-
Liczba zawartości
17 195 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
263
Zawartość dodana przez Mitek
-
Ściema??? Generalizując są w obecnym czasie dwa typy ludzi: Pierwszy, to Ci, którzy robią coś z pasji i oddają się działaniu w sposób pełny o ono jest celem. Drugi to taki dla którego działanie jest okazją i pretekstem do filmowania uwieczniania i zrobienia ewentualnej relacji. Działanie nie jest tu celem, celem jest takie działanie aby je dobrze pokazać i fajnie się "sprzedało". Takie czasy. I która forma jest bardziej ściemą?
-
Jak z Berlina to nie...
-
Tak wyglądają fakty. Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia... "wchodzą". Pozdro
-
Cześć Jurek, czytasz? Masz kompleks małego wacka - pewnie dlatego tak się na nartach wozisz. Pilotowanie statków powietrznych to też typowy objaw kompleksu małego wacka - teraz już wiem... Natomiast jak ja trafiłem z tym małym białym pieskiem to po prostu sam się dziwię. Przyjaciele nasi z Mazur maja taką małą białą Lunę i ma ona taką fajną zabawę, że nawet w najsuchsze dni znajdzie kałużę ,w której się połozy i wytarza. Do tego jest jeszcze absolutnie biały kot o imieniu Bobek, który z kolei, jak był mały, wykazywał niezwykłą inwencję w spierdalaniu z domu do lasu, gdzie ginął na jakiś czas ale zawsze się jakoś odnajdywał. Hehe
-
Cześć Nie rozumiem za bardzo jakiegoś podziału - albo się szanuje inne zwierzęta od siebie albo nie. U nas w domu zawsze były kotki. Pierwsza o imieniu (oczywiście) Hermann a obecnie jest Tutanchamon, zwany skrótowo Tutesiem. Koty są w pewien sposób fascynujące poprzez swoje niesamowite zdolności kontroli ciała w przestrzeni oraz atrybuty drapieżnika i inteligencję objawiającą się ciekawością oraz zdolnością do porozumiewania się czy też informowania o różnych rzeczach, no i oczywiście umiłowanie czystości. Wbrew pozorom kota można też wiele nauczyć i doskonale się przy tym bawić. Przypisywanie zwierzętom abstrakcyjnych cech ludzkich to oczywista dziecinada ale zdecydowanie niegroźna w przeciwieństwie do mitologizowania ludzi jako gatunku wybranego i przez to mającego inne prawa niż reszta zwierząt. Pozdro
-
Niemożliwe.
-
Hm.. to może inaczej. A kim ty jesteś z wykształcenia interlokutorze kochany? Z pewnością nie jesteś humanistą ani przyrodnikiem - to pewne, więc wykształcenie ścisłe, ale niezbyt ścisłe czyli może coś kolo ekonomii? Ja jestem geologiem jakby co. I proszę o konkretne wskazanie (cytaty) co piszę "z dupy", poprzedzone dokładną definicją tego określenia.
-
Cześć Tak się spokojnie zastanowiłem na całym tym, w sumie fajnym, tematem. Ale brzmi on tak jakbyście nie umieli jeździć po własnym mieście albo - sorry - byli nieco pojebani. Warszawa nie jest łatwym miastem do jazdy. Problem stanowi ilość frontów robót na zasadniczych arteriach i ich zmienność.Natomiast znając miasto poruszać się można po nim samochodem (rower jest zdecydowanie lepszy oczywiście) dość sprawnie, ale trzeba miasto znać. Ja nie znam wielu nazw ulic w Warszawie a nawet jak znam to czasami nie kojarzę gdzie ta ulica jest ale jak mam gdzieś dojechać to opracowanie optymalnej drogi zajmuje mi jakieś 30 s. Google maps warto się wspomóc ale myśleć trzeba z wyprzedzeniem. Ja rozliczam czas na minuty - taki charakter i taka praca i mylę się o 2-3 maks. Oczywiście są sytuacje nieprzewidziane jak kolizje na drogach bez ucieczki czy awarie ale średnio nie spóźniam się więcej niż 2-3 minuty w stosunku do planu. Nie umiecie jeździć po własnych miastach? Pozdro
-
Nic nie pomyliłeś, tylko pominąłeś coś pewne niuanse. "Pomyliłeś się, fora ze dwora." - brzmi adekwatnie. Pozdro
-
Na tyle nie kumasz co napisałeś, że nawet odpowiedzieć nie umiesz sensownie. Znajdź swoje miejsce w końcu, pomyśl czasem kim jesteś a nie kim chciałbyś żeby cię widzieli. A na posty nie staraj się odpowiadać według schematu myślenia, tylko zastanów się co ktoś chciał przekazać. Piszę poważnie.
-
Z pewnością nie mamy wspólnych poglądów - ja i ty - a to wynika z twojego postu. O to ci chodziło?
-
Cześć Damian, może zadzwonię do Sebastiana i się zapytam. Ale by się zdziwił... Swoją drogą świetny narciarz i świetny człowiek, nie wiem czy się poznaliście. Pozdro
-
Jak to? Przecież to był człowiek o bardzo zbliżonych do Twoich poglądach. Też pewnie kult wojenki mu przyświecał... Czyżbyś nie rozumiał wymowy swoich postów, że się tak miotasz?
-
ty to jesteś jednak zdrowo pierdolnięty.
-
Cześć Na zamkniętej trasie, w czasie zawodów, poza trasą niech każdy jeździ jak chce ale na trasach w normalnym ruchu narciarskim... wiadomo. Pozdro
-
Zastanów się. Upadek to upadek czyli utrata kontroli, czyli może zdarzyć się wszystko. To że upadek się kontroluje to są bajki. Możesz ogólna sprawnością i siłą zapobiec w pewnym sensie skutkom ale jak Cię np. zacznie rolować ze sprzętem to może się co najwyżej modlić - jak ktoś jest wierzący.
-
Cześć To nie mój pomysł, to Mariusz Zaruski jest autorem tej myśli Witoldzie. Dokładnie brzmiało to chyba: "Upadek jest hańbą dla narciarza". Pozdro
-
Cześć Mnie zawsze chwali. Pozdro
-
Cześć Hm, zawsze myślałem, że rozwiązania drogowe projektuje inżynier ruchu a nie jakieś "lewactwo". To jakiś zespól ekspertów czy coś?
-
Cześć Brak precyzji i uogólnianie się mści. Mój błąd. Ale skoro tylko to wyłapałeś a propos mojego postu to po prostu przepraszam za nieścisłość. Różnice dla mnie są oczywiste, stąd błąd. A z ciekawości, jak oceniasz nowe rozwiązanie Spacerowej? Pozdrawiam
-
Cześć Spiochu bardzo celnie wskazał ewolucję nowych form zabudowy. Ja od siebie dodam jeszcze - spróbuj gdzieś zrealizować zgodnie z przepisami jakąkolwiek dostawę.... Pozdro
-
Cześć Z poziomu Googla tego nie widać a porównuję do stanu jaki był powiedzmy 4-5 lat temu. Wtedy były po trzy pasy w każdą stronę z czego pas zewnętrzny był z dopuszczonym parkowaniem, więc miejsc parkingowych było bardzo dużo. Chodnik był szeroki po obu stronach i oddzielony od jezdni szerokim pasem zieleni, stan zadrzewienia się nie zmienił bo ani nic nie wycinali ani nie dosadzali. Rowerami jeździło się jezdnią. Jeździliśmy tamtędy do pracy przez co najmniej pięć lat bez przerwy rowerami a czasami samochodem i nigdy nie było żadnej sytuacji kolizyjnej. Ruch wszystkich pojazdów był płynny. Obecnie: 1. Dobudowanie linii tramwajowej w ciągu Gagarina i dalej Spacerową - w sumie około 3km - który dubluje i tak istniejąca tam zawsze komunikację autobusową - a jest to linia ślepa - kończy się na ulicy Czerniakowskiej. 2. Przeniesienie ścieżek rowerowych na pas pobocza - i tu jest dramat. Obecnie ścieżka krzyżuje się wielokrotnie z chodnikiem, jest mało przezierna oraz dwukierunkowa. Absolutny dramat jest na Spacerowej. Tam jest około 1300m lekkiego podjazdu. Swego czasu w obie strony było dwa pasy oraz wydzielony pas dla podjeżdżających rowerów. Pas dla rowerów na samej górze bardzo sensownie wklinowywał się w ścieżkę rowerową na Puławskiej. Obecnie zrobiono dwukierunkową!!! ścieżkę rowerową, która na kończy się zupełnie nigdzie a aby dojechać do Puławskiej i tak trzeba zjechać na jezdnię - na jakieś 50-70 metrów w miejscu gdzie pozostawiono tylko jeden pas ruchu - gdzie jest wieczny korek do prawoskrętu, bo na górze dodano światła i pasy do przystanku tramwajowego. Jadący w dół często lecą po 40km/h - wcześniej jechali sobie jezdnią zupełnie bezkolizyjnie. Teraz ścieżka się kręci, krzyżuje z chodnikiem i poprowadzona jest przy samych wejściach z klatek jedynego bloku, który tam stoi. Do tego w jedną stronę nie zachowano dwóch pasów ruchu a wyklinowano w połowie jezdnię do jednego pasa robiąc tam wydzielone, pojedyncze miejsca parkingowe - zamiast ciągu miejsc - co pozwala zaparkować jakieś 4 razy mniej samochodów niż wcześniej. Taki to postęp. W takich miejsc jest znacznie więcej gdzie proponując nowe rozwiązanie niszczy się przejezdność praktycznie wszystkiego a pieszych naraża na kolizyjność z rowerami co chwila. Pozdro
-
Cześć Smażyłeś czy może coś innego? no to nie jest mleczaj rydz ale jak pyszny to co się przejmować. Ja jeszcze w tym roku rydza czy w ogóle żadnego jadalnego mleczaja nie widziałem nawet. Pozdro
-
Cześć A ja właśnie oglądam "W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości". Poza faktem, że to jednak bajka oraz wyjątkowo drewnianym George'm Lazenby to fajnie się ogląda sceny narciarskie z okresu gdy na nartach nie wypadało jeździć "byle jak" a bycie narciarzem nobilitowało i zobowiązywało jednocześnie. Na a tekst: Gdzie tu jest budka telefoniczna muszę się skontaktować z Londynem - zawsze mnie zabija, podobnie jak głośny pisk opon w trakcie pościgów na zaśnieżonych i zalodzonych drogach. No i Diana Rigg znana przede wszystkim z serialu "Rewolwer i Melonik". Kneissl był widoczny, pewnie za coś płacił. Pozdro
-
Cześć Wsiadasz na rower lub do samochodu i dojeżdżasz. Wszystko jest idealnie zapewnione. A jak chcesz korzystać z innego - nie własnego - transportu to: autobusy, tramwaje, metro, taksówki, ubery, bolty, rowery miejskie, hulajnogi na wynajem, WKD, koleje regionalne - nie wiem nawet czy wszystko wymieniłem. Likwidować dojazdy do budynków i kamienic - po co? Ja widzę w ciągu ostatnich powiedzmy 10 lat tendencję do pewnego utrudniania ruchu kołowego wszystkim. Rozwiązania praktyczne, przepustowe i sprawnie pracujące od lat są w procesie długotrwałych i niezwykle kosztownych inwestycji zastępowane rozwiązaniami generującymi korki, niebezpiecznymi i kosztownymi w użytkowaniu. Typowy przykład to ciąg Spacerowa-Gagarina. To takie działania jakby ktoś w imię jakiejś idei a nie rachunku ekonomicznego budował coś aby można było to nazwać rozwiązaniem ograniczającym ruch samochodowy - bo to modne. Natomiast przy okazji ogranicza się ruch rowerowy, utrudnia pieszy co czyni całość kosztownym i nieefektywnym. Przypomina to panią na i w elektryku, która robi zakupy w ekologicznym sklepie i mieszka w domu zasilanym energią ze źródeł odnawialnych ale pod piwnicą ma mały stos atomowy, żeby tą ekologiczną działalność zasilić i sama segreguje śmieci i opierdala innych, którzy tego nie robią ale odpady radioaktywne ze stosu to już jakby nie jej problem.
