Jump to content

Recommended Posts

Godzinę temu, Mitek napisał:

Cześć

Wybacz Piotrze ale duża część mojego narciarskiego życia (których to czasów z oczywistych względów nie możesz pamiętać) polegała właśnie na jeździe na zatłoczonym słabo przygotowanym stoku gdzie wykorzystywało się śmig jak jedyną technikę jazdy. Dla narciarzy operujących jedynie śladem ciętym jako jedynym wykładnikiem tego co jest narciarstwem a co nie może to być niezrozumiałe ale tak było. I zapewniam Cię, że wcale nie było to zwożenie ale porządna szkoła planowanego przejazdu, zazwyczaj bokami a nawet częściowo lasem przy trasie. Takie były czasy.

Obecnie jazda w takich warunkach nie sprawia mi trudności ale jak ktoś tylko ciętym to rozumiem, że może mieć kłopot.

Pozdrowienia

Mitku,

Co to za baśnie o dawnych czasach? Teraz tłok jest dużo większy, bo kiedyś nie było 6os, wyprzęganej kanapy. Warunki rano wyratrakowane, ale jak są roztopy i duzo ludzi to później muldy nie mniejsze jak dawniej. . W zwiazku z ociepleniem klimatu, roztopy są bardzo często. Czyli w kotekście śmigu niewiele się zmieniło, bo cały czas się nim jeździ. Jeździłem śmigiem w tłoku, we mgle, na muldach, czy w lesie. Na zwykłej  trasie śmig nie sprawia trudności - on jest nudny. Jak chcesz pojechać dynamicznie, nawet niekoniecznie carvingowo, to musisz mieć miejsce. Jak trafisz na tłum wczasowiczów, poruszających się w losowych kierunkach to to jest gówno a nie jazda. Dla mnie nawet nie opłaca się butów zapinać. Do tego w tłoku zawsze ryzykujesz, ja nie wierzę w Twoje cudowne taktyki. Znam kilku świetnych narciarzy, którzy padli ofiarą "bolidów".

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Mitek napisał:

Cześć

Przykład Roberta Kubicy jest właśnie odwrotny. Kierowca z zupełnie innej samochodowej bajki wsiada do WRC (którego przeciętny amator nawet by nie zdołała odpalić) i robi czasy na równi z czołówką. Idealny przykład na potwierdzenie tezy, że mistrz jest w stanie sobie poradzić na i we wszystkim.

Pozdro

Mitek

Nie przesadzaj - na równi z czołówką to jest pudło a niestety nie odniósł spektakularnych (celowo użyłem tego słowa) sukcesów. Pierwsza adaptacja skończyła się brzemiennym w skutkach wypadkiem i to w wiele niższej serii. Przez to pożegnał się uznawaną za królową MS F1 i do dzisiaj szuka swojej dróg - co jest godne podziwu i determinacji u tego jakby nie było Mistrza. Adaptacja techniki o której piszesz ma miejsce, ale tylko do pewnego poziomu, obecnie praktycznie każda dyscyplina bądź jej odmiana są bardzo wyspecjalizowane. Bo zgodnie z postawioną przez Ciebie tezą to ilu znasz narciarzy co, ujmijmy to tak, zdobyli "wielkiego" szlema w narciarstwie alpejskim (SL,GS,SG oraz DH), bo ja znam tylko 1 taką osobę, p. Michael-ę Shiffrin, i nie mam na myśli małych kryształowych kul - tylko choćby 1 zwycięstwo w danej konkurencji na przestrzeni całej kariery - nawet nie w obrębie 1 sezonu. Jakby to było na takim poziomie takie proste to wszyscy by jeździli wszystko, a tak nie jest. 

Godzinę temu, Mitek napisał:

Wybacz Piotrze ale duża część mojego narciarskiego życia (których to czasów z oczywistych względów nie możesz pamiętać) polegała właśnie na jeździe na zatłoczonym słabo przygotowanym stoku gdzie wykorzystywało się śmig jak jedyną technikę jazdy.

Stąd drodzy Panowie wasze spory w poglądach na narciarstwo oraz sprzęt. Różnica pokoleniowa. Śmig to technika uniwersalna, ale nie jedyna. Piotrek jako że jest młodszy jest raczej zwolennikiem nowoczesnych technik, które są szybsze ale i potrzebują więcej miejsca na stoku. Tobie zaś wystarczy wąski kanał, aby sprawnie zjechać. Która z nich lepsza - nie ma jednoznacznej odpowiedzi - najlepiej chyba znać i stosować obie w zależności od potrzeby.

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, netmare napisał:

Każda walka o życie, jaką widziałem u narciarzy, powodowała od razu odchylenie do tyłu. Czy są jakieś bardziej kształcące sposoby walki o życie?

Każda walka o życie zwiększa Twoj poziom panowania nad nartami. Jeśli chcesz dodatkowo poprawiać technikę to najpierw się jej uczysz w łatwych warunkach, a potem próbujesz wykorzystać w trudniejszych.

Co do odchylenia, my uznajemy je za jednoznaczne złe, a sprawa nie jest czarno-biała. Odchylenie ma również swoje plusy (Np. nie zaryjesz dziobami). No i najważniejsze jest, czy ktoś panuje nad nartami. Jeden może jechać w odchyleniu i to kontrolować a inny ma wzorową sylwetkę, ale np. przez niską sprawność łatwo traci równowagę.

Link to comment
Share on other sites

27 minut temu, Spiochu napisał:

Co do odchylenia, my uznajemy je za jednoznaczne złe, a sprawa nie jest czarno-biała. Odchylenie ma również swoje plusy (Np. nie zaryjesz dziobami).

Piotrek

Nie śmiej się z Mitka, bo wszystko, jak również narciarstwo się zmienia i sam nieświadomie powoli odchodzisz do lamusa 😉 . W nowych butach syna są już 2 pozycje pochylenia cholewki, standardowe 16 stopni oraz ultra nowoczesne 9. Specjaliści doszli do wniosku po analizach przejazdów nie byle kogo jak tylko samego p. Hirchera, że pozycja odchylona jest jeszcze bardziej skuteczna i szybsza niż obecnie stosowana. A jak zapewne wiesz co jest obecnie nowinką, prędzej czy później trafi do życia codziennego.

38 minut temu, Spiochu napisał:

Jeden może jechać w odchyleniu i to kontrolować a inny ma wzorową sylwetkę, ale np. przez niską sprawność łatwo traci równowagę.

To co napisałeś to prawda, niestety z wiekiem ta sprawność i elastyczność jest coraz gorsza, mimo iż staramy się do tego nie dopuścić. Ale czas płynie nieubłaganie.

Mitek, z tego co się orientuję lubi długie i sportowe narty, chyba jeździ nawet w damskich prawdziwych GS, Ty zaś wolisz narty krótkie SL, z prozaicznego powodu, jeździsz raczej nowocześnie i jazda na SL nie wymaga takiego miejsca na stoku jak jazda na prawdziwych GS-ach oczywiście techniką do której są stworzone. Mitek je wybrał, tak myślę, że najbardziej przypominają mu narty na których się uczył jeździć (długie, wąskie i o dużym promieniu - dla niektórych rzekłbym proste), a w śmigu pewnie sprawdzają się idealnie. To, że na SL Mitku pojedziesz - to nie wątpię, ale ani Ja, ani Ty ani tym bardziej @Plus82 nie będziemy w stanie tak pojechać jak choćby ten chłopak - bo nas już pesel nie puszcza - a tak de facto powinno się na nich jeździć i do tego zostały przecież stworzone.

pozdrawiam

ps. mam nadzieję że się otworzy - bo chłopak jest chyba przeciwieństwem Pinokia - nie z drewna lecz z gumy.

https://www.instagram.com/reel/Cjx9pJsM4n0/?igshid=MDJmNzVkMjY%3D

Link to comment
Share on other sites

Soory musze. Te 7 st to w butach amatorskich? Chyba zeby w knajpie buty nie przeszkadzaly.... Hircher jeździ w odchyleniu max 2 min. Potem jest przerwa, jak trzeba to zapewniony masaż. Dla  amatora łuższą jazda w odchyleniu to piekący ból w udach a tych minut w ciągu dnia trochę jest. 

Odchyleniu asekuracyjne to inna sprawa. To normalny odruch poczatkujacego narciarza, w końcu tak utrzymuje równowagę na stromiznie gdy nie ma nart na nogach. By się przyzwyczaić ze na sliskich nartach to nie działa trzeba nieco czasu i objezdzenia. 

Fajne... Chłopak miał skutecznego nauczyciela, ale tak pojadą inni 10latkowie z każdej szkółki ganiani po stoku przez trenera. Cóż pesel to ważna sprawa.... ;-))

P.s. na skalomkach fajnie jedzie sie po twardym stoku, można też krotkim,  długim, smigiem, na krawędziach i zeslizgiem, po miękkim i odsypach,  przodem, tyłem i kółeczkami.... choć może nie do tego są projektowane. 

Edited by mig
Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, mig napisał:

Soory musze. Te 7 st to w butach amatorskich? Chyba zeby w knajpie buty nie przeszkadzaly.... Hircher jeździ w odchyleniu max 2 min. Potem jest przerwa, jak trzeba to zapewniony masaż. Dla  amatora łuższą jazda w odchyleniu to piekący ból w udach a tych minut w ciągu dnia trochę jest. 

Odchyleniu asekuracyjne to inna sprawa. To normalny odruch poczatkujacego narciarza, w końcu tak utrzymuje równowagę na stromiznie gdy nie ma nart na nogach. By się przyzwyczaić ze na sliskich nartach to nie działa trzeba nieco czasu i objezdzenia. 

Fajne... Chłopak miał skutecznego nauczyciela, ale tak pojadą inni 10latkowie z każdej szkółki ganiani po stoku przez trenera. Cóż pesel to ważna sprawa.... ;-))

P.s. na skalomkach fajnie jedzie sie po twardym stoku, można też krotkim,  długim, smigiem, na krawędziach i zeslizgiem, po miękkim i odsypach,  przodem, tyłem i kółeczkami.... choć może nie do tego są projektowane. 

Cze Mig-u

Te 9 stopni to opcja w zawodniczych butach juniorskich, czyli być może wkrótce w sporcie stanie się standardem. Czy trafi do mas - to nie wiem.

Chłopaka obserwuję z 2 lata - w Austrii okrzyknięty baby-Hircher, a u nich to sport nieomal narodowy, więc coś w tym jest i być może rodzi się nowy wyśmienity alpejczyk. Trenuje go .... ojciec. I chyba nie każdy 8 latek tak może jeździć z podrzędnej szkółki.

Wiem że tak można jeździć, ferrari też można do sklepu po bułki , do kościoła i dzieci zwieźć do szkoły, z psem do weterynarza i ziemniaki z placu przywieźć.

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Sprostowanie

Bardzo przepraszam za wprowadzenie wszystkich w błąd. 9 stopni to wg jakiejś nowej metody pomiarowej (obecne 16 stopni - według starej). Nie jest to opcja tylko wartość stała, pewnie w niektórych modelach z możliwością drobnej regulacji.

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, Marcos73 napisał:

Piotrek

Nie śmiej się z Mitka, bo wszystko, jak również narciarstwo się zmienia i sam nieświadomie powoli odchodzisz do lamusa 😉 . W nowych butach syna są już 2 pozycje pochylenia cholewki, standardowe 16 stopni oraz ultra nowoczesne 9. Specjaliści doszli do wniosku po analizach przejazdów nie byle kogo jak tylko samego p. Hirchera, że pozycja odchylona jest jeszcze bardziej skuteczna i szybsza niż obecnie stosowana. A jak zapewne wiesz co jest obecnie nowinką, prędzej czy później trafi do życia codziennego.

To co napisałeś to prawda, niestety z wiekiem ta sprawność i elastyczność jest coraz gorsza, mimo iż staramy się do tego nie dopuścić. Ale czas płynie nieubłaganie.

Mitek, z tego co się orientuję lubi długie i sportowe narty, chyba jeździ nawet w damskich prawdziwych GS, Ty zaś wolisz narty krótkie SL, z prozaicznego powodu, jeździsz raczej nowocześnie i jazda na SL nie wymaga takiego miejsca na stoku jak jazda na prawdziwych GS-ach oczywiście techniką do której są stworzone. Mitek je wybrał, tak myślę, że najbardziej przypominają mu narty na których się uczył jeździć (długie, wąskie i o dużym promieniu - dla niektórych rzekłbym proste), a w śmigu pewnie sprawdzają się idealnie. To, że na SL Mitku pojedziesz - to nie wątpię, ale ani Ja, ani Ty ani tym bardziej @Plus82 nie będziemy w stanie tak pojechać jak choćby ten chłopak - bo nas już pesel nie puszcza - a tak de facto powinno się na nich jeździć i do tego zostały przecież stworzone.

pozdrawiam

ps. mam nadzieję że się otworzy - bo chłopak jest chyba przeciwieństwem Pinokia - nie z drewna lecz z gumy.

https://www.instagram.com/reel/Cjx9pJsM4n0/?igshid=MDJmNzVkMjY%3D

Być może nie nadążam za nowościami, ale zły przykład wybrałeś. Nieraz się tu spierałem na forum, że odchylenie nie jest takie złe, wskazywałem, że zawodnicy jeżdżą w odchyleniu itd. Podobnie zresztą napisałem kilka postów wyżej.

Odnośnie butów, to w moich alpejskich mam regulację 15-17 stopni. Jeżdżę na 17, bo inaczej cisną na podbiciu stopy. W skiturowych mam mniejsze pochylenie, chyba 12 stopni i moim zdaniem to dramat. Wcale nie bolą bardziej mięśnie, czego obawia się Mig, ale po prostu gorzej się jeździ. Zresztą mniejsze pochylenie będzie skutkowało właśnie mniejszym obciążeniem mięśni. Podejrzewam, że może się to przyjąć w butach rekreacyjnych, ale dlaczego w zawodniczych? Mniejsze pochylenie, to również wyżej środek ciężkości.

Co do doboru nart to mamy śmieszną sytuację. Mitek poleca gigantki, ale gigantowo nie jeździ. Ja polecam slalomki, a jeżdżę głównie gigantowo. (dużo czasu na GS, a na SL nieraz również dłuższym promieniem)

Skala natomiast jest zupełnie zbędna do doboru nart.

Jeśli ktoś umie jeździć, to wie jakie potrzebuje.

Jeśli ktoś nie umie, ale chce się doskonalić to kupuje slalomki.

Jeśli ktoś nie umie i nie chce mu się uczyć, jeździ na czymkolwiek, bo to i tak bez znaczenia.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, Spiochu napisał:

Mitku,

Co to za baśnie o dawnych czasach? Teraz tłok jest dużo większy, bo kiedyś nie było 6os, wyprzęganej kanapy. Warunki rano wyratrakowane, ale jak są roztopy i duzo ludzi to później muldy nie mniejsze jak dawniej. . W zwiazku z ociepleniem klimatu, roztopy są bardzo często. Czyli w kotekście śmigu niewiele się zmieniło, bo cały czas się nim jeździ. Jeździłem śmigiem w tłoku, we mgle, na muldach, czy w lesie. Na zwykłej  trasie śmig nie sprawia trudności - on jest nudny. Jak chcesz pojechać dynamicznie, nawet niekoniecznie carvingowo, to musisz mieć miejsce. Jak trafisz na tłum wczasowiczów, poruszających się w losowych kierunkach to to jest gówno a nie jazda. Dla mnie nawet nie opłaca się butów zapinać. Do tego w tłoku zawsze ryzykujesz, ja nie wierzę w Twoje cudowne taktyki. Znam kilku świetnych narciarzy, którzy padli ofiarą "bolidów".

Cześć

Gówno wiesz ale się wypowiesz.

Pozdro

Edited by Mitek
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 21.10.2022 o 15:35, Kaem napisał:

na tej stronce w Youtube:

https://www.youtube.com/channel/UC9MGQ4gbh-x_1QGqZV1bHJg/videos

znajdziecie dwóch włoskich dojrzałych instruktorów instytucji pod tytułem Jam Session Ski Academy Network.

Ludzie mi się bardzo podobają , ale rzecz w tym, że po kliknięciu w zakładkę ,,Video'' znajdziecie kilka filmów odpowiednio zatytułowanych ,,Livello 1'' do ,Livello 7" . Filmy są króciutkie, ale dobrze obrazują, co Panowie mają na myśli.

Swoją drogą oglądając testy nart ze strony :  https://www.youtube.com/c/NEVEITALIA/videos

zauważyłem, że i tam testerzy używają skali do 7.

Taka włoska przypadłość ?? Ktoś, coś ??

tu strona tej szkoły, tzn podstrona z zasadami okreslania poziomu zaawansowania, okraszona filnikami :

https://jam.it/livello-tecnico/

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Kaem napisał:

tu strona tej szkoły, tzn podstrona z zasadami okreslania poziomu zaawansowania, okraszona filnikami :

https://jam.it/livello-tecnico/

Porównując te skale(Factor X, Spiochu, Włosi) wydaje mi się, że powinno się kończyć do użytku amatorów(takich z forum) na Instruktorze najwyższego stopnia. Przy czym tych stopni powinno być kilka. Nie znam dokładnych wymagań od instruktorów z USA, Kanady. I ich "level`i".

Co od takiego gościa można wymagać.  Poprawnej jazdy, najróżniejszymi stylami, na wszelkich cywilnych stokach. W różnych warunkach. W tym jazda na muldach. Poprawnej jazdy w terenie o różnym stopniu trudności. Aczkolwiek nie muszą być to specjaliści w tej dziedzinie.  Praktyczna znajomość elementów jazdy sportowej(na tyczkach).

Nie mieszałbym do tego zawodników i specjalistów od dziewiczych stoków. W kwestii doboru sprzętu(butów, nart) do danego poziomu, należy podać:

- liczbę dni na nartach(szacunkowo), z uwględnieniem terenu(trasy, wyciągi, urozmaicenie ich).  To jest ważne  dla oceny "objeżdżenia"

- liczbę godzin ze szkolącym instruktorem, lub narciarzem o jego kwalifikacjach, 

- ogólną sprawność fizyczną(sporty uzupełniające w lecie), wiek, ew. cechy psychofizyczne(odwaga, bojaźn)

Resztę się dośpiewa. Poza bardzo nielicznymi wyjątkami, średnio wszyscy uczą się w podobnym tempie.

Zakłada się, że ten ktoś chce się nauczyć jak najlepiej jeździć na nartach. Traktuje to zajęcie jako istotny element spędzania wolnego czasu w zimie, na całe przyszłe życie. Nie potrzebne są żadne dodatki typu- jazda sportowa, czarne trasy itp. To się okaże w praktyce. 

Link to comment
Share on other sites

Jak widać instruktorzy podający kolejne  wersję "skali" koniecznie chcą tak ją spreparować, by ulokować sie gdzies na jej szczycie. 

A skala, by była użyteczna w doradzaniu sprzętu czy trasy ( po to powstała na forum a nie dla własnej satysfakcji) ma dotyczyć amatorów a do takich instruktorzy, również nie praktykujacy, zdecydowanie nie należą.  Przegladnąłem wszystkie filmiki z włoskiej skali i uważam, że   jest ona jasna prosta i  oczywista. Komentarz dobrze uzupelnia video. I kończy się na właściwym poziomie - bardzo sprawnego amatora trasowego. 

 

Edited by mig
Link to comment
Share on other sites

By być ścisłym, to uważam każdego instruktora za amatora.  Z wyjątkiem tych mających przeszłość zawodniczą. Od szkolenia jako maluch, rywalizację i chęć poświęceniu się potem szkoleniu amatorów.

Instruktorów potrzeba dużo. Stąd dawniej  sporo osób zapalonych do nart,  mających chęć uczyć innych, decydowało się pójść drogą w kierunku uzyskania tego tytułu.  Kończyli kurs pomocników instruktorów. Po kilku latach działalności pedagogicznej kolejny kurs instruktora. Weryfikacje chyba służyły temu, by gość ciągle dbał o siebie  i podwyższał swoje umiejętności.

Kurs dwutygodniowy niczego poważnego nie nauczy. Co najwyżej uporządkuje pewną technikę narciarską instruktora. I wyposaży w wiedzę pedagogiczną, wiedzę o człowieku, górach, bezpieczeństwie i sprzęcie. Natomiast uczyć się jeździć w różnych warunkach trzeba samemu. I to bez przerwy. Inaczej trudno sobie wyobrazić instruktora, który porywa się na naukę narciarzy na różnych poziomach, czy się specjalizuje w określonych grupach(np. dzieci).  

To samo można robić samemu bez kursu, który ze względów prawnych jest pewnego rodzaju "dupochronem".  Można się uczyć od znacznie lepszego kolegi, który jest na tyle oczytany, że potrafi zaanalizować jazdę, wyłapać błędy, umieć je uszeregować w ważności i wskazać(pokazać praktycznie !) nad czym teraz należy pracować. Zawsze marzyłem o kimś takim. . Zostawały mi książki jako "instruktor". Tylko raz miałem okazję na obozie studenckim, wędrownym w Bieszczadach poznać kogoś takiego. Był kolega z Zakopanego. Zgadaliśmy się o nartach i przyznał się, że był w polskiej kadrze juniorów. Nie pamiętam co powiedział, że dalsza jego kariera narciarska się zatrzymała. Spotkaliśmy się przypadkowo na nartach na Goryczkowej. Poprosiłem by mi szczerze powiedział jak jeżdżę. I na co należy zwrócić uwagę. Popatrzył powiedział, że jeżdzę dobrze. I koniec. Co miał powiedzieć ? Jednak mieć obok siebie ciągle kogoś takiego, co ciągnie w górę to rzecz bezcenna.

A instruktorzy są bardzo różni. To najlepiej wiedzą koledzy, którzy sami są instruktorami.

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...