od tego odzwyczaiłem, kurwa 20 samochodów i 40 min stania. Podjeżdżam w końcu, daję paszporty i papiery od samochodu. Jebanego przeglądu zapomniałem zrobić😀. Bo tak to jest jak się jeździ od x lat nówkami i się takich pierdół się nie robi. Kupił se chłop używane i kłopot. A przed wyjazdem do małego Merca robiłem, bo mi przyszło powiadomienie z mobywatela - ale ten jest mój. Na granicy zawrotka z powrotem do BiH. Tam kurwa też problem, bo przy wjeździe z MN też sprawdzają dokumenty od samochodu (przy wyjeździe nie), powiedziałem więc, że zgubiłem. Ale gość był spoko i mnie wpuścił, chociaż chciał nas zawrócić😀. Na szczęście Bośniak za nami potwierdził że mnie zawrócili, w Montenegro byłem 10 minut, ale stęple mam w paszporcie. Decyzja o zmianie planów, odwołałem wszystkie rezerwacje i decyzja o wakacjach w cywilizowanych kraju, czyli na Chorwacji. Nieco musieliśmy skrócić pobyt, bo tak długo nie było terminu. Spaliśmy jeszcze w BiH tuż przed granicą, żeby się w nocy jakiś znudzony Bośniak nie przyjebał i pojechaliśmy do wcześniej już zarezerwowanego hotelu na Chorwacji. Między Splitem a Omiš - w miejscowości Podstrana. Wakacje super mimo wszytko, piękna pogoda, hotel z własną plażą i basenem, butikowy. Zwiedzony Split i Omiš, pojeżdżone na rowerach, super wycieczka wypożyczoną motorówką po rzece Cetina. Na powrocie zahaczone o Plitwickie jeziora i spanie na Węgrzech w Szombahtely czy jakoś tak. W czwartek w godzinach popołudniowych byliśmy w domu, a w piątek z rańca przegląd zrobiłem😀 w V-ce. Rok spokoju. Zdjęcia mam, ale nie wrzucę, bo nie mogę. Musicie mi uwierzyć na słowo. Taka przygoda. pozdro ps. Iga zaliczyła rowerek💪, czyli wygrała Wimbledon 6:0, 6:0
-
Tak jest od kiedy Żydzi dostali ten kawałek ziemi po tysiącach lat na powrót. Generalnie to żyli wg zasady jak dostaniesz w jeden policzek to nadstaw drugi. To się skończyło. Postanowili utrzymać ten skrawek ziemi za wszelką cenę. pozdro
