Skocz do zawartości

Wujot2

Members
  • Liczba zawartości

    856
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez Wujot2

  1. To jakbyś uznał, ze w smartfonie można zainstalować radiotelefon. Albo wagę. Jest tak samo blisko. To co zlinkowałeś mówi za to o zakłóceniach wprowadzanych przez telefon.
  2. To jest tak bez sensu, że szkoda gadać. Najkrócej detektor to urządzenie nadawczo-ODBIORCZE pracujące na RATUNKOWEJ częstotliwości i nadające sygnał w trybie CIĄGŁYM
  3. Wujot2

    Ku przestrodze

    Bardzo zgrabnie powiedziane, niepotrzebnie się tyle naprodukowałem 😉
  4. Wujot2

    Ku przestrodze

    Przepraszam, powinienem Cię zacytować ale nie chciało mi się przewijać. Ale nie zmienia to dalej problemu bo jak porównać ciężki uraz głowy narciarza w kasku, z lekkim powstałym bez kasku, nie mówiąc już o różnych okolicznościach różnych zdarzeń? W każdym razie ubezpieczalnia może zawrzeć takie klauzule w OWU a ubezpieczający wybrać ubezpieczalnię. Gdyby to był aż tak istotny problem to być może już byłoby w warunkach. Jak pamiętam urazy głowy to około 10% urazów narciarskich (pewnie obejmują też twarz czyli liczbę należałoby trochę zredukować). Choć być może koszty tych urazów i skutki są większe niż innych. W kwestii dzieci to zagadnienie trochę znam bo mam trzech synów i wiem, że pomysłowość nieletnich jest zdumiewająca. Też ubrałbym w kask, pilnował, tłumaczył i liczył, że nic się nie stanie.
  5. Wujot2

    Ku przestrodze

    Dokładnie wszystkie podane przez kolegów przypadki są dowodem, że szczęśliwie kaski pomogły. Ale tak naprawdę te zdarzenia nie powinny mieć miejsca! Oczywiście zgadzam się, że zawsze jest pewien margines gdzie można mieć pecha lub szczęście. Przede wszystkim przypomnę, że zareagowałem na pomysł aby firmy ubezpieczeniowe powinny odmawiać wypłaty odszkodowania tym co mieli wypadek bez kasku. A ja napisałem, że przede wszystkim to trzeba wypadków unikać i jeździć dokładnie tak jak z gołą głową. Dotyczyłoby to też plecaka lawinowego. A nie cieszyć się z tego, że dzięki kaskowi krwotok podpajęczynówkowy nie pozostawił trwałych skutków.
  6. Wujot2

    Ku przestrodze

    A gdyby dostał w szyję, tętnicę udową, wbiła się w brzuch, obcięła rękę? Albo w twarz?
  7. Wujot2

    Ku przestrodze

    Jeśli kask poszedł w drzazgi to energia, która na to poszła zmniejszyła o tyle urazy córki. Jeśli był w miarę cały to w ogóle nie zmniejszył tych dwóch urazów. Natomiast być może poprzez redystrybucję obciążeń ochronił przed mechanicznym uszkodzeniem czaszki. Na pewno dobrze, ze go nałożyła. Pytanie czy gdyby jechała w czapce to może jednak lepiej by kontrolowała jazdę. Zauważ, ze wystarczyłoby może jeszcze te 20% dodatkowej energii i mimo kasku zakończyłoby się poważnym uszkodzeniem mózgu. Wniosek więc wysnułeś błędny, jakkolwiek kask akurat tutaj być może dał znaczącą różnicę. Powinieneś się zastanowić jak blisko było do kalectwa.
  8. Wujot2

    Ku przestrodze

    Po prostu niesamowity pech, lub jak wolisz zdarzenie o niskim rachunku prawdopodobieństwa. Może też trochę zbyt małe umiejętności. Freeridera uderzenie niewidzianego (czyli od dołu) kawałka skały nie powinno wywalić. Bardzo smutna historia. I też dowód na temat iluzorycznej przydatności kasku.
  9. Wujot2

    Ku przestrodze

    To jest bardzo naiwna wiara, że kask uchroni Cię przed poważnym uderzeniem. Na przykład trójkątnym kamieniem, który punktowo przejdzie przez kask. Jeśli jest dostatecznie duża energia to zawsze dojdzie do krwawień wstrząsu mózgu czy innych urazów. To nie kask przed czymś chroni tylko umiejętności i rozsądek. Jeden będzie jeździł w czapeczce przez całe życie i nic, a drugi rozwali się w kasku. Aby nie było - warto mieć kask, głównie dlatego, że dużo nie waży, jest ciepły, fajnie trzyma gogle. Weź w rękę kamień (pięściak) - uderz i zobaczysz w jakim zakresie możesz liczyć na kask. A jeszcze zastanów się od strony energii przy szerokim uderzeniu ile energii może zaabsorbować taka struktura. Ta wiara o której wspomniałem na początku jest gdzieś blisko magicznych amuletów, okadzania, rytualnego tańca, mamrotania zaklęć itd. A jeśli założenie kasku magicznie zwalnia od myślenia (na zasadzie tych rytuałów) to jestem przeciw. Całe lata wszystkie najtrudniejsze zjazdy jeździłem w czapeczce - bo w skituringu ultralekkie (czyli nic nie warte) kaski są może od 5 lat. Umiejętności i wybranie dobrego toru jazdy to podstawa.
  10. Grube wyściółki to proszenie się o kłopoty bo słabo przenoszą impulsy a potem się ubijają i robi się luz więc but już nie nadaje się do jazdy. Im cieńszy kapeć tym lepiej. Zamiast ultraciepłych butów kup grzane wkładki lub skarpetki. Będziesz miał dalej dobrą kontrolę nad butem. I ciepło.
  11. Wujot2

    używane narty?

    Po sezonie jest zdecydowanie taniej. Jak nie musisz to poczekaj.
  12. Jest sporo ochraniaczy na piszczel. Na przykład https://allegro.pl/oferta/ochrona-zelowa-goleni-sidas-14612124883?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_uzsd_sport_other_pla_pmax&ev_campaign_id=19404061878&gad_source=1&gclid=CjwKCAiAvdCrBhBREiwAX6-6UjSe6ph-VH60h8sunAKH8ajUtgrV9hLKeflMjV3uC4ztKelt3ZdnOBoCNZ0QAvD_BwE
  13. Z reguły do stacji górnej jest w miarę wygodny dojazd 😉
  14. O wypraszam sobie, Towarzyszem Wiesławem! Trochę szacunku...
  15. a dalej Mituś, Robercik, Wituś, Wiesiuś itd Jakie miłe czasy na forum nastają... nie ma to jak piaskownica! 🤣 🤣 🤣
  16. Zima jest fajna jak zamrozi błoto a na wierzchu jest 5 cm śniegu - wtedy jest dobra zabawa. Dopiero FAT (w przystosowaniu zimowym) daje szansę na jazdę w ciut głębszym śniegu, choć tam też cudów nie ma. Porównaj sobie powierzchnię nart i styku opony. Specjalnie napisałem o przystosowaniu zimowym (czyli nie na mleku). W ogóle, w zimie łańcuch czy klocki dużo szybciej schodzą. W sumie to jest więcej serwisu, czyszczenia, suszenia, dokładnego smarowania a mniej jazdy. Trochę mi się to znudziło i teraz wybieram wtedy raczej asfalty i mój składak (a w nim pasek klinowy i bezobsługowe łożyska). Ale kiedyś walczyłem tak jak Ty.
  17. Wujot2

    MTB - wątek sprzętowy

    Są różne optyki TIR w zależności od zapotrzebowania, moja rowerowa wygląda tak: Jak widać na bokach jest szeroko, i w zakrętach nawet na ścieżce wszystko widać. Za to wiązka nie idzie w górę i nie oślepia. Spot może wyglądać tak. Optyka TIR radykalnie zmieniła reguły gry, bo dawniej aby uzyskać dobre skupienie trzeba było zastosować duży reflektor (im głębszy tym lepszy) i ewentualnie fresnela na wyjściu. Teraz daje się malutki element. Jak widać nie ma klasycznej szpili a przejście jest bardzo miękkie. Co śmieszniejsze użytkownik może poprzez wymianę kolimatora samodzielnie zmienić charakter reflektora. ----------------------- Jeszcze dodam dla dociekliwych - tak wyglądają soczewki TIR. To jest bardzo sprytne. W środku (nad diodą) jest soczewka, natomiast światło uciekające na boki dzięki zjawisku wewnętrznego odbicia skupiane jest w pożądanym miejscu. Mały kawałek akrylu a działa jak reflektor i "wisząca" soczewka. Dosłownie za grosze (cena typu 4 zł) eliptyczna To w czarną obudowę (aby było odbicie)
  18. Wujot2

    MTB - wątek sprzętowy

    1. Podstawowa jest lampka na kierownicy. Ta wysokość daje dobrą plastykę. Natomiast sama czołówka spłaszcza obraz i jest beznadziejna do jazdy. 2. Czołówka ma zastosowanie jedynie jako światło do przepatrzenia czegoś z boku. Powinna być wtedy ustawiona co najwyżej na 1/4 światła głównego. Tak jeżdżą ludzie gdy lampka na kierownicy ma wąski spot. Ale to słabe rozwiązanie. 3. Nie ma w ogóle potrzeby używania czołówki jeśli zastosuje się optykę eliptyczną w lampce na kierownicy. Z nią charakterem oświetlenie bardzo przypomina światła mijania. Miękko i szeroko po bokach a przód zgodnie z zasięgiem. To jest genialne światło, a niestety nie ma go w żadnej znanej mi czołówce. 4. Do lampki można zastosować asymetryczny uchwyt na głowę (podobny do klasycznej czołówki) i mieć 2w1. 5. Jeśli cel rowerowy jest dominujący można rozważyć światło na 20700 - jednak 50% pojemności więcej, a te aku mocno staniały i nawet są w tej chwili tańsze (oczywiście na pojemność) od 18650. Jeśli jednak czasem chcesz iść (np na nartach) z czołówką (na tym bocznym chwycie) to brałbym te drugie. 6. Wstukaj na allegro "bocialarka" i wybierz co chcesz ale koniecznie z optyką TIR eliptyczną (zwana też "na rower").
  19. Wujot2

    MTB - wątek sprzętowy

    Jeździłeś w obu wariantach w terenie?
  20. Wujot2

    MTB - wątek sprzętowy

    To ma być do roweru?
  21. Wujot2

    MTB - wątek sprzętowy

    Hmmm coś sugerowałeś, że to taki wypasiony produkt, a to jednak druga (albo i trzecia liga). Ma swoich zwolenników bo cena niska, ale jak widać ryzyka są. Ale myślę, że jak dojdziesz czy jest uszkodzona czy nie wiesz jak obsłużyć, to po ewentualnej wymianie trafisz do grona zadowolonych użytkowników. Nie do końca rozumiem koncepcję ogniw z ładowaniem - a już w szczególności Nitecore bo są strasznie drogie (ok 100 zł/szt). Już przy dwóch, koszt ładowarki oddzielnej by się zwrócił. A być może zwróciłaby się prawie różnica do Armytek, który ma ładowarkę w latarce (magnetyczny klips). Zresztą ten Skilhunt chyba też ma magnetyczną ładowarkę w komplecie. Jakoś to dziwnie wszystko wygląda...
  22. Wujot2

    MTB - wątek sprzętowy

    Podejrzewam, ze kupiłeś Armytek? Jaka optyka?
  23. Wujot2

    MTB - wątek sprzętowy

    Rekomendowałem jednak te na 18650. Co do różnic w wymiarach to dotyczy to także 18650. System trzeba wypośrodkować między wymiarami i wagą a pojemnością. W czołówkach nie chciałbym już nic większego jak 18650. Ale w latarce rowerowej - przy dobrym uchwycie mogłoby być 20700. A tak w ogóle z optyką TIR, Jestem zachwycony jej działaniem, a w szczególności kolimatorem eliptycznym. W rowerze genialny, ale myślę, że na nartach byłby równie dobry.
  24. Wujot2

    MTB - wątek sprzętowy

    Myślę, że problem jest jeszcze głębszy. Po prostu część świata jeszcze tkwi w średniowieczu a zarządzający tym dyktatorzy (bądź religijne oligarchie) walczą o przeżycie. Świat bez barier jest dla nich śmiertelnym zagrożeniem.
  25. Wujot2

    MTB - wątek sprzętowy

    Zauważ, że narzekasz, na różne idiotyzmy i fiskalizm, ale, tak z ręką na sercu, zamieniłbyś te nasz idiotyzmy na życie w Egipcie i Maroku (czy Kolumbię)? Ja widzę potrzebę regulowania życia społecznego. Po prostu znaczna część ludzi jest zbyt leniwa, oportunistyczna czy wręcz z deficytami emocjonalnymi aby liczyć na ich "poczucie przyzwoitości". Jak im pozwolisz to będą kradli, bili innych, znęcali się nad bliskimi, śmiecili czy srali pod siebie (fenomen psów w Polsce). Ale to się zmienia. Na przykład kiedyś mogłeś tłuc żonę i dzieci bezkarnie a teraz założą ci niebieską kartę i jesteś pod obserwacją. Można z tysięcy przepisów znaleźć takie bzdurne sytuacje jak te co je opisałeś. Tyle tylko, że przez te jeden przykład nie udowodnisz, że nie ma to sensu. Bo przepisy muszą być jasne i klarowne, więc na przykład decyduje kategoria drogi. I czasem wyjdzie jak napisałeś. Ale ogólnie cel jest osiągnięty. Zamiast szukać dziury w całym trzeba widzieć kierunek. I chociaż wolałbym społeczeństwo samoregulacyjne, dojrzałe i kierujące się szacunkiem i pojęciem dobra wspólnego, to ten kierunek jaki jest wydaje mi się właściwy. Nie chcem ale muszem (to zaakceptować). Przy takim a nie innym charakterze części ludzi. Żyjemy, patrząc historycznie, w niewyobrażalnym bogactwie i przy jednak dość dobrze uregulowanych strukturach państwowych. Poczytaj sobie jak to dawniej wyglądało. Ciągle mamy highlife. Ale ponarzekać zawsze można. 🙂 I oczywiście ulepszyć. To na pewno można i trzeba.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...