Skocz do zawartości

a_senior

Members
  • Liczba zawartości

    3 218
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    55

Zawartość dodana przez a_senior

  1. Da się, a raczej dało się bo jak teraz jest nie wiem. 🙂 Teściowie moich dzieci też mają podobne przebiegi. Ale patrząc wstecz myślę, że znalezienie drugiej połówki to niełatwa sprawa. Dużo w tym przypadku czy zrządzenia losu, szczęścia albo jego braku przy złym doborze :). A i potem, już po znalezieniu tej połówki, łatwo nie jest. Tyle że jak łatwo czy niełatwo jest w tym wspólnym życiu wiele zależy od nas samych.
  2. U mnie w górach żadnych grzybów. No prawie, jedna mała kania, jedna kurka. Za to wciąż dużo jeżyn. Aha, no i 50 lat minęło jak jeden dzień. 50 lat małżeństwa. 🙂 Na zdjęciu 50 róż od dzieci.
  3. Całkiem niezłe pólko. Kiedyś w czasach studenckich zjeżdżałem z niego. I oczywiscie podchodziłem. 🙂
  4. Jak napisałem wcześniej, nie czuję sie piwnym ekspertem. Co najwyżej konsumentem i to sporadycznym. No, powiedzmy umiarkowanym. 🙂 Materiał interesujący, choć trudno ocenic jego obiektywizm. Gość wyciąga z różnych źródeł skład poszczególnych piw i na tej podstawie je klasyfikuje na gorsze i lepsze. Dlaczego np. ekstrakt z chmielu jest gorszy niż szyszki chmielowe? Albo co szkodzi kukurydza w piwie? Jak dla mnie skład nie ma znaczenia. Jedyne co sie liczy to smak piwa. Perła mi smakuje, ale nie bardziej niż taki Żubr, który znajduje się na końcu rankingu. Harnaś a zwłaszcza Tatra mi mniej smakują i nawet trudno mi powiedzieć dlaczego. Bo tak. 🙂
  5. Też zdawałem na początku lat 70. W Krakowie. Było parkowanie, chyba była jazda po łuku do tyłu, ale i solidna jazda po mieście. A samochodów już wtedy w mieście nie brakowało. O mały włos nie oblałem, bo skręciłem ruszając w lewo a z przodu startował na wprost samochód. Tyle że był dość daleko. Egzaminator stwierdził, że zebrałem się jak na początkujacego wyjątkowo sprawnie i to mnie uratowało. Terminowałem na dużym fiacie i to było dydaktycznie lepsze niż mały fiat. Potem jeździłem sporadycznie małym fiatem ojca i dopiero tuż przed stanem wojennym kupiłem nasz pierwszy samochód. Srebrny garbus - VW 1302. Niejedno widział i niejedno przeżył. 🙂 Np. to.
  6. Za to moje "nielegalne" przejścia/przejazdy na czerwonym nie spodziewam się jebnięcia. Robię to z dużym marginesem bezpieczeństwa. Ale jebnięcie może sie zdarzyć i to niestety nie z mojej winy. Ostatnio z trudem wyratowałem się przejeżdżając na zielonym na rowerze przez skrzyżowanie gdy kierowca mnie nie zauważył. Jakiś dostawczak wyprzedził mnie na centymetry. Taksówkarz obtrąbił i zupełnie nie wiem dlaczego. Itd. 🙂 Cóż, co komu pisane. 🙂
  7. 🙂 Nie dla jaj. Całkiem mi to piwo smakuje, choć nie jestem ani znawcą ani smakoszem piwa. Lubię od czasu do czasu go wypić. Niektóre smakuja mi mniej , np. Tatra, niektóre bardziej, np. Żubr. Podobnie jest z winami.
  8. Umiesz, umiesz. Jak i inni piszący w tym wątku, który tylko pobieżnie śledzę. BTW zgadzam się na ogół ze wszystkim co piszesz, bo to głos rozsądku i racjonalności. Nie ma wsród nas, tzn. piszących w tym wątku, drogowych piratów. Wszyscy zgodnie oświadczają, że w zasadzie jeżdżą bezwypadkowo a więc bezpiecznie. Chodzi mi jednak o to by nie popadać w przesadną pewność siebie. Jeżdżę bezwypadkowo, świadomie, ze skupieniem (w przeciwieństwie do wielu jeżdżących w sposób, nazwijmy to - relaksowy) więc mogę sobie pozwolić na więcej, np. jeździc szybciej niż nakazują znaki. To wg mnie błędne i niebezpieczne podejście. Bardzo bliskie owemu powszechnego przekonania Polaków, że jeżdżą lepiej od innych. Oczywiście masz rację, nakazy i znaki to nie jest świętość, nie zawsze da się, czy nawet powinno je sticte przestrzegać. Ale to są sytuacje wyjątkowe. Np. wyprzedzanie ciągnika na podwójnej ciągłej, z którym mam w moich górach do czynienia nagminnie. W moim przypadku jest jeszcze gorzej, bo zdarza mi się, ale wyłącznie na rowerze czy pieszo, przejeżdżać czy przechodzić na czerwonym świetle, czym mocno denerwuję Mitka. 🙂 Jako kierowca staram się jednak przestrzegać przepisów, w tym dot. ograniczenia prędkości.
  9. Skupieni, ale często groźni. Niedaleko stąd do stwierdzenia, że czują się pewniej od innych kierowców i jeżdżą od nich bezpieczniej. Ponoć tak uważa 75% kierowców. Podobnie jest z samooceną. Większość uważa, że jest lepszymi kierowcami od innych. A w ogóle to prawie wszyscy kierowcy uważają, że są dobrymi kierowcami. BTW, ja też uważam, że jestem lepszy od większości kierowców. 🙂 A już na pewno lepszy w parkowaniu na kopertę. Podobnie uważam, że jestem lepszym (wciąż :)) narciarzem od większości nartujących. 🙂
  10. Przypomnij gdzie jesteś. Jakbym siebie cytował sprzed kilku tygodni. Z wyjątkiem kapieli, bo w Bałtyku sie nie kąpałem już... kilkadziesiąt lat. Za zimna woda.
  11. a_senior

    rower :)

    I pewnie dlatego ten kubek wyglądający na pisuar zmylił AI. 🙂 Fakt, trochę roweruję. Oczywiście emerycko. Na ulubionym crossie. Tak sobie myślę, że to mój najlepszy w życiu rower jakim jaździłem. Najlepszy w sensie najbardziej pasujący do sposobu i miejsc mojego rowerowania. A w życiu trochę tych rowerów przejeździłem. M.in. na słynnym Jaguarze (kultowa szosówka w PRL, choć wtedy mówiło się kolarka) przez dobrych kilka lat i Wigry 3 w dojeździe do pracy i szwendania się po mieście. No i ten cross (Giant Roam z jakimś numerkiem z dołożoną sztycą amortyzowaną) idealnie mi podchodzi na podkrakowską mieszankę asfaltu, szutru i wertepów. Trzymaj się. 🙂
  12. a_senior

    rower :)

    Sam sobie odpowiem. Najprawdopodobniej znaczy woda niezdatna do picia bez przegotowania. Kran i kubek, który bardziej wygląda na kosz na śmieci. Trochę dziwne w takich okolicznościach przyrody, ale badania wykazały obecność w źródle "złych" bakterii. Ale dlaczego zadałem pytanie? Bo zapytałem google co znaczy ten znak. No i AI raz zobaczyła zakaz załatwiania potrzeb fizjologicznych, raz dodała do tego zakaz picia wody a raz nie wiedziala co odpowiedzieć proponując podanie dodatkowych informacji.
  13. A dalsze dystanse to elktrykiem czy hybrydą? Jaka masz hybrydę? HEV?
  14. a_senior

    rower :)

    Dziś byłem przy Bramie Krakowskiej w Dolinie Prądnika blisko Ojcowa. Co wg was oznacza poniższy znak przy Źródle Miłości?
  15. a_senior

    rower :)

    Świat się zmienia. I to jak. Kiedyś, jakieś 10-15 lat temu regularnie jeździłem rowerem z Krakowa do Ojcowa terenową trasą tzw. Pękowicką. Tuż za rogatkami Krakowa zaczynała się ścieżka miejscami przechodząca w gruntową, a nawet asfaltową drogą, aż do początku Doliny Prądnika i dalej do Ojcowa. Jeszcze kilka lat było to możliwe. A dziś? Dalej możliwe, ale z urozmaiceniami cywilizacyjnymi. Np. przekroczeniem północnej obwodnicy Krakowa, którą zaczęto budować kilka lat temu. Dziś wygląda to tak, jak na zdjeciach. Na planie pokazałem niebieską linią jak kiedyś jechałem. Przekraczało się wąska lokalną drogą. Dziś trzeba skorzystać z kładki rowerowej, z której można podziwiać prace budowlanych. 🙂
  16. W sumie jazda bezwypadkowa lub wypadki bez własnej winy (bo mandaty się muszą trafić od czasu do czasu :)) to niezłe kryterium umiejętności i właściwego jeżdżenia samochodem. Podobnie zresztą na nartach. Do tego dołożyłbym element przypadkowości albo jak kto woli szczęścia. Co np. miał zrobić mój kolega taksówkarz, gdy przed laty nagle spadł z chodnika pod koła jadącej poprawnie taksówki kolegi pijany w trupa facet. Albo i ja, któremu nagle wybiegła dziewczynka. Ten pijany zginął, tej dziewczynce nic poważnego sie nie stało. A mogło się stać najgorsze. Miała i ja miałem duuużo szczęścia. Ja nie czuję się kierowcą i narciarzem wzorowym. Zdarzyło mi się kilka lekko zawinionych, nazwijmy to, przypadków. 🙂 Nie mówiąc o sytuacjach, w których o mało co. Np. ostatnio na autostradzie grzebałem przy telefonie, bo mi się google przestawiło. Pewnie myszkowałem, bo mi jakiś kierowca lekko zatrąbił. Moja głupota. Ale jak to w ewangelii napisano: kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem. 🙂
  17. Tak. I z tym nie mam problemu.
  18. Albo nawet drobne dotyki przy google maps. Np. potwierdzasz lub nie komunikat google, że na drodze jest obiekt. Albo chcesz sobie zmniejszyć skalę mapy. Jak piszesz, patrzysz przez moment na telefon a nie na drogę. W tym ułamku sekundy może się coś poważnego wydarzyć.
  19. Tak w Czołpinie. Niestety z głupoty zapomniałem okularów przeciwsłonecznych a tylko przez jedne okulary żony efektu zaćmienia nie było widać. Ale pomógł nam facet podrzucając kilka przyciemnionych szkiełek nałożonych na siebie. Dobrze było widać przechodzącego przez słońce księżyca. Najważniejsze, że wnuki zobaczyły. 🙂 A na koniec ktoś pożyczył maskę spawacza i tu efekt był świetnie widoczny.
  20. Ciekaw jestem ilu ludzi, zwłaszcza kobiet, potrafi porządnie zaparkować na kopertę. 🙂 Moja żona np. nie potrafi albo robi to kiepsko choć od wielu lat jeździ pewnie i bezpiecznie.
  21. Średnio biorąc lepiej. Jeżdżą więcej i częściej niż kiedyś a to podnosi ich obycie i umiejętności. Takich jeżdżących wolno trafia się co jakiś czas. Gdy wyprzedzam takiego zawsze pytam żony kto siedzi za kierownicą. Przeważnie młoda dziewczyna lub stary (np. taki jak ja :)) facet. Ale oni tylko denerwują innych i w sumie nie stwarzają zagrożenia poza tym, że moga zdenerwować innych i ci popełnią błąd. 🙂 Tego nigdy nikomu nie wbijesz. Takie som ludzie. No chyba, że sami przeżyją nieszczęście. Bardziej skuteczną metodą są kary i ich nieuchronność. To leży w naszej naturze, gdy grozi nam kara staramy się jej uniknąć. Nie wiem jakie są najczęstsze powody poważnych wypadków. Stawiałbym na brawurę, w tym znaczne przekroczenie dozwolonej prędkości i jazdę pod wpływem.
  22. To prawda. Ta technologia, na czele z Google Maps, choć bardzo ułatwia życie, to pociąga też oczywiste skutki negatywne. Ale ja nie o tym. Nie bardzo zgadzam sie z opinią Mitka. Generalnie ludzie jeżdżą lepiej i bezpieczniej niż dawniej. Coś o tym mogę powiedzieć, bo jeżdżę regularnie samochodem od ho, ho lat, dokładnie od 1980 r. Jeżdżą bezpieczniej, ale też, że tak powiem a właściwie napiszę 🙂, kulturalniej. W wielu sytuacjach wpuszczą cię, gdy wyjeżdżasz z podporządkowanej czy poczekają aż skończysz problematyczny manewr. Oczywiście nie zawsze. Jako regularny rowerzysta miejski mogę stwierdzić też, że kierowcy są dla mnie o wiele bardziej "uprzejmi" i bezpieczni. Oczywiście znów są wyjątki. Trzeba pamiętać, że samochodów i ludzi nimi jeżdżących jest o wiele, wiele więcej niż drzewiej. AI podaje, że w 1980 wskaźnik zmotoryzowania w Polsce wynosił 65 samochodów na 1000 mieszkańców a w 2026 r. już 565 samochodów! Dodajmy regularnie użytkownych. Z Mitkiem zgodzę się, że umiejętności dziesiejszych kierowców, zwłaszcza w zakresie parkowania, są kiepskie, choć na szczęście, poza groźby dla stanu lakieru i blachy, nie grozi to nikomu. Ludziom brakuje w tym zakresie umiejętności, ale też wyobraźni jak przemieści się samochód. Dawałem przykład młodej kobiety wyjeżdżajacej tyłem z parkingu. Tak się męczyła, że musiałem podejść i zaproponować pomoc. Oczywiście, są znów dobre wspomagacze typu kamera cofania z liniami cofania samochody, ale to na brak wyobraźni nie pomoże. Wypadki były, są i będą. Wynikają z różnych powodów, brawury, głupoty, zacietrzewienia i... przypadku czy złego splotu różnych okoliczności. O jednym z nich, gdy "zaparkowałem" na skarpie pisałem. O mało nie przeszedłem na tamtą stronę. Poza moją głupotą były cztery powody, które zbiegły się w jednym czasie. Gdyby wyjąć choć jeden z nich, np. piwko, które wcześniej wypiłem, do "parkowania" by nie doszło.
  23. To jeszcze kilka. 🙂 Pręgierz w Szydłowcu, gdzie przywiązywano i bito niewierne żony. Miejsce objawień Matki Boskiej w Gitrzwałdzie i dwa zdjęcia z Elbląga. Ten wędkarz jest kultowy. 🙂
  24. Ale czasem instruktorzy polecają jezdę na jednej narcie. Np. tu. 🙂 Z polskimi napisami.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...