Skocz do zawartości

Marcos73

Members
  • Liczba zawartości

    5 396
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    212

Zawartość dodana przez Marcos73

  1. Piotrek, a wyobraź sobie ultra. To jest impreza 😉 pozdro
  2. Panowie, jakże mi przykro. Łącze się z Wami w bólu, jutro robota na weselu mnie czeka, ale obiecuję pić na umór i nie wytrzeźwieć aż do poniedziałku. pozdrawiam
  3. Cze A ja właśnie skonstruowałem sobie trasę na 3 piwa, 60km, postój co 20km. W sumie jak to przeliczyłem, to wychodzi tyle co A4 Krk-Kat, ale mam 3 browce w cenie. Chyba się opłaca. No i nie ma korków, ani remontów. Lasek Wolski jutro z rańca będzie. Może popierdółka, ale dobra i mucha jak wpadnie do brzucha. pozdro
  4. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    No to jest argument. Teraz rozumiem. pozdrawiam
  5. Na rower się nadają, tylko może nie do twoich platform. Ja mam Shimano z chyba 12-ma pinami. Trzymają się jak przyklejone. Ale to nie stricte na rower są buty, ale ja je określiłem jako uniwersalne. Ja chodzę w butach dużo, nawet bardzo dużo i praktycznie cały dzień ich nie ściągam. W pracy taka dzienna norma to 20, 20 parę tyś. kroków. Biuro - produkcja - tam a siam. Nie mam problemów z potliwością stóp, więc czy są mniej oddychane niż inne - to nie wiem. Wiem że są w miarę wodoodporne i przy moim użytkowaniu bardzo trwałe. Ja bardzo niszczę buty, chodzę w tych co lubię, a butów mam mało, bo jak mi któreś spasują to chodzę w nich aż się rozlecą. Dla mnie są super wygodne, ale to może kwestia ułożenia się do stóp. Bo faktycznie konstrukcja podeszwy wraz z materiałem do niego użytym jest nierozciągliwa, ale elastyczna (chodzi mi swobodne zginanie się buta). Powinien być dobrze dopasowany, lepiej większy niż ciut za mały. Te co Ty masz też spoko, ale obawiam się że by padły u mnie szybciej. Pozdrawiam
  6. Cze To z wczoraj, takie mam plaskacze koło domu - jak tu nie jeździć? Wieczorkiem to już takie puchy. Super asfalty i fajne szutrówki. Wczoraj na piwku poznałem gościa, na szosie był. Wracaliśmy razem, nie szalał, fajne tempo, dałem rady utrzymać, praktycznie do domu mnie holował. pozdrawiam
  7. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    No więc Mitku drogi, zadaję Ci pytanie, dlaczegóż do qrwy nędzy sobie takiego nie sprezentujesz, skoro w ch..j jeździsz? Tylko nie pisz proszę, że jest wystarczający, bo ten rower, który masz był, a pewnie i dalej jest dla oszczędnego (a tutaj się nic nie zmieniło) oraz początkującego cyklisty ( a tutaj chyba sporo). pozdrawiam
  8. Marcos73

    Pierwszy rok na rowerze

    Cze Córce na komunię kupiliśmy rower Kellys, postawiony na ówczesnym deore (cały). Było to ..... - ma 26 lat. Przejął go syn i go nie oszczędzał. Przetrwał. Wiadomo to dzieci - sprzęt nie jest tak obciążony, a i pewnie takiego przebiegu jak Mitek nie zrobili. Ale kompletnie z nim nic nie robiłem oprócz wymiany opon i doraźnych przedsezonowych serwisów. Też jakieś 3x9 lub 3x8 - nawet nie wiem. Miałem go komuś sprezentować, ale doszedłem do wniosku że pojedzie do Milówki do domku. Będzie jak znalazł. pozdrawiam
  9. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Cześć Przecież wiadomym jest, że powinno wybierać się drogi o małym ruchu, alternatywne (o ile to możliwe), jazda jezdnią to ostateczność, nie wspominam tu już o ruchu miejskim, gdzie ta infrastruktura rowerowa nie jest taka zła i staje się co raz lepsza. Z rowerem szosowym jest gorzej, opony są delikatne, oglądałem ostatnio jakiś wyścig, gdzie na fragmencie płytówki 4 gumy były. pozdrawiam
  10. Marcos73

    Pierwszy rok na rowerze

    Mitek Przecież to rower dedykowany dla Ciebie. Nawet sam producent to stwierdził "To idealny rower dla nowicjusza lub oszczędnego kolarza". Co prawda grupa docelowa jest bardzo szeroka. pozdrawiam
  11. Marcos73

    Alpy 19-23.02.2024

    Ale Grimson szybko jeździ, wyjeżdża wieczorem i tego samego dnia rano jest na stoku 😉 pozdrawiam
  12. Marcos73

    Pierwszy rok na rowerze

    Mitek Jeśli to rower dla Ciebie - to musi być pancerny. W miarę prosty ale osprzęt powinieneś (a tu Ci podpowiedzą) dobry. Amor przedni powietrzny o skoku (? tu nie wiem), nawet z możliwości blokowania manetką z kierownicy + niezłe hamulce i osprzęt chyba Deore - najlepszy, a na pewno pancerny. Koła - nie wiem czy bez dętki nie będą lepsze - ale tutaj niech się wypowie ktoś kto dużo jeździ i miał okazję naprawy w trasie. Być może są bardziej wytrzymałe. pozdrawiam
  13. Marcos73

    Pierwszy rok na rowerze

    Cześć To co napisałeś, to pewnie prawda. Rower jest tani jak na elektryka, a ta cena musi się skądś brać. Bateria + silnik - to najdroższe elementy w tym rowerze. Ale wyroków bym nie ferował odnośnie napędu. Bafang to już znany producent napędów. Kolega na takim zjeździł tamte okolice bez problemu (silnik w kole - niestety nie mam pojęcia jakiej marki - cały zestaw był wówczas stosunkowo tani - więc pewnie carów tam nie ma - a że to było sporo lat temu, to nie jest jakaś super sprawdzona i dopracowana konstrukcja). Ma samoróbkę, baza to HT - może ciut wyższy model i nieco lepszy osprzęt, silnik w kole i bateria faktycznie jak to pisał Michał, na tytyrytkach. Ma go już z 7 lat i dalej jeździ. A jeździ na nim sporo - bo tam mieszka. Co prawda ja tego nie nazywam jazdą, bo to model z gazem w manetce, niemniej jednak silnik daje radę. Największym problemem było przebicie tylnego koła. Musiał go zostawić w Wiśle, bo nikt się nie chciał podjąć wymiany dętki, bo bał się rozpinać tą partyzantkę. Ale tutaj to powinno być lepiej (mam nadzieję) przemyślane. Jeśli to ma zachęcić Adama do jazdy na rowerze - to nie mam nic przeciwko. Sprzęt nowy - ma gwarancję, jak się coś rozleci - odda do naprawy gwarancyjnej. Bo jak Adasiowi zaczniemy wymyślać rowery po 10 koła to nic z tego nie wyjdzie, a tak może się wkręci. Trzeba zasiać ziarno aby zbierać plony. Hamulce faktycznie słabe, ale ten element można wymienić, tutaj dość często się to robi, zważywszy na wagę zestawu Adaś + rower - mogą być niewystarczające. Jestem zdania - niech zacznie na tym co ma. Zawsze można wymienić na inny, ten właściwy, odpowiedni. pozdrawiam
  14. Marcos73

    Pierwszy rok na rowerze

    A to dla Ciebie? pozdrawiam
  15. Marcos73

    Pierwszy rok na rowerze

    Tak, ale nie na prąd ale na nitro 🙂 pozdrawiam
  16. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Ja do niczego nie doprowadziłem, to on doprowadził nie przestrzegając znaków i przepisów. Ja jako pieszy zachowałem się jak powinienem, zatrzymałem się przed przejściem, rozglądnąłem się i wszedłem na przejście. NIe w niego, nie tuż przed niego, on jechał zbyt szybko i nawet nie zwolnił widząc pieszych przed przejściem. Wywalił się bo wykonał awaryjne hamowanie i koło mu uślizgło. Wykorzystałem tylko prawo, które mi przysługuje. Miał wystarczająco dużo czasu, aby zwolnić i nas przepuścić. Normalnie to bym go przepuścił, bo ani się nigdzie nie spieszyłem, a jak się już zatrzymałem, to co mi szkodzi poczekać te 5 czy 10 sekund dłużej. Przecież to standard u ludzi z jakąś wyżej rozwiniętą kultura osobistą. Nie raz czy to ja czy też mnie jadąc na rowerze przepuszczają piesi wykonując stosowne gesty, za co dziękuję skinieniem głowy lub podobnym gestem w wyrazie podziękowania. Ale zawsze zwalniam stosując zasadę ograniczonego zaufania, bo ten gest może nie być do mnie skierowany. Chamstwo trzeba tępić, ja wolę czasami działać, bo tłumaczenie i polubowne załatwienie sprawy dają często odwrotny efekt. Mamy półrocznego psa, gryzienie ludzi to dla niego zabawa, no już mocno gryzie, bo urósł. Żona próbowała mu tłumaczyć że nie wolno, podniesionym głosem etc. Ode mnie dostał 3 x szmatą i już wie co znaczy słowo nie wolno. Terapia wstrząsowa, nauka na całe jego przyszłe życie. pozdrawiam
  17. Cze Byłem dzisiaj koło Damiana @Mikoski, chciałem się wkręcić na browar, powiedział że z ciulikami na sterydach nie gada 😀 phi, sam se kupiłem pozdro lubię te Białczańskie trasy 😉
  18. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Cześć Ja jadąc rowerem raczej patrzę gdzie jadę i zwracam uwagę na otoczenie, dla mnie pasy to pasy i nawet gdybym o tym niuansie wiedział, to na myśl by mi nie przeszło aby to udowadniać pieszym. Pewnie ten zjeb z poprzedniego mojego wpisu by to zrobił. Ale są ludzie i klamki, parapety i szklanki. pozdrawiam
  19. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Dzięki Michał, nie wiedziałem, jeden człowiek nie wie nic, wszyscy ludzie wiedzą wszystko. pozdrawiam
  20. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Cze Znak był, a czy był wspólny dla obu przejść - czy nie - to nie wiem. W każdym razie był skierowany w stronę nadjeżdżającego. Wg. mnie było prawidłowo oznakowane. Ale masz rację, prosta sprawa już nie jest taka prosta, a jak to u nas sprzeczne przepisy są, bo jeden z zapisów mówi o równoznaczności oraz że nie muszą być poprzedzone znakami pionowymi, a drugi już wprost przeciwnie. O curwa ale kyrk. A wystarczyło zrobić wyjątki i jeden zapis - bo znaków poziomych jest mało. A tak jest lepiej - bo trudniej. pozdrawiam
  21. Marcos73

    Pierwszy rok na rowerze

    Skoro już masz to się nim ciesz. Silnik w kole nie obciąża tak osprzętu, więc chyba jest wystarczający, jak się sprawuje w terenie - tego nie wiem. Sportu zażywasz w zimie sporo, więc nikt Cię nie powinien posądzić o wygodnictwo. Żona jadąc na nim dotrzyma Ci kroku, a święty spokój na rodzinnej wycieczce to skarb. Też pewnie objedziesz Beskidy łatwiejszymi trasami, a jeśli jeździsz sporadycznie - a góry wiem że lubisz i po nich chodzisz, zaoszczędzi Ci to mordęgi, bo samymi chęciami to jest piekło wybrukowane. Niestety trzeba jeździć. Jeśli nie masz na to czasu w Katowicach, to jest to jakaś alternatywa obcowania z przyrodą na dopingu. Niemniej jednak pasuje nieco zrzucić z wagi, stracisz nieco na urodzie, ale pal licho, kobita Cię chyba nie rzuci z tego powodu. Rower prosty - co jest chyba jego atutem. Bo nie zawsze skomplikowane rozwiązania są najlepsze. W Beskidach się sprawdzi, a i w mieście można na nim jeździć. Nawet dźwiganie go będzie dobrym treningiem - jak coś. Będziesz miał hantle na 5 koła i tyle. pozdrawiam
  22. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Cześć Co mnie wkurza u rowerzystów? W mieście są tacy którzy poruszają się jezdnią mając do dyspozycji 2 ścieżki rowerowe po obu stronach drogi. Tego nie rozumiem, mają do tego prawo, ale niepotrzebnie stwarzają niebezpieczeństwo dla siebie i innych użytkowników. Następnie to brak stosowania zasady ograniczonego zaufania. Ja jestem nauczony (i moim dzieciom to wpoiłem) że mimo iż mam pierwszeństwo, trzeba zwolnić i się rozejrzeć, dlatego nie lubię jeździć po mieście, bo jest masa dróg dojazdowych, skrzyżowań, przejść dla pieszych etc., gdzie ja zawsze zwalniam, lub się zatrzymuję, chociaż teoretycznie to ja mam pierwszeństwo. W razie kolizji to moje szanse w starciu z samochodem są iluzoryczne, może będę miał rację i wygram w sądzie - tylko co z tego? Dotyczy to również przejść dla pieszych z sygnalizacją. Ja sobie nie wyobrażam przechodzenia na zielonym bez uprzedniego rozglądnięcia się. A ten schemat jest nagminny. Sporo rowerzystów chyba nie zdaje sobie sprawy, że oprócz praw mają również obowiązki. Jest sporo agresywnych, może nie do innych rowerzystów ale dla samochodów oraz pieszych. Bardzo mocno manifestują swoje prawa zapominając o tym, że poruszając się na ścieżce muszą ustąpić pieszym przechodzącym w wyznaczonym pasami miejscu. Jadą jakby nigdy nic, nie zwracając uwagi na nikogo. Jadą ścieżką, więc mają pierwszeństwo z urzędu. Na szosach jeżdżą szybciej - to fakt, bo to szybkie rowery są, ale nie zauważyłem jakiegoś chamstwa z tejże grupy cyklistów. Może za mało jeżdżę. Ale wracając do tych, którym się wydaje, że są królami ścieżek rowerowych, miałem taka sytuację w Dźwirzynie będąc na letnim wypoczynku wraz z rodziną. Otóż jechał facet na rowerze ścieżką i dojeżdżał do skrzyżowania gdzie zatrzymała się dziewczyna/kobieta (przed przejściem, ścieżką). Niestety goś dość szybko jechał, a ona go niestety nie zauważyła Ruszyła jak był przed jej maską. Nic się nie stało, ale jak gość je..ał tą bidną babę, ona go przepraszała, że go nie zauważyła, a on ją wymyślał od najgorszych. My szliśmy chodnikiem w ich stronę wzdłuż ścieżki rowerowej w ich stronę dochodząc do przejścia na drugą stronę ulicy. A że jestem niski, więc złośliwy też na 100% bo mi się serce w gównie macza, postanowiłem sprawdzić, czy ów cyklista przepisy zna. No rozpędził się chłopina, stanęliśmy przed przejściem dla pieszych (pasy były również na ścieżce, a znak stał jak byk informujący o przejściu), czekałem co zrobi. No przecież nas nie zauważył, chociaż Żona jest wysoka. Ostentacyjnie wszedłem na pasy, przytrzymując rodzinę, żeby jednak tego nie robiła, gość się w końcu wyj....ał. Do 2-óch razy sztuka. Nie będę pisał co było dalej, szkoda klawiatury. Oczywiście był święcie przekonany że miał pierwszeństwo. Zaproponowałem, aby policja rozstrzygnęła ten problem, chyba się zreflektował i poobijany pojechał dalej. pozdrawiam
  23. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Nieznajomość przepisów nie zwalnia z obowiązku ich przestrzegania. pozdrawiam
  24. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Czasem lepiej udawać głupa niż rżnąć erudytę, człowieka orkiestrę, którym się nie jest. Kompleksów nie mam z powodu niskiego wzrostu, a przykład który podałem to słowa mojego dziadka który utkwił mi w pamięci. Taka była kiedyś opinia oparta na jednostkowym przypadku (Hitler), co nie ma przełożenia nijak na dzisiejsze realia (chociaż mamy takiego jednego rodzynka w kraju). Jeśli się otaczasz ludźmi którzy kradną i się rozpychają łokciami, to zmień otoczenie. Ja znam tylko takich, którzy ciężką pracą, ryzykując więcej niż inni oraz wykorzystując w większej części swój mózg niż przeciętny Kowalski poprawili swój status materialny. Proponuję spróbować. pozdrawiam
  25. Piotrek ostatnio stwierdziłeś, że nie przejedziesz 40 km po płaskim, więc co to znaczy dużo? Przecież 40km po płaskim to ch.j nie wynik. To tak jakbyś stwierdził, że nie przebiegniesz maratonu, tylko górskie ultra. Nie wiem po co te wyliczenia, ja także jeżdżę do 30 km/h - a taka średnia to już b. dobry wynik, no i warunki muszą być dobre oraz musi być w miarę pusto. Stwierdzam tylko fakt, że jeżdżę szybciej niż inni podobni mnie amatorzy których spotykam na podobnym sprzęcie, dotrzymuję kroku „leniwym” szosowcom, a dużo szybciej jeżdżę niż przeciętny bulwarowy rowerzysta. I nie jest to bicie rekordów tylko jazda z obciążeniem oraz tempem które odpowiada mojemu organizmowi. To, że na moim rowerze można bardzo szybko jechać, to fakt sprawdzony, ale nogi trzeba mieć ze stali albo wiatr w plecy. Tu masz przykład przeciętnego kółka. Tu widać doskonale że w zależności od warunków na trasie są szybsze i słabsze momenty, ale tempo nie jest rwane, raczej jednostajne. Od 16 do 23 km to jazda odcinkami szutrowymi, kombinacyjna, przejazd przez lasek, wyjazd pod klasztor, stąd wartości niższe, ale od Ok 2km do 15km to super asfalt oraz identycznie na powrocie od 24 km do 38km też super i tempo podobne pierwszych 15 km. I to fajna jazda, nie do odcięcia, czyli na maxa (mojego). pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...