Skocz do zawartości

Wujot2

Members
  • Liczba zawartości

    856
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez Wujot2

  1. Nie mam pojęcia, z ekipy pomarańczowej mam jedynie dobry (bardzo) kontakt z Krzysiem Albinem. Sam Major jest dla mnie postacią dość kontrowersyjną, bo "przywłaszczył" sobie pracę kilkudziesięciu osób (około 40) z ścisłego "kierownictwa".
  2. Jaka dupka wrażliwa - nie spodziewałem się tego po Tobie. Takie coś widziałeś? Pomyśl jak to jest namalowane... Tak wiem w szkole o tym nie mówili. A w kwestii tych komunistycznych redaktorów to mam 100% racji. Słyszałeś kiedyś w radio Śmierć Kliniczną albo Absurd albo choćby Klausa Mitffocha - w tych mocniejszych utworach. Panowie napisali swoją interpretację historii muzyki a Ty to kupiłeś i jeszcze się oburzasz jak Ci o tym mówię. Bo nie odrobiłeś lekcji. A ja ją odrobiłem samodzielnie, jak był już dostęp do zasobów świata. I dalej codziennie ją odrabiam.
  3. Na przykład taki KiRK - muza improwizowana a nie jazz. A tu już bardziej jazzowe klimaty i jest moc. Piękne kolory i kontrasty. Szkoda, ze tylko 4+ min
  4. Albo Bąkowskiego - nie mówię, że to jest lekka i przyjemna muza. Ale ładunek emocjonalny tej poezji po prostu mózg lasuje. A bity pierwsza klasa bo od Szczęsnego co jest gwiazdą Ninja Tune albo Zastanów się o czym tu deklamuje Bąkowski. Wybrałem dwie dość lajtowe piosenki bo są też po prostu porażające. I Bąkowskiego nikt nie zna a z powagą dyskutuje się nad produkcyjniakami PF. OK jest miejsce i dla PF ale czy naprawdę nie warto popatrzeć szerzej???
  5. Przede wszystkim to trudno mi pojąć, że warto tyle gadać o kapeli, która była w miarę ciekawa 50 lat temu. Od tego czasu wybuchła nieprawdopodobna eksplozja muzyczna. Rozwiązania z muzyki akademickiej zeszły szeroką ławą pod strzechy. Powstały niezależne wytwórnie z Ninja Tune i Warp na początku co wywróciły rynek muzyczny. A po nich dosłownie dziesiątki tysięcy nowych. Z nich przynajmniej kilkaset jest bardzo interesujących a wiele z nich ma w dorobku po kilkaset płyt (na przykład Tzadik gdzie jest polski Bester Quartet) albo Atavistic. Więc q...wa wytłumacz mi jaki jest sens odgrzewania kotleta, którego smak znasz na pamięć i w dodatku to już przebrzmiały kotlet! Nowi naprawdę zaczęli w miejscu gdzie starzy doszli. Jest multum kapitalnych zawodowców. A Ty z uporem maniaka przypominasz sobie lekcję z przedszkola. A odrobiłeś lekcję i uzupełniłeś wiedzę o to czego komunistyczni prezenterzy Ci nie puszczali??? Na przykład Throbbing Gristle - zapewniam Cię, że wywarli większy wpływ na muzykę jak to nieszczęsne PF. Albo takie Residence. Dla mnie kompletnie szkoda czasu nie tylko na słuchanie tych wylansowanych przez dyspozycyjnych redaktorów pozycji, ale nawet na gadanie o nich. Za każdym razem jak słuchasz tego zdechłego kotleta to rezygnujesz z czegoś alternatywnego co może mózg ci wywrócić. Codziennie trafiam na różne cudeńka - i nagle znajduję dojrzały zespół z 20 latami kapitalnej działalności. Odpal cokolwiek na przykład takie coś: I będziesz mógł posmakować potrawy świeżej a nie 50-letniej!
  6. Jak słuchasz Ummagummy będzie Ci wybaczone! "Ja jestem raczej umysł ścisły więc ... wiesz, nic tak od pierwszego razu mi się nie spodoba ale bywają takie zespoły, kawałki, zazwyczaj odkryte po latach." Ruszyłeś podstawową kwestię, trzeba(można) nieraz wyjść poza strefę swojego komfortu. Kiedyś słuchałem "La Folię" Pawła Szymańskiego - wtedy jeszcze bardzo młodego kompozytora. Prowadzący tę audycję Mazurek powiedział - to bardzo piękny utwór. Tymczasem ja słyszałem w tym dysonansową kakafonię. Puściłem utwór drugi raz, trzeci i może za dziesiątym spłynęło na mnie olśnienie, że Mazurek miał rację - to było po prostu piękne. Nic innego - piękne. To było niesamowite doznanie gdy nagle w mojej głowie przestawiły się jakieś klapki, otwarło jakieś inne pojmowanie. Dotyczy to szerzej sztuki - trzeba często zrozumieć kontekst, podjąć wysiłek. Zresztą tak jest ze wszystkim - powiedzmy nikt prawie nie złapie topologii bez wysiłku. Albo nie pojmie co mu siedzi w głowie bez dogłębnej analizy.
  7. Zawsze zdumiewał mnie fenomen Rammstein. Muza kompletnie przewidywalna i nudna. Taki Zenek M w innym wydaniu. Czyli fenomen co... nie zdumiewa. Teutońskie popłuczyny po Wagnerze (którego nie lubię ale da się od biedy słuchać) Jak chcesz "Death" to coś takiego. Tutaj dziewczyna przynajmniej umie śpiewać. Delikatnie mówiąc umie. I nie jest płasko. Chłopcy z Rammstein akurat kroili w pieluchy jak Diamanda nagrywała Litanie do Szatana (tego byście mogli nie wytrzymać - prawdziwy hardcore - dlatego nie dałem). Dla równowagi coś z drugiego bieguna. Ścisły top sprzedaży muzyki klasycznej na świecie. W dodatku nasz polski. Pierwsze wykonanie - 20 lat przed światowym sukcesem. Zakochałem się od razu - kupiłem 3 płyty (abym miał jak się zjadą). Ostatnią sprzedałem za 50 E, jak pozbywałem się swojej kolekcji, bo było to prawykonanie.
  8. @star Natalię Grosiak (Mikromusic) "zarejestrowałem" tak 20 lat temu. Wtedy występowali w naszych lokalnych klubach i prezentowali się dosłownie światowo. Fota poniżej jest z kultowej "Bezsenności". Uważałem, że mają papiery na super karierę, bo wtedy nie było takiego wysypu świetnych wokalistek jak teraz. Jak widać jakoś nie odnieśli jednak spektakularnej kariery... W tym czasie też startował L.U.C z Kanałem Audytywnym. I Łukasz zrobił całkiem dobrą karierę - miałem przyjemność zrobienia dla niego sesji w elektrowni oraz w nocy na basenie.
  9. Kapitalny kawałek - dzięki.
  10. Dopracowałem się swojego 4 godz wyboru mobilizującego mnie do jazdy (na rowerze, ale na narty też powinien być ok). Parę kawałków.
  11. Te linki do rzeczy 4F dają podejrzenia jakiejś akcji marketingowej. Ale odniosę się. Najogólniej z moich doświadczeń i doświadczeń innych - omijać 4F szerokim łukiem. To wyjątkowo badziewna firma (a dokładnie to ich produkty). Jest na to multum dowodów w sieci. Z zlinkowanych rzeczy zacznę od spodni. Membrana o bardzo niskiej paroprzepuszczalności (czyli praktycznie nieoddychająca) oraz brak wywietrzników czynią z tego wyrobu coś spodnioprzypominającego. Do użytku się nie nadają. Kurtka wygląda zdecydowanie lepiej bo przynajmniej laminat jest z dobrej półki (Dermizax). Krój standardowy. Wbudowanie ociepliny i siatki to zdecydowanie zły kierunek ta kurtka w cieplejsze dni marcowe i kwietniowe będzie zbyt ciepła a jednocześnie pogarsza ona paroprzepuszczalność. Jestem zdecydowanym zwolennikiem kurtek jednowarstwowych do których dobiera się warstwę pośrednią w zależności od pogody. Z innych spraw jasny kolor bardzo uwypukli zabrudzenia co zmusi do częstego prania i na pewno nie przysłuży się dwr. W linku jest tylko rozmiar XXL i 3XL. Natomiast znając firmę 4F to za chwilę okaże się, że rzepy przestaną się kleić, albo coś się odpruje. Czyli z dużą dozą nieufności. Rada @grimson (o poszukiwaniach w TK maxx ) jest jak najbardziej dobra. Kupiłem tam sporo świetnych ciuchów w trochę wyższej cenie jak napisał.
  12. Język polski w wykonaniu Spiętego to prawdziwa uczta. zawsze mam banana słuchając na przykład tego Ale... naprawdę to rozwala mnie Maria P.
  13. To ja Doda+m Spiętego: Wolno nie umieć, Nie rozumieć. Wolno mi. Żyć nie umiejąc, Nie rozumiejąc. Wolno mi. Wolno mi być I nie umieć żyć. Wolno tu Kimś takim być. Umiem nie umieć I wiem jak być, Nie umiejąc żyć. I kiedyś się dowiem Jak to jest nie być, Umiejąc nie żyć.
  14. Wykonałeś naprawdę solidną pracę. U mnie było trochę podobnie choć dotyczyło to dysgrafii. Dawali mi "wzorowych uczniów" i odbierali za nieczytelne pismo. W piątej klasie posadzili w oślej ławce i musiałem przez rok pisać tradycyjnym, maczanym w kałamarzu piórem. Skutek był średni, jakkolwiek pewien postęp był. Ale z dysgrafii wyleczyła mnie dopiero politechnika a konkretnie grafika inżynierska. Tam nikt się nie patyczkował - opis projektu miał być czytelny i zgodny ze stosowanym wtedy wzorem pisma. Nikt wtedy się nie patyczkował niezaliczony przedmiot to był wylot ze studiów. Mam więc teraz dwa rodzaje używanego pisma ręcznego: swój bazgroł i równiuteńkie ładne pismo techniczne...
  15. Dzisiaj był Mr. Hyde Było mokro, ślisko i zimno. Oraz wietrznie. Nastroje też dołujące - ożyły demony... Ale później już musiałem walczyć o byt, błoto dwa razy zablokowało mi kompletnie rower, do tego śnieg padał... Na końcu przy domu nie mogłem odczepić klucza z zapięcia tak mi zgrabiały ręce. W wannie też nie czułem jaka była woda. Ale ogólnie super dzionek. 60 km w takich warunkach liczy się x2.
  16. To wywoził tę trawę czy nie wywoził?
  17. Chodzi o sąsiadów co zareagowali na wywożenie śmieci nad wodę. Czy uważasz, ze rzeczywiście fajnie jest wywozić nad wodę trawę czy jakieś gałęzie aby woda to porwała w czasie wezbrania??? Przecież można je kompostować (wtedy się nie płaci). Albo płacisz ryczałt i pakujesz do do kosza. W 240 l jak poskakasz naprawdę sporo się mieści. A jak jeden kubeł mało, to dostawiasz drugi lub trzeci. W jednej cenie. Wywożenie tego nad wodę to zaśmiecanie środowiska, bo bioodpady są przetwarzane (kompost lub biogaz) a tak "upiększą" drzewa w czasie powodzi albo zamulą rzekę. To jakiś relikt homo sovieticus. I teraz zamiast przyklasnąć obywatelom co reagują na taką patologię to robisz sobie idiotyczne podśmiechujki. A jednocześnie twierdzisz, że w życiu codziennym reagujesz na różne patologie. Dlatego napisałem, że bardzo mnie zaskoczyłeś. Bo ja bym zareagował dokładnie jak ta kobieta. Niedawno zatrzymałem się przy wielkich ciągnikach co wwiozły tonę błota na drogę asfaltową i poinformowałem, że przekażę informację o tym na policję - jeśli nie uprzątną tego. I jak się okazało łopata była i droga była czysta (a przynajmniej czystsza). Polska jest naszym wspólnym dobrem i należy o nią dbać codziennie.
  18. Czyli uważasz, ze można dowolnie wywozić sobie nad rzekę śmieci? A tych, którzy przeciwko temu zaprotestują należy utylizować? Wiesz bardzo mnie zaskoczyłeś.
  19. No to w temacie komina. Jeszcze ciepłe (w sumie to dość zimne) foty. Kto mówi, że listopad nie jest dobry do jazdy? Tylko dzień krótki. Za to gorąca wanna smakuje po jeździe niebiańsko.
  20. Parę wczorajszych fot, tereny wokół komina (polder Kotowice) zalane podczas ostatniej powodzi, powoli da się już wszędzie jeździć. Było bardzo sensualnie - na jakiś czas zapomniałem o rowerze. Aparat najlepszy - czyli ten co miałem przy sobie. Winiety dodane.
  21. Wujot2

    Powódź 2024

    Kilkaset milionów to może mieć historia mięśnia. Natomiast struktury lingwistyczne którymi się posługujemy są inną jakością w stosunku do metod używanych przez inne ssaki (ptaki). Szczególnie istotne, że poprzez narzędzia ludzie dość szybko nauczyli się je utrwalać i reprodukować. Wystarczyło raz wynaleźć twierdzenie Pitagorasa. Albo cyklon B aby cała populacja nauczyła się tym sprawnie posługiwać. Język otworzył możliwość masowej nauki. To bardzo długa część naszego życia. Przyszło mi teraz do głowy, że w kwestii różnorodności gatunkowej być może dorównujemy owadom a być może je przewyższamy. Bo mimo, że wyglądamy podobnie to wykazujemy się wielką ilością zawodów i ról społecznych, często krańcowo odmiennych. I gdyby uznać, że rolnik albo żołnierz albo instruktor SITN jest podgatunkiem człowieka to nasz sukces ewolucyjny mierzony ich liczbą przyćmi zróżnicowanie owadów. Zauważ, że na podobieństwo świata owadziego znajdziesz u nas parazytoidy i superparazytoidy, gigantyczne i hierarchiczne struktury społeczne.
  22. Wujot2

    Powódź 2024

    Myślę, że bardzo trudno znaleźć największy "sukces" ewolucyjnego. Bo to zależy od przyjętych kryteriów. Patrząc przez ilość kopii DNA to pewnie pierwsze są rośliny, dalej bakterie a później grzyby. Ssaki ważą na przykład 60 x mniej jak grzyby. I 6x mniej jak stawonogi (głównie owady). Patrząc przez zróżnicowanie gatunkowe to owadów jest 1 mln gatunków a ssaków sześć tysięcy. Ale patrząc przez nisze (ekosystemy) to chyba ssaki tu królują. W tym człowiek, który mimo, że nie ma przystosowań do wody czy latania to porusza się i eksploruje wszystkie środowiska łącznie z kosmosem. Człowiekowi udało się też wywrócić dokumentnie drabinę troficzną ssaków (nasze koty i psy ważą dużo więcej niż wszystkie dzikie ssaki). Czyli okazaliśmy się mega skutecznymi kilerami naszej gromady. Przy okazji też wykańczamy królestwo owadów. Czyli wśród złożonych organizmów na pewno jesteśmy dominującym graczem. Ale w perspektywie milionów lat, którą prezentujesz możemy być mgnieniem. A może jednak nie i weźmiemy ewolucje w nasze ręce przekształcając sami siebie. Oba scenariusze wydają mi się jednakowe prawdopodobne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...