-
Liczba zawartości
1 270 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez Estka
-
Najdziwniejszy instruktor, jakiego poznałam był postawnym, starszym mężczyzną. Uczył na stoku, który był podobno jego ojcowizną. Jeździł w ogromnej czapie z rogami. Uczył dzieci i dorosłych. Był bardzo uniwersalnym instruktorem - sam będąc na nartach dawał również lekcje snowboardu (szkółki krzywo na niego patrzyły, ale chyba nie miały nic do powiedzenia). Ponieważ często bywaliśmy na "jego" stoku, traktował nas jak znajomych i od czasu do czasu dawał mi darmowe wskazówki . Wyglądało to mniej więcej tak: Jadę sobie jak dama, spokojnie po stoku i nagle słyszę z kilkudziesięciu metrów donośny męski głos: "Pochyl się do przodu! I dupa niżej!!!"
-
Pierwsze słyszę, że to coraz tańszy sport... . Ja uważam, że to bardzo droga przyjemność, a na dodatek rynek kusi coraz fajniejszymi wynalazkami . Ale... każdy wie, co mu jest potrzebne i na co go stać. Jedni oszczędzają na odzieży, inni na noclegach, a jeszcze inni na sprzęcie. A są tacy, co na niczym nie muszą i tym oczywiście zazdrościmy . Ps. Te rękawiczki Spydera to model: Spyder 156104 Boy's Overweb Mitten Jr (Skiteam)
-
Czy wywietrzniki w kurtce sa potrzebne?
Estka odpowiedział Madeleine → na temat → Ubrania i akcesoria
Jeżeli korzystałaś z wywietrzników, to pewnie w nowej też byś z nich korzystała. Ja przez kilka lat miałam kurtkę, która nie miała wywietrzników i nie cierpiałam z tego powodu. Jak było mi ciepło, to po prostu na chwilę rozpinałam kurtkę. A jak było bardzo ciepło to brałam polar lub kamizelkę zamiast kurtki. -
Za te Spydery zapłaciłam prawie 200 zł, ale jestem zadowolona (testowane do -15 i ręce ciepłe ). Na rękawiczkach to już nie oszczędzam, od kiedy kupiłam tańsze, a potem latałam po Białce w poszukiwaniu czegoś cieplejszego, bo dziecko z płaczem wróciło ze stoku. Dłonie to jedyna część ciała, w którą młody marznie. Wtedy kupiłam jednopalczaste TheNorthFace (zapłaciłam ok. 150 zł) Też je polecam!
-
Zastanawiam się nad zakupem rękawiczek termoaktywnych-wewnętrznych, jako uzupełnienia do narciarskich na bardzo mroźne dni. Mam jedne, cienkie z kaszmirem i te u mnie zupełnie się nie sprawdziły. Widzę, że Brubeck (ok.40 zł) bardzo się reklamuje w tym temacie, a z większego "wypasu" patrzyłam na Crafta z wełną merino (ok.100 zł). Czy ktoś je testował (lub jakieś inne)?
-
Przypomniałam sobie, że kiedyś w lumpeksie kupiłam dla siebie nowe spodnie narciarskie jakiejś fińskiej firmy. Były juniorskie, ale na mnie dobre . Na szczęście przed wyjazdem przymierzyłam je w domu i trochę pochodziłam (z pół godziny). Po zdjęciu miałam nogi mokre od potu. Nie z temperatury na zewnątrz, tylko dlatego, że spodnie nie były "oddychające". Sprawdziłam na stronie producenta. Tę właściwość miały inny modele. Od tej pory na wszelki wypadek oddychalność zawsze sprawdzam na metkach .
-
We wszystkich sklepach chyba są zwroty. Kup, co nie pasuje - możesz oddać. To czasem łatwiejsze, niż mierzenie w sklepie . Podczas pobytu na stoku kombinezon sprawdza się tak samo jak kurtka i spodnie, ale tylko wtedy, bo jak schodzicie ze stoku to już mniej: - w kibelku - łatwiej zdjąć osobno kurtkę i spodnie . - w knajpce - zdejmujesz kurtkę i dziecko łazi w spodniach, a kombinezon jak zdejmiesz, to w czym zostanie ?
-
Cześć Leo, Myślę, że zarówno odzież z Decathlonu, jak i GoSportu jest nieprzemakalna (na wszelki wypadek sprawdź oznaczenia na metce) więc sądzę, że nie ma potrzeby dublowania zestawów (ewentualnie rękawiczki). Ja jedynie czego nie znosiłam u małych dzieci to szalików na zewnątrz kurtki. Po jednym kontakcie ze śniegiem robią się mokre i oblepione śniegiem i zamiast grzać tylko mrożą brodę dziecka. Więc na narty dawałam tylko kominiarkę pod kask, a po nartach - komin lub bandanę na szyję pod kurtkę.
-
Polecam juniorskie spodnie GoSport (do kupienia oczywiście w GoSporcie ). Mój syn używał ich przez kilka sezonów, do -10st.C bez kalesonów pod spodem. Cena do 100 zł.
-
Szukam ciepłej odzieży termicznej oraz ciepłych skarpet.
Estka odpowiedział Arek1982 → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
The North Face ma w ofercie bieliznę podobno cieplejszą niż z wełny: http://thenorthface....a/bielizna.html Zobacz wersję Hybrid i Warm (one różnią się chyba elastycznością i rodzajem aktywności (intensywnością) do jakiej są przeznaczone). -
Właśnie testujemy (syn 12 lat) rękawiczki z jednym palcem Spyder http://skiteam.pl/re...83-rekspyder-15 4 godziny przy -8st.C i ręce cały czas ciepłe .
-
Tak. Bo my porządni ludzie jesteśmy .
-
Jak zawieje? Taa, akurat... A nie prościej - nie broić? Ps. Widziałam Twoje "zainteresowania" na profilu .
-
Zaliczyłam w tym sezonie dwie gleby. Jedną profesjonalną (dwie narty wypięte, ja turlająca się wzdłuż stoku) - i tu podniesienie się było banalne, a drugą upokarzającą - i tu było gorzej. Zjechałam na brzeg trasy i chciałam zahamować pługiem, ale nie wyhamowałam tylko przeważyło mnie i ze skarpy długiej jak moje narty (!) wjechałam w drzewo na końcu tej miniskarpy. Ponieważ byłam w pozycji płużno-klęczącej z czubami nart w dole, a tyłami w górze - nie byłam w stanie się podnieść. Oczywiście fakt, że płakałam ze śmiechu nie ułatwiał mi zadania. Na szczęście na pomoc ruszyło moje dziecko, niestety kompletnie niewprawione w upadkach . Synuś... wyrwał mi z rąk kije i odrzucił na bok . Kiedy w końcu z pomocą dziecka udało mi się podnieść - udzieliłam mu lekcji jak należy ratować powykręcanego narciarza i do czego w takiej sytuacji służą kije. A wracając Tadeuszu do Twojego pytania - należy tak się przewracać, żeby łatwo było wstać . Najlepiej w poprzek stoku, nie wzdłuż skarpy, nie wolno plątać nóg (lub wypinać obie narty) i mieć kije blisko siebie .
-
Dzięki! Pod wpływem burzliwej dyskusji spróbowałam różnych chwytów i te dzioby z przodu to mi nie leżą, a odwrotnie to mogę sobie spacerować, szybko zakładać, szybko zdejmować, dalej spacerować... Więc już się martwiłam, że albo mam źle ustawione wiązania, albo ramiona nie do końca w tym miejscu, co trzeba .
-
Jak łazisz w rozchełstanych butach, to co się dziwisz, że ojciec reaguje? Wszyscy widzieli fotki, nie wyprzesz się.
-
Mitek, nie wolno się wiercić na kanapie! Ja przez długi czas siadałam na kanapie i zamykałam oczy, a dziecko lub mąż dopiero nad siatką mówili mi, że już mogę otworzyć. Miałam uraz po wycieczce ze szkoły podstawowej, kiedy koledzy z mojej klasy rozhuśtali wyciąg na Czantorię . A Ty się wiercisz?! Chcesz kolejny wyciąg rozhuśtać?!
-
Jak Maserak .
-
Też myślałam, że łapki będą niepraktyczne, dopóki nie spróbowałam. Teraz na mróz nie chcę innych. Przy trzymaniu kijków, czy noszeniu nart nie widzę większej różnicy, a do poprawienia makijażu i tak musiałam zdjąć rękawice . Ważne, aby nie kupić za małych. Dobrze, kiedy w sklepie można przymierzyć do kijka, bo podczas zginania dłoni palce czasem "lądują" w innym miejscu, niż kiedy mamy dłonie naturalnie wyprostowane.
-
Też kupiłam sobie łapki na mróz (pół rozmiaru większe niż rękawiczki), ale nie mam w środku "kieszonek" na palce. Dzięki temu, podczas wjazdu na górę, mogę dłonie zwinąć w pięść w łapce, aby je bardziej rozgrzać. Pomysł zgapiłam od własnego dziecka .
-
Och nie, tylko nie to! Ja tak nie mam dystansu do siebie! Jak tylko dzisiaj wszyscy w ośrodku pójdą spać, zejdę do suszarni, poćwiczę właściwe trzymanie nart przed lustrem, a jutro zamiast zjeżdżać będę się przechadzać kilka godzin po parkingu i pod wyciągiem. Dzioby do przodu, tyły - hen daleko za mną... I niech sobie wszyscy myślą, że na SF mam co najmniej 8,5 .
-
Muszę sama siebie sprostować. Dopiero dzisiaj pierwszy raz w tym sezonie niosłam swoje narty i przypomniałam sobie, jak dokładnie je trzymam. Na ramieniu mam oparty środek wiązań, a dzioby z tyłu. Niosłam dłużej niż 2 minuty... Pozdrawiam
-
Jeśli nie znasz, to ku przestrodze ... Przychodzi eskimos do swojego iglo i myśli: - Co ja miałem zrobić, hmm... - myśli - No tak! Miałem posprzątać iglo! Posprzątał, ale myśli dalej: - Nie, to nie to, co ja miałem zrobić? - zastanawia się - A, tak! Miałem nakarmić renifery. Nakarmił, ale wciąż myśli: - Nie, nie o to chodziło, co ja miałem zrobić? - myśli nadal - Wiem! Miałem zaspokoić moją kobietę! Zrobił, co trzeba, ale myśleć nie przestaje: - To nie to. Co ja miałem zrobić? - myśli i w końcu... olśnienie - Już wiem, miałem zdjąć narty!!!
-
Ja sobie kupiłam specjalne paski do noszenia nart i teraz noszę elegancko jak blogerka modowa torebeczkę na ramieniu. A bez pasków noszę odwrotnie niż w instrukcji. Wolę wiązanie mieć przed sobą, a dzioby za sobą. Generalnie w noszeniu nart jestem mistrzem. Bo ja nigdy nie szłam na łatwiznę, jak większość, że tylko pod wyciąg, a dalej to już nie. Ja to narty czasem i z połowy stoku znieść potrafiłam. Oczywiście... dla treningu, a nie ze strachu przed stromizną .
-
Śnieg też w porzo. Biały, zwarty i w ogóle jakiś taki... obecny.
