Skocz do zawartości

a_senior

Members
  • Liczba zawartości

    3 119
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    42

Zawartość dodana przez a_senior

  1. a_senior

    rower :)

    W zupełności wystarczy. Nawet 120/120. Dziś inauguracja roweru. Klasyczny jak dla mnie objazd Wisły. Spotkałem kózki i bociana. We wsi Kraków. 🙂
  2. a_senior

    Pasje

    Dokładnie, jak to się teraz błędnie mówi. 🙂 Też mam taki do jazdy po mieście. Na zdjęciu tuz po kupnie. BTW, Batavus. 🙂 Wyprostowana sylwetka, dobry ogląd rzeczywistości, wąska kierownica, łatwe wsiadanie i zsiadanie (damka). Na tylnym bagażniku przewożę nawet spore pakunki typu zgrzewka wody. Świetny rower do jazdy po np. ciasnym Krakowie. Ale na dłuższą jazdę się nie bardzo nadaje. Gdybym miał dojeżdżać do pracy do 8-10 km jeździłbym takim, ale powyżej już nie. Wtedy byłby to cross.
  3. a_senior

    Carpani Ski

    Mądrze Jurku piszesz. Jak zawsze... no prawie. 🙂 Zawsze w takich przypadkach przypomina mi się wielokrotnie tu pokazywany filmik Reillego o "błędach" w jeździe Hirschera. Cudny. https://youtu.be/ardYbiGuFSg?si=jwEGX24mwESo7W-V
  4. a_senior

    rower :)

    Fakt, trochę przesadziłem z 5000 zł za dobry MTB, ale już za 7000-8000 zł się coś znajdzie. Np. ten wspomniany Corratec czy jakis Giant. I co to znaczy dobry? 🙂 Szukam roweru dla córki (na szczęście nie będe za niego płacił :)), która będzie na nim jeździć..., nie, nie w górach 🙂, ale głównie po podwarszawskich wertepach, ewentualnie po nadmorskich bezdrożach. Dlaczego więc MTB? Bo tylko taki pozwala na pełną amortyzację a córa taką chce. Z własnych doświadczeń wiem, że po bardzo nierównych nadmorskich ścieżkach najlepiej mi sie jeździło właśnie na bardzo budżetowym full MTB. A co kupi ostatecznie córka to się okaże. Odnośnie ram karbonowych powtórzyłem opinię sprzedawcy. Nie mam żadnych własnych doświadczeń.
  5. a_senior

    rower :)

    Nie, nie jest mało. Ale mnie się dobry elektryk full MTB kojarzył z ceną 25000 zł. Nawet do niedawna rozważałem dla siebie zakup czegoś takiego, bo taki "rower" ma sens przy jeździe w górach (wiem coś o tym), ale juz pewnie w tym życiu nie kupię. :). Dobry full MTB (nie elektryk) na ramie aluminiowej można kupić w granicach 5000 zł, np. Ghost czy Giant czy nawet Lapierre. Wbrew pozorom marka roweru ma drugorzędne znaczenie, to też uzgodniliśmy z kumatym sprzedawca w sklepie, choć "gawiedź" o tym nie wie. 🙂 I dobrze. 🙂 A odnośnie napraw samochodu. Oczywiście taki legendarny 1.9 TDI zostałby naprawiony niedrogo w Polsce bez większych problemów, choć czasem trudno znaleźć odpowiedniego pana Kazia. W mojej KIA Sportage zepsuł się tylny napęd - wada fabryczna. W zasadzie niepotrzebny, ale te 2-3 razy w roku muszę wyjechać bardzo trudnym terenem. W serwisie zaśpiewali 10000 zł za naprawę a może i więcej. Trudno było znaleźć stosownego fachowca, bo mało kto się na tym zna. W końcu znalazłem pod Krakowem. Naprawa polegająca na regeneracji wału + sporo rozkładania i składania kosztowała 2500 zł.
  6. a_senior

    rower :)

    Odwiedziłem wczoraj nowo otwarte Centrum Rowerowe w Krakowie. Duża hala pełna wszelkich możliwych rowerów ze specjalnym torem wokół sklepu do testowania. Chciałem się wywiedzieć w temacie full MTB (nie elektryka) dla córki. Pogadałem z kumatym sprzedawcą. Ten zrócił mi uwagę na kilka elementów. Warto kupić z ramą karbonową (mimo że full), bo jednak sama rama dodatkowo amortyzuje (alu jest sztywne, pisał o tym Mitek) i jest ciut lżejsza niż alu. I podobno trwała i odporna na zderzenia, co wcale nie było kiedyś oczywiste. Warto by amortyzatory były powietrzne. Można je sobie napompować (czyli utwardzić) stosownie do wymagań. Warto by był dropper (opuszczana sztyca podsiodłowa). Myślałem, że wszystki porządne MTB ją mają, ale niekoniecznie. Osprzęt jest mniej ważny bo w dobrych rowerach jest po prostu dobry. Ceny? Różne, ale całkiem porządny full MTB spełniający powyższe warunki kosztuje poniżej 10000 zł. Oczywiście cena katalogowa jest dużo wyższa. Np. MTB CORRATEC Revolution iLink Elite za 7800 zł. Wychodząc popatrzyłem jeszcze na nieźle się prezentujacego elektryka full MTB. 16000 zł. Nie najgorzej.
  7. a_senior

    Pasje

    Możliwe, choć mało pradopodobne. Tam jest ograniczenie do 50 km/h, ale faktycznie większość jeździ niestety szybciej. Niektórzy dużo szybciej. Kilka lat temu zginęła tu dziewczyna najechana na chodniku przez pędzący samochód. Była na spacerze z chłopakiem, planowali ślub. Do dziś przypomina o tym mała przydrożna kapliczka ze zdjęciem dziewczyny i napisem, który łamie serce i brzmi mnie więcej tak: "Szalony kierowco, zabrałeś mi życie, zabrałeś mi wszystko." A kończąc ten smutny wątek. Gdy czytasz lub słyszysz o wypadku gdzieś tam robi ci się przykro, ale gdy widzisz naocznie skutki takiego wypadku, rozwalony, leżący na ziemi motocykl, pokiereszowany przód samochodu w uścisku z motocyklem, porzucone kaski, plastikowe fragment osłon, jakieś drobne elementy rozrzucone dookoła to przez kilka dni nie możesz pozbyć się tego widoku z głowy. I świadomości jak niewiele trzeba by...
  8. Jaką ociupinę? Jeśli już to dużą ociupinę. 🙂 Tułów już prawie zwrócony w dół stoku, czego poprzednio nie było. A już głowa to na pewno. Kijki pracują równo, rytmicznie. Ręce trzymane prawidłowo, nie zostają z tyłu po skręcie. Śmiesznie podnosi końcówki kijaka po skręcie i trzyma je wysoko. Kiedyś to był kanon, ale teraz wręcz przeciwnie. Dobrze jest wlec końcówkę po skręcie. Jedzie pewnie, rytmicznie. Fakt, trochę sztywno, ale na tym etapie to normalne. Na luz przyjdzie czas i to niedługo. Tu lepiej widać Żanetkę. filmik_4.mp4
  9. a_senior

    Pasje

    To nie moja interpretacja, ale opinia strażaka, którego przepytałem na okoliczność. Nieciekawie to wyglądało. mjakmalopolska.pl/artykul/9053,powazny-wypadek-w-szczawie-motocykl-zderzyl-sie-z-autem-trzy-osoby-w-szpitalu-foto
  10. a_senior

    Pasje

    Na pewno fajna pasja... dla niektórych. Ale nie dla mnie. Wyskoczyłem na 2 dni do mojej chałupki. Wracając widziałem efekt zderzenia motocykla z samochodem. Kobieta kierująca smochodem chciała skręcić w lewo do sklepu myśląc, że zdąży przed jadącym z naprzeciwka motocyklem. Nie zdążyła. Jej ewidentna wina. Motocyklem jechała para. Uderzenie potężne, ale podobno ofiar śmiertelnyh na szczęście nie było. I na kanwie tego wypadku naszły mnie różne myśli. Nigdy w życiu nie ciągnęło mnie do jazdy motocyklem, choć rowerem jeździłem intesywnie od 7 roku zycia. Nigdy w życiu nie ciągnęło mnie do górskiej wspinaczki, choć po górach intensywnie chodziłem od wczesnych lat dzieciństwa "zmuszany" przez ojca fascynata górskiej turystyki. Nie ciągnęło mnie do wodnych sportów motorowych, choć kiedyś dużo żeglowałem. O wszelkich paralotniach nawet nie myślałem. Podobnie jak do latania szybowcem i wielu innych mniej lub bardziej ryzykownych pasji.
  11. Tyle że prawdopodobnie oszukują. Jakoś nie wyobrażam sobie, że sprzedawca winiety, który zapewnił mnie, że winieta jest elektroniczna (oni to nazywaja digital toll) mnie oszukał czy się pomylił. Myślę, że Austriacy w ogóle nie sprawdzili niczego w bazie, tylko tępo przyjęli, że położyłem wbrew przepisom winietę plastikową na desce rozdzielczej zamiast przykleić na szybie. To wystarczyło by mnie ukarać, a moje tłumaczenie o winiecie elektronicznej olali. Doskonale wiedzą, że sam niczego w ich bazie nie jestem w stanie sprawdzić. Nawet gdybym napisał do stacjii, gdzie kupowałem winietę, i ta potwierdziła to i tak Austriacy się zaprą. Cóż, dalej będę jeździł do ich stacji, o ile rzecz jasna zdrowie i okoliczności pozwolą, np. nie wybuchnie wojna :), ale uraz pozostanie.
  12. Kończąc wątek. Odpowiedź z ASFINAG (spółka od autostrad i winiet): nie znaleźli mojej rejestracji samochodu w bazie winiet elektronicznych w dniu 21.03.26, czyli w dniu, gdy mnie namierzyli. Mam wątpliwości czy w ogóle sprawdzali. Padła dość bezczelna sugestia, że przed wjazdem do Austrii powinienem upewnić się na evidenz.asfinag.at czy mam ważną winietę. Czyli po zakupie w stacji bezynowej muszę sprawdzić (zapewne na smartfonie 🙂), że winieta jest w bazie. Nie wystarczy zaufanie do sprzedającego (jestem pewien, że o ile sprzedajacy się nie pomylił, kupiłem winietę elektroniczną). Paranoja. BTW, wszedłem na ten serwis, ale można sprawdzić tylko w dniu dzisiejszym. Kolejną austriacką winietę kupię już online. 🙂 Podsumowując. Zapłacę z dużym niesmakiem te 200 Euro. Napisałem im, że czuję się oszukany i mocno rozczarowany podejściem austriackiego urzędu do uczciwych ludzi. Moja sympatia do Austriaków i Austrii (mama była poddaną cesarza Franciszka Józefa I :)) mocno zmalała.
  13. a_senior

    rower :)

    Przyzwyczaisz się. Do wszystkiego można. 🙂 Gravel to przede wszystkim moda. Teraz jest taka, za jakiś czas przyjdzie inna. Kreują ją producenci, ale koncepcja musi trafić w ludzkie potrzeby i gusta bo inaczej nie przejdzie. Ja tych mód już kilka przeszedłem w rowerowym zyciu. Gravel to taka bardziej uniwersalna i złagodzona szosówka ze spokojniejszą geometrią, szerszą kierownicą i szerszymi, terenowymi oponami do jazdy w terenie. Niegłupi pomysł, zwłaszcza przydatny do długich jazd. Widać, że pojawiają się już pewne odstępstwa od gravelowego standardu: amortyzowany przedni widelec czy prosta kierownica. Niby wciąż gravel, ale już prawie cross. 🙂 Szkoda, że takiego gravela nie wymyślono wcześniej, gdy swoje pierwsze jazdy w terenie wiele lat temu odbywałem na typowej szosówce. Nauczyłem się wtedy centrowania kół. 🙂
  14. Właśnie to robię. Napisałem reklamację, ale oni czytają bez zrozumienia. Napisałem im, że kupiłem winietę elektroniczną a oni odpisali, konkretnie ASFINAG, że położyłem winietę na desce rozdzielczej zamiast przykleić do szyby. Przynajmniej wiem jaki mają zarzut. Na to odpisałem, jeszcze raz podkreślając słowo "elaktroniczna", że kupiłem winietę elektroniczną a naklejkę dostałem jako dodatek, który mogłem sobie schować do kieszeniu czy położyć gdziekolwiek. Teraz czekam na cd.
  15. Nie pamiętam już dobrze, ale powiedziała mniej więcej tak, że co prawda daje nalepkę, ale tak naprawde to ona jest niepotrzebna, bo winieta jest elektroniczna. Jakiś ludzki error, którego ja będę (choć jeszcze powalczę) ofiarą. 🙂 I zostaje fatalne uczucie bezradności. Nic nie poradzisz, choć 0 twojej winy. Piszę trochę ku przestrodze, choć jak pisze Gabrik, od przyszłego roku już tylko elektroniczne winiety. I jak widać lepiej samemu kupić on-line. Jak sie pomylisz w nr rejestracji to będzie to wyłącznie twoja wina.
  16. Tak. Musiałem nawet pokazać dowód rejestracyjny.
  17. Jakiś kwitek ze stacji pewnie był, ale go wyrzuciłem. Na mailu (nawet w koszu sprawdziłem) nie ma nic. Podobnie zresztą na elektroniczną winietę czeską, którą kupiłem na stacji czeskiej. Tez nic o niej na mailu. Musiała się Czeszka pomylić albo w ogóle nie wysłać. No chyba że to ja sam powinienem gdzieś zgłosić, że właśnie kupiłem elektroniczną winietę. Następną razom będę kupował on-line.
  18. Taka mnie spotkała nieprzyjemność. Przyszedł z Austrii liścik z ichniego stosownego organu z nakazem zapłaty 200 Euro za przejazd autostradą w Austrii bez ważnej winiety. Sprawdzili mnie automatem już w trakcie powrotu do Polski 21.03.2026. Rzecz w tym, że miałem winietę austriacką 10-dniową wykupioną tydzień wcześniej w Znojmo (Czechy) na stacji benzynowej, BTW Orlen. W postaci naklejki, ale pani powiedziała, że nie trzeba naklejać, bo winieta jest też elektroniczna. Nawet nie pamiętam, ale być może ją nie nakleiłem na szybę. Mam potwierdzenie zakupu ze stacji z Revoluta, ale nie ma tam czarno na białym napisane, że to za winietę. Samą naklejkę już wyrzuciłem. Zareklamowałem na podany przez Austriaków adres dołączając dowód zapłaty z Revoluta. Przypuszczam, że Czeszka wprowadziła mnie w błąd, że winieta jest też elektroniczna a była tylko naklejkowa. Druga możliwość - elektroniczny system winietowy austriacki jest do d... Anyway, czuję poważne kłopoty. 🙂
  19. a_senior

    3 Zinnen - Tre Cime

    W styczniu tego roku nartowały i uczyły się w 3 Zinnen moje wnuki. Dokładnie dwójka wnuków, bo trzeci, najmłodszy, uczył się... chodzić. 🙂 I skutecznie nauczył się. 🙂 Mieszkali kilka km od granicy po stronie austriackiej w hotelu Weitlanbrunn, który mocno chwalą. BTW, blisko stąd do małego, ale nieźle wyglądającego ośrodka austriackiego Sillian. Chyba nie ma wspólnych karnetów z 3 Zinnen, choć to rzut beretem. I jeszcze jedno. W Innichen (San Candido) urodził się aktualny nr 1 w tenisie - Jannik Sinner. Włoch administracyjnie, Tyrolczyk z pochodzenia.
  20. a_senior

    3 Zinnen - Tre Cime

    Mam z 3 Zinnen bardzo dobre wspomnienia. Połowa stycznia 2023. Byliśmy we trójkę z koleżanką z Norwegii, mieszkaliśmy w wygodnym hotelu 3 km od stacji Panka z kolejką na Helm czyli główną część ośrodka. Dojechalismy prywatnie samochodem, ale na miejscu spotkaliśmy sporą grupę Polaków. Karnet kupilismy tylko na 3 Zinnen i był w dobrej cenie (nie pamiętam dokładnie ile). Tylko raz ruszyliśmy się z Helm w stronę Sexten i Stiergarten. W naszym wieku wystarczały nam trasy z Helm. 🙂 Dobrze wspominam niebieską 19, czerwoną 12 na samej górze i leśną czerwoną 13. Zrobiłem mały filmik, który już może pokazywałem. https://photos.app.goo.gl/fVfjomq87r5JunZB9
  21. a_senior

    Sezon 2025/2026

    Paweł, bardzo fajny przejazd. Poważnie. Przykład jak można jechać w takich warunkach. Jak dla mnie prawie wzorcowy krótki skręt. Wciąż nie mogę pojąć jak Ci się udało w tak krótkim czasie dojść do takiego poziomu. Moja teoria, że w pewnym wieku już nie da się dobrze nauczyc jeździć na nartach upada. 🙂 Chyba że zgodnie z rzymskim powiedzeniem, wyjątki potwierdzają regułę. 🙂
  22. a_senior

    Czarna Góra

    Wyczucie starego człowieka. 🙂 I własne doświadczenia. 🙂
  23. a_senior

    Czarna Góra

    Dziwię się, że w ogóle z Mitkiem wchodzisz w wymianę zdań. Zwłaszcza, że wszystko wskazuje na to, że jest po spożyciu. Ten typ tak ma. Niektórym Twoje wstawki się nie podobają. Mają do tego niepodobania prawo i maja prawo do wyrażania swojego niezadowolenia. Mnie sie podobają. Np. ten szalony wyjazd dobrze przed świtem by jechać kawał drogi i zjechać albo raczej zsunąć się po lodowym kartoflisku i wrócić rano. Trzeba mieć niezłą fantazję. W każdym razie ja przeczytałem z zainteresowaniem.
  24. a_senior

    Czarna Góra

    Jakbym czytał własne przemyślenia. 🙂 Bo też rolą forum nie jest nauka jazdy. Nawet nie pomoc, bo ile doradców tyle różnych, czasem przeciwstawnych porad. Forum to przede wszystkim wymiana myśli, czasem burzliwa, możliwość nawiązania prywatnych kontaktów w realu a dla mnie np. spore źródło wiedzy. No i możliwość pogadania o swojej pasji. Szkoda, że fora umierają śmiercią naturalną wypierane przez "gorszy pieniądz".
  25. I tak trzymać. Obawy po przerwie wrócą, ale będą trwały krócej. Zresztą każdy to ma, a już starsze osoby w szczególności. Przed pierwszym zjazdem w sezonie masz obawy czy jeszcze potrafisz zjechać. I okazuje się, że potrafisz. 🙂 Będzie dobrze. Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć i starać się poprawiać to co się umie. Najlepiej pod fachowym okiem. Bo niestety jak uczy doświadczenie można dużo jeździć i zostać na poziomie bardzo podstawowym, jak moja znajoma, z którą wielokrotnie jeździliśmy na alpejskie wyjazdy. Widać, że Żaneta daje sobie radę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...