-
Liczba zawartości
1 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Zawartość dodana przez sese
-
Co do upamiętnienia tej tragedii, to poza muzeum Fundacji Stava 1985 jest jeszcze parę pomników (w tym jeden dokładnie na przystanku skibusa), ścieżka pamięci oraz zbiorowy grób na cmentarzu w Tesero. Na mnie olbrzymie wrażenie sprawiła siła niszcząca błota (odpadów kopalnych) zmieszanych z wodą - zrównane z ziemią zostało wszystko na tak długim odcinku (domy, lasy, mosty, drogi). Widać to w szczegolności na fotografiach pokazujących całą dolinę: Biorąc pod uwagę ilość zgromadzonej wody i błota w zbiornikach w Stavie (300.000 m3) i widząc skutki ich działania to aż ciarki człowieka przechodzą gdy patrzy na tamę w Kaunertalu nad zbiornikiem Gepatsch - Stausee (140.000.000 m3 wody) albo dwie tamy położone powyżej Kaprun - nad zbiornikami Mooserboden i Wasserfallboden (łącznie 167.000.000 m3 wody). A co do Val di Fiemme to los cieżko doświadczył tą dolinę: tragedie w Cavalese w 1976 i 1998 oraz w Val di Stava w 1985
-
Dokładnie nie Tesero a Stava położona 3,5 km dalej. W doline Val di Stava znajdowały się dwa zbiorniki wodne oddzielone ziemnymi zaporami. W dniu 19 czerwca 1985 roku najpierw zawaliła się górna zapora, a pod naporem wody z górnego zbiornika runęła również dolna. Wtedy około 200.000 m3 wody i błota ruszyło w dół doliny. Prędkość lawiny wynosiła 90 km/h. Zniszczone zostało wszystko na odcinku 4,2 km a cały obszar (435.000 m2) został pokryty 20-40 cm warstwą błota. Po tragedii powstała Fundacja Stava 1985 na zlecenie której wybudowano muzeum. Linki: Fundacja Stava 1985: http://www.stava1985.it/stava1985/ Wiki:http://en.wikipedia....va_dam_collapse Scientific American: http://blogs.scienti...a-dam-collapse/
-
Jak Kaem tak zachwala, to chyba zweryfikuje swoje plany co do ostatniego tygodnia marca... Baw się dobrze i... eksploatuj
-
Stoha z dwuosobowym krzesłem już masz... Na Dzikowcu Tylko śniegu brak - góra chyba w tym sezonie nie ruszy
-
A jak z przejazdami pomiędzy wyciągami - udało się naśnieżyć przecinki czy trzeba busem???
-
Zachwycony strojami polskiej reprezentacji na IO dzisiaj zawitałem właśnie do sklepu 4F. Zgadnijcie ile kosztują męskie kurtki (są to dwa modele - cieniowana w śnieżynki i szara z białymi rękawami), w których na igrzyskach chodzą niemal wszyscy - od Stocha począwszy a na Szaranowiczu skończywszy... Podpowiem - 1.999 złotych polskich !!! Ja rozumiem, że Sympatex, że 20K/15K (w sumie to dziwne parametry bo Sympatex w innych ciuchach ma zawsze 35K/35K), że Primaloft, Teflon, Toray i inne wodotryski, ale 1.999 złotych za kurtkę 4F to moim zdaniem zdrowe przegięcie. Dla porównania znacznie tańsze są kurtki z kolekcji US Team zrobione przez Ralph'a Laurena (kurtki i płaszcze oficjalne) oraz Nike na Goretex'ie (kurtki sportowe)...
-
W dwie godziny na stoku, bez koszmaru jazdy busem
sese odpowiedział zielarka88 → na temat → Transport i podróże
Wiem, wiem Ja podałem minimum... Sam kiedyś czekałem na Okęciu 1:20 na bagaż.... -
W dwie godziny na stoku, bez koszmaru jazdy busem
sese odpowiedział zielarka88 → na temat → Transport i podróże
Przewoźnicy? Reklama? Nachalna ??? Czy jaro gdziekolwiek napisał: "nie lećcie samolotem, ale jedźcie ze mną..."??? Chyba nie. On tylko porównał koszty, wady i zalety wyjazdu do ośrodka z 40 km tras. I ja podzielam jego zdanie. Do takiego ośrodka to z przyjemnością mogę się wybrać na weekend (Spindl, Pec z Janskimi), ale od tygodniowego wyjazdu w Alpy/Dolomity oczekuję jednak czegoś więcej. Nie oszukujmy się 40 km tras przejeżdża się średnio w jeden dzień (a są na forum tacy co zbliżają się do dwukrotności tej liczby). Nie twierdzę, że nie można jeździć cały dzień na tej samej trasie/stoku. Można - nie raz zdarzyło mi się spędzić 6 czy 8 godzin na jednej trasie i to z niegasnącym uśmiechem na ustach. Ba, kiedyś powlokłem się 1200 km samochodem, żeby przez cały tydzień jeździć na jednym stoku (i jednym wyciągu!) w Saas Grund (inna inszość, że ten jeden stok miał 1700 m przewyższenia, a trzy wytyczone na nim trasy miały łącznie ponad 35 km ) Nawet w takim wypasionym Kitzbuhel niemal pełne trzy dni poświęciłem na ujeżdżanie Gaisbergu. Różnica polega na tym, że gdyby Gaisberg mi się znudziło to w odwodzie miałem sto kilkadziesiąt kilometrów innych tras, a w Szwajcarii za niewielką dopłatą miałem 120 km tras w Saas Fee. Wybierając się natomiast zorganizowanym transportem do Montecampione jesteśmy skazani na te 8 wyciągów i 40 km tras przez cały tydzień. I nie uciekniemy stamtąd nigdzie, bo niby czym. A hasło "w dwie godziny na stoku" jest po prostu the best, jeśli się weźmie pod uwagę, że na dwie godziny przed wylotem rozpoczyna się odprawa tradycyjna, a wcześniej trzeba jeszcze odebrać bilet od pilota/przewodnika/agenta i nadać bagaż ponadwymiarowy jakim są narty. Podliczmy czas: 1:00 godz. - dojazd na lotnisko, odebranie biletu, nadanie bagażu ponadwymiarowego 1:00 godz. - odprawa co najmniej 0:40 godz. - czekanie pod gate po zakończeniu odprawy 2:15 godz. - lot co najmniej 1:00 godz - wyjście z samolotu, odebranie bagażu i nart co najmniej 0:30 godz - załadunek do autokaru co najmniej 1:00 godz - transfer do Montecampione Mamy zatem już co najmniej 7:30 na liczniku, a nie policzyłem przecież czasu oczekiwania na spóźnialskich, ewentualnych holdingów i innych opóźnień. Teraz doczytałem że oferta wstawiona przez zielarkę prawdopodobnie polega na tym, że my sobie lecimy a nasz sprzęt jedzie sobie samochodem/autokarem/busem. Można odjąć zatem około 1:00 godz. przeznaczonej na nadanie i odbiór bagażu ponadwymiarowego, ale musimy przynajmniej tyle samo doliczyć na wcześniejsze dostarczenie nart do przewoźnika. W tym samym czasie (7:30) ja dojadę samochodem z Wrocławia w okolice A8 na odcinku Monachium - Kufstein, co oznacza, że za około 1 godz. będę chociażby w Zillertalu z 3 parami nart na dachu, 600 km tras i bagażnikiem pełnym jedzenia Chyba wole jednak koszmar jazdy busem/autem -
Już podczas jazdy niemiecką 93 zdziwiły mnie o wiele dłuższe niż zazwyczaj kolejki na poszczególnych stacjach benzynowych (praktycznie każda stacja już od zjazdu z ringu była totalnie zakorkowana...) Dodatkowo pojawiły się nowe banery o treści "ostatnia możliwość zakupu winiety przed granicą". Naiwnie sądziłem, że mnie to nie dotyczy, bo przecież ja jade "tylko" do zjazdu Kufstein Sud Dopiero za granicą - dokładnie w miejscu widocznym na zdjęciu, które wstawiłem w pierwszym poście, zorientowałem o zmianie zasad poboru opłat. Zjechałem 500 m dalej na Kufstein Nord czyli na pierwszym możliwym zjeździe za granicą AT i na razie obyło się to bez konsekwencji (mam przynajmniej taką nadzieję, w każdym razie dotychczas nie dostałem żadnej widokówki z pozdrowieniami od austiackiej drogówki). Pojawia się pytanie - czy można bezkarnie przejechać te 1,3 km od granicy do zjazdu Kufstein Nord, skoro opłaty obowiązują od samej granicy, ale na odcinku granica - zjazd Kufstein Nord nie ma żadnej możliwości nabycia winiety. Niby piszą, że winieta ma być na szybie już w momencie przekroczenia granicy, ale z tego co pamiętam to zarówno w CZ jak i AT była zasada, że można bezkarnie przejechać autostradą do pierwszego zjazdu lub miejsca w którym będzie możliwe nabycie winiety. Nie wiem czy to się teraz nie zmieniło... Pozdrawiam
-
Od 1.12.2013 wprowadzona została bardzo ważna zmiana w obowiązywaniu winiet na austiackiej autostradzie A12 (przedłużeniu niemieckiej 93). Dotychczas jadący od strony Niemiec mogli bez winiet dojechać "aż" do zjazdu Kufstein Sud i tym samym bezkosztowo dojechać do ośrodków Ski Weltu, St Johann, Kitzbuhel itp. Od początku grudnia winieta obowiązuje już od samej granicy D/AT o czym przypominają takie znaki: Zgodnie z publikacjami OAMTC i ASFINAG winietę trzeba mieć już na szybie w momencie przekroczenia granicy i tym samym przejazd 6 km do zjazdu Kufstein Sud jest tak samo płatny jak każda inna autostrada w AT. Jadąc pod koniec grudnia do Piesendorfu zauważyłem stosowne znaki już będąc za granicą AT i natychmiast zjechałem na zjeździe Kufstein Nord (1,3 km od granicy). Następnie przebiłem się przez to miasto i opłotkami dojechałem do drogi na St. Johann. Opisywana zmiana spotkała się z licznymi protestami zwłaszcza mieszkańców Bawarii i terenów przygranicznych, jak i mieszkańców samego Kufstein, którzy obawiają sie korków w centrum swojego miasta. Do poczytania na ten temat: http://www.adac.de/i...t_kufstein.aspx http://www.abendzeit...4c1e5508d7.html http://www.austria.i...ox-1161606.html Pozdrawiam
-
To będzie potwór podobny do 3S z Kitzbuhel - 31 wagoników po 28 osób każdy = 2800 osób/h. Zamkną jednak dolny odcinek 4 osobowej gondloli - zostanie ona jedynie na odcinku Mittelstation - Idalp
-
25-28 stycznia, Tyrol-Austria, Ski Juwel Alpbachtal, Kuj-Pom/Wlkp/Lub...
sese odpowiedział yanosik → na temat → Wyjazdy zagraniczne
Wieśku nie unoś się tak. Fred nigdy nie rzuca słów na wiatr. Jest przecież jedynym nieomylnym i wszechwiedzącym autorytetem zarówno na forum jak i na stoku. Skoro napisał 6,0 max 6,5 to tak niestety musi być... Pogódź się z tym Pozdrawiam serdecznie -
Właśnie siedzimy w zell am see. Na jutro zapowiadają śnieżne oberwanie chmury. POWDER ALARM
-
Plany ewoluują - na dziś jest taki, że ruszamy rano 26 grudnia. Po południu meldujemy się w Hinterglemm na popołudniowej/nocnej jeździe. Następnie ruszamy do Zell am See, gdzie będziemy do poniedziałku - 30 grudnia. Ewentualnie rozważamy jeszcze Dachstein West, Obertauern albo Katschberg/Grosseck-Speireck. Wszystko zależy od pogody i tego gdzie będzie najwięcej białego. Oczywiście jeśli uderzymy do regionu Lungau, to czwartkowa nocna jazda będzie w Obertauern a nie Hinterglemm
-
Miarka się przebrała - jaro323, JurekByd, gajowy oraz inni Im podobni wstawili zbyt dużo relacji i zdjęć, by w święta spokojnie wysiedzieć przy stole. Pojawił się zatem pomysł dokonania świątecznego sabotażu w postaci ucieczki na austriackie stoki. Planowany wyjazd w pierwszy dzień świąt po południu, powrót w niedziele 29.12. Cztery noclegi, cztery dni na nartach. Zaczęliśmy się rozglądać za czymś w salzburgerlandzie (bo blisko i szybko) i nawet udało nam się znaleźć jakiejś sensowne kwatery za zupełnie nieświąteczne ceny Żeby jednak nie wyważać otwartych drzwi chcemy się najpierw zapytać czy może jakaś wataha skiforumowych zapaleńców ma już w planach ucieczkę od świątecznego stołu? Chętnie się przyłączymy. Sese & Hesski
-
Idź do pierwszego lepszego sklepu narciarskiego i poproś o karton. Testowane wielokrotnie,trzeba się tylko trochę uśmiechnąć
-
Dobór butów narciarskich - flex index
sese odpowiedział jonas → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Poza powyższym przykładem szanownej małżonki Mitka podam przykład Hesi. Dopiero przywdzianie "mega twardych ", "zawodniczych ", "imadeł " w postaci Fischerów Vaccum 130 dało jej poczucie zarówno dobrego trzymania jak i niesamowitego komfortu. Wcześniej używała ona butów o flexie 60 oraz 95. Niby były mniej twarde i bardziej komfortowe, ale chyba tylko na papierze. Jeżdżąc w 95 codziennością było odpinanie klamer w kolejkach, ściąganie butów w knajpie oraz masowanie stóp podczas przerw. Teraz zakłada swoje 130 rano i odpina je dopiero późnym popołudniem. Wniosek: nie ma co się bać cyferek wydrukowanych na skorupie buta, a 130 może w rzeczywistości się okazać bardziej komfortowa niż 95 czy nawet 60... Jeśli 110 jest wygodna to bierz 110... -
Memoriał Jerzego NIKO130 Dzięcielaka Dzikowiec 2014
sese odpowiedział radcom → na temat → Zawody SkiForum
Źle mnie zrozumiałeś. Nie jest dla mnie problemem obecność lepiej jeżdżących. Mam świadomość niedostatków swojej jazdy, wiem, że nie potrafię jeździć tyczek i wręcz wstydzę się tego jak wyglądały moje przejazdy na Pracicy czy Dzikowcu. Zresztą chyba wszyscy obecni widzieli moje zdziwienie wynikające z zajęcia 2-go miejsca. Jestem pewny tego, że gdyby B4ME i Wueres nie "poślizgnęli się" podczas drugiego przejazdu, to ostateczna klasyfikacja byłaby zupełnie inna. Problemem jest natomiast wrzucanie wszystkich jeżdżących do jednego worka i łączna klasyfikacja tych, którzy tyczki mają na co dzień, z tymi którzy widzą je zupełnie okazjonalnie. Po co startować w rywalizacji, jeśli jeszcze przed startem wiesz, że paru osób nie przeskoczysz, bo to nie twoja liga. Z drugiej strony jaka może być satysfakcja dla triumfatorów, którzy pokonali "niedzielnych" narciarzy, nie zbliżających się do tyczek na bliżej niż 2-3 metry? Rozmawiałem z paroma osobami i wiem, że nie chcą startować w tego typu formule bo nie chcą się kompromitować w oczach obserwujących taką rywalizację. Czytający "suche" wyniki zawodów będą bowiem widzieć jedno - straty po 10, 15, może 20 sekund do najlepszego, a nie będą wiedzieć tego, że ten wygrywający to "Pro", a ten ze stratą to kompletny amator. Jeśli nadal tego nie dostrzegasz to może pogadam ze swoją kuzynką i zaproszę do udziału w Memoriale jej długoletniego i serdecznego kolegę Michała Kałwę... Hesia zaprosi natomiast jej znajomego Jakuba Malczewskiego. Przyjadą obaj, z kolegami, może nawet zapiszą się do SkiForum, aby być ujętym w "naszej" klasyfikacji. Tylko co wtedy wpiszesz do swojej stopki??? (18 miejsce w Zawodach SkiForum nie brzmi zbyt dumnie) -
Memoriał Jerzego NIKO130 Dzięcielaka Dzikowiec 2014
sese odpowiedział radcom → na temat → Zawody SkiForum
Ja, w odróżnieniu od Ciebie, nie mam ciśnienia na wygraną. Nigdy nie bawiła mnie jazda na tyczkach i raczej nie będzie bawić. Mało tego - na tyczkach jeździłem jedynie cztery razy w życiu: trzy razy na Praciakach i raz na Dzikowcu. Zresztą parę postów wyżej podlinkowałem film Kaema. Widać na nim zarówno mój przejazd jak i Twój. Komentarz zbędny... Zupełnie nie zależy mi na tym, aby na Memoriał przyjechała "czołówka" trenujących SL/GS/DH. Jeśli oni przyjadą ze swoimi gumami, komórkami, thermobagami i mydełkami HF to z Memoriału zrobi się taka sama "pseudoolimpiada" jaka miała miejsce swego czasu na Praciakach. Nie negując niczyich umiejętności, dla mnie wręcz żenujące było szczycenie się czy chwalenie wygraniem Praciaków. To tak jakby Gortat czy inny Jordan chwalił się wygraniem osiedlowego konkursu streetball'a. Nie ten poziom Panowie, po prostu nie ten poziom... Z tego też powodu od pierwszej edycji Praciaków apelowałem do Mitka o rozdzielenie prosów i amatorów... Pojadę na II Memoriał z tą samą myślą, z którą w lutym jechałem na pierwsze jego wydanie, a wcześniej jechałem na Pracicę - aby spotkać się z ludźmi, których lubię i którzy mają tego fioła co ja. Chcę z nimi pojeździć, pogadać i powspominać Niko. Nie chcę niczego wygrywać, ani zdobywać pucharów, ewentualnie mogę stoczyć coroczny pojedynek z Wueresem, bo na razie w naszej prywatnej "wojnie" mamy remis 2:2 A jeśli zapragnę się nauczyć jazdy sportowej to na pewno nie będę szukać ku temu okazji podczas Memoriału... -
Memoriał Jerzego NIKO130 Dzięcielaka Dzikowiec 2014
sese odpowiedział radcom → na temat → Zawody SkiForum
Chyba się nie zrozumieliśmy: - SL na stromszym, górnym odcinku, bramki rozstawione szeroko i blisko siebie = powolne + bezpieczne pokonanie górnej części Dzikowca - GS na łagodniejszym, dolnym odcinku, bramki również rozstawione szeroko = możliwość jednoczesnego przejechania GS i SL + znika obawa wylecenia do lasu na szybszej części GS + satysfakcja z pokonania całego stoku podczas zawodów. Nie da się postawić SL na całej długości bo prawie nikt tego nie wytrzyma kondycyjnie. GS z samej góry byłby natomiast skrajnie niebezpieczny. Myślę że przy zaproponowanej przeze mnie kombinacji nie trzeba będzie "lecieć z dużą prędkością na Slalomkach", bo i prędkość na dolnym odcinku nie będzie już znaczna a i rozstawienie bramek pomoże zapobiec Twoim obawom. Jeszcze jedno, pozwolę sobie Ci przypomnieć, że z spośród uczestników I Memoriału jesteś jedyną osobą, która ma jakikolwiek kontakt z regularnymi treningami czy zawodami narciarskimi. Jako jedyny masz też zawsze niesamowite parcie na wynik czysto sportowy i dopisanie sobie kolejnej pozycji w swojej stopce. Świetnie, że tak jest i w gruncie rzeczy cieszy mnie to, że dla takiego Pro jak Ty rywalizacja SkiForumowa jest ważnym sprawdzianem swoich umiejętności, ale proszę nie zapominaj tego, iż dla 99% pozostałych uczestników Memoriału liczy się głównie i przede wszystkim dobra zabawa oraz możliwość przejechania bramek często pierwszy czy drugi raz w życiu... Nie sprowadzajmy Memoriału do czysto sportowego przedsięwzięcia. -
Memoriał Jerzego NIKO130 Dzięcielaka Dzikowiec 2014
sese odpowiedział radcom → na temat → Zawody SkiForum
Pójdźmy dalej - ustawmy od samej góry hybrydę - na górze podkręcone bramki SL (wolniej i bezpieczniej), a od mniej więcej górnej stacji orczyka bramki GS... Nie trzeba będzie przestawiać bramek przed 2 przejazdem, a konieczność "przestawienia się" przez jadących w połowie stoku z SL na GS może być ciekawa nawet dla starych wyjadaczy. Moim zdaniem: http://youtu.be/Pqaxe5o2Apo?t=1m11s -
Memoriał Jerzego NIKO130 Dzięcielaka Dzikowiec 2014
sese odpowiedział radcom → na temat → Zawody SkiForum
1. radcom, organizator 2. Tadeusz T 3. sally67 4. Myszka81 5. arky 6. 1/2prokrzysiek 7.Kaem 8. Ropóh 9. Hesski 10. sese -
Memoriał Jerzego NIKO130 Dzięcielaka Dzikowiec 2014
sese odpowiedział radcom → na temat → Zawody SkiForum
Ja "tradycyjnie" zobowiązuje się pomóc Radkowi w ogarnięciu tego wydarzenia. Bazując na ubiegłorocznych doświadczeniach proponuję z góry ustalić termin, biorąc pod uwagę dostępność stoku i możliwości kwaterunkowe hotelu Rodar (chyba że do nowego roku wybuduje się już to coś nowego na stoku ). Nie ma co robić żadnych sond ani głosowania, bo pojawi się tyle terminów ile forumowiczów, a koniec końców okaże się że i tak przyjedzie 1/3 zadeklarowanych (jak w zeszłym roku). Radek decyduj, my się dostosujemy... -
Poszukaj może jeszcze w innych sklepach. Za około 200 złotych w TKMaxie można trafić spodnie bardziej renomowanych firm z membranami powyżej 10000/10000. 3000 mm wodoodporności to może być troche za mało w przypadku spodni (siedzenie na śniegu/mokrym krzesełku itd). Jeżeli chodzi o firmę 4F to miałem okazję korzystać ze spodni ich snowboardowej podmarki FOB. Membrana mg metek 8000/8000. Dawały radę w każdych warunkach i jakoś nie widziałem widocznej różnicy pomiędzy nimi a moją drugą parą spodni, która jest na gore...
-
Polacy w drodze na Broad Peak - zima 2012/2013 - Wielicki/Berbeka
sese odpowiedział arky → na temat → Sport, Zawody, Zawodnicy
Ja uważam, że nikt z nas nie jest uprawniony do formułowania jakichkolwiek ocen pod adresem któregokolwiek z uczestników tej wyprawy. Nikt z nas nie był bowiem w takich warunkach i nikt z nas nie potrafi ocenić czy dane zachowanie w danych warunkach było w porządku czy nie. Broad Peak to nie piaskownica i myślę, że od pewnej wysokości i od pewnego stopnia zmęczenia zaczyna się dosłowna walka o życie... przede wszystkim (stety lub niestety) o swoje życie... Ja mimo wielu podejść do tematu nie potrafię ocenić które rozwiązanie w takich warunkach jest lepsze: 1) ratować siebie i pozwolić zginąć koledze (i zostać nazwanym zdrajcą) 2) pomóc koledze i zginąć razem z nim (i zostać nazwanym bohaterem) Podobne dylematy pojawiły się na głupim kursie OWD, kiedy instruktor zadał nam pytanie co byśmy zrobili w sytuacji, gdy na głębokości powiedzmy 15-20 m zauważylibyśmy, że ktoś z naszej grupy np. stracił przytomność i zaczyna dość gwałtownie opadać w toń. Do pewnej głębokości można w miarę bezpiecznie go "gonić", ale co zrobić w sytuacji, kiedy wiemy, że musimy zejść na tyle głęboko, że sami praktycznie nie mamy szans na wyjście cało z tej sytuacji... Pamiętam, że po tym pytaniu zapadła grobowa cisza i nikt z 15 osobowej grupy nie pokusił się o udzielenie odpowiedzi. W sprawie Broad Peak drażni (o ile mogę tak powiedzieć) mnie jedno - skoro Adam Bielecki jako pierwszy stanął na szczycie (czyli zrealizował cel wyprawy) to czemu podczas jego schodzenia i mijanki z resztą ekipy, nikt nie podjął męskiej decyzji pt: "Panowie udało się. Mamy sukces. Teraz razem schodzimy." Użytkownik sese edytował ten post 19 wrzesień 2013 - 06:06
