tomkly
Members-
Liczba zawartości
1 973 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
19
Zawartość dodana przez tomkly
-
Jak się doleczę z grypy. Trzyma mnie 2 tygodnie, w Solden się załatwiłem.
-
SL FIS 165cm? Rok młodsza niż Pitera czy taka sama?
-
Tak myślałem. Potwierdzam, najnowsze Head e-SL FIS to są straszne sztachety. Jeżdżą genialnie na tyczkach, ale pod chłopem takim jak ja czyli powyżej 90 kilo. Cały czas na pełen gwizdek, nie ma na nich jak odpocząć. Dynastary w bezpośrednim porównaniu to jak balsam dla ciała, przy czym w mojej kategorii wagowej do ekstremalnej jazdy (a czasem tak lubię pojechać) jednak mniej się nadają aniżeli toporne Heady. No ale o mnie mówią, że nie mam techniki, a jedynie siłę pociągowego konia. 😀
-
Z Twoich wpisów wynika zupełnie coś innego.
-
To bardzo ciekawy wątek - mógłbyś go zapytać co było głównym problemem po przesiadce na Heada? Drugie kluczowe pytanie - ile syn waży? Moim zdaniem to w dużej mierze determinuje różnice.
-
Master SL to jest jedynie marketingowy wynalazek. Nie ma potrzeby stworzenia czegoś takiego.
-
SL 165. Jak Head to e-SL FIS - komórka. Odnośnie Rossignola to nie wiem, Tadka @starpytaj, on zna markę na wylot. Atomic mi osobiście nie leży. Co do Salomona ze zdjęcia - nic nie widać w jakim są stanie technicznym. Druga rzecz, SL 10 to trzecia slalomka, zbyt miękka i mało trwała.
-
Jakbym chciał mieć najbardziej slalomową slalomkę, jeżdżącą pięknie na krawędziach i dającą ekstremalną przyjemność z jazdy to szukałbym Dynastara na 165 cm, takiego jak ma @Chertan. Dla mnie zdecydowanie wariant FIS, a nie sklepowy, gdyż te narty więcej potrafią oddać, a Ty dasz radę to wykorzystać. Nawet jeśli nie od razu to po kilku dniach jazdy zrobisz duży progres.
-
Sezon wczesny. Zobaczysz co będzie w marcu.
-
Oczywiście jest - na dolnej stacji. Wysiadasz z autobusu, wchodzisz do budynku, mijasz kafejkę, skręcasz w lewo i masz kilkadziesiąt szafek.
-
Ten sam problem występuje na Mosornym Groniu, w zasadzie dyskwalifikuje to obie stacje z punktu widzenia narciarskiego.
-
Niestety, ale na to wygląda.
-
Z prostego powodu, nie dociążyli go od góry sztucznym i nie wymiksowali. Naprawdę nie jest to wiedza tajemna. Nie dziwię się, że poszło z wiatrem, skoro zostawili tak jak Pan Bóg stworzył.
-
Wystarczy, korzystając z mrozu, dosypać kolejne pół metra, a następnie porządnie przejechać (kilka razy) ratrakiem. Nie jest to jakaś specjalnie wyrafinowana filozofia, nawet niespecjalnie lotni Austriacy dawno ją opanowali. Słowacy w tym czasie uczyli się jedynie jak podnosić ceny.
-
Raptem 50 cm to jest całe pół metra. Dawno już nie było zimy, w której tyle śniegu spadłoby w ciągu jednej sesji. Wystarczyło go odpowiednio zabezpieczyć. W Austrii spadło jeszcze mniej, góry o przeszło kilometr wyższe, więc wiatr o wiele mocniejszy, a warunki najlepsze od wielu lat. Trzeba chcieć i oczywiście potrafić.
-
Być może, natomiast nie spotkałem się z analogiczną sytuacją w Austrii, Szwajcarii czy Włoszech. W śnieżnym sezonie nie zamyka się tras dlatego, że się zalodziły, tylko dba się o to, żeby tak się nie stało. To różni profesjonalistów od partaczy.
-
W artykule podają, że trasa była zamknięta, czyli trochę tak jakby jechał freeride na swoją odpowiedzialność. Niski poziom umiejętności, zbyt wysoko oceniony --> poniósł najwyższą możliwą karę. Szkoda młodego życia, na samym początku drogi. Swoją drogą to kolejny dowód na to, że na Słowację jeździć nie należy. Dopuścić do takiego stanu trasę, po wielodniowych potężnych opadach śniegu zakrawa na kpinę. Ale formalnie zarzutu postawić im nie można, bo trasa była zamknięta.
-
Jak Ci się na tym jeździło? Na pierwszy rzut oka wyglądają jak rebrandowane Nordiki.
-
Wygląda na Lac d'Annecy.
-
Niedobrze... Operacja czy samo się zagoi?
-
Kto tam jest na zdjęciu oprócz Ciebie i Marka - Irek i Jacek?
-
Słuchajcie, kto tylko może to niech wsiada w samochód i gna do Austrii. Tak genialnych warunków jak panowały przez ostatnie 3 dni w Solden to ja nie pamiętam jak długo jeżdżę na nartach. Zupełnie nie sprawdziły się szpetne prognozy pogody; jedynie pierwszego dnia było zamglone i trochę sypało, a kolejne trzy cały czas świeciło słońce. Warto jechać, bo ludzi jak na lekarstwo, a jazda absolutnie wspaniała.
-
Dziś się bardzo ociepliło, rano było -5 stopni (na wysokości 2.200 m), o godzinie 16 już 0 stopni. Kolejny genialny dzień, w nocy trochę dosypało, świetnie przygotowali trasy, sztruks w niektórych miejscach do samego końca, a ludzi jak na lekarstwo. Dawno już nie jeździłem w tak fantastycznych warunkach. Jedyne co trochę przeszkadza to silny wiatr; w wyniku czego oba lodowce pozostają zamknięte. Solden jest w tym sezonie w absolutnie topowej formie jak chodzi o warunki śniegowe oraz poziom przygotowania tras.
-
W Austrii kapitalne warunki śniegowe. Wczoraj jeździliśmy cały dzień w SFL, pogoda niespecjalna, za to jaki wspaniały opad śniegu - cały dzień freeride po kolana w puchu. Dziś w Solden było już twardziej, bo przyszedł tęgi mróz (-15 stopni). Pogoda perfekcyjna, pełne słońce, przy czym spory wiatr powodujący zawieszenie pracy lodowców. Śnieg wybitny, ale nie tak miękki jak wczoraj, poza trasami dalej super, natomiast na trasach lepiej używać nart innych aniżeli Armada.
