Jump to content

Uwaga na swoje i nie swoje dzieci na wyciągu.


toolpusher
 Share

Recommended Posts

Zgadzam się, ale widzę, że często my-dorośli popełniamy inny, podstawowy błąd - nie uczymy dzieci odpowiednich zachowań, a nie zawsze sam przykład wystarczy, np. dziecko widzi jak tato otwiera kanapą przed wysiadaniem, ale tato nie mówi dziecku, w którym dokładnie momencie należy to bezpiecznie uczynić. Potem dziecko jedzie samo i... spada z wyciągu.

Pierwsze wjazdy kanapą (tak jak wiele innych czynności) powinny być "przegadane". Tłumaczymy jak wsiadać, jak się zachować podczas jazdy, gdzie trzymać kije, jak bezpiecznie wysiąść, gdzie odjechać, itd.

Cześć

Dokładnie o ten element mi chodzi. Dobrze, że to podkreśliłaś!.

Pozdrowienia

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 59
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Mój syn pracuje w dwóch trybach:

 

Ja mam jeszcze więcej trybów, jeśli chodzi o... pająki:

 

Gdy spałam w namiocie - brałam pająka w rękę i wyrzucałam :).

Gdy spałam u dziadków na wsi - kalkulowałam, czy pająk dojdzie do mnie, czy raczej nie :ph34r:.

Jak jestem u siebie - wołam męża (a jak trzeba, to go budzę :angry:) i wychodzę z pokoju "żeby nie patrzeć" -_-.

 

Także, nie dziwię się Twojemu synowi... ;)

Link to comment
Share on other sites

Chyba nie każdą :)
Gdzieś kiedyś czytałem, że wyprzęgane Pomy ze względu na konstrukcję mechanizmu "wpinacza" nie jeżdżą na wstecznym.


A co do dzieciaków na wyciągach... zdarzyło mi się kilka razy być poproszonym przez instruktora grupki brzdąców o przypilnowanie kilku z nich podczas wjazdu.
Nie powiem, jazda na kanapie z taką piątką, co to ledwo od ziemi wystaje jest dość stresująca... ani to do podnóżków nie sięga ani do oparcia, za to do wiercenia zawsze chętne :P

Grawitacja. Wystarczy popuścić hamulec i leci w tył. Każda, bez tego nie dostanie przeglądu.

 

Pozdrawiam, radcom

Link to comment
Share on other sites

Cześć

Na szczęście nigdy nie miałem takich irracjonalnych problemów. Zabierasz kije na orczyku - to właśnie ten problem. Zgubił - szuka, proste.

 

Pozdro

Pewnie masz rację. Kiedyś miałem wykłady z pewnym znanym profesorem. Kosa, zdawało u niego z 15% studentów. W naszych oczach stracił cały swój autorytet, prze rozmowie ze swoim synem. Dialog w skrócie. Profesor do syna: odśnież podjazd. Syn do profesora: Twoje auto, Twój dom, Twój podjazd - odśnież sobie sam. 

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Zieleniec, kilka dni temu. Wjeżdżam z synem kanapą. Na kanapie przed nami trzech snowboardzistów. Po wzroście oceniłam, że to troje dzieci. Dobrych kilka metrów przed siatką zabezpieczającą podnoszą pałąk. Mówię do mojego syna: "Zobacz, co robią te dzieciaki. Zaraz któryś wypadnie". Na to mój syn: "Mama, ten w zielonej kurtce, to... instruktor".  Niestety, miał rację. Do dziś jestem zła na siebie, że nie zwróciłam mu uwagi. Gdyby ktoś z Was na niego trafił - przekażcie mu ode mnie, że jeżeli "to" są jego instrukcje, to o jego uczniach też pewnie kiedyś usłyszymy w jakiś wiadomościach...

 

Ps.

Wiem, że kilka metrów to już prawie stacja. Ale wystarczy, że w tym momencie kanapa zatrzyma się z tym charakterystycznym wahnięciem do tyłu...

Link to comment
Share on other sites

Zieleniec, kilka dni temu. Wjeżdżam z synem kanapą. Na kanapie przed nami trzech snowboardzistów. Po wzroście oceniłam, że to troje dzieci. Dobrych kilka metrów przed siatką zabezpieczającą podnoszą pałąk. Mówię do mojego syna: "Zobacz, co robią te dzieciaki. Zaraz któryś wypadnie". Na to mój syn: "Mama, ten w zielonej kurtce, to... instruktor".  Niestety, miał rację. Do dziś jestem zła na siebie, że nie zwróciłam mu uwagi. Gdyby ktoś z Was na niego trafił - przekażcie mu ode mnie, że jeżeli "to" są jego instrukcje, to o jego uczniach też pewnie kiedyś usłyszymy w jakiś wiadomościach...

 

Ps.

Wiem, że kilka metrów to już prawie stacja. Ale wystarczy, że w tym momencie kanapa zatrzyma się z tym charakterystycznym wahnięciem do tyłu...

zdjęcie kilku bezładnych desek z podnóżków trwa tak ze 3 razy dłużej niż nart.... nad siatką może być za poźno. Być może  instr. wiedział co robi.....

Link to comment
Share on other sites

Wiem, że kilka metrów to już prawie stacja. Ale wystarczy, że w tym momencie kanapa zatrzyma się z tym charakterystycznym wahnięciem do tyłu...


Jeśli tylko sięgali tyłkami do oparcia (czytaj- siedzieli porządnie na całym siedzisku), to nie widzę problemu.
Pozdr
Marcin
Link to comment
Share on other sites

zdjęcie kilku bezładnych desek z podnóżków trwa tak ze 3 razy dłużej niż nart.... nad siatką może być za poźno. Być może  instr. wiedział co robi.....

 

 

Jeśli tylko sięgali tyłkami do oparcia (czytaj- siedzieli porządnie na całym siedzisku), to nie widzę problemu.

 

Skoro zdjęcie desek trwa tak długo, a dobre oparcie gwarantuje bezpieczeństwo - składam wniosek, aby snowboardzistów zwolnić z obowiązku zamykania kanapy.

Link to comment
Share on other sites

Cześć

Nie oceniaj innych swoją miarą.

Pozdro

 

Nie rozumiem, co ma do tego moja miara?

Przecież każdy - narciarz, turysta czy snowboardzista - zdejmuje narty, buty czy deskę z podnóżka, zanim jeszcze znajdzie się nad siatką. Tak przecież wygląda "przygotowanie do wysiadania". Dopiero nad siatką zaczynamy podnosić poprzeczkę.

Jaki jest cel podnoszenia zabezpieczenia na kilka metrów przed siatką?  Zwłaszcza, gdy jedzie się z dziećmi?

Link to comment
Share on other sites

No ale jednak sporo ludzi ma tendencję do zbyt wczesnego otwierania, co nie jest tak do końca "fajne".
Zamiast spokojnego wysiadania, jest taka bojowa mobilizacja - niepotrzebne to, zwłaszcza na wyprzęganych wyciągach.

A z tym uważaniem na dzieci na wyciągu, miałem niedawno mniej typową sytuację: otwarła się bramka przed kanapą i wjechałem, a obok mnie nikogo.
Kanapa wyprzęgana, więc leniwie można oczekiwać na podjazd... jakież było moje zdziwienie, gdy się odwróciłem, a moje miejsce było już zajęte :P
No weszło sobie w ostatniej chwili dwóch ancymonów (w wieku "bez-wymaganych-dorosłych-obok") i usiadło... no i nie udało mi się zabrać tą kanapą :P
Link to comment
Share on other sites

Nie rozumiem, co ma do tego moja miara?

Przecież każdy - narciarz, turysta czy snowboardzista - zdejmuje narty, buty czy deskę z podnóżka, zanim jeszcze znajdzie się nad siatką. Tak przecież wygląda "przygotowanie do wysiadania". Dopiero nad siatką zaczynamy podnosić poprzeczkę.

Jaki jest cel podnoszenia zabezpieczenia na kilka metrów przed siatką?  Zwłaszcza, gdy jedzie się z dziećmi?

jak dowodzi praktyka ostatnich dni to dzieci wypadają przez/pomimo zamknietych zabezpieczen... wiec nie bvyłbym tak stanowczy.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem jak wy drodzy koleżanki i koledzy w białym szaleństwie (niemalże w zboczeniu) ale ja od grudnia spędzam na stoku codziennie średnio 8-10 h dziennie (więc mój osąd jest w miarę obiektywny) i tak z nudów obserwuję. Wniosek jest jeden - cytując pewnego lekarza z pewnego serialu " gdyby głupota miała skrzydła to latała byś jak gołębica". Nie będę podawał przykładów ale bezmiar głupoty jest wszech obecny i to zarówno ze strony rodziców, opiekunów i co najgorsze ze strony tzw. instruktorów tzw. obozów - kolonii narciarskich :ph34r:  :ph34r:  :ph34r:    

Link to comment
Share on other sites


 

Nie będę podawał przykładów ale bezmiar głupoty jest wszech obecny i to zarówno ze strony rodziców, opiekunów i co najgorsze ze strony tzw. instruktorów tzw. obozów - kolonii narciarskich :ph34r:  :ph34r:  :ph34r:    

 

A może jednak byś podał?

Zawsze lepiej uczyć się na cudzych błędach... ;)


Link to comment
Share on other sites

Skoro zdjęcie desek trwa tak długo, a dobre oparcie gwarantuje bezpieczeństwo - składam wniosek, aby snowboardzistów zwolnić z obowiązku zamykania kanapy.


Ale po co od razu w takie skrajności?
Po prostu- jeśli pasażerowie owej kanapy sięgali tyłkami do oparcia, to znaczy ze siedzieli pewnie na całej powierzchni i ciężko wyobrazić sobie bujnięcie, które by ich z takiego pewnego siedzenia zrzuciło.
Ważniejsze jest, moim zdaniem, uczenie dzieci, że na krześle trzeba siedzieć spokojnie, nie miotać się, nie huśtać nim itd.
Pozdr
Marcin
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Mnie też bardzo dużo rzeczy denerwuje na stoku. Akurat dzieci mnie w ogóle nie denerwują w żadnym momencie bo niczemu nie są winne. Jeżeli robią coś nie tak to winni są ZAWSZE opiekunowie.

Co do działań instruktorów natomiast to nie wiem czy mieliście okazje jeździć z grupami dzieci - ja robiłem to długo - i wierzcie mi, że czasami robi się bardzo różne rzeczy, które z boku dla osoby niezorientowanej mogą wyglądać jak postępowanie niezgodne z ich wizją szkolenia. Dlatego "nie oceniajcie innych swoją miarą".

Zwłaszcza jak nie do końca wiecie o co chodzi.

Pozdrowienia
 


Link to comment
Share on other sites

Nie wiem jak wy drodzy koleżanki i koledzy w białym szaleństwie (niemalże w zboczeniu) ale ja od grudnia spędzam na stoku codziennie średnio 8-10 h dziennie ......

 

Troszkę offtop, ale mi się wydawało, że 4 razy w tygodniu, w tym 3 treningi, to dość dużo........ ;)


Link to comment
Share on other sites

 

Co do działań instruktorów natomiast to nie wiem czy mieliście okazje jeździć z grupami dzieci - ja robiłem to długo - i wierzcie mi, że czasami robi się bardzo różne rzeczy, które z boku dla osoby niezorientowanej mogą wyglądać jak postępowanie niezgodne z ich wizją szkolenia. Dlatego "nie oceniajcie innych swoją miarą".

Zwłaszcza jak nie do końca wiecie o co chodzi.

 

Są różni instruktorzy...

Robiłam niedawno prawo jazdy. Jeździłam z czterema instruktorami. Pierwsza - kobieta - była tak znudzona i olewająca, że już po 15 minutach chciałam jej podziękować. Drugi - dość młody chłopak - był chamski. Przy mnie się trochę hamował, ale innej dziewczynie, dużo młodszej, potrafił tak dowalić, że była bliska płaczu. Ponieważ w samochodzie dość dużo się rozmawia, to jej i jemu zadałam dość "niewinne" pytanie: "Czy lubisz swoją pracę". Każdy odpowiedział mi, że nie bardzo.

Potem trafiłam na właściciela szkoły - pasjonata - który powiedział, że uwielbia swoją pracę i z nim jeździłam już do końca. Uwielbiał uczyć, był megacierpliwy i nawet opieprzał kulturalnie. W moim wyborze nie byłam odosobniona - właśnie ten instruktor był najbardziej obłożony i miał najlepsze opinie w necie. Wzięłam też kilka lekcji u mojego kolegi (z innej szkoły), który też bardzo lubił to zajęcie. Uczył trochę gorzej niż szef z tamtej szkoły, ale ja potrzebowałam już tylko pojeździć przed egzaminem i nie zależało mi na instrukcjach. 

Więc nie widzę możliwości "hurtowego" oceniania instruktorów. To samo dotyczy trenerów piłkarskich (wielu poznałam w klubie syna) czy innych.

Kiedy widzę, że jakiś instruktor jadąc z dziećmi podnosi drążek kilka metrów przed siatką to uważam, że ten instruktor jest nieodpowiedzialny.

No chyba, że chciał pokazać uczniom, jak nie należy zachowywać się na wyciągu ;).


Link to comment
Share on other sites

Proszę jeszcze wszystkich o pomoc w tepieniu odpychania się kijami przy wysiadaniu, bo to jakieś nowe zboczenie.....

 

A jak proszę o niezajeżdżanie drogi przy wysiadaniu. Dla mnie jest oczywiste, że jeżeli jest możliwość zjazdu na prawo i na lewo - to każda połowa kanapowiczów zjeżdża na "swoją" stronę. Jeżeli jadą sami znajomi, to wtedy mogą zdecydować, że wszyscy zjeżdżają na jedną stronę.

Ale jak zauważyłam, nie dla wszystkich jest to oczywiste. Zdarzało mi się, że np. osoba piąta od lewej zjeżdżała na lewo, na dodatek próbując wyprzedzić pozostałych jadących w drugą stronę...


Link to comment
Share on other sites

....

A jak proszę o niezajeżdżanie drogi przy wysiadaniu. Dla mnie jest oczywiste, że jeżeli jest możliwość zjazdu na prawo i na lewo - to każda połowa kanapowiczów zjeżdża na "swoją" stronę. Jeżeli jadą sami znajomi, to wtedy mogą zdecydować, że wszyscy zjeżdżają na jedną stronę.

Ale jak zauważyłam, nie dla wszystkich jest to oczywiste. Zdarzało mi się, że np. osoba piąta od lewej zjeżdżała na lewo, na dodatek próbując wyprzedzić pozostałych jadących w drugą stronę...

 

Tu akurat  przydają sie moje kg.... niechby ktoś spróbował mnie zepchnąc..... ;-)


Link to comment
Share on other sites

Ja mam jeszcze więcej trybów, jeśli chodzi o... pająki:

 

Gdy spałam w namiocie - brałam pająka w rękę i wyrzucałam :).

Gdy spałam u dziadków na wsi - kalkulowałam, czy pająk dojdzie do mnie, czy raczej nie :ph34r:.

Jak jestem u siebie - wołam męża (a jak trzeba, to go budzę :angry:) i wychodzę z pokoju "żeby nie patrzeć" -_-.

 

Także, nie dziwię się Twojemu synowi... ;)

 

Jednym słowem: GENIALNE  :D


Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...