-
Liczba zawartości
6 161 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
230
Zawartość dodana przez Marcos73
-
Cze Cała prawda o rodzimym narciarstwie. pozdro
-
Paweł Płachty są zasadne, bo zawodnicy jadą bardzo szybko i muszą widzieć tor przejazdu, a praktycznie przy tak trudnych trasach i prędkościach te informacje są szczątkowe. Zawodnik wybiega kilka skrętów w przód aby dobrać linię przejazdu. Zarówno Federica jak i Linsday popełniły błąd. Federica wybrała zbyt agresywną linię, a Linsdey źle wymierzyła najazd na skok. To bramka którą mija się na ślepo. To sprawia, takie ustawienie bramek i podnosi znacznie trudność przejazdu. Nie ma znaczenia jej czy była czy też nie w pełnej dyspozycji. To była jej decyzja i jej sztabu i ponosi tego konsekwencje. Jako utytułowana zawodniczka ma świadomość z jakim ryzykiem wiążą się starty w takich zawodach. Moto GP, na każdym zakręcie masz praktycznie tarkę, gdzie oglądają np. F1 widać jak samochody na tym podskakują i tracą chwilową przyczepność. Uważasz że jest to zasadne? Nie wystarczyło wymalować fragmentu asfaltu w kolorowe paski? Jednak kierowcy ryzykują i po nich przejeżdżają. Tak samo jest z bramkami, zawodnik ponosi ryzyko wyboru agresywnej linii. Niestety ogromne ryzyko przynosi oglądalność. Trasy są przygotowywane w specyficzny sposób, niby są rozgrywane z reguły na tych samych stokach, to jednak ich przygotowania, a także ustawienie bramek, sprawia, że jest możliwe jest przejechanie z dobrym rezultatem tylko dla najlepszych. NIestety jak w każdym sporcie są to tylko ludzie i popełniają błędy. Mitek, nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, na sztywnych tyczkach jeździło się inaczej, ale i tak czasami leciały, bo zawodnicy jechali bardzo agresywnym torem. Dzisiejszego ustawienia tyczek, żaden zawodnik minionej epoki, nawet obecny nie będzie w stanie przejechać nawet na nowoczesnym sprzęcie jeśli będzie postawiony na sztywnych tyczkach. pozdro
-
Tak twierdził instruktor, wejście jest trudniejsze niż na nartach. Natomiast jak już się uda, dużo łatwiej jest dojść do wysokiego poziomu. pozdro
-
Cze Początków swoich nie pamiętam, za to pamiętam swoje pierwsze narty taliowane (w sumie nie pierwsze, bo poprzednie także były taliowane, ale się wówczas nie zorientowałem). Pamiętam jak się uczyłem nowej jazdy. To była rzeźba. Internet praktycznie nie istniał, a mało kto tak potrafił jeździć. Oczywiście że coś potraficie, ale to coś to za mało. Zachęcamy do szkoleń, może czasami szorstko to brzmi. Bardzo trudno kogoś zmobilizować do działania. Dzisiaj na Rusinie jechałem z instruktorem, który uczył 4-ro łatką jazdy na desce. 3h miał z rzędu z nim. Chłopczyk już jeździł samodzielnie skręcał przez pięty i palce. Prawdopodobnie nawet nie zrozumie co oznacza słowo teoria 😀. Btw. Ów Instruktor powiedział, że na nartach łatwiej zacząć, ale trudno osiągnąć wysoki poziom, a na desce jest wprost przeciwnie. pozdro
-
Cze Ja tam jestem zwolennikiem praktyki, teorie poznaje się w trakcie nauki. Poznajemy szczegóły w trakcie dalszego szkolenia. Bo do początków się często wraca w przypadku problemów, a te są ZAWSZE i praktycznie na każdym etapie nauki. Wtedy „rozgryza” się niuanse jak nabieramy świadomości narciarskiej i jak już jesteśmy na tyle kumaci, że jesteśmy w stanie to wykorzystać. Nie ma sensu tłuc skrętów z plugu do poziomu instruktorskiego na samym początku. pozdro
-
To była mżawka, w Bormio jeździłem w deszczu, ale wówczas Stelvio miałem tylko do swojej dyspozycji - całe😀. pozdro
-
Na razie wstępnie Ischgl, ale ja tam elastyczny jestem. Męski wypad z chłopakami z forum. I to dopiero koniec marca. Ale kombinuję coś wcześniej ogarnąć. Włochy😉, why not. Po feriach to lokalnej lepszej jazdy można sporo ukręcić. Ruchacze i te sprawy. Może w końcu Chłopok, albo Scyrk. Na pogodę. Może w końcu Dolny Śląsk who knows😀. pozdro
-
Cze A ja dzisiaj Rusin czyli narciarstwo halowe. 9.00-13.30 z półgodzinną przerwą na kiełbaskę i herbatkę. 9-10, Warun petarda, zmrożone po nocy, sam na stoku. 10-13.30 Warun petarda +mgła + mżawka. Śnieg perfec. Zjechane 25km, 5tysi verticala, 30 zjazdów, 1500 skrętów. Ludzi w zasadzie brak. Jutro powtórka. Dziękuję, skończyłem. Byle do marca😀. pozdro
-
Cze Nie ma co drążyć, założyciel tematu wie że to co pokazał, jeszcze jazdą nazwać nie można. Ale jest i plus, w postaci pionizacji i swobodnego dość poruszaniu się po górce do nauki. Jak nie ma wyjścia, to niech dalej się pionizuje, instruktor będzie miał łatwiej, o ile Kolega nie zacznie wprowadzać własnych metod nauki. Wrzucił film, musi jeszcze sporo kartofelków opierdolić, aby zaczęło wychodzić. Moim zdaniem wszelkie poradniki z netu, filmy etc. mają sens dla osób średnio a wręcz zaawansowanych. Kumają o co chodzi i łatwiej, a na pewno z dużym prawdopodobieństwem prawidłowo mogą zastosować wskazówki. Na początku to rzeźba w gównie. Raczej ćwiczyć podstawy. Oczywiście szkolenia to najlepsza, najszybsza droga do sukcesu. Osoby z forum będące w trakcie nauki metodą cyklu szkoleniowego mogą to chyba tylko potwierdzić. pozdro
-
Karol, ale ja jeżdżę w innym okresie😀. Wtedy, gdy mało ludzi i jest pogoda. pozdro
-
Janek, dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. pozdro
-
Chciałbym tak umieć jak on nie umie 😉 pozdro
-
Cze Tak trochę jak krowa na rowie - łopatologicznie i prosto mówi. Dla mnie ciekawe Drill 2 i wynikowy Drill 3. Kurwa w sobotę musze spróbować. Też mam Carv i tam wszystko wychodzi ok oprócz kątów zakrawędziowania. Ni chu chu poniżej 70 stopni nie da rady (czasami pojedyncze skręty) - a Ted daje i to w chuj więcej 🙂 , średnia w okolicach 65 stopni. pozdro
-
Ted - fajnie opowiada. pozdro
-
A ja wolę po ciemku i lekko zawiany, bo jest mi wszystko jedno wówczas, tłoku ni ma, a jak jest to i tak nic nie widać. pozdro
-
Ja wolę nocna jazdę niż mgłę, czy bardzo płaskie światło, wystarczy jak jest trochę kontrastu, a w sztucznym jest. pozdro
-
Janek, bo to Góra Kamieńsk a nie Jasna Góra. pozdro
-
Buty sportowe do jazdy całodziennej
Marcos73 odpowiedział Jacek743 → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Cze Ze 4 sezony temu kupowałem nowe buty, bo stare już się rozleciały (liner) i tak de facto to chciałem same linery kupić. Ale koszt linerów był nieomal identyczny jak nowych butów, były chyba stówkę tańsze. Od lat jeżdżę w 1 modelu butów tego samego producenta i de facto biorę buty w ciemno i pasują idealnie. Niestety model który miałem nie był dostępny wiec zamówiłem model niższy, alternatywny i but z serii RD z 1 sklepu, sprzedawca nie widział problemu i tak wszystko poszło 1 paczką. Pierwszy model Head 120 RS jakby był najlepszy jeśli chodzi o dopasowanie do stopy, perfect. Ale - oczywiście w warunkach domowych, w porównaniu z z poprzednim (140RS) wydawał się odczuwalnie dużo bardziej miękki. Następny to 140 PRO - ten sztywnością był identyczny, ale liner w okolicach kostek miał luzy, jednak to wersja do żelowania - zażenowałem i jest perfect. Ten kupiłem. Ostatni to był najniższy model w wersji zawodniczej. Jakaś 110 Raptor B5 czy coś takiego. Ja mam szczupłą i kształtną stopę, kostki jak panienka i generalnie wszystkie uchodzące za wąskie buty na mnie pasują. To w zawodniczym jest kosmos. Wbiłem się i czułem jakbym miał imadło na nodze. Plastik jest 2 x grubszy, but jeszcze węższy i o sporo mniejszej objętości w środku. Ja osobiście nie wiem czy byłbym w stanie w tych butach przez pół godziny na stoku wytrzymać w takim uścisku. Bez modyfikacji nie byłoby szans. Wkładanie i ściąganie tylko wraz z linerem. Inaczej się nie da. Przy wyciąganiu w domu wierzchnia część stopy zmasakrowana od plastiku. Nie wyobrażam sobie zakładania w ten sposób z delikatnie mokra skarpetą, czy ściągania buta bezpośrednio po jeździe. Sztywność tej 110 to kosmos, nie ma porównani chyba z żadnym amatorskim butem. Wszystkie head, nie wiem jak u innych producentów. Byłem z synem na obozie rodzinnym w Austrii i trenerzy (młodzi, jeszcze jeżdżący w zawodach zawodnicy) w takich butach jeździli i to cały dzień bez problemu. Ale widziałem sposób zakładania i ściągania. Mieli wprawę. Rano buty spod kaloryfera i szybciutko zakładali, póki plastik był miękki, umiejętnie rozchylali skorupę i wkładali nogę z linerem (nota bene były wiązane). Nie mam pojęcia ile czasu trwa bootfiting takiego buta i ile poprawek trzeba zrobić. No tutaj nic się samo nie ułoży, ale taka uroda takich butów. To buty z założenia do dalszej obróbki przed jazdą. Nie wiem czy jest sens, aby amator pchał się w taki rodzaj buta do jazdy free. Jest to w mojej ocenie zupełnie nie potrzebne. pozdro -
Witam w klubie, mam i ja:) pozdro
-
Serwisy nart w Szczyrku
Marcos73 odpowiedział Robur82 → na temat → Wypożyczalnie nart / Serwisy narciarskie
ale w domu się przyda, nie jest to drogie, a jak nie będziesz miał, to nie naostrzysz akurat wtedy jak będzie potrzeba. Prawo Murphy’ego, zawsze działa. pozdro -
Serwisy nart w Szczyrku
Marcos73 odpowiedział Robur82 → na temat → Wypożyczalnie nart / Serwisy narciarskie
Tak, to podstawa. Zapomniałem. Thx. pozdro -
Serwisy nart w Szczyrku
Marcos73 odpowiedział Robur82 → na temat → Wypożyczalnie nart / Serwisy narciarskie
Kup - o ile nie masz fajne imadła (ja mam swix) nie było jakieś drogi i może masz jakeś padliny narty - weź sobie popróbuj na jakichś złomach. pozdro -
Serwisy nart w Szczyrku
Marcos73 odpowiedział Robur82 → na temat → Wypożyczalnie nart / Serwisy narciarskie
Cze Znam ten ból, miałem to samo, dopóki miałem zajebisty serwis obok siebie. Woziłem nieużywane sprzęty do ostrzenia w plecaku. Serwis zamknęli i zrobił się problem. Bo wszelkie serwisy, nie dość że daleko ode mnie, to jeszcze słono liczą za usługę, a i jeszcze trzeba o tym pamiętać sporo wcześniej, bo na miejscu nikt Ci tego nie zrobi zwykle. Przeprosiłem się ze sprzętem i teraz przed każdym wyjazdem dłuższym robię sam. Najgorsze smarowanie - bo syf i na to potrzeba trochę czasu. Ale ostrzenie? Pół godziny wystarczy aby podrzeźbić 1 parę nart. Ostatnio w Zwardoniu żeśmy po pijoku ostrzyli w jadalni i się udało bez problemu i to nie byle jakie narty (czyt. drogie dość). Trzeba się przemóc i spróbować. Jest to banalnie prosta sprawa. Raz w roku dasz na maszynę i wystarczy. Wyprowadzą kąty i splanują ślizgi, założą strukturę etc. Kupiłem maszynkę do ostrzenia elektryczną, młody zabrał teraz na obóz, już zarobił 100 jurków ostrząc innym narty 🙂 . Kasuje ich po 10 eur za parę. Samo ostrzenie. Zajmuje mu to jakieś 10 min. Tępe narty to oczywiście dyskomfort, ale akurat temu można szybko i skutecznie zaradzić we własnym zakresie. Wiem - też mi się nie chciało, rozumiem opór. Ale jest to proste i mało czasochłonne. Pół godziny a radości 2-3 dni. pozdro -
Serwisy nart w Szczyrku
Marcos73 odpowiedział Robur82 → na temat → Wypożyczalnie nart / Serwisy narciarskie
Cze Generalnie to wszystko jest tak skomputeryzowane, że większość z obsługi maszyn to operatorzy. Wrzucasz na maszynę i narta sama się robi. Oczywiście są rzeźbiarze, ale to jakieś przygodne serwisy. W centralnej Polsce są przecież serwisy i pewnie dobre. A przecież to nie jest trudne, kątownik kupić, pilnik, diament i jakieś imadło i wozić ze sobą. A narty się tępią, w zależności od śniegu i sposobu jazdy. Raz szybciej - raz wolniej. Dopieszczenie krawędzi też robi robotę - pisał o tym Herbi, który z racji zawodu ma spora wiedzę o metalach. Jest to czasochłonne i pewnie więcej kosztuje. Ja jestem przeciwnikiem przesadyzmu, oczywiście rozumiem Twoje obawy, ale nie róbmy z tego aż takiego problemu. Jak dużo jeździsz, to warto kupić podstawowy sprzęt do ostrzenia i w miarę możliwości robić to we własnym zakresie. Nie jest to trudne, a raczej łatwe i nie aż tak czasochłonne jak choćby smarowanie. Syfu z ostrzenia praktycznie nie ma, można to robić wszędzie. Byle jaki blat wystarczy. pozdro -
Ale teraz jest prawdziwa zima i w Rytrze jest ok. Tak masz rację - to bardziej ambitna górka. Tylicz ski jest ok - na starej kanapie. Master - tylko na rozpoczęcie sezonu - bo tam jest ultra płasko. pozdro
