Skocz do zawartości

Marcos73

Members
  • Liczba zawartości

    5 396
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    212

Zawartość dodana przez Marcos73

  1. Dzięki za komplement 😉. Ale jak to mawia mój syn „ Nie, dziękuje, nie skorzystam”. pozdrawiam
  2. No i schody 🙂 Jak dla mnie to mecyje, wczoraj po roku czasu udało mi się podłączyć wąż do mycia rowerów (prądu jeszcze nie ma, ale może kiedyś będzie), a Ty jakieś specjalne szczypczyki, ogniwa rozpinane ..... uuuuu, to nie dla mnie. pozdrawiam
  3. Cze A łańcuch ? Nie znam się więc pytam - ma on chyba jakiś określony zakres zębatek które może obsłużyć? Czy też jest to obojętne? Nie będę zmieniał, ale "Warto rozmawiać" 🙂 . pozdrawiam ps. Ja ostatnio na prostej przy wietrze w plecy wykręciłem 49,6 km/h (wg. Wahoo), na szczęście droga się skończyła bo już puchłem 😉 , ale rower szedł jak burza.
  4. Szymek - nigdzie nie napisałem że niezdarnie - raczej niesztampowo. pozdrawiam
  5. Szymek, a tak mi się przypomniało. Czy chodzisz w nich tak jak jeździsz na nartach? Bo jak tak, to może nie przewidzieli że większość czasu ktoś w nich może tyłem chodzić. Bo pięty całe? pozdrawiam serdecznie
  6. No to chyba do Mitka pijesz 😉 , Ja sporo jeździłem i są fajne, przede wszystkim zawsze noga prawidłowo na pedale siedzi - w dobrym miejscu, ale jak zacząłem single, leśne ścieżki - to objeżdżony kolega doradził, aby póki co to platformy są lepsze. Sam jeździ w SPD - ale jest dobry - naumiany. Pozdrawiam
  7. W SPD trzeba się nauczyć jeździć, a przede wszystkim wypinać, jeszcze bardziej pamiętać o tym aby się wypiąć. Pierwsza moja jazda w SPD zakończyła się spektakularnie w biały dzień na bardzo mocno ruchliwym rondzie Grzegórzeckim przed przejściem dla pieszych. Ludzie pękali ze śmiechu. Podjechał dżolo (czyli ja), zatrzymał się jak 100 innych rowerzystów i się wyp...ił do krzoków bo się wypiąć zapomniał. Natomiast po opanowaniu tej sztuki jeździ się w nich bardzo dobrze. Ja przestałem używać po wywrotkach na singlach. Leci się ze sprzętem, bo sam z siebie się nie odepnie. Natomiast do długotrwałej jazdy jak najbardziej są wskazane. Oczywiście cykliści o dużych umiejętnościach jeżdżą w nich wszędzie, ale mi jeszcze brakuje, więc nie będę się wygłupiał. A jak raz w tygodniu zrobię dłuższą trasę - to przecież nie będę przekręcał pedałów na ten 1 raz - bo to strata czasu - idiotyzm. Ale liczę że w przyszłości się naumiem i będę w nich jeździł, bo mam. pozdrawiam
  8. Piotrek Dobór sprzętu zależy od przeznaczenia i preferencji użytkownika. Ciebie bardziej interesuje jazda grawitacyjna, więc logiczne jest założenie przedniej zębatki mniejszej - wówczas więcej jesteś w stanie podjechać, przy zjazdach to ma mniejsze znaczenie (ale dobrze zauważyłeś, mniejsza zębatka - większy prześwit), zawsze w razie potrzeby dopedałujesz na wyższym biegu. Na minus jest fakt, że rower jest wolniejszy - dla Ciebie to akurat bez znaczenia, bo liczą się inne parametry. Dla mnie akurat, jest ważne, aby rower był w miarę szybki, obok komina mam znakomitą większość płaskich tras, stosunkowo mało czasu, a rower mam na razie 1. Taki kompromis. Nie wszystko wyjadę, reszta będzie pchana, a tak realnie patrząc, to czasami pchnie jest szybsze niż jechanie, z tą różnicą, że nie ma się takiej satysfakcji że się wyjechało. Ale też nie zawsze o to chodzi. Co kraj to obyczaj. pozdrawiam
  9. Michał Mam dwustronne bez platform, jeździłem ale nie chcę. Dla mnie uciążliwe w mieście (bo trzeba non stop odpinać, przypinać - jak to ruchu miejskim), przy moim słabym poziomie jazdy grawitacyjnej w lesie - niebezpieczne, bo wywrotki są i pewnie jeszcze długo będą. Długie dystanse robię rzadko, zazwyczaj są to 40-60km kółka - a tutaj to marginalne znaczenie, bo część asfaltem, a część różnymi drogami, więc nie przeszkadza mi aż tak bardzo. pozdrawiam
  10. Bo o to w tej imprezie chodzi, gdzie amatorzy startują nawet z zawodnikami. Jest impreza otwarta dla wszystkich chętnych. Parę osób walczy o zwycięstwo - część chce tylko przejechać, część pobić własny rekord. Dla Ewy szacunek za start i przejechanie całej trasy o własnych siłach. Wynik mało istotny, bo i grupa startowa mała. Nie umniejszam faktu wyniku, tylko sam start jak widać jest tylko dla twardzielek. Technika i psychika pozwala Wam to przejechać, także wystarczająca siła i kondycja. Co do wieku - to się nie zgadzam z Tobą. Jeśli chodzi o samo ukończenie - to zgoda, ma mniejsze znaczenie - jeśli chodzi o wynik - to już tak. Niestety czasu się nie da zatrzymać, wydolność, zdolność regeneracji a także siła i wytrzymałość spada. Możemy to jedynie spowolnić, ale nie zatrzymać. Ty widzisz u siebie progres, bo stosunkowo od niedawna się tym zajmujesz tak powiedzmy na "poważnie", ale gdybyś to robił od dziecka, zauważył byś spadek. pozdrawiam
  11. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Cze Czyli jak ktoś jest biedny (gorzej sytuowany) to pewnie jest alkoholikiem, więc nie powinien dostać zgody na prowadzenie jakichkolwiek pojazdów aby wyeliminować statystyczne ryzyko? Nie wspominam już o budowlańcach - bo przecież to oczywiste, że wszyscy z nich piją na potęgę. Ludzi małych też trzeba by eliminować, obligatoryjnie są złośliwi, bo się im serce w gównie macza. Trzeba zabronić tym wszystkim grupom łączyć się w pary, aby ten łańcuch przerwać? pozdrawiam
  12. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Mitku Być może mają takie same podejście do życia jak Ty, mają jeden rower do wszystkiego - a że to szosa.... pozdrawiam
  13. Piotrek Bo to są kilkudniowe tripy. Mitek startuje - to wie i ma sprawdzone w praktyce, jemu pasuje, może mógłby nieco zmienić - ale nie chce. Przy Twoim zapotrzebowaniu na paszę, to pewnie na takim dystansie musiałbyś zabrać przyczepę z jedzeniem, najlepiej dwuosiową z podajnikiem, bo byś więcej stał niż jechał 😉 pozdrawiam btw. Mitek chce to z Ewa przejechać, a nie wygrać, może pobić własny rekord i nic więcej. Sam przejazd takiego dystansu jest godny podziwu sam w sobie.
  14. Co nie znaczy, że Mitek rogów mieć nie może 😉 pozdrawiam
  15. No nieźle obładowany jeździsz. 3/4 z tego co masz to bym nie zabrał. A rogów (nie wiem czy tak to się nazywa - ale wiesz o co chodzi) nie używasz na takiej trasie? Ja zauważyłem (ale też nie mam), że przy dłuższej monotonnej jeździe by się przydały.
  16. Ja się tam nie wstydzę, tylko to było na dzień dobry. Jeszcze 1 taki następny i byłoby do widzenia 😉 pozdrawiam
  17. Cze Nawierzchnia dobra, początek płaski - później równomiernie serpentynami, końcówka stroma na szczyt. Ja nie byłem w stanie tego wyjechać. Za słaby jestem. Ale walczyłem jak lew. Na szczęście dalej już wszystko objechałem na rowerze bez wleczenia. pozdrawiam
  18. Mitek Ty praktyk ulegasz magii cyferek? No nie może być. Warto pojechać i spróbować aby się przekonać na własnej skórze. @Wujot2 bo Ty się na tym znasz, 300m na 5km trasie to dużo - czy mało? Mnie na takiej wybiło korki na X stacji drogi krzyżowej, może bym jeszcze jedną podjechał, ale doszedłem do wniosku, że lepiej być z szat obnażonym niż przybitym do krzyża. Później też miałem taki podjazd ale zdecydowanie dłuższy (chyba dwukrotnie i chyba nieco mniejsze przewyższenie - ale niedużo, chociaż szutrówka, ten pierwszy w 80% asfalt, później szuter) i jakoś tam poszło bez wleczenia sprzętu. Bo w pierwszy dzień wujek Goggle powiedział że 1h z haczykiem mam 650m przewyższenia na 7km trasie. A ja głupi uwierzyłem. pozdrawiam
  19. Tak Michał, ale temat brzmi ....... To co czasami jest zaletą - w niektórych przypadkach jest wadą. Tutaj z autopsji. Jak jadę w terenie, jakieś krótsze dystanse - to ta para - platformy + buty sprawdzają się idealnie. Natomiast jak już jest dłuższy dystans, to zaczyna mi to przeszkadzać, bo noga po pewnym czasie okazuje się nieodpowiednio ułożona na platformie i pasuje ją troszkę poprawić, a tutaj jest to trudne - bo nie da się jej nawet o mm przesunąć, trzeba ją podnieść i trafić idealnie, czasami to robię kilka razy. To przy długotrwałej jednostajnej pozycji. To co normalnie Ci nie przeszkadza, na dłuższym dystansie - nie wspominam nawet o Ultra - tylko mogę się domyślać, po jakimś czasie zacznie Ci przeszkadzać. W SPD zawsze masz taki sam układ ułożenia nóg na pedałach - jak są dobrze ustawione - to zawsze jest dobrze. pozdrawiam
  20. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Cześć Staram się Wam przedstawić nieco odmienny pogląd na świat, wg. mnie zdrowszy, mnie z nim żyje się super i status materialny nie ma nic z tym wspólnego. Staram się patrzeć na wszystko z szerokiej perspektywy, raczej szukać pozytywów niż punktować negatywy. Obok mnie jest rondo, oczywiście jazda po nim dla osoby która go nie zna jest trudna, trzeba wiedzieć gdzie jaki pas zająć - bo linie się starły. Ja wiem, bo jeżdzę, obcy - niekoniecznie. Wasz punkt widzenia: a). starszy Pan/Pani w przeciętnym wozie - biedny dziadzio się pogubił, b). blondynka za kierownicą - pewnie prawo jazdy na targu kupiła, dobrze że navi nie powiedziała na światłach w lewo, bo pewnie pojechałaby pod prąd, c). gość w BMW X7 - Jeb...ny krawaciarz, kupił furę za bańkę a ch..j nie umie jeździć. Tak to wygląda z Waszej perspektywy. Nie wiem czym jest to powodowane, zazdrość? Każdy obywatel mieszkający, pracujący i żyjący w Polsce ma prawo do swobodnego poruszania się jak chce i czym chce (zgodnie z litera prawa - co nie jest zabronione - jest dozwolone) i nie ma to znaczenia czy jest to buc z Koniecpola czy tez inteligent z Łodzi. Ja z tym nie walczę, bo to rozumiem. Patrzę na to tak: w końcu ruszyli dupska sprzed tv i moje pieniądze nie pójdą w przyszłości na leczenie opasłych wielorybów, za jakiś czas nabędą maniery i poznają górski savoir-vivre. Pewnie jak znaczna korzystać z uroków przyrody, zaczną ją doceniać, zmienią podejście do natury, zaczną może segregować śmieci, zrezygnują z plastiku, do pracy będą dojeżdżać na rowerach (lepiej dojeżdżać elektrykiem niż śmierdzącym samochodem) etc. @kordiankw dobrze to skwitował, a jeśli by podchodzić do wszystkiego stereotypowo (a ja z tym cały czas walczę), Piotruś wiesz czemu ludzie są biedni? Bo są głupi. A czemu głupi? Bo są biedni naturalnie. Ja się zaliczam do tych co się całe życie łokciami rozpychają, a na bank wszystko ukradłem, bo pierwszy milion trzeba ukraść. Ponadto miłość bez pieniędzy do wrota do nędzy. A Ty w której grupie jesteś. Ja wiem, że głupi nie jestem - bo nie łapię się w ten kanon, zmądrzałem, ale też kiedyś byłem głupi - bo biedny. pozdrawiam
  21. Adaś, aleś pojechał. Znalazłeś sobie obiekt do drwin. Kiedy to było i jak to wygląda? Napisz lepiej do @Spiochu, on na pewno umie, a i będzie wiedział o czym pisze. Bo z mojego opisu pewnie wyjdzie skręt z pługu. @Adam ..DUCH też umie , niech nie ceduje na mnie swoich obowiązków. Bo jak ja Was zacznę uczyć, to wszyscy będziecie chodzić w zimie w sandałach. Taki finał będzie. pozdrawiam
  22. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Mitek Nie generalizuj tego, bo to bez sensu. Równie dobrze można powiedzieć że właściciele Porche to złodzieje, bo na nie nie zarobił tylko ukradł, a kierowcy Skody to piraci drogowi, bo ta marka jest najczęściej wybierana jako auto flotowe. Skiturowcy to prawdziwi narciarze, reszta to chamy korzystające z ułatwień typu wyciąg i ratrak. pozdrawiam
  23. Mitek, oczywiście że masz rację, ale ja pisze o jeździe w górach, nie po autostradzie. Tak samo jak u Ciebie drogi w górach są różne, czasami niezłe, a czasami hardcorowe. Pogoda też jest zmienna. W Twoim wypadku dystans do przebycia jest kluczowy. Tam zmęczenie robi robotę. To co na świeżości robisz na 1 nodze, po 300 km już nie jest takie oczywiste. Po prostu inny rodzaj jazdy terenowej i tyle. Stąd też w zawodowym kolarstwie są lepsi w górach i lepsi na płaskim. A wszyscy są objeżdżeni i nie ma tam słabych. To tak jakbyś chciał porównać bieg z przeszkodami z maratonem. Maratończyk by się przekonał, że te 4 metrowe płoty i rów z wodą po którymś kółku są chyba 2 x wyższe (bo on może biec i to długo i szybko, ale skakać to juz nie koniecznie), a kolega wręcz przeciwnie, że te 3km to on może skakać jak Wałęsa swego czasu - ale nawet bez skakania ten dystans to bardzo dużo nawet jak dla niego. pozdrawiam
  24. Cze Te są stricte na rower, też mam takie z shimano do spd. W moich na pewno (buty + pedały) nie pojechałbym na Ultra, z prozaicznej przyczyny, ułożenie nogi na platformie w pozycji dla nas odpowiadającej i ergonomicznej przy długotrwałym pedałowaniu, jest trudne, ponieważ nie ma możliwości przesunięcia buta na platformie, trzeba go podnieść i trafić. Oczywiście jest to zaleta w terenie, gdzie noga nie spadnie przypadkowo z platformy. W tych stricte rowerowych można od bidy chodzić, ale nie na codzień, bo jednak jest i czuć wzmocnienie w miejscu przeznaczonym pod spd. A już z adapterami do spd to już idealne są do stepowania 😉 pozdrawiam
  25. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Maras To nie jest różnica w rowerach ale w posiadaczach - bo same o ile wiem to nie jeżdżą. Są debile na analogach, a także na elektrykach. Z tym że na elektrykach jest ich chyba więcej, albo sa bardziej zauważalni. pozdrawiam analogowo 😉
×
×
  • Dodaj nową pozycję...