Skocz do zawartości

sese

Members
  • Liczba zawartości

    1 064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez sese

  1. Ja przychylam się do głosu jarka i scatmana - chamstwo, prostactwo, buractwo i wulgaryzm  nie znają granic i nie są przypisane wyłącznie Polakom, Niemcom, Rosjanom czy Austiakom. Owszem - czasami zdarza mi się z zażeniowaniem przyglądać barowym czy stokowym wyczynom naszych rodaków, ale z taką samą częstotliwością obserwuje wyczyny innych nacji. Sam nie chleje na nartach do nieprzytomności i czas spędzam raczej na stoku niż w barze. Zdarzało mi się nawet pacyfikować delikwenta, który nie mogąc utrzymać się na nogach próbował się wbić w narty. Nie uważam jednak aby pijaństwo na stoku stanowiło wyłącznie domenę Polaków. Piją różne nacje i w różnych proporcjach i mam wrażenie, że Polacy wcale nie piją najwięcej. Jeśli miałbym uogólniać to powiedziałbym że najwięcej piją Francuzi bo zchlany i totalnie nietomny delikwent właśnie tej nacji zasnął podczas jazdy ze mną na krzesełku, co prawie doprowadziło do złamania/skręcenia mojego kolana podczas opuszczania krzesła. Nie spotkała mnie natomiast podobna sytuacja podczas jazdy z Polakiem,    Co do przyśpiewek albo wulgaryzmów to mam wrażenie, że zwróciłeś na nie uwagę tylko dlatego bo były po polsku. Gdybyś natomiast wsłuchał się w przyśpiewki chóralnie śpiewane w barach na stoku przez Niemców i Austiaków odkryłbyś ze zdumieniem, że są one naszpikowane wulgaryzmami, obscenicznymi zwrotami a nawet czystym nacjonalizmem (żeby nie powiedzieć gorzej). Nie stoi to na przeszkodzie, źeby 3/4 baru na stoku wykrzykiwało te przyśpiewki na pełny regulator a DJ puszczał je na full ze stokowego głośnika.   Żeby mieć pełny przegląd sytuacji polecam autorowi tego wątku udać się podczas najbliższych letnich wakacji na Majorkę i tam zajrzeć do dwóch miejscowości: Magaluf i El Arenal. Warto to zobaczyć przed wystawieniem jakichkolwiek ocen naszym rodakom.
  2.   Żelazko zacne - oprócz czujnika temperatury oraz analizatora składu smaru i ślizgu miało wbudowane funkcje generowania sztucznej mgły i regulacji temperatury w całym pomieszczeniu (po 3 minutach od użycia żelazka temperatura w jadalni  spadła o jakieś 20 st.)  
  3.   Właśnie Valmeinier miałem na myśli  My z Hesią podobnie przerabialiśmy już balkony, tarasy, balustrady, przystanki, stoły ogrodowe, ławki przed kwaterą itp (przypominam, że wciąż piszę o serwisowaniu nart!   ) Komfortowo było w Zell am Ziller, gdzie Brelo zadecydował, iż idealnym stołem narciarskim będzie... główny stół w jadalni... Obyło się bez jakichkolwiek zniszczeń a narty wyszły jak marzenie... Zwłaszcza Czarka   Po drugiej stronie komfortu były warunki na Dzikowcu, gdzie moje  ręce i stopy robiły za jedyną formę imadła, co nie przeszkodziło  Wueresowi naostrzyć w takim "imadle" swoje mantry. Świadomość narciarska jednak powoli rośnie bo 2 lata temu w Serfaus dostaliśmy do dyspozycji kompletną narciarnie ze stołami serwisowymi, imadłami, żelazkiem a nawet kompletem pilników.   Co do podcięcia to pewna znana, a wręcz kultowa na forum firma fabrycznie podcina swoje narty o 1,5 st - tak żeby każdy nabywca podczas pierwszego zjazdu na nich zachwycał się jakie to one skrętne i dobrze trzymające...  
  4. Kto jak kto, ale scatman to potrafi ostrzyć narty. Doświadczenie ma przebogate bo na każdym wyjeździe ustawia się do niego kolejka. Czasem są wręcz zapisy na kolejne godziny... Potem wszyscy bawią się i imprezują, a biedny scatman na balkonie siedzi i struga Oczywistym jest, że przy ostrzeniu jakieś wahania są -  narta zapięta nawet w trzypunktowe imadła pracuje, ugina się itd. Ale nie popadajmy w przesadę - 87 to 87 a nie 88... Wszystkim domorosłym amatorom polecam profesjonalne szkolenia. Tych z wrocławia informuję, iż jedyne w tym sezonie szkolenie toko będzie już za 3 tygodnie.  Po takim szkoleniu pewne rzeczy się wyklarują, a pewne posty zaczną śmieszyć wręcz do rozpuku...
  5.   Fakt, dotykam coraz rzadziej, bo na podorędziu mam kogoś kto zrobi to lepiej, szybciej i bez zbędnego bałaganu Zresztą po co mam dotykać, skoro pewnie i tak nie umiałbym jej wykorzystać (krawędzi)...
  6. Sam sobie załóż, skoro potrzebujesz takiego tematu. Ten wątek dotyczy celowości/nie celowości regularnego ostrzenia nart w przypadku początkujących adeptów narciarstwa. Myślę, że większość osób nie bawiących się  pilinikami, prawidłami i kątownikami nie miała zielonego pojęcia, że po serwisowym ostrzeniu narty celowo się tępi w pewnych odcinkach.   PS. Może już najwyższy czas abyś zaczął jeździć na pełnych brzytwach (bez żadnego tępienia) Chociaż może nie - skoro masz "1" w profilu, to tępienie jest jak najbardziej dla ciebie      PS 2. Uprzedzając pytania - ja swoich nie tępie
  7. Pewnie wiele osób o tym nie wie, ale znakomita większość serwisów celowo tępi krawędzie w okolicach tipów  i tailów, aby początkujący klient mógł łatwiej wprowadzić nartę w ześlizg. Bez tego dostawali regularny ochrzan na zasadzie: "Panie, na tym nie da się jeździć!!!". Agresywne "złapanie" krawędzi przy każdej, nawet minimalnej inicjacji skrętu to dla 80 % klientów serwisu spory problem, a nie cecha, której oczekują od świeżo naostrzonych nart. Powiem więcej - jeżeli nie oddajecie nart do zaufanego serwisu, albo z góry nie zaznaczycie, że narty mają być nie tępione, to przy odbiorze dostaniecie je delikatnie "poprawione".       Pozdrawiam 
  8.   Ten sam efekt uzyskasz kupując x bionic accumulator. I schnie szybciej niż dwa T-shirty     Jeśli ma membranę to tak. Ja mam SS icepeaka 10k/10k i sprawdził się nawet podczas ulewy na stubaiu. Jedyny minus to ten, że SS zawsze nasiąka wodą (ale nie przemaka na wylot)
  9. sese

    Saas Fee Szwjacaria

    W samym Saas Fee nartowałem tylko pół dnia, ale za to cały tydzień spędziłem w Saas Grund i był to, jak narazie, mój... najtańszy wyjazd na narty Poszperaj na stronie oficjalnej ośrodka - bardzo często mają różne promocje, choć na święta akurat bym się ich nie spodziewał. Ja ustrzeliłem ofertę, gdzie karnet na Saas Grund i Saas Almagell  dawali gratis do zakwaterowania. Tym samym cały tygodniowy wyjazd- z dojazdem, spaniem, jedzeniem i gratisowym karnetem wyniósł mnie niecałe 900 złotych (koszty dojazdu dzielone były na 3 osoby, a spania na 6 osób ) Wszyscy się pukali po czołach słysząc, że jadę 1250 km żeby poszusować na jednym stoku. Ale ten "jeden stok" miał skromne 3200 m wysokości i 1700 m przewyższenia  Mi wystarczyło... Dodatkowo widoki nieporównywalne nawet z Francją - dolinę Saas otacza bowiem kilkanaście czterotysięczników, co robi niesamowitą oprawę dla nartowania. Jeśli to mało to w sąsiedniej dolinie (35 km od Saas Grund) jest... Zermatt
  10.   Znając zwyczajową objętość postu #1, Szabir pewnie już odcisków od klawiatury dostaje...
  11.   Ja mam doświadczenia zupełnie odwrotne. Sytuacja niby podobna - wyjazd do Serfaus, późna wieczorna pora, z jednej strony nagląca potrzeba przesmarowania nart, a z drugiej strony imprezka na kwaterze... Zachłyśnięty reklamami TOKO odkładam do skrzyneczki kostkę smaru i sięgam po IROX FLUORO (zgodnie z reklamą i instrukcją ma być szybko, bezboleśnie i co najważniesze bez cyklinowania) Żelazko i spray w ruch, potem szczotka i już na tym etapie pojawiają się pierwsze wątpliwości co do magicznych właściwiści Iroxa...  Szczotka poddaje się bowiem w pierwszej rundzie a smaru na ślizgach nie ubywa. W panice sięgam po cyklinę, ale w tym momencie przychodzi otrzeźwienie - przecież nie będę sciągał czegoś, czego praktycznie nie ma  Nie jest to żaden niebieski HF, a jedynie jakieś marne mazidło i to na dodatek w płynie... To się zapewne wytrze zanim na dobre wepnę się w wiązania Z tą myślą odkładam narty i wracam na imprezę... Niespodzianka spotyka mnie następnego dnia w momencie w którym próbuję podręcznikową łyżwą przemieścić się spod bramek w stronę krzesła. Niby się odpycham jak zwykle a jednak wciąż stoję... W głowie pojawia się jeden wniosek - pewnie wczorajsza impreza była za dobra... Na górnej stacji krzesła sytuacja się nieco komplikuje - ustawiam się w linii spadku i... NIC. Stoję jak wryty. Znajomi coś przebąkują o jakieś kropelce czy innym poxipoliu, a ja zaczynam robić wszystko co w mej mocy aby w końcu ruszyć... W ruch idą kijki, podskoki, krok łyżwowy. Z prędkością zbliżoną do mocno płużnej  udaje mi sie dotrzeć na dół. Dalsza sekwencja zdarzeń wyglądała następująco: najbliższy serwis, 10 minut stania w kolejce, konwersacja z miłym serwismenem, podczas której z mojej strony padają naprzemiennie jednie dwa słowa: "brush" i "please". Pan załapał, odpalił obrotową szczotę i po chwili wręcz mogłem się przeglądać w ślizgach moich Enduro. Jednym słowem pełna satysfakcja. Prędkości tym razem nadświetlne... To był pierwszy i ostatni raz kiedy użyłem IROXA i myślę że kolejnej szansy już mu nie dam. Żeby nie wyszło na to, że to jedynie płynny smar TOKO ma takie klejące właściwości ostatnio spróbowałem pojechać na nie cyklinowanych dechach nasmarowanych uprzednio moim dyżurnym i ulubionym smarem (molibden LF). Nastąpiła powtórka z rozrywki - na dobrą sprawę chyba nie portrzebowałbym fok przy jakimkolwiek podejściu... Bazując na powyższych doświadczeniach nie mogę podzielić tezy, że  "nadmiar smaru i tak się ściągnie po kilkunastu metrach na stoku"...
  12.   Archeologiczny rekord!!! 24 Sty 2007 r. 08 Maj 2014 r. Ponad 7 lat i 3 miesiące. Myślę że powinniśmy zrzucić się na jakąś nagrodę dla andrzeja...
  13. sese

    Dojazd wrocław - stubai

    Końcówka sezonu i perspektywa kilku miesięcy bez śniegu chyba wszystkim ostro daje się we znaki. Żeby takie dyskusje prowadzić w dobie googlemaps i nawigacji dostępnej w każdej komórce ? I pomyśleć, że kulas9 chciał się tylko dowiedzieć o wysokość opłat drogowych po drodze na Stubai... Z praktycznych porad to jeszcze jedno mi się przypomniało: mogą się zrobić spore korki jak w niedzielę 4 maja około 16-17 wszystkie auta z rejestracją PL ruszą w dół doliny... Kiedyś (koniec weekendu listopadowego) stałem już od Fulpmes aż do samej autobahny... Ponad godzina wyjęta z życiorysu i nie bardzo można to ominąć...    Pozdrowienia zarówno dla tych co wjeżdżają do Innsbrucka od północy, jak i dla tych co dojeżdżają tam od wschodu bądź zachodu... I nieistotne czy drogą lokalną czy autobahną
  14. sese

    Dojazd wrocław - stubai

    I pamiętaj że od grudnia 2013 trzeba mieć winietę AT na szybie już w momencie przekraczania granicy D/AT. Dawniej można było przejechać bez winiety kilkanaście kilometrów i kupić ją na stacji w AT. Neustift jest za bramkami - opłatę za przejazd przez część przełęczy Brenner, a konkretnie za Europabrucke pobierają na samym zjeździe z autostrady do doliny Stubai.
  15. sese

    x-bionic

    Schnie trochę - na wyjazdach nie dało rady żeby wyschła przez noc z jednym wyjątkiem - w apartamencie było bardzo wydajne ogrzewanie podłogowe, a koszulka była rozłożona na płasko na podłodze. W porównaniu do brubecka i berknera schnie mniej więcej 2 x dłużej
  16. Brelo ma racje - pozbycie się tej rysy będzie czystą kosmetyką. Poczekaj z tym do co sezonowego "dużego" serwisu
  17. sese

    x-bionic

    Lekkie spocenie w X-Bionicu to coś zupełnie normalnego i zgodnego z technologicznym założeniem jego działania (zwłaszcza w modelu Accumulator). Już po paru sekundach od założenia X-Bionica czuje jakbym się gotował i jakby pot ze mnie wręcz lał się strumieniami. Podobne wrażenia  ma Hesia. Jest to szczególnie nieprzyjemne jeśli jeszcze jesteśmy w ciepłym domku/samochodzie. Parę razy nawet ściągnąłem to ustrojstwo bo byłem przekonany że podczas jazdy 30 minut skibusem przemoczyłem się totalnie. Po zdjęciu okazało się że plecy są zaledwie lekko wilgotne, a X-bionic suchy jak pieprz. Poszperałem trochę, pogadałem z mądrymi ludźmi i teraz wiem że X Bionic Accu tak po prostu działa - zatrzymuje na powierzchni skóry warstwę potu, następnie ją podgrzewa (jak śpiwór) i właśnie to ciepło generowane przez podgrzany pot czujemy w fazie odpoczynku (np podczas jazdy krzesłem). U mnie powyższa teoria sprawdza się w 100%. Jest mi zawsze ciepło, choć wrażenie lekkiej wilgoci na plecach nie jest zbyt przyjemne. Co do skarpet powiem jedno - Falke SK 4 i SK5 biją wszystko co miałem na nogach w tym również X-Socksa
  18. Chciałbym mieć takie dylematy jak Ty. Będzie ciężko Ci doradzić, bo zaproponowałaś w dużej mierze "niszowe" dechy - albo babskie modele na których prawie nikt nie jeździ, albo rzadko spotykane "wynalazki" w postaci nordici i blizzarda. Jak pewnie się zorientowałaś nasz mały forumowy świat kręci się wokół Atomica, Volkla, Heada i Fischera. Odrzucając nordice i blizzarda których kompletnie nie znam, to wydaje mi się, że najbardziej radykalny będzie Head iSL jako jedyna pełnokrwista pierwsza slalomka sklepowa. Zaraz za nim Atomic, który jednak jest (jak wyżej pisałem) bardzo przyjazny i nie ma co się go bać, a stopień niżej Fischer jako druga, lekko wykastrowana slalomka. Z tych trzech ja nadal brałbym Atomica. Teraz niech się wypowiedzą spece od Nordici i Blizzarda
  19. Z wyżej wymienionych brałbym w ciemno Redstery D2 SL. Zamieniłbym nawet na nie swoje Volkle Speedwall SL... Jeśli miałbym je określić jedynym słowem to bym powiedział że są "przemegaprzyjazne". Zresztą z tego co widzę to nie tylko ja mam takie zdanie - patrz post Jaro323 w wątku http://www.skiforum....e-4#entry482916  Tylko kup je z pewnego źródła i w polskiej sieci dystrybucyjnej, bo jak już wyżej zostało wspomniane atomiki potrafią płatać różne figle... Pozdrawiam
  20.   Mówiąc brzydko pogoda jednoznacznie się wypieła na nas i nasze plany. Z tego co zaobserwowałem to krzesło w tym sezonie nawet nie ruszyło. Stasznie to smutne bo niesie niebezpieczeństwo utraty płynności finansowej przez takie ośrodki jak Dzikowiec, zwłaszcza, iż inwestycji przedsezonowych tam nie brakowało. Pewnie miało się to wszystko wyrównać wpływami  podczas sezonu... Mam nadzieje że odwrót tegorocznej i tak bardzo krótkiej zimy nie będzie miał jakichkolwiek negatywnych konsekwencji dla Dzikowca i że w przyszłym sezonie uda nam się go odwiedzić przynajmniej tyle samo razy co w zeszłym sezonie.
  21. Z powodów losowych zwolniło nam się jedno miejsce na wyjazd w region Lungau.   TERMIN I DOJAZD: Wyjazd 22.03 rano z Wrocławia, 6 dni nartowania, powrót po nartach 28.03 - spodziewany przyjazd do Wrocławia około 23:00. Jak będziemy bardzo padnięci możliwy nocleg na granicy CZ/AT. Przejazd minivanem z obszernym boxem i jeszcze większym bagażnikiem.   NARTOWANIE: Planowane skisafari po regionie Lungau. Karnet Lungo na 6 dni kosztuje 180 Euro i obemuje 4 ośrodki, 300 km tras i 64 wyciągi. Szczegóły na poniższej mapce. Obecnie panują tam dosyć wysokie temperatury, ale wciąż jest ponad 2 metry śniegu na górze i około metra na dole. Spokojnie wytrzyma, zwłaszcza, iż od soboty planowane ochłodzenie i nowe opady.   SPANIE: 4* pensjonat w Mauterndorfie (u stóp Grosseck-Speiereck) Pokoje dwuosobowe z łazienką, bogatym śniadaniem i możliwością nieograniczonego korzystania z kuchni. Inne bajery typu plazmy w pokojach, sauna infrared, narciarnia, suszarnia itd. Cena za nocleg 27 Euro/osobę/noc ze śniadaniem, ortaxem i wszystkimi opłatami. Osoba która do nas dołączy będzie prawdopodobnie nocować w jednym pokoju z Wueresem Pod drzwiami pensjonatu zatrzyuje się skibus, którym można dojechać: - w 20 minut do Obertauern, - w 3 minuty do dolnej stacji gondoli na Grosseck-Speiereck, - w 7 minut do dolnej stacji krzesła na Aineck/Katschberg   KOSZTY: Skipass - 180 Euro Nocleg - 27 Euro x 6 = 162 Euro Dojazd - równy podział kosztów paliwa i winiet na 4 osoby - po około 200 zł   Do jutra muszę dać odpowiedź co do utrzymania rezerwacji na dwa pokoje, więc niezwykle pożądana jest szybka decyzja.    
  22. Po bardzo długim biciu się z myślami oraz codziennym obserwowaniu zarówno dzikowcowej kamerki jak i wskazań termometru za oknem, podjęliśmy z Hesią decyzję, że niestety nie odwiedzimy Was podczas tegorocznego Memoriału. Doskonale zdaje sobie sprawę, że Memoriał to nie tylko jazda na nartach i że tak naprawdę liczy się sama obecność i pamięć, ale z drugiej strony myślę, że przeprowadzanie Memoriału bez tej całej śnieżno-narciarskiej otoczki, która towarzyszyła nam w zeszłym roku to jednak nie będzie to samo..,  Dodatkowo pojawiła się szansa aby w terminie zazębiającym się z Memoriałem wyjechać na nasz jedyny narciarski wypad w tym sezonie. Nie ukrywam, że bardzo nas to nęci i aktualnie robimy wszystko co w naszej mocy aby z tej szansy skorzystać.   Mamy nadzieje, że Niko nam wybaczy i uzna nasze niestawiennictwo na Dzikowcu za usprawiedliwione. Przecież to, że bedziemy wtedy gdzieś indziej wcale nie będzie oznaczać tego, że nie pamiętamy... Wręcz przeciwnie.   Hesski & Sese
  23.   To żeby zamącić jeszcze bardziej... Kiedyś dawno temu miałem okazję trochę pojeździć na pożyczonych Rossignolach 9X WC. Urzekła mnie ich stabilność, pewność prowadzenia i oczywiście prędkość... Jeżdziło mi się na nich tak dobrze, że zapragnąłem mieć gigantkę. Kupiłem więc to "cudo" o którym wspomniał wyżej Tadeusz (Dynastar Course Speed) i... sprzedałem je po 3 miesiącach. Skoro ta narta wyleczyła Tadeusza z awersji do GS to u mnie było dokładnie odwrotnie - zostałem tak bardzo zniechęcony do GS, że od tamtej pory nie miałem żadnych gigantek na nogach. Mogę o nich powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to że są przyjazne... Jak więc widać opinie o nartach porafią być bardzo subiektywne. A co do twoich rozterek to kup pierwszą SL. Osobiście polecę ci Volkla Speedwall SL albo wspomnianego już wyżej Fischera RC4 WC. Jeśli jednak z jakiś względów boisz się pierwszej slalomki (a nie ma czego) to kup coś takiego jak sugerował Brunner79 - np Rossignol Expierence 74 czy 78 a może nawet 83...
  24. sese

    Aprica - opinie o terenach

    Za takie zdjęcia i takie informację powinno się dawać BANA
×
×
  • Dodaj nową pozycję...