-
Liczba zawartości
6 357 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
235
Zawartość dodana przez Marcos73
-
Cze Body carving miał swoje 5 minut i został zapomniany. Chyba to ślepa uliczka w narciarstwie, ale jako coś do dalszego samorozwoju może być ciekawym doświadczeniem. Sensownym jest kierunek narta przykrótka i mocno taliowana. Co do sztywności wzdłużnej, to trudno powiedzieć, ale ostatnio miałem okazję spróbować narty prawdopodobnie dedykowanej do body carvingu, ale to była decha o takiej sztywności, że komórki to przy tym makarony. Może @Adam ..DUCH to potwierdzi, bo on jej mi użyczył. Być może to model do ekstremalnej, nie do normalnej jazdy. pozdro Ps. to był jakiś leciwy Atomic.
-
Nartowanie Krzyśka, Natalii (alias Leosia) i Rafała
Marcos73 odpowiedział KrzysiekK → na temat → Nauka jazdy
Pewnie tak, ale jak widać to raczej forma zabawy, ale brawo, że odważyła się wystartować, bo to 14-nastolatka. W tym wieku już pojawia się obawa przed porażką, mają zwykle dużą świadomość swoich realnych umiejętności. pozdro -
Wymiar szkoleniowy pewnie jakiś będzie, ale generalnie nie jest to celem samym w sobie. Raczej to forma poznania ciekawej osoby i narciarstwa, które On propaguje. Jeśli byłaby grupa osób zdeterminowanych do cyklicznego szkolenia, to łatwiej i taniej ogarnąć to w PL. Problem jedynie z grupą, stąd też dużą popularnością cieszą się formy szkolenia jaką proponuję choćby Tadeo. Z reguły to pojedyńcze osoby z różnych zakątków Polski tworzące grupę już na miejscu szkolenia. W PL stok i miejscówka by się znalazła, wystarczy poszukać lokalnego asa i wyjdzie to po piniondzach. Niestety problem zwykle jest w stworzeniu stałej grupy chcącej cyklicznie się szkolić. pozdro
-
Nartowanie Krzyśka, Natalii (alias Leosia) i Rafała
Marcos73 odpowiedział KrzysiekK → na temat → Nauka jazdy
Bo to takie lokalne jak u nas Gąsienice😉. pozdro -
Nie, nie skorzystaliśmy. Tylko z ciekawości szperałem, bo w planach był Moltek jak w zeszłym roku, ale tak atrakcyjnej oferty nie było. Była niezła, ale liczyliśmy, że spadnie cena, niestety było wręcz przeciwnie. Ceny w Livigno były między 1000-2000 eur za 6 osób. Podałem jedną z najtańszych. Podejrzane oferty trzeba sprawdzić i jest sporo możliwości, a płacąc kartą to bank odpowiada za niezrealizowaną transakcje. Oferta ze strony ON i apartamentów/hoteli z nim współpracujących. Tzw freeski. Mnie pokrywały się terminy z wyjazdem z ekipą nad Gardę. pozdro
-
Opisałem hotel w którym byłem, stosunek jakości do ceny jest rewelacyjny przy pewnych założeniach. W cenie basen i sauna. Jedzenie bardzo dobre, wszystko w formie bufetu. W 4 osobowym pokoju są 2 osobne łazienki. Na wyjazd szkoleniowy nie jedzie się walić gorzołę, bo taki wyjazd traci sens. A jak chcesz wieczorem pogadać, to jest lobby i zawsze można posiedzieć i piwko czy wino w towarzystwie wypić. Oferty z karnetami zawsze są korzystniejsze niż kwatera + karnet osobno. Nawet w Livignio można pojeździć, tylko trzeba jechać np. Teraz, a nie na Majówkę. Ja znalazłem ofertę w Livignio dla 6-ciu osób 7 noclegów + 6 dniowe karnety za 1000 euro za wszystkich. To dużo czy mało? pozdro
-
Szkolenie to jedno, a poznanie w realu kogoś ciekawego to inna para kaloszy. Ty wolisz spać na stoku, a ja jak mi ktoś żarcie przygotuje. A idąc tą drogą😀 zamiast w Alpy możesz jeździć na hali. pozdro
-
Tak masz rację. Generalnie to spoko opcja, jeśli nie wyjeździsz - to Ci nie "przepadnie". Masz blisko, warte rozważenia, ale ja chyba osobiście nie chciałbym wiązać tylko z jednym dostawca usług. Moltek jest spoko, ale wiesz, że można fajną ofertę trafić. Zostaje Ci Chopok ewentualnie i okolice. A to już dość daleko. Niemniej jednak konstrukcja takiej sezonówki jest dobra. Nic na siłę nie musisz robić. pozdro
-
No i wieczornych. pozdro
-
No widzisz - zapomniałem o tym. Ale napisałem, że pojeździłem, a nie że poskręcałem 😉, a to jest różnica. pozdrawiam
-
W przyszłym sezonie, nic nie kupuję do przodu. Jeżdżę na Warun i pogodę. Oczywiście bez tłoku. Przed albo po sezonie. pozdro
-
Cze Chyba czas na podsumowanie, bo chyba już nic się nie uda w tym sezonie wymodzić, może dywan, który mam tuz obok firmy 🙂. Zaczęło się od popierdółki zwanej Tylicz Master 24.11.2025. Dobre i to - na pierwszy kontakt po lecie. Potem dość intensywnie - nawet za bardzo, bo w ferie był niedosyt jazdy. W grudniu Madonna przedświąteczna w licznym gronie znajomych. Nawet był niezły opad w trakcie pobytu. Żal było wyjeżdżać. Potem sporadyczne wyjazdy około świąteczno-noworoczne w PL Nocne jazdy Zlocik też się trafił szybciutko w Zwardoniu śniegu był dostawa. W sumie to było tak zajebiście, że mam tylko zdjęcie z parkingu, bo czasu na głupoty nie było , taka była ekipa. Krótkie narciarstwo halowe dla utrwalenia By uderzyć do Bormio, bo pierwsi mieliśmy ferie. Tu pogoda w kratkę. Ale pojeżdżone. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów będąc na wyjeździe narciarskim nie jeździłem na nartach. 1 dzień taki się przytrafił, bo zamknęli ośrodki przez pogodę. Ale było bardzo dobrze - towarzysko i narciarsko. Bormio I Santa Catarina Potem do końca ferii już tylko lokalnie, ale udało się odwiedzić Pilsko, mimo niekorzystnej aury. Były Białczańskie klimaty Kasinka Z Marasem oczywiście i Pilsko Nawet pogoda dopisywała w PL. Ale wiosenne warunki zaczęły się wkradać do PL, ale Podhale walczyło dzielnie. W połowie marca męska 4-dniówka w Ischgl, było grubo 😉 Pierwszy dzień Kappl A następne 3 w Ischgl Szybko przeleciało, ale w PL warun nadzwyczaj dobry. U sąsiadów także - Rohace perfect 6 kwietnia zamknęliśmy Białkę - warun super nam wie trafił po opadzie, chociaż dzień wcześniej wyglądało, że będziemy jeździć w błocku. A było tak. Sezon zakończyłem na Rohaczach z moim przyjacielem Marasem, wiernym druhem niedoli. W sumie nie było źle, nie wiem ile dni, ale ponad 30 się uzbierało, a nawet myślę, że około 40-tu. Oby przyszły nie był gorszy od poprzedniego. Nie zrealizowałem tylko wyjazdu do Czarnej Góry - a warunki mieli świetne. No i Jaworzyna zawiodła mnie na całej linii. pozdro
-
Tak, tylko w apartamentach trzeba się pierdolić z jedzeniem. Stąd wybór na Hotel z HB. Ten co byłem 2 sezony temu z kumplami, jest na stoku i ma zajebiste żarcie. Ma pare pokoi (ale bardzo mało) - 4 osobowych, które są znacznie tańsze. Nas wówczas wyszło za 7 noclegów + 6 dniowe skipasy + wyżywienie HB z prawdziwego zdarzenia po 2500/osobę. Jak policzysz karnet i kwaterę w AT + pierdolenie się z gotowaniem dla takiej chmary osób - to wcale taniej nie wyjdzie. Za 100, czy 2 stówki PLN to wolę na wyrku piwko pić niż myć gary. pozdro
-
Janek obojętnie gdzie - byle oferta była do przyjęcia finansowo. pozdro
-
Tak, ale być może Smoku przy okazji (podobnie jak Ty w Kanadzie) chciałby zobaczyć większy ośrodek europejski. Jeśli to traktuje jako stricte wyjazd zarobkowo/szkoleniowy to można i do Spady jechać, czy tez np. Bormio itp. pozdro
-
Wyjazd połączony ze szkoleniem. Łatwiej i taniej wyjdzie ściągnięcie 1 osoby z Kanady niż wysłanie 8-miu osób do. Pozostaje koszt gratyfikacji, przelotu i zakwaterowania Piotra do Włoch. - ale to się dzieli na 8 osób. Poninno się to zmieścić w kwocie 5000 PLN na osobę na gotowo. 3 klocki to koszt przejazdu, zakwaterowania oraz wyżywienia HB w dobrym okresie. 16 000 (8x2000) wystarczy na bilet, zakwaterowanie i gratyfikację dla Piotrka. Wszystko zależy czego On oczekuje, jaka kwota go zadowala. Szczerze, to w tych martwych sezonach (o mniejszym obłożeniu) bez problemu jestem w stanie ogarnąć takie szkolenie z kimkolwiek. Można jechać na start sezonu np. do Madonny i przy okazji wysłać zapytanie np. do Jam Session z pytaniem o asa i zaproponować np. 1500 jurków za 6 x 4h szkolenia grupowego. Łatwy cash. Spanie, karnet etc. dla instruktora nas nie interesuje, bo jest miejscowy. Warunek - wszyscy ruszamy z 1 miejsca w PL, aby zminimalizować koszty dojazdu. To jest do ogarnięcia, tylko musi być zgrana ekipa. Mogą być mniejsze miejscówki, tańsze. pozdro
-
Nie, żadnych urazów psychicznych, ani ograniczeń. W sumie 2 z nich raczej nie z mojej winy. Jeden - jeden, źle odczytane intencje instruktora. Dlatego już na stoku nie ufam już nikomu, nawet sobie😀. pozdro
-
A to były może ze 3 w życiu (na nartach), wszystkie solo, bez udziału osób trzecich. Po jednym bolał mnie bark z 1,5 roku, ale jakoś samo przeszło, taki dyskomfort, po drugim kolano z miesiąc czułem, a ostatni (raczej pierwszy), najbardziej spektakularny bez konsekwencji. Raczej z winy mojego niechlujstwa i złej oceny sytuacji, niż mode nieśmiertelności. pozdro
-
Trudno mi to stwierdzić, bo kontuzji nigdy nie miałem, jakoś szczęśliwie mnie omijały. pozdro
-
Tam to jeszcze zima na całego, oczywiście zazdroszczę. pozdrawiam
-
A jakaż to długa była przerwa? To tylko kwestia przypomnienia sobie wszystkiego. pozdro
-
Federici do tego nie mieszaj. Boś jej głupot napierdolił do głowy na Ruhaczach i bidusia w szpitalu wylądowała. Nie każdy, jak Ty ma czarny pas w narciarstwie i 10 dan .. w wiązaniach ustawione😉. pozdro
-
No to musisz zebrać 7-miu śmiałków i Kanada stoi przed Tobą otworem. Jeśli myślisz oczywiście o wyjeździe szkoleniowym do Smoka. pozdro
-
Młody jest kozak😀. pozdro
-
Raczej za 3, za 2 to raczej życzeniowe myślenie. Na pewno na tym forum nie znajdziesz, w PL też będzie ciężko, chyba że masz kumpli, co im zwisa taki koszt. pozdro
