Jump to content

Przebieg


star
 Share

Recommended Posts

  • Replies 977
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

PSA rezygnuje z rozwoju silników Diesla i benzynowych https://wrc.net.pl/m...trzebuje-diesla

Bardziej hiobowe wieści na forum peugeota. Nowy 508 bez 2.0d. Wypadnie po 25 latach w PSA poszukać czegoś normalnego w innej bajce. Samochód prawie 2 tony i silnik benz 1.2 czy diesel 1.6 uragają poczuciu przyzwoitości. Ekoszalenstwo wlazi już oknami ( do garażu)....
Link to comment
Share on other sites

Bardziej hiobowe wieści na forum peugeota. Nowy 508 bez 2.0d. Wypadnie po 25 latach w PSA poszukać czegoś normalnego w innej bajce. Samochód prawie 2 tony i silnik benz 1.2 czy diesel 1.6 uragają poczuciu przyzwoitości. Ekoszalenstwo wlazi już oknami ( do garażu)....


Jeździć czym popadnie, co się ma, oczekując na tesle lub coś podobnego, elektryka plus autonomia. Takie czasy panie. Refleks nie ten, choroby wspolistniejace, więc będzie jak znalazł. PS a tymczasem kroimy drobniutko chlebek dla wrobelkow, kroimy drobniutko, o paluszek się ukroil... to nic, będzie jak znalazł, może jutro przyleca sikorki;-) było inaczej bardziej moto - gościu maska od auta palec sobie uciachal i mimo że wyszedł covid to mu go przyszyli;-)
Link to comment
Share on other sites

Jeździć czym popadnie, co się ma, oczekując na tesle lub coś podobnego, elektryka plus autonomia. Takie czasy panie. Refleks nie ten, choroby wspolistniejace, więc będzie jak znalazł. PS a tymczasem kroimy drobniutko chlebek dla wrobelkow, kroimy drobniutko, o paluszek się ukroil... to nic, będzie jak znalazł, może jutro przyleca sikorki;-) było inaczej bardziej moto - gościu maska od auta palec sobie uciachal i mimo że wyszedł covid to mu go przyszyli;-)

Już myślałem że mu odrósł....
Link to comment
Share on other sites

komnpletnie zle wnioski : wniosek jest tylko jeden: niemiecki ADAT czy jak sie to nazywa - klamie

I masz sporo racji. Szkoda nawet oglądać te niemieckie rankingi. Jest ich kilka i trochę się różnią między sobą. TUV, GTU i Dekra to zasadniczo wyniki z kontroli technicznych. ADAC - statystyki płynące z pomocy drogowej. Ten ostatni, pozornie najbardziej wiarygodny, bo pomaga się samochodowi, który uległ na drodze awarii zasłynął m.in. z "układu" z Mercedesem. Ale załóżmy, że te rankingi nie są celowo oszukane, tylko trochę podkręcone. Dlaczego więc tak różnią się od innych rankingów, np. Twojego? Z kilku powodów, ale głównie są dwa. Dobre wyniki osiągną samochody, o które dbają właściciele i przed wyjazdem na kontrolę techniczną zrobią ją wcześniej w zaprzyjaźnionym warsztacie. Czyli jest to ranking właścicieli. :) Drugi - te rankingi z kontroli dotyczą wszystkich usterek, również tych duperelnych. Wiele trwałych samochodów, jak np. moja obecna KIA Sportage do takich należy, ale zdarzają się jej drobne usterki (BTW od roku żadna mi się nie zdarzyła). I dlatego w rankingach niemieckich wypadają słabo.

 

Bardziej wiarygodne są rankingi ubezpieczycieli od napraw pogwarancyjnych. Np. angielski Warrant Direct. Tu ubezpieczyciel sam tworzy ranking niezawodności samochodów na podstawie różnych kryteriów: poważnych, czyli kosztownych awarii, łatwości napraw, dostępności, ceny części, itp. I musi to dobrze zrobić bo na tej podstawie wylicza stawkę ubezpieczenia. A wiadomo, tam gdzie liczy się pieniądze robi się to starannie i bez uprzedzeń.

Link to comment
Share on other sites

I masz sporo racji. Szkoda nawet oglądać te niemieckie rankingi. Jest ich kilka i trochę się różnią między sobą. TUV, GTU i Dekra to zasadniczo wyniki z kontroli technicznych. ADAC - statystyki płynące z pomocy drogowej. Ten ostatni, pozornie najbardziej wiarygodny, bo pomaga się samochodowi, który uległ na drodze awarii zasłynął m.in. z "układu" z Mercedesem. Ale załóżmy, że te rankingi nie są celowo oszukane, tylko trochę podkręcone. Dlaczego więc tak różnią się od innych rankingów, np. Twojego? Z kilku powodów, ale głównie są dwa. Dobre wyniki osiągną samochody, o które dbają właściciele i przed wyjazdem na kontrolę techniczną zrobią ją wcześniej w zaprzyjaźnionym warsztacie. Czyli jest to ranking właścicieli. :) Drugi - te rankingi z kontroli dotyczą wszystkich usterek, również tych duperelnych. Wiele trwałych samochodów, jak np. moja obecna KIA Sportage do takich należy, ale zdarzają się jej drobne usterki (BTW od roku żadna mi się nie zdarzyła). I dlatego w rankingach niemieckich wypadają słabo.

Bardziej wiarygodne są rankingi ubezpieczycieli od napraw pogwarancyjnych. Np. angielski Warrant Direct. Tu ubezpieczyciel sam tworzy ranking niezawodności samochodów na podstawie różnych kryteriów: poważnych, czyli kosztownych awarii, łatwości napraw, dostępności, ceny części, itp. I musi to dobrze zrobić bo na tej podstawie wylicza stawkę ubezpieczenia. A wiadomo, tam gdzie liczy się pieniądze robi się to starannie i bez uprzedzeń.


Mały/oczywisty dodatek do tego co napisałeś: na pozycje w rankingu ma też wpływ ilość nowoczesnych/skomplikowanych rozwiązań. Taczka by wygrała :-) W sumie to 126p wszystkie samochody, które mam/miałem uważam za mało awaryjne (odpukać w niemalowane :-) ).

Ps. Czasem awaryjność może być też zaletą jak się lubi grzebać ;-) czasem takie samochody wzbudzają więcej emocji/mają duszę (golfa nigdy nie polubiłem na 100% choć się nie psuł, był oszczędny i praktyczny).
Link to comment
Share on other sites

Mały/oczywisty dodatek do tego co napisałeś: na pozycje w rankingu ma też wpływ ilość nowoczesnych/skomplikowanych rozwiązań. Taczka by wygrała :-) W sumie to 126p wszystkie samochody, które mam/miałem uważam za mało awaryjne (odpukać w niemalowane :-) ).

Ps. Czasem awaryjność może być też zaletą jak się lubi grzebać ;-) czasem takie samochody wzbudzają więcej emocji/mają duszę (golfa nigdy nie polubiłem na 100% choć się nie psuł, był oszczędny i praktyczny).

Golf to taka właśnie taczka kilka lat temu (wyposażenie dodatkowe: podgrzewana tylna szyba) 

Link to comment
Share on other sites

I masz sporo racji. Szkoda nawet oglądać te niemieckie rankingi. Jest ich kilka i trochę się różnią między sobą. TUV, GTU i Dekra to zasadniczo wyniki z kontroli technicznych. ADAC - statystyki płynące z pomocy drogowej. Ten ostatni, pozornie najbardziej wiarygodny, bo pomaga się samochodowi, który uległ na drodze awarii zasłynął m.in. z "układu" z Mercedesem. Ale załóżmy, że te rankingi nie są celowo oszukane, tylko trochę podkręcone. Dlaczego więc tak różnią się od innych rankingów, np. Twojego? Z kilku powodów, ale głównie są dwa. Dobre wyniki osiągną samochody, o które dbają właściciele i przed wyjazdem na kontrolę techniczną zrobią ją wcześniej w zaprzyjaźnionym warsztacie. Czyli jest to ranking właścicieli. :) Drugi - te rankingi z kontroli dotyczą wszystkich usterek, również tych duperelnych. Wiele trwałych samochodów, jak np. moja obecna KIA Sportage do takich należy, ale zdarzają się jej drobne usterki (BTW od roku żadna mi się nie zdarzyła). I dlatego w rankingach niemieckich wypadają słabo.

 

Bardziej wiarygodne są rankingi ubezpieczycieli od napraw pogwarancyjnych. Np. angielski Warrant Direct. Tu ubezpieczyciel sam tworzy ranking niezawodności samochodów na podstawie różnych kryteriów: poważnych, czyli kosztownych awarii, łatwości napraw, dostępności, ceny części, itp. I musi to dobrze zrobić bo na tej podstawie wylicza stawkę ubezpieczenia. A wiadomo, tam gdzie liczy się pieniądze robi się to starannie i bez uprzedzeń.

Z jednym ograniczeniem: te gwarancyjne to 1-4 lat, a wazne jest co sie dzieje dalej

Cenne uwaga nt wlascicieli - ale to , uwazam, ma maly wplyw na jakosc samochodu, a moze, oczywiscie, wplywac na statystyke

 

Mnie szokuje w zasadzie zupelna "innosc" rankingow am vs D

 

Mały/oczywisty dodatek do tego co napisałeś: na pozycje w rankingu ma też wpływ ilość nowoczesnych/skomplikowanych rozwiązań. Taczka by wygrała :-) W sumie to 126p wszystkie samochody, które mam/miałem uważam za mało awaryjne (odpukać w niemalowane :-) ).

Ps. Czasem awaryjność może być też zaletą jak się lubi grzebać ;-) czasem takie samochody wzbudzają więcej emocji/mają duszę (golfa nigdy nie polubiłem na 100% choć się nie psuł, był oszczędny i praktyczny).

Samochod nie kupuje po to, zeby stal w garazu czy zeby sie w nim grzebac……..

Link to comment
Share on other sites

Dziś krawężnik. Micheliny dały radę. Nokian kiedyś poszedł się paść. Ale to inne warunki, inny krawężnik. 50k temu. Kiedyś mnie powiozło. Passat szczęśliwiej niż Tucson. 2x bez strat, choć felgi były wtedy prostowane. Takie tam. Dobrze, że jest dobrze.

Link to comment
Share on other sites

Samochod nie kupuje po to, zeby stal w garazu czy zeby sie w nim grzebac……..


Znam osobiście takich co właśnie po to kupują samochód. Sam się zastanawiam nad motocyklem do dłubania. Oczywiście nie jest to jedyny samochód... choć i tu był wyjątek :-) Znajomy poszedł też inną drogą: pomaga w warsztacie (takie hobby, nie praca). Są i tacy (ale znam tylko z mediów): https://www.worldlux...Domu,bbgee.html
Link to comment
Share on other sites

Znam osobiście takich co właśnie po to kupują samochód. Sam się zastanawiam nad motocyklem do dłubania. Oczywiście nie jest to jedyny samochód... choć i tu był wyjątek :-) Znajomy poszedł też inną drogą: pomaga w warsztacie (takie hobby, nie praca). Są i tacy (ale znam tylko z mediów): https://www.worldlux...Domu,bbgee.html

Racja. A z tym staniem to jak najbardziej. Pewna nomen omen Ukrainka opisując stadko swojego faceta: m6, g klasa w wesji amg+brabus, corvette stingray z 1976 powiedziała, że motoryzację trzeba kochać i ja to rozumiem. Jeździłem kiedyś Tucsonem i Fabią na przemian i miło było. Teraz marzy mi się, aby mi w końcu tego Tucsona naprawił Wujo jak mawiają futboliści;-) Z innej bajki https://www.sport.pl...ml#s=SMT_Link_5

Link to comment
Share on other sites

Znam osobiście takich co właśnie po to kupują samochód. Sam się zastanawiam nad motocyklem do dłubania. Oczywiście nie jest to jedyny samochód... choć i tu był wyjątek :-) Znajomy poszedł też inną drogą: pomaga w warsztacie (takie hobby, nie praca).

Ja też lubię grzebać przy wszelkich mechanizmach, w tym samochodach. Choć bez tego zacięcia co kiedyś. Remont silnika w Garbusie (bez szlifów), wymiana sprzęgła w Fordzie Sierra, szlif gniazd zaworowych w dwóch Fordach Sierra, naprawa skrzyni biegów w Renault 19 (z kolegą) by wymienić te najważniejsze. Do dziś wymieniam filtry i olej. Za komuny to była w pewnym sensie konieczność a w każdym razie duży plus. I też zatrudniłem się u kolegi mechanika na dorywcze naprawy. To duża satysfakcja, gdy po Twojej interwencji coś zaczyna działać jak należy. Aha, właśnie naprawiłem pilota do wieży hifi, skleiłem uszkodzone ścieżki na płytce drukowanej. :)

Link to comment
Share on other sites

Afera wokół hybryd plug-in! Skandal większy niż dieselgate?

 

https://motoryzacja....campaign=chrome

 

To było do przewidzenia. A przecież do gramów CO2 spalanych podczas jazdy musimy dodać jeszcze CO2 spalane przez elektrownie produkujące "prund" służący do zasilania plug in'ów. Zwłaszcza w naszym jakże zielonym i kładącym tak wielki nacisk na OZE kraju, tych dodatkowych gramów CO2 będzie szczególnie dużo.

Link to comment
Share on other sites

Witam. Mam pytanie związane z motoryzacją, choć odbiegające od ostatnio poruszanych tutaj tematów.

Czy zdarzało się Wam używać w Austrii łańcuchów śniegowych? Czy często?

Z jednej strony samochody osobowe nie muszą ich mieć na wyposażeniu. Z drugiej, na oznakowanych drogach w określonych sytuacjach są wymagane. Ale czy takie sytuacje się zdarzają?

 

Mam od niedawna samochód, do którego jak się okazało nie wolno zakładać łańcuchów. Do tej pory nawet nie pomyślałem, że takie auta są.

Mogę prawdopodobnie założyć tzw. łańcuchy pająki, z nadzieją że nic nie uszkodzą, ale okaże się to dopiero po ich zakupie, a tanie nie są. Wozić w bagażniku 1500-2000 zł. i nigdy nie użyć, nie uśmiech mi się.

 

Mój plan awaryjny, to dojechać do miejscowości np. w Austrii samochodem, a pod ośrodek w razie opadów skibusem. Gorzej jak opady zaskoczą mnie na górze:)

 

Ciekawy jestem czy ktoś z Was zmagał się z takim problemem, oraz co o nim sądzicie.

 

Dużo zdrowia.

Darek

Link to comment
Share on other sites

Od około 20 lat jeżdżę samochodem w Alpy. Nigdy nie musiałem zakładać w Austrii łańcuchów, ale zawsze mam je przy sobie. Po nocnym opadzie zazwyczaj rano jest już wszystko pięknie odśnieżone, a jak nie jest to idziesz na skibusa :) Sam przejazd po autostradach i landstrasach do docelowej miejscowości nigdy nie sprawił mi problemu, choć zdarzało się, że jechało się po białym. Do dziś pamiętam jedną podróż do Schladming - 300 km nocnego driftu po A5, A2 i S6. Czasami zakręt się brało przez trzy pasy i pobocze, których i tak nie było widać bo były pod śniegiem. Gdyby nie to że przede mną jechał pewien forumowicz busem to nigdy bym nie podejrzewał, że można z taką prędkością latać po śniegu :D

 

Dwa razy zdarzyło się, że przy podjeździe pod samą kwaterkę się lekko zakopałem, ale wystarczyło popchnąć i jakoś poszło bez łańcuchów.

 

Dwa sezony temu byliśmy  w Austrii samochodem kumpla i po opadzie ponad metr w ciągu doby on się uparł, że założy łańcuchy, pomimo, iż droga była już posypana drobnym żwirem i spokojnie dojechałby wszędzie bez nich. Wówczas trzy czy cztery dni jeździliśmy na łańcuchach, ale moim zdaniem był to bardziej kaprys, niż faktyczna potrzeba.

Natomiast parę razy widziałem kontrolę policji, która sprawdzała na parkingach przy stacjach narciarskich czy ma się w aucie łańcuchy. Nie trzeba było ich od razu zakładać - wystarczyło mieć. Oczywiście były to parkingi położone na drogach na których były  znaki o obowiązku używania łańcuchów - np. podjazd na Moltka czy na  Stubai. Mimo tych znaków puszczali bez łańcuchów na kołach, tylko sprawdzali czy masz je w bagażniku na wypadek W. Ważna uwaga - jak masz 4WD/AWD to nie musisz mieć łańcuchów nawet na drogach gdzie są one wymagane.

 

Też mam obecnie samochód, który nie przewiduje możliwości zakładania łańcuchów na obecnie użytkowany przeze mnie  rozmiar felg. Nie zamierzam ich zakładać, ale wożę najtańszy model w bagażniku tylko na potrzeby kontroli. Zresztą przy moim rozmiarze kół napędzanych 245/40 R18 dobre łańcuchy kosztowałby fortunę.

Kiedyś badałem sprawę autosock'ów. Z tego co pamiętam to jeden model spełnia austriackie warunki homologacyjne dla łańcuchów. Poszukam i wrzucę jak znajdę. 

 

Podsumowując: łańcuchów używałem w życiu trzykrotnie - dwa razy w Szczyrku i raz w Poroninie :)

Link to comment
Share on other sites

Witam. Mam pytanie związane z motoryzacją, choć odbiegające od ostatnio poruszanych tutaj tematów.

Czy zdarzało się Wam używać w Austrii łańcuchów śniegowych? Czy często?

Z jednej strony samochody osobowe nie muszą ich mieć na wyposażeniu. Z drugiej, na oznakowanych drogach w określonych sytuacjach są wymagane. Ale czy takie sytuacje się zdarzają?

 

Mam od niedawna samochód, do którego jak się okazało nie wolno zakładać łańcuchów. Do tej pory nawet nie pomyślałem, że takie auta są.

Mogę prawdopodobnie założyć tzw. łańcuchy pająki, z nadzieją że nic nie uszkodzą, ale okaże się to dopiero po ich zakupie, a tanie nie są. Wozić w bagażniku 1500-2000 zł. i nigdy nie użyć, nie uśmiech mi się.

 

Mój plan awaryjny, to dojechać do miejscowości np. w Austrii samochodem, a pod ośrodek w razie opadów skibusem. Gorzej jak opady zaskoczą mnie na górze:)

 

Ciekawy jestem czy ktoś z Was zmagał się z takim problemem, oraz co o nim sądzicie.

 

Dużo zdrowia.

Darek

Cześć

Szczerze, wybacz. Dla mnie problem dość kosmiczny... Solidnie kosmiczny.

Pozdrowienia serdeczne i bardzo proszę bez urazy - pytałeś...

Link to comment
Share on other sites

Poszukałem i znalazłem :)

Pewag robi łańcuchy dla pojazdów, których producent nie dopuszcza używania łańcuchów - są one wykonane z mniejszych - 7 mm ogniw i zajmują bardzo mało miejsca w nadkolu. Model Pewag Servo Sport. Wada - cena 600 - 700 zł/parę. Konig też robi podobne cudo - model Konig K-Slim

Z tego co wyczytałem to do tej pory Auto Socks'y nie były honorowane w Austrii bo nie spełniały normy ÖNORM V 5117 która zakładała, że łańcuch musi posiadać elementy stalowe.  

Chyba jesteśmy w przededniu rewolucji, bo na stronie AutoSock'sa przeczytałem coś takiego:

 

Are AutoSock approved for use in the Alps, where snow chains are compulsory?

 

Yes, from 1st December 2020 they are approved as an alternative to snow chains across the EU, because they have been tested and approved to the new European standard EN16662-1:2020 for “supplementary grip devices”, which includes not only metal snow chains but also devices made from other materials. The new EU standard has also been adopted by Switzerland.

Our advice to ski-drivers to France for season 2020-21 is to print out the AutoSock press release, because it will inevitably take time for the new regulations to be communicated to everyone who might be in a position to stop you and demand that you show metal snowchains of appropriate size.

źródło: https://www.autosock.co.uk/faqs/#q12

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...