-
Liczba zawartości
17 999 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
267
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Ależ ja nie polemizuję w żadnym momencie. Opisałem wszystko dość dokładnie - również ptk.3. Nie trzeba oglądać jak jadą, wystarczy zobaczyć ja stoją w ujęciu z boku i już wszystko wiadomo. Dokładnie 3,13 - czyli start. Jak ważna jest rola głowy w przyjęciu odpowiedniej pozycji na nartach. Do tylu w każdym razie odciążać się nie da, chyba, że robimy zamierzony wyrzut nart spod siebie - wiesz o co chodzi. Natomiast wszelkie błędy w odciążaniu wynikają ze złego stania. I jeszcze... oczywiście, i to też częsty problem, że trzeba odróżnić wyjście w gorę - czyli energiczny ruch odciążający od podwyższenia pozycji, który jest ruchem stopniowym i dociążającym. Przy prezentacji ewolucji wolnych często dochodzi do nałożenia na siebie tych dwóch ruchów - w sensie zbyt wolnego tempa odciążenia. Sądzę, że demonstratorka miała właśnie ten problem, z którym nie wiedziała jak sobie do końca poradzić - nie w sensie świadomości ale ruchowym. To są minimalne różnice w tempie i ekspresji ruchu. Wiem to po sobie jako narciarz odciążający gównie w górę - typowy śmigowiec - że przy jeździe wolnej praktycznie nie widać z zewnątrz odciążenia. Przejście do prezentacji wymaga pokazania ruchu co dla mnie jest po prostu zbędne i stąd mogą pojawić się problemy z wyjazdem nart. ale w żadnym wypadku nie jest to ruch w tył, odchyleniowy, w sensie wektora. Pozdro
-
Cześć Te pierwsze trzy zdjęcia to jak zalany częściowo kamieniołom - akurat tak fajnie linia brzegowa idzie równolegle do biegu. Natomiast rzeczywiście wszędzie udało Wam się dotrzeć na rowerze...?? Aż się wierzyć nie chce bo teren skalisty i mocno niedostępny - super! Pozdro
-
Cześć Z pewnością nie i to z wielu powodów. Chyba Gabriku trochę zaczynasz przesadzać z konfabulacjami. 1. Tadeusz jest zbyt doświadczonym instruktorem aby coś zostawiać domysłom, jeżeli o czymś nie mówi lub czegoś nie uczy to jest to zamierzone. 2. Najprostsze to podstawowa zasada trenerska aby uczyć stopniowo i nie piętrzyć zadań. Wyjście w górę to odciążenie a w przód to jego kierunek. Skupiamy się najpierw na nauce odciążenia a dopiero potem na innych aspektach aby nie stawiać przed kursantem zbyt trudnych zadań. Zresztą co ja trenerowi tłumaczę - sorry. 3. Nie da się wyjść w górę odchylając się. Spróbuj sobie skoczyć do tyłu - to nie jest trudne ale znacznie trudniejsze niż do przodu a mimo to przy skoku to tyłu tułów pochyli Ci się do przodu - zawsze. Przy skoku to przodu tułów naturalnie będzie w przodzie. Po prostu jesteś odchylony i wychodząc w górę powodujesz, że narty wyjeżdżają spod ciebie co daje złudzenie ruchu do tyłu. 4. Każdy instruktor prowadzi zajęcia nieco inaczej, na nieco inne rzeczy zwraca uwagę... ba... często nieco inaczej prezentuje kanon - to normalne i naturalne i bardzo dobre dla kursantów. Ci uczeni przez jednego instruktora cały czas zazwyczaj stagnują w pewnym momencie. A co do ćwiczenia wykonywanego przez dziewczynkę to jest to robione przeciętnie. Zwróć Beata uwagę na różnicę pomiędzy skrętami. Prawy (czyli w prawo) jest robiony aktywnie, nacisk jest zwiększany stopniowo a skręt pogłębiany, lewy jest statyczny - dziewczyna ustawia się w pozycji i sunie na promieniu narty. Gdyby nie taliowanie pojechałaby prosto. Warto sprawdzić swoja technikę sterowania na nartach nietaliowanych co tak często poleca Adam. Wtedy od razu wychodzi, kto jedzie aktywnie i steruje poprawnie a kto wali się w skręt i sunie na promieniu. To dobry przykład dlaczego nie należy szkolić na nartach przesadnie taliowanych. Pozdro Pozdro
-
Racetigery ładniejsze niestety... 🙂
-
To szkółka dla dzieci, rozumieją przewrotność żartu.
-
Czyli absolutny debil.
-
Ja sobie spokojnie poradzę z doborem lektury. Niech się kolega tak nie męczy. Czy Ty możesz mi pomóc? Pytanie na priv.
-
Cześć Jasne i oczywiste. Ale chyba celem są ciężary same w sobie po prostu. Wiesz dla mnie na przykład w jeździe na rowerze ważna jest sama jazda jako taka - reszta nie ma znaczenia. Pozdro
-
Po prostu dupek a nie demonstrator.
-
Cześć Ja kojarzę to hasło ale już nie ze szkoleń - tzn. nie ze szkoleń w których uczestniczyłem jako kursant. Natomiast często było używane przez instruktorów czy też narciarzy starszej daty (wtedy!) jako panaceum na prawidłową postawę. Już wtedy, czyli w drugiej połowie lat 80 i na początku 90 hasło "parcie na języki" było rozumiane jako błąd szkoleniowy. Zwróć uwagę na charakterystyczną sylwetkę osób, które uczyły się jeździć w latach 70 a w 80 nabywały "szlifu". Nogi dość mocno ugięte ( bardzo agresywne pochylenia skorupy , często maksowe spojlery ) i silnie oparte na językach właśnie - czyli przeciążenie przodu, które musi być skompensowane prostym tułowiem a czasami wręcz wypchniętymi do przodu biodrami. To często bardzo sprawni narciarze ale jeżdżący w permanentnym odchyleniu, bo pomimo iż nie ma tam charakterystycznego kibla rzut środka ciężkości wypada sporo za butem. Pozdro
-
Cześć Adrian... ten drugi akapit to dla mnie jakiś dziwny przekaz. Sam zawsze dużo czytałem, żona też a już córka to tytan czytania. Znam wiele osób, które nadzwyczaj dużo czytają i zazwyczaj idzie to w parze z solidna aktywnością, w tym sportową i to często na poziomie wyczynowym. A w Twoim wpisie brzmi jakby to miało się antagonizować, nie rozumiem... Pozdro
-
Cześć Serdeczne dzięki za pełną i wyargumentowaną odpowiedź. Tym bardziej szacun, że gdy pisałem coś takiego otrzymywałem często odpowiedzi w stylu: nie mądrzyj się kmiocie albo wielostronicowe elaboraty o stylu i poprawności pisania oraz szacunku - a ja tylko pisałem prawdę w prosty sposób. Dzięki tym większe. Co do meritum: Sam wiesz - napisałeś to jakby między zdaniami - że każde pytanie: jakie narty polecam? - jest bez sensu. Zgadzam się z taką opinia w 100%. Oczywiste jest, że każda opinia o jakiejś narcie będzie subiektywna a więc absolutnie bezwartościowa dla innej osoby. Tu - wybacz - ale dla mnie najgorsze są porady z cyklu: kup sobie narty A, model B bo mnie się na nich zajebiście jeździ. I tu uzasadnienia co i jak. Gdyby tak było no to oczywistym jest, że w drugiej dekadzie lat 2000 wszyscy powinni jeździć na Atomicach bo Hirscherowi się najlepiej jeździło. Czujemy głupotę tego twierdzenia obaj przez skórę. Ale... mówimy o narciarzach doskonałych, bardzo porównywalnych, co do setnych sekundy więc o co chodzi? To są narciarze, którzy mogą wybierać narty bo się na tym znają a wybierają różne choć - z opinii najlepszego na świecie jedne są najlepsze? Wiem to brzmi idiotycznie ale pisze to tylko po to aby udowodnić jak bezsensowne są pytania - jakie narty kupić? Jeżeli nie wiesz i pytasz, to znaczy, że nie ma to znaczenia bo i tak różnicy nie ogarniesz a jeżeli masz wątpliwości to zmień kąt ostrzenia o pół stopnia albo podcięcie o ćwierć albo - tysiące możliwości. Testowanie również ma sens mierny bo minimalna jest szansa aby porównać narty w warunkach TESTOWYCH - nowa narta, identyczny setup, przygotowanie warunki itd. I dodam jeszcze: gdyby ktoś np. dobierał narty pod zawody - OK - określone warunki jazdy itd. Ale do zakupu i całodziennej jazdy przez parę lat - zdecydowanie szybciej zaadaptować technikę, no chyba , że się jej nie ma. Najlepsza narta jaka miałem w życiu to był Damski GS Dynastar, którego gdyby były to testy oceniłbym bardzo słabo ale po zaadaptowaniu techniki i delikatniejszym przygotowaniu okazała się wspaniała! Pozdro serdeczne
-
Cześć No nareszcie ktoś coś wniósł konkretnego i PRAKTYCZNEGO do degradacji śmigu. Moim zdaniem wytłuszczone zdanie powinno być nową definicją śmigu w rozumieniu narciarzy, którzy jedynie jazdę śladem ciętym uważają za jazdę. Osobiście nie jestem niewolnikiem śladu więc... wiesz. Ale... z następnym zdaniem się nie zgodzę - zawsze możesz jechać rytmicznie. Były tu prezentacje "śmigu" kolegów, które łamały definicję śmigu - złamanie rytmu po błędzie, jazda ze zmiana toru - czyli jeden dłuższy. W śmigu Jurek nie chodzi o to że masz nie zmieniać rytmu ale że ten rytm ma być, więc możesz przyspieszać zwalniać - Krzysztof pamięta te zabawy - ale wszystko ma być rytmiczne. Również gdy przechodzisz ze śladu ślizgowego w cięty nie musisz zmieniać rytmu - sam wiesz. Pozdro
-
Bardzo fajnie się pisało dopóki się nie odezwałeś. Jak ktoś chce może sobie sprawdzić kto zaczął pisać obok. Goń się więc kolego poprawny, który ze wszystkimi na nartach byłeś tylko jakoś nikt tego nie wspomniał na forum, ze był z tobą. Nie dziwne zresztą.
-
Cześć Pytanie - wybacz, ale uczciwe - po co Ci te SL. Jeżeli jesteś wykształconym narciarsko fanem skrętu krótkiego ciętego - jak mój syn -... szukaj. On lubi sztywne narty, a najlepiej super sztywne. Musisz próbować ale... zadowolą Cię każde narty bo Twoja technika pozwoli na szybka adaptację. Jeżeli nie do końca to pojeździj na długiej narcie (jakiś Master albo damski GS) i sprawdź jak z techniką a później podejmij decyzje spokojnie. Pozdro
-
Temat: materiały szkoleniowe
-
Wiesiek... zajebsite! A powiedz jak z granicą strefy bo widzę, że musieliście ją przekraczać. Raczej byliście po "północnej" stronie. Czy ten Cypr jest podzielony czy nie tak naprawdę? Pozdro
-
Cześć Nie odpisałeś koledze tylko opisałeś rzec"zy oczywiste + chwalenie się posiadaniem. Sztuczna inteligencja to akurat potrafi - stąd odpowiedź. Faktem jest, że zdanie: "Nie jeżdżę po tyczkach, bo zwyczajnie mi się nie chce." - jest dość oryginalne jak na robota, ale większość narciarzy pisze np. "poza trasą nie jeżdżę bo mnie to nie bawi" lub "poza trasę wyjeżdżać nie zamierzam" itp. To prosty przekaz z cyklu - nie mam o tym pojęcia ale jestem zajebisty. Posiadanie czegoś nie jest definicją prawdy - prawda? No to to już mamy za sobą. A teraz jako doświadczony w jeździe skrętem ciętym narciarz napisz co ma kupić a nie co ty masz. Testowanie testowaniem a co z przygotowaniem nart? Nie sądzisz, że może ono zmienić diametralnie odczucia? Sądzę, że w grupie nart przygotowanie jest daleko ważniejsze niż model czy firma, nie mówiąc o długości różniącej się o parę cm. Umiesz jeździć to się przystosujesz nie umiesz - naucz się. Tak to widzę. Pozdro
-
Widzę, że sztuczna inteligencja się stara.
-
Stosunki międzyludzkie nie mogą być tragedią, bo są procesem. Mogą być: "tragiczne w skutkach". Tragiczny może być fakt a nie proces. Proces może być prowadzący do tragedii a tu typowym przykładem jest przecenianie własnych możliwości, łamanie odwiecznych zasad, igranie z bezpieczeństwem itd.
-
Cześć Moda na wzorowania się na najlepszych nie jest nowa ale robi się teraz powszechna przez dostępność do osiągnięć czołówki ludzi, którzy nie mają o danej działalności żadnego pojęcia. Powszechny dostęp do informacji... bez selekcji odbiorców, bez edukacji to tragedia współczesnego świata. Pozdro
-
Cześć Masz rację oczywiście tylko tego nie załatwi tworzenie sztucznych bytów typu jet. Wystarczy wziąć ekipę na pofałdowany tor dla dzieci i pokazać o co chodzi. Pozdro
-
Cześć Konfabulujesz trochę Macieju. Miękko jechać wystarczy i ... już. Pozdro
-
Cześć Wiecie co jest straszliwie słabe. Ja o tej dziewczynie nigdy nie słyszałem. Fakt nie interesuje się może zbytnio narciarstwem ale myślę, że troszkę bardziej niż przeciętni. Nie ma żadnych informacji, promocji takich osób, pokazywania narciarstwa polskiego w TV czy sieci. W Polsce jest podobno ponad 6000000 ludzi, którzy deklarują, że jeżdżą na nartach i pewnie czegoś tam w sieci szukają. Podpowiadają im się ułudne filmiki z jakimiś kosmitami robione pod publiczkę a informacje o polskiej zdolnej zawodniczce nikną. Słabe. Oczywiście dzięki za informację Panowie. Pozdro
-
Cześć Marek, zerknij sobie w sieć i wyszukaj filmiki. Pojawiają się już nie dziesiątki a setki filmików z jazdy (głównie ostatnio Włosi). Wszystkie identyczne - stok mniej lub bardziej sterylny i pusty, gość wali średnim skrętem podkręconym z niskim zejściem, skręt dobrze pogłębiony - bo to jest spektakularne. Widać że wszystko byli zawodnicy z przeszłością SL. Tak, że to raczej przyszłość. Na tym tle znalezione przez Andrzeja i opracowane profesjonalnie filmy Francuzów z realnej jazdy z poradami co do taktyki i techniki pokonywania stoku w normalnej jeździe jawią się jako absolutne PERŁY. Pozdro serdeczne
