Skocz do zawartości

Mitek

Members
  • Liczba zawartości

    17 999
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    267

Zawartość dodana przez Mitek

  1. Mitek

    Rowerem po Austrii

    Cześć Rower to rower a rower elektryczny czy dopędzany to nie rower. To motorower po prostu, tylko z silnikiem elektrycznym ale ładniej nazwany - dla leszczy chcących być eko. Dzięki za odpowiedź. Dziwiłem się bo promocja elektryków jest tak nachalna, że może przyjmować skrajne formy. Pozdro serdeczne
  2. Mitek

    Rowerem po Austrii

    Cześć Pracuję poza miastem a mieszkam na wylocie tylko po drugiej stronie Wisły. Niestety do ominięcia jest jeszcze lotnisko. Trasa jest rzeczywiście przelotowa o szybka. Dzisiaj średnia z jazdy wyszła mi 26.8 a brutto to nie wiem ale byłem dokładnie w 1h7min. Samochodem jednak jadę znacznie szybciej ale to uwarunkowania miejsc. Pozdro
  3. Mitek

    Rowerem po Austrii

    Cześć Victor żartujesz, powaga..??? Jak przesiadasz się na normalny rower to nie masz takiej formy kredytowania a jak na elektryka to masz? Coś źle zrozumiałem czy rzeczywiście tak jest? Ja mam do pracy 28 km rowerem jadę trochę ponad godzinę. Samochodem jadę 33 km około około 35-40 minut ale powrót bywa i 50-55 minut czyli czas całkiem porównywalny a rower normalny. Ale jakby to było w centrum to już czasami na rowerze byłoby szybciej. Pozdro
  4. Mitek

    Rowerem po Austrii

    Cześć Ale o czym??? Bo nie do końca rozumiem. Pozdro
  5. Mitek

    Rowerem po Austrii

    Cześć Wiesz to raczej taka zabawa a nie realne porównanie. Jestem więcej niż pewien, że dystansie zawsze kolarz wygra z "niekolarzem" jeżeli sprzęt będzie w ogóle na to pozwalał - kwestia przełożeń. Podobnie z tą prędkością. Na 10 km raczej utrzymam pod wiatr te 30 ale już na 30 raczej nie. Wiatr czyli powiedzmy do 5m/s bo przy większym już raczej nie. Ważne też czy jest stały wiatr czy porywisty bo to bardzo duża różnica. I tu znowu wchodzą przełożenia. W sobotę wracałem od kumpla z imprezy i jechałem pod wiatr 4-5m/s około 25 km/h. Coś mi nie pasowało bo z przeciwka gościa grzali jak na motorach. Wtedy dopiero zorientowałem się, że jadę pod górę 4% - sam się solidnie zdziwiłem. Oczywistym jest, że rower dopędzany czy elektryczny to solidny handicap (choć handicap to przecież utrudnienie) ale chyba tak to się po polsku nazywa. Wiesz to jest trochę tak, że ja praktycznie zawsze jeżdżę z plecakiem w którym coś tam jest (powiedzmy te w sumie 3 kg) ale czasami wychodzę przejechać się na godzinkę czy dwie bez. Stary to jest tak jakbym dostał małe dopędzanie, różnica jest naprawdę solidnie wyczuwalna. Do tego
  6. Mitek

    Rowerem po Austrii

    Cześć Najwięcej jak przejechałem dziennie to było chyba na Sudovii - około 2000m na około 200km ale to był czysty interwał. Żaden podjazd nie był dłuższy jak 1km. Natomiast oczywiście największe stromizny to już był wypych albo po prostu zejście z roweru bo i tak jechało się wolniej niż szło, choć akurat wtedy jechałem na zdefektowanym rowerze i nie miałem najmniejszej tarczy z przodu więc może by się wszystko podjechało bo drogi były w większości znakomite - asfalt lub dobre szutry, ścieżek niewiele. Gdyby teren był trudniejszy - typowo górski - tu chodzi mi głównie o nawierzchnię - ten uzysk pewnie spadłby drastycznie, myślę, że o połowę. Z elektrykiem nie mam żadnych porównań ale zdarza się wyprzedzać pod górkę więc chyba ta pomoc dopędzenia nie jest taka kluczowa. Pozdro
  7. Mitek

    Rowerem po Austrii

    Cześć Jazda po górach to interwał - moja specjalność, że tak powiem. Myślę, że razem fajnie by się jeździło ale ... z pewnością bez "e". Niezależnie od jakości gór. Pozdro
  8. Mitek

    Rowerem po Austrii

    Cześć Jeżeli nie wyjadę o własnych siłach to żaden elektryk mi w tym nie pomoże. Zabiłoby mnie poczucie wstydu. Pozdro
  9. Twój wniosek 1A jest równie debilny. We wszystkich Twoich postach rzuca się w oczy jedno: Wszyscy są chujami i kroją wszystkich a Ty to zauważasz i zazwyczaj masz gotowe recepty jak problem rozwiązać. Otóż informuję Cię, że chuje to naprawdę niewielki wycinek społeczeństwa ale przy podejściu z założenia negatywnym raczej nie ma szans abyś przytoczoną przez Ciebie historię zinterpretował pozytywnie - a może spróbuj?
  10. Na tym polega umiejętność i nieumiejętność jazdy. Na żadnych nartach nie było nawet rysy. Uważam, że o sprzęt należy dbać. Pojęcie "szutrówek" u mnie nie istnieje - w narciarstwie. Pozdro
  11. Cześć Nie, to są warunki wymarzone trochę zepsute niestety. Trudne warunki są tu: Pozdro
  12. Że też chciało Ci się zajmować takimi głupotami, podziwiam. Pozdro
  13. Mitek

    Head e-race 170cm

    Odpada, bo jakby było 14,8 to co innego.
  14. Cześć Osobiście bardzo lubię wiosenne warunki. Śnieg jest miękki i poddający się ale wymagający uwagi a czasami szukania go na stoku. To sprawdzian umiejętności wybrania trasy, reagowania na teren, jazdy sytuacyjnej, dobrego czytania nawierzchni itd. I... tak to niezły sprawdzian. Swobodna jazda w takich warunkach zrealizowana bez ŻADNYCH zniszczeń sprzętu, świadczy o niezłym poziomie technicznym narciarza. A jeszcze można wziąć nap GSy, żeby by.o ciekawiej ale... trzeba umieć. Pozdro
  15. Cześć Kawałek znakomitej jazdy w znakomitym towarzystwie. Warunki były absolutnie bajeczne akurat. Nie wiem skąd wziąłeś opinię, że coś było nie tak..??? Pozdro
  16. Cześ Viktorku czasy są te same. Ja mam oczywiście znacznie łatwiej bo jak spadnie śnieg to wsiadam w samochód i jadę do takiego Czarnego Gronia czy nawet Krajna - nie muszę nic wcześniej wybierać ani płacić. Pozdro serdeczne
  17. Mario nie ma sensu się brudzić. Brzoska (i stworzony przez niego zespół) to gość wprost genialny. Pozdro
  18. Mitek

    Ku przestrodze

    Debile i jedni i drudzy jak widać. Dzięki za wytłumaczenie. Nie chodzę po górach odkąd zaczęło to zmierzać w przedstawionym przez Ciebie kierunku a wspinanie zakończyłem bo... się bałem po prostu. Pozdro
  19. Cześć Hehe. Ja sobie zrobiłem parę razy solidne kuku na nartach ale zawsze wynikało to z mojego przeginania pały jeżeli chodzi o skoki i muldy. W trudnych warunkach jedzie się tak aby było bezpiecznie więc ciężko sobie coś zrobić. Pozdro
  20. Mitek

    Ku przestrodze

    Czyli to już nie jest schronisko? Podłoga przy kiblach na półpiętrze albo w recepcji jest niedostępna w nocy???? Pozdro
  21. Mitek

    Ku przestrodze

    Cześć Nie wiem o co chodzi ale czytając przytoczone przez Ciebie zdanie to pisał to jakiś kretyn. Zdarzało mi się być miesiąc w Tatrach non-stop ale nie miałem ani jednego wafla ryżowego a po jajka zbiegało się po południu do Kuźnic... Aha... nigdy nie miałem w Murowańcu rezerwacji więc nie miałem głupich problemów. Pozdro
  22. Cześć Słaba widoczność to znakomity test miękkości jazdy i podświadomej reakcji na teren. Oczywiście mówię o warunkach, w których da się jechać bo bywają takie, że trzeba się zsuwać lub ratować w inny sposób. W każdym razie jazda na ślepo uczy bardzo wiele ale żeby w takich warunkach jechać trzeba sporo umieć w sensie automatyzmu reakcji na teren a trzeba mieć bogatą technikę odciążeń i dociążeń przede wszystkim. Pozdro
  23. Cześc A czy ja gdzieś napisałem, żeby jeździć na jednym stoku? Byłem w większości włoskich centrów narciarskich i w kilkudziesięciu austriackich, czeskich, słowackich a w ponad metrowym śniegu jeździłem w Szczyrku. Absolutny brak widoczności z St. Moritz był nieporównywalny a absolutnym brakiem widoczności i totalną kurniawą na Kasprowym - kijek puszczony na pasku był praktycznie poziomo. To nie zależy od jakiegoś konkretnego miejsca tylko od warunków. W Tonale byłem co najmniej kilkanaście razy w różnych porach - od listopada do maja. Za każdym razem było to jakby zupełnie inne centrum z tą różnicą, że znałeś topografię i tyle. Ale do tego wystarczy mapka i trochę doświadczenia. Każdą trasą możesz zjechać na wiele sposobów przy tych samych warunkach a jak warunki są różne to to jest po prostu inna trasa. Dla mnie liczy się aspekt jazdy jak jadę na narty dla innych ważne jest żeby być we Francji na nartach albo żeby być w Japonii na nartach i będą do tego dążyć. Ale jazda wszędzie może być taka sama. Pozdro
  24. Cześć Oczywiście macie absolutna rację. Dlatego też podkreślam, że pisze tylko o aspekcie technicznym jazdy. Otoczenie, krajobraz itd. to rzeczy niezwykle ważne również dla mnie ale - nie ma znaczenia czy jesteś np. na nartach czy na rowerze. Co do freeridu i związanych z tym umiejętności i ogromu wiedzy dotyczącej gór, terenu, pogody, topografii, i wielu innych rzeczy - to też oczywistość. Znam osobiście przynajmniej parę osób, które technicznie na nartach jeżdżą co najwyżej dobrze ale w górach w zimie są absolutnie niesamowite. Ale to są inne tematy. Celowo je rozdzielam i to podkreślam. Pozdro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...