Jump to content

Plus82

Members
  • Posts

    58
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Plus82

  1. Ja załatwię dwa filmy. Pierwszy to z tymi kijkami poziomo. Największa trudność to u mnie odpowiednie ich ustawienie. A jakby się tak wywrócić w bok? Drugi, to ta poderwana gwałtownie w górę noga wewnętrzna. Do czego to służy ? Mniemam, że w celu zwiększenia zakrawędziowania nart. Należy więc spokojnie poczekać, aż się wyraźnie zwiększy. U mistrzów to nogi są prawie poziomo, a tułów prosty.
  2. Jak to dobrze, że są ludzie, którym się chce nieść oświaty kaganek. Sukcesów na stokach. Oby Cię ludzie dobrze wspominali po latach. Jak ja pewnego instruktora z Zakopanego. A ja żadnych wniosków nie formułuję. Opisuję tylko swoje wrażenia. Narty dla mnie to tylko bardzo fajna rozrywka. Nic więcej.
  3. No dobra. Ja patrzę na ogół narciarzy, którzy w pewnym momencie "zachorowali"na narty. Miałem z takimi ludźmi do czynienia. Wykluczam uczestników szkółek, dzieci instruktorów, czy dzieci praktycznie i teoretycznie nie złych narciarzy Stąd na kurs(czy do instruktora), bo o tym mówimy, przychodzi gospodyni domowa w wieku balzakowskim, urzędnik od biurka, młody człowiek, który z przypadku ma obóz narciarski za miesiąc. Czego oni chcą? Na tyle się poduczyć, by zjeżdżać na niezbyt trudnym stoku. Być może po kursie "chorować" będą dalej. Ale w większości będą to dalej przypadkowe narty. I takich jest większość na stokach. A czego oni chcą od instruktora w pierwszej kolejności? Skręcać! Bez skręcania człowiek się zabije. Dojeżdżając na szczyt Kotelnicy obserwuję grupkę ludzi z instruktorką. Ustawia im po koleji swoimi rączkami narty do pługa. Zbliża dzioby, rozszerza tyły. Zamierzają zjechać na dół.... Jakie narty byś wybrał dla nich ? W rodzinie kilka osób nauczyłem dość przyzwoicie jeździć. Drugie tyle po początkowych próbach miała to w nosie. Nawet bardzo sprawna osoba po AWF, gdzie coś miała z nartami jeździ jak łamaga. A próby wciśnięcia paru uwag(moich) napotkały na opór. Na forach narciarskich(wszystkich w Polsce) pisze może najwyżej kilkanaście tysięcy osób. Ale ile jeździ na nartach, choćby parę dni w roku? Dawniej takie szacunki szły w miliony. Ci co piszą na forach to raczej bardziej świadomi. Inni się uczą od kolegi, koleżanki itp. A faktycznieja chciałem zawsze szybko nauczyć jazdy na nartach ludzi, na których mi bardzo zależało. Dobierałem im narty. Bez przesady nie były to bigfooty. Tak pięć , dziesięć cm minus. I skupiałem się na skrętach przy pomocy obracania równoległych nart. Na łagodnym stoku dość szybko można to uzyskać. I tak dalej...Nie byłem instruktorem, pracowałem za frico. Jak kogoś to wciągnęło, to byłem zawsze do dyspozycji, by nieco pójść do przodu. Trzeba wyraźnie odróżnić ludzi, którzy tylko chcą się tylko nauczyć "skręcać". Od ludzi którzy chcą się w miarę porządnie nauczyć jeździć na nartach tak, by stały się dla nich pasją na całe życie. Tekst podkreślony to z moich obserwacji( min. z rozwoju zawodników w PŚ). Na tym forum ludzie(tak do średniego wieku), którzy potrafią jeździć śmigiem jest, wg. mnie, co najwyżej garstka. Dawniej się wybijał "Harpia". Teraz podoba mi się podejście Spioch`a. To nie jest tak łatwo ruszać swoją dupą, gdy się nie nauczyła, gdy organizm był sprawny. A jeszcze mamy jazdę po muldach. To śmig do kwadratu. Na szczęście nasza mafia jest kulturalna i nikogo nie rozjeżdża na długich nartach na stokach.
  4. Ja miałem kiedyś bardzo szybkie narty. Nazywały się P10 firmy V...Ślizg miały przeźroczysty(widział ktoś taki?). Źródło pochodzenia strych w Zakopanem pani Eli kadrowiczki. Bez smarowania w jeździe na wprost nie miały konkurencji. Jeździłem trzy sezony. I to jest fakt. I jest też faktem, że dzisiejsze wyroby wcale nie jadą najszybciej dokładnie prosto. Bardzo, bardzo wydłużony łuk dodaje im gazu.
  5. Marzę o takim stoku i takiej jeździe...Ale głównie na pobliskim stoku. Ponieważ za daleko nie chce mi się już jeździć.
  6. Mam na obu nogach. Większa na prawej. Zauważyłem bardzo, bardzo temu, że narośl się powiększała po jeździe. Docisk buta powodował, że rosła coraz bardziej. I to zupełnie był nie duży docisk. Logiczne było, że należy jej nie dociskać. Wyciąłem odpowiednią dziurę w gąbce wkładki, coś tam jeszcze dokleiłem plastrem lekarskim. I od lat mam spokój. Narośl jest, siedzi sobie w dziurze butka wewnętrznego. Nie dociskam już też klamer na maksa, jak dawniej. Był okres, że nosiłem dużo narty na ramieniu. Dużo się podchodziło. I nawet na ramieniu, na skutek miejscowego nacisku narastała jakaś narośl. Zastanawiałem się też, żeby wypchać w tym mijscu skorupę buta. Ale sam nacisk gąbki wkładki drażnił tą narośl. Stąd dziura wielkości 2 zł. A lekarz wie co mówi. Różnie reagują organizmy ludzkie. Dopasowanie buta też decyduje. Przymierzając parę modeli doszedłem do wniosku, że dla mnie Nordiki są optymalne.
  7. Gdy zaczęły wchodzić "metalki", to niektórzy się zastanawiali, czy aby nie szybciej było na czystym metalu. Podobno nie. Może gdyby był podgrzewany(płozy u sanek).
  8. Na forum rządzi mafia dłuższych nart do nauki. I w ogóle dłuższych nart do późniejszej jazdy. Slalomowcy są w mniejszości tak, jak na stokach. A ja, tak naprawdę, jestem zwolennikiem takiego doboru narty, by ułatwić jeżdżącemu, jak najszybszy postęp i zadowolenie z jazdy. Pilna obserwacja podpiecznego da wskazówki, co mu bardziej odpowiada. I co go bardziej bawi. Jeden lubi krótkie skręty, inny dłuższe. Oczywiście mają oni bardziej dobrane narty do swojego sposobu jazdy. Będą się w nich rozwijać. I teraz moje ostateczne stwierdzenie - krótsze skręty pozwalają potem na efektywny rozwój w kierunku dłuższych nart i większych szybkości. Z kolei rozwinięty szybkościowiec jest niestety zbyt ociężały, by szybko potem skręcać. Krótkie skręty(slalomowe) są możliwe do opanowania w stosunkowo młodym wieku. Jak ktoś tego nie ma, to się raczej ich nie nauczy. Amen.
  9. Śledzę rozwój PŚ. Jakoś dziwnie zaczyna się od SL. Dochodzi GS, czasem SG. A nie odwrotnie. Kombinacja na coś też wskazuje. Mało mnie interesują szkółki w Polsce. Na cywilnych stokach przyzwoita jazda krótkim skrętem jest rzadkością. Wszyscy odrazu chcą karwingiem i gazem. Mam podawać przkłady? Tu taki zawodnik, tu inny...Nie bądź śmieszny, dyskutujemy ogólnie na forum o zjawiskach. A nie z poziomu szkółki, z która masz do czynienia. A poza tym mówimy o młodych ludziach i doborze nart do nauki w tym wieku. Więc bardziej to jest dobór, gdzieś miedzy SL i GS. Niż operowanie symbolami dla już rozwiniętych narciarzy. Ja w każdym razie polecałbym zacząć naukę od nauki krótkich skrętów. Potem w późniejszym wieku jest trudno zmusić ciało do szybszych ruchów. Stąd tak slalom, jazda po muldach jest tak trudna.
  10. Co zupełnie nie ma potwierdzenia w praktyce. Gdy choćby się śledzi rozwój zawodników. I nie tylko.
  11. Wyliczenia wytrzymałościowe. I wszelkie wyliczenia przy pomocy jakiegoś programu specjalistycznego(aplikacji). Nie budzą żadnych wątpliwości. Wątpliwości budzą założenia dane wprowadzane do wyliczeń. Wreszcie brak wyczucia obliczającego, czy wynik nie jest absurdalny. Dlatego takie wyliczenia są na końcu weryfikowane przez osobę doświadczoną, czy wynik mieści się w pewnych rozsądnych granicach. W Krakowie swego czasu budził wśród dziennikarzy sensację tzw. "szkieletor" w pobliżu Ronda Mogilskiego. Doskonale znam historię tego obiektu. Budynek miał być przeznaczony dla NOT`u. Architekturę projektowała jakaś firma z Warszawy. Resztę miał zaprojektować "Biprostal". Kluczową sprawą był projekt konstrukcji. Nikt nie chciał się podjąć obliczeń wytrzymałościowych, od których taki projekt się zaczyna. Zwrócono się min. do profesorów z Politechiki Krakowskiej. Podjął się tego jeden z naszych kolegów. Którego bardzo dobrze znałem. Biprostal projektował min. HiL, gdzie ogromych konstrukcji była cała masa. Zresztą projektował sobie swój własny budynek, swego czasu najwyższy w Krakowie. Szkło i aluminium. Konstrukjca niszczała, prawa autorskie do niej zostały sprzedane przez spadkobiorców autora jakiejś firmie. I wreszcie już nie szpeci(?) pejzażu Krakowa. Jest jeszcza jedna sprawa przy projektowaniu. Rutyna, szablon myślowy. Trudno się z tego wyzwolić. A jeśli chodzi mi o mojego lekarza, to pomyślałem sobie idąc do niego. Przecież wie o tym, że jak nogi trzyma się w górze, to krew łatwiej płynie przez żyły(mają specjalne zastawki) do serca. Jest coś takiego jak limfa, płyn międzykomórkowy, pompa mięśniowa, ułatwiająca przepływ przez naczynia krwionośne. Nie musiał mi robić wykładu, ale zalecić jak pan siedzi przy komputerze, to starać się stopy oprzeć wyżej na krześle. Nie siedzieć godzinami tylko spacerować, jeśli pan może. Wiedział chyba to wszystko, ale szkoda czasu, następny klient czeka na komputerek.
  12. Gdyby komputery myślały i miały to wyczucie biorące się z doświadczenia...Miałem o jednym młodym lekarzu dobre zdanie. Komputerkiem pomierzył przepływy nogach. Nie jest źle. Po piętnastu latach przypomniałem sobie gościa. Komputerek. Ma nowszy model. Gość się postarzał. Nogi mi puchną, gdy siedzę długo przy komputerze. Pomierzył. Ja coś o tym, że mam dobre doświadczenia z trzymaniem nóg na biurku(amerykańskie). On mi pończochę, którę wyrzuciłem po dwóch godzinach. Teraz nogi wyżej. Trzeba nimi ruszać. Rower, spacery... I wróciły do normy. Tylko dziengi straciłem i zaufanie do niego.
  13. Jesteś starym wariatem ? Co tnie na ślepo ?
  14. Np. Holwegiem. Pług jest najbardziej uniwersalnym stylem. Zjedziesz wszędzie(może z pewnymi wyjątkami, jak szreń łamliwa, kalafiory...), pod warunkiem, że potrafisz.
  15. To tak. Ja stoję na swojej narcie, więc ją dociskam do śniegu. Facet(100 kg, dla większego efektu !) nie widząc, grzebie się przede mną, i nagle stawia mi na dziobie swoją nartę, i swoje 100 kg. I dalej nic się nie dzieje ? Z autopsji. Pilnowałem tego, by nie mieć poważnie uszkodzonej narty, nie nadającej się do jazdy. Tu zadziałają siły większe, niż, np. przy uderzeniu dziobem prosto w kawał lodu. A można przy tym zgiąć na amen własną nartę i uszkodzić poważnie własny nos.
  16. A kto zabezpiecza swoje swoje dzioby w tłumie przed wyciągiem. By mu jakiś obywatel nie docisnął takowego swoja nartą do śniegu? Koledzy wyjaśnią, co się może z nartą stać.
  17. Że też nie wiedziałem, jak korzystnie wpływa jazda konna na narty. A miałem i mam jeszcze okazję potrenować. Szwagier ma małą stadninę(hucuły), a ja tylko raz wsiadłem na to miłe zwierzę.
  18. Ja też miałem krótki okres zainteresowania baletem. Chyba oglądałem filmik z Wińskim. Mam jego książeczkę. Wydawało się, że ta dyscyplina się nieco rozwinie. Nudząc się na pólkach bez wyciągów, szukałem rozrywki. Kółeczka, jazda na jednej narcie i coś tam jeszcze. Ale narty dwumetrowe...Coś z tego zostało. Równowaga, miękkość w ruchach.
  19. Co ja mogę powiedzieć ? Zmiana w kolejnym sezonie o pół stopnia. Inne śniegi, inne moje samopoczucie. To się wszystko zaciera. To nie badanie naukowe. Te same warunki, ten sam dzień, ten sam "lód", ten sam narciarz. Ta sama narta. I kąty zmieniane na bierząco. Narciarz na poziomie, by coś wyczuł. To może by dało jakiś przybliżony obraz. Faktem jest, że jak narta jest dość tępa(test - choćby ten nie zbierany paznokieć) to się czuje różnicę między świeżo naostrzoną. Ale być może jeszcze większa różnica zależy od klasy narty(topowe sklepowe, pod początkujących zawodników...). Zbyt ostra narta, na pewnych tępych śniegach(przykład usypany "kopiec" pod armatą) jest niebezpieczna. I też zależy jaka to narta. Trzeba jeździć miękko, nie siłowo. Wyczuwać śnieg pod nartami. Wtedy najbardziej ostre narty nie przeszkadzają, ale dają ten luksus trzymania w pewnym stopniu, gdy się wjedzie na twardy, zlodzony śnieg. Inna sprawa, że tylko frajer szuka celowo takich miejsc. I jeszcze gorzej, gdy usiłuje tu gwałtownie skręcić.
  20. Spokojnie. Mam to wszystko w jednym palcu. Przetestowałem na sobie i żonie kąty od prostego do 86,5 st. Co sezon o pół stopnia mniej. Przy tym najmniejszym zapaliło mi się w głowie czerwone światełko. Przecież to cholernie niebezpieczne, krawędź z takim kątem. Żona nie wiedziała, że ma taką łapiącą za krawędzie nartę(slalom SL 9). Nie chciało mi się przestawiać kątownika. Od dołu nic nie podcinam. Chociaż prawdę powiedziawszy eksperymentowałem z taśmą izolacyjną owijaną na pilniku. To zagadnienie wymaga pewnej wiedzy z trygonometrii i narzędzia do dokładnego pomiaru tejże taśmy. Ale mi minęło to szaleństwo. Teraz mamy zgodnie skromne pół stopnia mniej od kąta prostego. Wpadło mi do głowy, że to to poprostu nie wypada mieć tego, co fabryka zrobiła. Pisząc ten tekst nieco się zdenerwowałem. Przecież tych kątów nie zmierzyłem, rozwjając nartę z folii. A co gdy były naostrzone fabrycznie, na np. 88,5 st ? A ja założyłem 89,5 ! Poprostu spieprzyłem nartę !
  21. Ja miałem P10 Voelkla, które miały krawędź grubości poniżej 1 mm. Bliżej 0,5 mm. Ale to była krawędź używana przez panią Elę Grabowską. Często ostrzona.
  22. Znowu te kąty...? Niech mi ktoś porządnie wyjaśni, po co mu potrzebne są te kąty. Ostra krawędź, to rozumiem, ale kąty? Na żywym lodzie szanujący się amator nie jeździ. Co innego profi. Ale może są tacy wśród nas, którzy specjalnie wybierają szlaje na stokach, by sprawdzić w praktyce działanie ułamka stopnia. Proszę o podanie stosownego materiału. Najlepiej w postaci filmu, na którym będą widoczne uślizgi na tej szlaji, w zależności od założonego aktualnie kąta. Ograniczmy się na początku tylko do topowych slalomek. By się nie zagubić w gąszczu dedykowanych nart.
  23. Do mnie pite ? Żona mówi, że ciągle dążę do doskonałości. Myli się. To dążenie wynika z lenistwa. Ja się coś zrobi dokładnie to nie trzeba zaraz poprawiać. W biurze miałem taką metodę pracy. Dostawałem nowy temat. Dawali mi takie często nietypowe. Nie do zerżnięcia. Więc siedziałem, patrzyłem w deskę z Kuhlmanem. jak to najłatwiej rozwiązać ? Facet siedzi tydzień, dwa..., na kalce śladu od ołówka... Na nartach nie lubię się głupio męczyć. Ale lubię jeździć. Więc ciągle się poprawiam by się nie męczyć a jeździć...
  24. Na przykładzie filmu Ogorzałka. Wszystko można skomplikować. To co pokazuje, to skręt wymuszany, począwszy od pewnego napięcia w stopach(próba jakby ich obrotu w sztywnym bucie). To napięcie się przenosi wyżej w stronę kolan i bioder(łańcuch kinematyczny). Na tak równym stoku(świetny naturalny śnieg i mało nachylonym zaczyna się skręt. Ale musi się czuć zwiększające się obciążenie narty zewnętrznej. Z jednoczesną próbą zwiększenia wychylenia wewnętrznego kolana(w stosunku do zewnętrznego) w stronę stoku. Brak tego, powoduje, że kolano wewnętrzne "blokuje" sąsiada i wypłaszcza nartę wewnętrzną. Narty powinny zacząć przyspieszać. To przyspieszenie musi się czuć. Brak jego świadczy, że coś nie zagrało. Świetne ćwiczenie. Nie widać tu żadnego wyraźnego ruchu górnej części tułowia, z wyjątkiem minimalnego przeciw skrętu. Nie widać celowego odciążania nart. Mimo to przy zwiększającej się szybkości(stromszy stok) i stłumieniu ruchu NW, dostajemy coś w rodzaju początków kompensacji(odciążenie dolne). To jest bardzo zaawansowana technika. Nie należy ulegać iluzji. Że w ten sposób przeskoczymy lata ćwiczeń.
  25. Gdyby tak było, ta klasa serwisów. To bym może zaraz tam poleciał z nartami. A tak mi wystarczy mój paznokieć, mój serwis. Niestety jestem za słaby na lód. Gdybym był silniejszy to mam za słabe narty. Ostatni jest serwis w sprawie lodu.
×
×
  • Create New...