cyniczny
Members-
Liczba zawartości
319 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
10
Zawartość dodana przez cyniczny
-
Ma jak najbardziej, zarówno w formie bateryjki, jak i oddzielnego pola danych (wartość procentowa), które możesz umieścić na dowolnym ekranie. U mnie bateria wytrzymuje kilkanaście godzin przy podłączonych dwóch czujnikach + połączenie z telefonem + jazda na ekranie mapy (to najwięcej żre baterii). Jak jechałem ostatnio trase 300km (czystej jazdy 12h, całość około 15h) to wskaźnik na końcu pokazywał jeszcze 15% baterii więc naprawdę sporo.
-
No i to też był jeden z głównych powodów zakupu dedykowanego urządzenia. Irytowało mnie spisywanie danych z liczników - przerobiłem kilka SIGMA włącznie z takim, z którego odczytywałem dane po NFC do telefonu i aplikacji Sigma Data coś tam... Jednak używalność jej była bardzo niska, dodatkowo brak było wersji webowej i na kompie trzeba było instalować oddzielna apkę, aby zajrzeć do statystyk. Z wad Edga 530 dodałbym jeszcze jednak trochę za mały ekran do nawigacji - 2,6 cala. Jeżdżę praktycznie tylko na szosie, więc ten element tak mocno nie przeszkadza, ale w terenie to już chyba może bardziej irytować. Kolega ma edga 1030 i taka wielkość ekranu jest bardzo ok - 3,5 cala. Niestety ceny tych urządzeń są przynajmniej na razie na nieakceptowalnym dla mnie poziomie.
-
Az tak bym nie demonizował serie Edge do turystyki. Używam go (Edge 530) właśnie w ten sposób od dwóch lat (około 15 tys. km przejechane) do dłuższych i krótszych wycieczek. Nie ścigam się, nie jeżdżę ultra. Samo urządzenie ma swoje wady, chyba nawet tu opisywałem, ale te które mi przeszkadzają to mają tez inne garminy - nie możność wgrania śladu w trakcie trwania aktywności i autozoom podczas nawigacji który zawsze po manewrze ustala tą samą skalę 80m. Najważniejsze, aby od nawigacji rowerowej nie oczekiwać działania analogicznego jak na telefonie. To są (ogólnie) dość toporne urządzenia i napewno nie ma w nich wygody posługiwania się tak jak telefonem - zwłaszcza guzikowców. Za to czas pracy na jednym naładowaniu, widzialność ekranu w pełnym słońcu i odporonośc na warunki atmosferyczne (deszcz, mróz, upał) to cechy które sprawiły, że przesiadłem się z nawigowania telefonem na dedykowane urządzenie. Warto też wspomnieć, że razem z Garminem (obojętnie którym) dostajesz konto na Garmin Connect i masz jedno miejsce (bezpłatne) gdzie zapisujesz sobie aktywności. Dla mnie to fajne, bo wszystkie aktywności (mam tez zegarek garmina który używam do rejestracji pieszych wycieczek oraz nart) mam w jednym miejscu. Jeśli koniecznie chcesz jest tez automatyczny import na Stravę (nie używam). Zapis aktywności odbywa się bezprzewodowo, niejako automatycznie. Przy połączeniu garmina z telefonem następuje synchronizacja i wio. analogicznie z przerzucaniem tras na garmina. Planujesz sobie na telefonie np. na mapy.cz, importujesz plik gpx na konto garmin connect i uruchamiasz synchronizację. Bez żadnych kabelków, oddzielnego komputera/laptopa itp. możesz to zrobić w miare sprawnie siedząc na przystanku i popijając wodę/kolę pifko:-)
-
A dziękuję dziękuję, na razie tylko rower ale za to w jakich okolicznościach 😀 Krótkie relacje po powrocie z wywczasow😀
-
Posłuchaj Krzyska i Mitka i kup oddzielny kask i gogle. Mój syn (okularnik) uparł się na kask z szybą i fakt, jak warunki są piękne to nie ma problemu. Ale jak tylko się pogorszą to się zaczyna, a to śnieg zawiewa pod szybę, a to woda nie ścieka lub dostaje się do środka, przecieranie, wycieranie, odsłanianie. Generalnie co chwile coś gmera przy tej szybie i po cichutku klnie - no bo przecież ojcu się nie przyzna, że popełnił błąd:-) Ale coś już przebąkuje, że przydałby się nowy kask na ten sezon i gogle, więc może nauka nie pójdzie w las;-)
- 869 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- zakup nart
- do wzrostu czy do wagi
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
No właśnie o to chodzi, aby jej nie zmniejszać, a zmniejszać prędkość uruchamiając kolejne lżejsze biegi. Oczywiście przy mocno nachylonym podjeździe może się zdarzyć, że tych biegów po prostu zabraknie, ale to jakby oczywista oczywistość. Stąd ważne jest, aby organizm przyzwyczaić do powiedzmy trochę mało naturalnej wysokiej kadencji. Natomiast nie ma to nic wspólnego z tym, że najpierw jadę z wysoką kadencją, żeby móc na podjeździe ją zmniejszać. Kolarze również na etapach płaskich jadą z wysoką kadencją.
-
Ano da się tylko to jeszcze mniejszy ekranik niż w edge 530.
-
Mam zegarek Garmina vivo coś tam. Chodzę w nim na codzien, do zapisywania aktywnosci głównie używam go na basenie i na nartach. Na rowerze nie lubie mieć nic na nadgarstku i praktycznie zawsze na czas jazdy go zdejmuje. Tak jak pisałem w edgu nie zdarzylo mi się w trakcie dnia wyczerpać baterie. A i przypominało mi się następny komputerek pewnie też edge będzie napewno z większym ekranem -wzrok już nie ten:-)
-
Mam edga 530 i on jest guzikowcem (bez dotykowego ekranu) - jak sam widzisz ma to plusy i minusy:-) Powiększenie mapy to sporo kombinacji i w czasie jazdy wolę tego nie robić, ale mokre ręce, deszcz, rękawiczki itp. nie mają wpływu na użytkowanie. Co do nudności trasy, to w górach takich nie ma:-P
-
Ultra to powiedzmy mniej powszechne zastosowanie roweru:-) Stąd do powiedzmy turystycznego wykorzystania wbudowana bateria nie jest problemem, zwłaszcza w dobie powszechnych powerbanków - od pewnego czasu zabieram ze sobą na kilkudniowe wycieczki taki 10000 mAh, ale to bardziej z myślą o podładowaniu czasem telefonu w ciągu dnia, który wykorzystuje mocno do zdjęć i filmików niż do Garmina. Samoistne resety nigdy mi się nie przytrafiły, z tego co czytam na forach to ogólnie garminom się to przydarza. Zazwyczaj wspomina się o zbyt długich trasach wrzuconych jako jedna (powyżej 300 km?) Ale robisz trasę/gpx-a wprost na urządzeniu czy na kompie i wgrywasz na urządzenie? Bo jeśli to drugie to ja też planuję sobie zazwyczaj trasę w zaciszu domowym (mapy.cz), a później sobie trasę jako gpx wrzucam na konto garmin connect i synchronizuję urządzenie bez konieczności jakiegokolwiek podłączania fizycznego do kompa czy to telefonu czy urządzenia. Stąd w czasie wycieczki mógłbym bez problemu wyklikać sobie modyfikację trasy na telefonie (na garmin connect lub mapy.cz) tylko, że nie wgram jej na urządzenie bez konieczności zakończenia aktywności. Co do tych 80m ja lubię widzieć w czasie jazdy większy zakres mapy w nieznanym terenie. Przydaje się, gdy zaplanowana trasa wiedzie mnie gdzieś na mocno nieutwardzone drogi, a wystarczy podjechać 1-2 km, aby ominąć trefny odcinek. Tak miałem ostatnio na trasie do Lublina, gdzie wystarczyło podjechać kawałek i ominąć prawie 10km piachu. Ale to już sprawdziłem zatrzymując się i patrząc na mapę w telefonie, bo zoom miałem auto na 80m. W znanym terenie w ogóle nie wykorzystuje ekranu mapy bo i nie ma po co. W trybie nawigacji (bo tylko wtedy działa) funkcja climbpro pokazuje podjazdy jakie Cię czekają na trasie (jest tam jakis alogrytm które generalnie pokazuje te dłuższe, a nie jakieś popierdółki o długości 100-200 metrów): liczbę podjazdów, ich poszczególne długości, średnie nachylenia i ile kmów zostało Ci do danego podjazdu. W trakcie podjazdu funkcja pokazuje profil podjazdu, ile km podjazdu pozostało do podjechania, ile metrów wzniosu pozostało + średnie nachylenie tej pozostałej części. Na Mazowszu funkcja praktycznie nie do wykorzystania, ale w górach na wycieczkach po nieznanych drogach mi się przydaje.
-
Posiadam Edga 530 od dwóch lat i przejechałem z nim jakieś 15 tys. km - zarówno sporo codziennych dojazdów do pracy, jazdy w koło komina, jak i kilkudniowe wycieczki. Wbudowana bateria nie jest dla mnie żadnym problemem, nigdy nie zaskoczyła mnie nagłym rozładowaniem, rozładowuje się dość liniowo. Ostatnio zapomniałem podładować go i przypomniał mi w trakcie jazdy, że ma poniżej 10%, a do mety było jeszcze było jakieś 40-60 km. Włączył się tryb oszczędzania baterii i na nim przejechałem do końca, a baterii zostało jeszcze jakieś 5%. Generalnie wytrzymuje około kilkunastu godzin ciągłej pracy i wystarcza mi na tydzień dojazdów do roboty + jakaś krótka wycieczka weekendowa lub dwa pełne dni wycieczki rowerowej gdzie czystej jazdy jest 6-7h. Edge natomiast ma dla mnie dwie duże wady: - nie mogę wgrać kursu z telefonu w trakcie rejestrowania aktywności, to by mi się czasem przydało na wycieczkach gdy z pewnych przyczyn muszę zmodyfikować znacznie trasę. Wtedy zaplanowanie jej na telefonie jest znacznie prostsze niż na samym urządzeniu. Natomiast lubię mieć aktywność zapisaną jako jedną z całego dnia rowerowego. Łatwo jest mi policzyć ile dni na rowerze spędziłem:-). Wada ta została w końcu wyeliminowania w najnowszym Edge 1040, niestety cena jest nieakceptowalna dla mnie, - w nawigacji turn by turn przy włączonym autozoomie po danym manewrze ustala zawsze ten sam poziom zoom 80m. Oczywiście ręcznie mogę zmienić skalę mapy, ale po kolejnym manewrze ponownie wróci do skali 80m, co jest mocno irytujące. To na pewno jest we wszystkich EDGA-ach. Nie wiem czy w Etrexie występują powyższe wady - nigdy z niego nie korzystałem. Z tego co się orientuję w Etrexie nie ma funkcji Climbpro co jest naprawdę fajną/przydatną opcją przy jeżdżeniu po górach.
-
...i można się pięknie różnić:-DDD
-
Jego filmiki oglądam nie dla osiągnięć, czy też instruktaży i jakoś tak nie odczułem że kreuje się na wielkiego eksperta. Zresztą w wielu filmikach często przewijam gadanie, choć akurat jego lubię słuchać, ma miły dla ucha tembr głosu. A to że się nie uśmiecha, no cmon. Masz gościa z bikeshowcc któremu paszcza śmieje się bardzo często, a trudno go znieść - a może właśnie dlatego. A bushcraftowego (mimo sporego lokowania produktu - też przewijam) lubię, bo jeździ w odludne miejsca z fajnymi widoczkami i ładnie pokazuje to na filmikach.
-
Bo...?
-
No Ty to już chyba masz zapas, patrząc na żale jakie tu wylewasz w rynsztokowym stylu.
-
Ostatnio bushcraftowy testował połączenie swojego packcrafta z rowerem i całkiem nieźle mu wychodziło.
-
Za to Polskę i Polaków darzą wyjątkową estymą:-)
-
Te dwie liczby to ino przykład. Możesz podstawić dowolne dwie inne😀raczej chodziło mi o pokazanie, że na krótkich dystansach a tym bardziej w mieście nie nadrobisz wiele jadąc powiedzmy znacznie szybciej. Dodatkowo łatwo, ze tak powiem to roztrwonić ot niefartownym układem świateł. Stąd też pewnie odczucia większej szybkości są, ale nie przekłada się to na realne czasy.
-
Na tak krótkich dystansach zwłaszcza po mieście trudno zobaczyć różnicę czasową. Na 12 km różnica pomiędzy średnimi 26km/h i 30km/h (dla mnie to różnica pomiędzy komfortem a zapiera....) to raptem 4 min. Na dwóch światłach więcej staniesz i po roznicy
-
No, ale to skupianie chyba słabo Ci wychodzi, bo kupiłeś rower z napędem 1x12 i rok po zakupie orientujesz się, że jest Ci on niepotrzebny, a komponenty znacznie droższe niż do 11s 😛 Dodatkowo jeśli faktycznie zużywasz kasetę w ciągu 1-2 tys km to coś jest nie tak z techniką pedałowania. Musisz jeździć na mega twardych przełożeniach z bardzo niską kadencją. Patrząc nawet na bardzo trudny teren w bardzo wielu przypadkach ludzie osiągają na kasetach minimum 3-4 tys. km. Pytanie ile średnio czasu czystej jazdy w rowerodniu, godzina, a może 5 godzin? Uważasz, że roztrząsanie przez osoby zsuwające się, która lepsza narta czy ta szersza 2-3mm pod butem, czy 2-3 cm dłuższa/krótsza czy też dywagacje na temat kątów podniesienia krawędzi mają sens? Bo ja nie za bardzo.
-
Problem w tym, że za bardzo skupiasz się na sprzęcie, a za mało na jeździe - skilla nie kupisz. Odchudzanie sprzętowe może zauważysz na pewnym etapie wytrenowania/wyjeżdżenia, choć i to wcale nie jest takie pewne. Wiele osób dużo jeżdżących nie pcha się ani w ekstremalne odchudzanie sprzętu, ani w ekstremalne nowinki, bo różnicy nie zauważają in +, natomiast widzą minusy m.in. właśnie znacznie szybsze zużywanie się części i jego większa awaryjność. Pojeździsz więcej, nabierzesz doświadczenia i cudze opinie nie będą Ci potrzebne.
-
Jasne rozumiem, tylko miej też na uwadze to co napisał Mitek. Często odchudzone elementy mają znacznie mniejszą trwałość. A aspekt ekonomiczny przynajmniej dla mnie i podejrzewam, że u Ciebie też nie jest bez znaczenia.
-
Przy tak małej liczbie pokonywanych km, zdecydowanie większy progres da Ci zwiększenie liczby jazd niż urywanie kolejnych gramów ze sprzętu.
-
Austria zamknięta od poniedziałku!!! Idiotyzm trwa...
cyniczny odpowiedział Gabrik → na temat → Gdzie na narty?
Bierzesz pod uwagę opcję, że ludzie mogą mieć wyjebane na to co piszesz w temacie szczepień? -
Chyba przeoczyłes, bo drugi przejazd oglądałem właśnie na Eurosporcie choć fakt nie pamietam ktorym - transmisja była o 13:15. A co do pięknej czy nie pięknej jazdy, to szerokim łukiem omijam sporty gdzie są jakieś noty za styl. Nie trawie tego. Zwłaszcza że zasady w czasie potrafią się zmieniać. Pamiętam świetnie czasy gdzie Boklev jako pierwszy skakał w stylu V i zawsze dostawał po dupie od sędziów za styl. A teraz wszyscy tak skaczą i nagle jest to super.
