Skocz do zawartości

Marcos73

Members
  • Liczba zawartości

    6 171
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    230

Zawartość dodana przez Marcos73

  1. A teraz sobie wyobraź, że na parkingu jest 100 samochodów i 50 elektrycznych i każdy przy okazji chciałby naładować samochód. I dupa. Bo jeśli to sa 22kW, to ok 3-4h ładowania. Reasumując - 12x22kW - to przydział 250kW. Miejsce akurat z dużym przydziałem, bo taka hala jest energochłonna i przydział mocy z dużym okładem. Więc jeśli jest nadmiar - to można kilka, kilkanaście założyć. Ale to specyficzne miejsce. Zwykle jest deficyt. Do zasilania takiego pojedynczego stanowiska zaleca się 5x10mm2 przekroju w miedzi - czyli 5x6mm śr. Teraz proszę sobie wyobrazić jak wygląda kabel zasilający wszystkie te ładowarki - jest min grubości ręki - w miedzi. Koszt metra - popierdolony. pozdro ps. Szkoda że nie mogę wrzucać zdjęć, bo pokazałbym wam jak wyglada kabel zasilający 0,5 MW. Więcej nie da wie na nim puścić - bo się będzie grzał niesamowicie. Opór maleje wraz ze wzrostem pola powierzchni.
  2. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    Planujecie, właściwy zwrot. Styczeń 2026. Jakoś połowa. Damian wie bardziej niż ja. Ja to jadę jak inni jadą. Chyba w 3 doliny. Gdzieś koło Val Thorens. Nie sikamy jak coś. Pampersy na wyposażeniu są. pozdro
  3. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    Z innej beczki, byłem ostatnio w kinie na dokumencie "Fiore Mio" z Żoną, pewnie bym nie poszedł, ale był o Alpach 😉, śnieg był. Reżyser wrócił po latach w Alpy do brata, mieszkajacego wysoko w górach i zaczął badać, dlaczego z roku na rok maja co raz to mniej i coraz to później wodę (mieli z topniejącego lodowca), skąd pochodzi dokładnie i czemu jest jej tak mało. Przemierzał bardzo wysoko położone schroniska i rozmawiał z lokalsami. Coś ala Mały Książę. Jedna z mieszkanek, stwierdziła, że nic się tym nie przejmuje, bo te szumne słowa "ratujmy Ziemię" są o dupę rozbić. Co najwyżej możemy uratować siebie. Ziemia z nami czy bez i tak sobie poradzi, a jak przekroczymy masę krytyczną to nas wyeliminuje, zredukuje. Tak czy siak się odrodzi z nami, czy bez nas. Tyle, nie zbyt mądre, ale wg. mnie prawdziwe. pozdro
  4. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    To już sa 2 w PL 😉 pozdro ps. Cobym na powrocie z FR się w nocy nie pomylił 🙂
  5. Tego nie wprowadzili kierowcy, tylko prawo pracy, a raczej urzędasy. Ich praca, jak każda musi być w jakimś stopniu regulowana. Każdy ma tachograf zwykle elektroniczny i tego się nie da oszukać, a mandat można dostać wstecz przy jakiejkolwiek kontroli ITD lub policji. Ale nie raz bluzgają, że 100km do domu, a tacho nie puszcza i trzeba zrobić przerwę. Jedziesz do Warszawy i nie dasz radę wrócić, bo Cię przytrzymało. Nie pisz tylko ze swojego punktu widzenia. Ja i pewnie inni jeździli i jeżdżą duże dystanse i 1200-1500km do bułka z masłem. Jak wyjazd niektórych do marketu po bułki. Mnie męczy bardziej cała podróż i czas niż jako tako sama jazda. Jeśli samochód jest komfortowy, to nie ma problemu ciągiem jechać nawet 600km. Mnie przerwy przeszkadzają w jeździe. Po prostu odpoczywam jak dojadę na miejsce. Każda minuta spędzona w podróży, to strata czasu. Jeśli miałbym jechać 1200 km i robić przerwy co 400km na ładowanie z 40min i jeszcze po drodze co 200 na siku - to bym oszalał. 1200km to max 11-12h w podróży ze wszystkim, tankowaniem, jedzeniem i okazyjnym siku. pozdro
  6. Mariusz, samochody też się zmieniają. Producenci dążą do jazdy autonomicznej, gdzie AI będzie zużywało masę energii wykonując miliony analiz w czasie rzeczywistym. Z samochodami będzie podobnie, jak z telefonami. Mimo iż znacznie zwiększono pojemność baterii, to i tak trzyma max 1 dzień. Chciałem sobie kupić apple Watch-a, bo miałem chyba 2 lub 3- niej generacji. Niestety się mi rozbił. Wytrzymywał 1 dzień max. Do zeszłego roku najnowszy model trzymał tak samo - 1 dzień po x latach. W tym roku wypuszczono model co trzyma 2 dni - ale to nie zasługa baterii. Skoro taka firma nie potrafi sobie poradzić z pojemnością baterii, a to jest wytykane apple jako duży mankament, to znaczy się, że na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie wyprodukować baterii znacząco lżejszych i znacząco bardziej pojemnych. Natomiast elektronika w samochodach będzie się bardzo szybko rozwijała, bo to potrafimy. Finał będzie taki sam - bateria 200kW przejedzie nadal niecałe 500km przy ecodrivingu. Telefony wie przyjęły, bo nie ma problemu z ich ładowaniem, wszędzie go naładujesz. Jeśli nie - to bierzesz mały power bank i masz zapas. W samochodzie jednak będzie inaczej. Czas ładowani się nie skróci - bo zwiększy wie pojemność baterii. Powszechnego zastosowania elektryków - na dzień dzisiejszy nie widzę. pozdro
  7. I to jest bariera trudna do przeskoczenia. Elektryków jest dziesiątka albo setka promila w ogólnym rozrachunku. To są stacje samoobsługowe i przyśpieszyć ładowania się nie da. Samochód się relatywnie szybko ładuje (ok 20 min) w zakresie 20-80% czyli taka tesla to szybkie 60kW co daje średni 300km zasięgu. Załóżmy że wolumen się zwiększył do 50% udziału w rynku, ładowarek jest 4x tyle i jesteś 10-ty w 16 rzędowej kolejce. Możesz rozbijać namiot. Każdy będzie ładował do pełna, bo go te 20 minut już nie zbawi. Tradycyjna stacja jest tak wydajna, że płacisz w kasie. Wydajność pompy dla osobówek to 30-50l/min, dla ciężarowych 100-130l/min. Na zwykłej stacji ludzie się sami organizują, tankują, odjeżdżają i idą do kasy zwalniając miejsce. W krytycznych chwilach wychodzi obsługa z terminalami i obsługuje klientów przy dystrybutorach. W przypadku awarii większość stacji ma zasilanie awaryjne z generatorów, które wystarczą do funkcjonowania stacji choćby na pół gwizdka. Tam jak wywali trafo, to Tadek tego nie włączy. Infrastruktura będzie się rozwijać, ale przy takim parciu niestety nie nadąży. Kolejną rzeczą to moc ładowarki nie ma wpływu na szybkość ładowania, 70l zbiornik zatankujesz tak samo szybko w nówce jak i w 30-letnim łupie. W elektro, dużo zależy od wieku i architektury. Nie sądzisz przecież, że jakoś radykalnie się zmieni stosunek samochodów nowych vs używanych w PL. A w elektrykach rok, to epoka. pozdro
  8. O cenach pocovidovych, to nie ma co dyskutować, są zaporowe nie tylko dla przeciętnego Kowalskiego. Napływ Chińczyków trochę rodzimych producentów sprowadził na ziemię. Być może to ceny mocno dumpingowe, być może jeszcze odstają od europejskich, ale nie na tyle, żeby tak słono przepłacać. Z resztą tak jest w każdym innym temacie. Przy takich różnicach cenowych, to żaden argument nie trafi do konsumentów europejskich, nawet o ochronie naszych firm i miejsc pracy. Na dzień dzisiejszy to hybryda z możliwością ładowania jest chyba najsensowniejszym rozwiązaniem. Każdy może z niej korzystać i nie jest tak uciążliwe i niedostępne (a dopiero będzie), jak samochód stricte elektryczny. Przejście na nowy model zasilania paliwem pozwoli płynnie wygasić pewne gałęzie gospodarki zastępując je nowymi. Samochody nie stracą swoich dotychczasowych walorów, bo tak de facto to różnią się od tradycyjnych tylko nieznacznie wagą. Dla ekooszołomów zmniejszenie emisji co2 o blisko połowę powinno być satysfakcjonującym kompromisem. Jarają się mocą i startem spod świateł, nie mając chyba żadnego pojęcia o samochodach. Moc elektryka musi być duża, jeśli ma być energooszczędny. Musi pociągnąć ogromną masę. W e formule FIA w elektrykach ograniczyła moc do 300kM (w kwalifikacjach maja 350kM), z prozaicznego powodu - byłyby niebezpieczne dla kierowców. A i tak przyśpieszenie do 100km/h maja lepsze o 30% od 1000 konnego bolid F1. Co nie zmienia faktu, że jeżdżą i wie prowadza w chuj gorzej. Ale w tych wyścigach motywem przewodnim jest przede wszystkim zarządzanie energią i jej zużyciem. 300km przy takich parametrach i sprawności w silnikach elektrycznych jest wystarczająca do poruszania 900kg bolidu. Blisko połowa masy to bateria. W stanach diesel to tylko troki, benzyna jest mniej problematyczna, stąd w USA nie jest oferowana V-ka tylko odpowiednik Vito - czyli Metris. Auto do roboty. Za mało uchwytów na kubki 😉. Mocno dyskutuję z elektrofanami o elektrykach (wypowiedzi elektrooszołomów i elektrosceptyków pomijam) i opinie są różne. Od zachwytów, po rozczarowanie. Mało jest opinii rzetelnych, czyli osób którzy nie pierdolą, tylko piszą jak jest w rzeczywistości. Ostatnio już nawet to przyczepy chcą nimi targać na objazdówki. Bo da się. Piszą takie bzdury, że nie chce się tego czytać. Ostatnio, to takie kocopoły pisali, że rzuciłem wyzwanie. Jedziemy Kr-Ita (powiedzmy Garda). Zabieramy standard pakunek + 4 rowery na bagażnik (jaki kto chce). Do środka po 7 worków z piaskiem (350kg), żeby zasymulować ładunek i napierdalamy w trasę. Liczymy koszt i czas przejazdu. A, najważniejsze - po 10 klocków do koperty, zostawiamy u sędziego, przegrany obstawia wyjazd cały wygranemu. Oczywiście na miejscu hotel z kolacją i śniadaniem. A żeby było bez oszustw, każdy zabiera kolegę, który jedzie z przeciwnikiem. Wyjazd na narty też proponowałem w takiej formule oraz z przyczepą, a jakże. Na 1000 komentujących - zgadnij ilu się zgłosiło po łatwą kasę? Wszystko to jest koloryzowanie rzeczywistości. Na jazdę wkoło komina z możliwości ładowania w domu - jak najbardziej ok. W innym wypadku to bezsens totalny. pozdro
  9. W Krakowie - pewnie w innych miastach podobnie z buspasów mogą korzystać pojazdy transportu zbiorowego oraz służb miejskich. Czyli wszelkiego rodzaju busy osobowe, taksówki, autobusy turystyczne, rejsowe etc. Wszyscy świadczący płatne usługi w zakresie przewozu osób. Nawet był na chwilę pomysł, że osoby prywatne jadące do pracy lub z jeśli miały więcej pasażerów mogły z nich korzystać, ale pomysł upadł, bo nie byli w stanie tego kontrolować. Podobnie jak w Wawie - wszystko to Toyoty. Ale te samochody w korpoTaxi jeżdżą 24h/dobę. Koło mnie na stacji benzynowej maja metę i tylko kierowcy się zmieniają, samochody praktycznie nie gasną. pozdro
  10. Paweł, w Krk corpoTaxi to wszystko hybrydy. Elektryków nie ma wcale. Jedynie jakie widziałem - to hotelowe i to ala V-klasa. Gdzie jeżdżą tylko okazyjnie z gośćmi na krótkich dystansach. Busów (towarowych) w Krk jest więcej, ale to zwykle lokalna jazda, a Kraków to dość małe miasto i zwarte. Elektro powinni wybierać ludzie z własnej woli, nie wciskać je na siłę, bo to zwykle jest skazane na porażkę. Hipotetyczna sytuacja. Za 5 lat owe Audi Żony zaczynaja trapić kontuzje. Niby pierdoły - ale wkurwiające. Jest ich coraz więcej. Masa krytyczna Twojego zaangażowania w Audi zostaje przekroczona i postanawiacie kupić inny samochód do jazdy lokalnej. Ale przez te 5 lat się zmieniło, masz znajomych co maja używane elektryki i są praktycznie bez obsługowe. Jakoś się szczególnie nie psują, jeśli nawet to juz jest sieć mechaników/elektryków bardzo dobrze rozwinięta i nie ma problemu z naprawami. Baterie i silniki są trwałe. Zasięg jaki oferują jest wystarczająco aż nadto dla Twojej Żony, jedyną niedogodnością będzie że zamiast raz w miesiącu - to 2-3x max będzie musiała je ładować w domu z gniazdka (bo masz taką możliwość). Liczysz wszystko i się okazuje, że ten samochód kosztuje Cię mniej 2000 jurków corocznie. Nie ma wymian płynów, pali ciut mniej i opłaty są niższe. Używany używany elektryk jest znacznie młodszy niż jego odpowiednik spalinowy. Co wybierzesz? Ja biorę elektryka w ciemno, jeśli spełni określone zadanie i generuje mniejsze koszty utrzymania - nawet bym się nie zastanawiał. pozdro
  11. Piotrek, zastanów się jaki był koszyk potrzeb kiedyś i dzisiaj. Problemem jest, że mało kto potrafi to racjonalnie przesegregować. Co raz więcej chcą, a coraz więcej im się nie chce. Nawet jak komuś się chce, to chce mieć wszystko w krótkim czasie. Nie znam nikogo, kto po latach pracy nie ma nic. Jedni mają więcej, a inni mniej, jak to w życiu. Córka ma 28 lat i męża. Mieszkają i pracują razem od 4 lat. Kupili na kredyt mieszkanie i zrezygnowali z ekstrasów typu wakacyjne wyjazdy i zbędne zakupy. Dostali ode mnie Pandę - wartość - 2xnajniższa krajowa. Tyle. Zięć to przeciętny chłopak, ani ładny, ani bogaty. Córka to też nie gwiazda tik-toka. Nie znosi firmowych ciuchów, wszystko z tanich sieciówek. Oczywiście media kreują nierealne życie i potrzeby. Ale to wina rodziców, którzy nie potrafią ich z błędu wyprowadzić. Żyjemy chyba w jakichś równoległych światach. Ja takich problemów nie zauważam, a przynajmniej nie w moim otoczeniu. pozdro
  12. To zaproś Kolegę Piotrka do siebie, pewnie ogarnie robotę z jego wykształceniem nie 2 a 1 dzień nie w tygodniu a w miesiącu i nie będzie musiał pisać elaboratów. Przecież to jest proste. pozdro
  13. A Żonę/Męża masz? Co robi? Pewnie cały tydzień leży i pachnie. Co robisz? Pewnie wykładasz ziemniory w Kauflandzie. Ci wykształceni to raz w miesiącu się łączą on line, bo więcej nie trzeba, a za pensję to zwiedzają świat. A robota sama się robi. Lekarz to się w pracy pojawia raz na 5 lat. Bo to bardzo intratny zawód. A jak chcesz się „dorobić” szybko, to zakładasz firmę, zatrudniasz 5-ciu dwudniowych pracowników i masz już wyjebane. Po pół roku sprawdzasz konto i kupujesz willę w Miami, jacht, 2 Lambo i się bawisz. pozdro
  14. Piotrek, piszesz o rzeczach dla mnie niezrozumiałych i utwierdzasz mnie w przekonaniu, że ludziom popierdoliło się w głowach. Pierwszy nowy samochód kupiłem po 12 latach pracy i był to samochód do roboty w 5-letnim leasingu. Czyli de facto na kredyt. Piszesz o jakichś dziuniach 30+ które (nie interesuje mnie czy są homo czy hetero) gnieżdżą się w jakichś pokojach nie mogąc sobie do dupy trafić. W wieku 30 lat to ja już miałem rodzinę, 1 gospodarstwo domowe i 2 pensje na koncie ( moją i Żony). Ale teraz nie, bo po studiach to się jest tak zjebanym, że 2-3 lata trzeba pożyć, zanim podejmie się jakąkolwiek pracę. A jak się już zdecyduje delikwent to 3 dni w tygodniu, żeby miał czas odpocząć, bo będzie nieefektywny. I oczywiście, na start mieszkanie i samochód - najlepiej nowy. Obecna młodzież wchodząca na rynek pracy ma o sobie tak wysokie mniemanie, że to pracodawca powinien do nich wysyłać CV, a oni rozpatrzą i zdecydują czy warunki zatrudnienia i uposażenie jest na odpowiednio wysokimi poziomie. Ja czekam tylko aż AI się rozwinie i sprowadzi do parteru tych wszystkich wykształciuchów. Będą się cieszyć, jak dostaną etat w Lidlu przy wykładaniu towaru, bo AI tego nie zrobi.
  15. Tak, a Ty napierdalasz drugi raz w te wakacje na urlop zagraniczny. Taka bida na wsi. A te bidoki nie jeżdżą na wypasione wakacje jak Ty, bo na sranie tłuc się pół świata i stracić majątek, jak wystarczy pojechać nad Bałtyk. Tam jest tanio. pozdro
  16. Jak zwykle nierzetelne pierdolenie, oczywiście to nie do Ciebie zarzut. Szczegółowe ceny dla poszczególnych sprzedawców: Energa: około 1,09 zł/kWh brutto. PGE: około 1,10 zł/kWh brutto. Tauron: około 0,98 zł/kWh brutto. Enea: około 0,97 zł/kWh brutto. E.ON: około 0,94 zł/kWh brutto Pozdro
  17. Piotrek, nie interesują mnie ludzie o ograniczonych horyzontach, a z doświadczenia wiem że taka łatwa kasa to krótkotrwały epizod w życiu. Szkoda na to poświęcać czasu. Swego czasu , kuzyn Żony pracował w dużej firmie, połakomił się na łatwą kasę wyłudzając dotacje unijne. 2 lata to trwało. Teraz jest dziadem. Firmy kupują nowe samochody, bo z reguły to narzędzie do pracy jak laptop. Jest to bardziej ekonomiczne, bo nie żyją z samochodów, tylko pracy ludzi, więc za nim zaczną się pierdolić idą do Żyda. Proste. Ludzi nie stać na nowe samochody? Oczywiście że stać. Ów Ford-T był samochodem dla ludu, taki właśnie kupowali. Tani z masowej produkcji. Powiedz komuś żeby kupił Pandę. Pierdoli to, woli 12-letnie A4. Kupują samochody używane, bo na nowe premium ich nie stać. Podobnie jak ówczesnego amerykańskiego robotnika. Kupował to na co było go stać. Ja w sumie nie wiem o czym piszesz, jakichś „głodowych” pensjach, albo małopolska jest jakaś inna. Jadąc przez wsie są piękne zadbane domostwa i ni chuja biedy nie widać, wręcz przeciwnie. pozdro
  18. Piotrek, każdy Polak może założyć firmę. Nie stanowi to żadnego problemu. Na dzień dzisiejszy to nie ma dofinansowań do samochodów osobowo- "prywatnych", zasady rozliczania są tak pojebane, ze bardziej korzystają na tym pracownicy którzy z nich korzystają niż firmy. Nawet jeśli dostaniesz dotację np. na elektryka, to masz limit km który musisz przejechać aby ta dotację dostać. No kurde z opowieści to nie taka prosta sprawa, nawet jak faktycznie używasz samochodu do pracy. Kumpel ma busa i się musi spuszczać, żeby limit zrobić - na kurierce. Bo go trzeba 2x dziennie ładować, a w zimie to i 3x dziennie. Samochód dostawczy. Tarcze były na utrzymanie pracowników - nie na firmy. Wiem miałem i część oddałem, bo się 2 pracowników zwolniło w trakcie. Część proporcjonalną trzeba było oddać. Po roku była kontrola i rozliczenie dotacji. Na pewno na tym nie zarobiłem. W Polsce wśród klientów indywidualnych królują używane samochody, a używane elektryki to towar wysokiego ryzyka, stąd mała ich popularność. Dopóki nie zdobędą renomy bezawaryjności i ogólnodostępności napraw, dopóty nikt używanych nie będzie kupował. Może pionierzy, ale tych jest mało. Ale to jeszcze musi minąć trochę czasu. pozdro
  19. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    My to nie cyganie, na narty jedziemy, nie na żebry 🙂 pozdro
  20. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    To chyba furgon, więcej nas wejdzie na pakę - nie będzie widać 🙂 pozdro
  21. Marcos73

    Sezon 2025/2026

    To teraz z Ciebie prawdziwy Master, znaczy się Majster 🙂. Będzie śmigał, tylko zrób wewnątrz zabudowę - pełną. Bo obecne samochody sa "papierowe". Przy bocznych drzwiach, nawet z tyłu, jak możesz to rurki ochronne można dokręcić. Znając życie to pewnie palety też będą ładować, a wózkami widłowymi to nie wszyscy potrafią jeździć. Warto to zrobić, bo moment się zniszczy, choćbyś jak chuchał i dmuchał. Ponadto wewnątrz wszelkie szyny na pasy (super rozwiązanie), mega ułatwiają transport. pozdro
  22. Paweł, trochę mitów trzeba obalić. Gość tesla przejechał już 2 mln km i baterię na tym dystansie 3x regenerował (nie wymieniał), trochę straciły na pojemności ale to parę %. Silnik wymieniał 14x, bo jakieś chujowe ma Tesla - ale to te pierwsze były. Wszystkie te wady są mocno rozdmuchane. Największą jest zasięg i ładowanie. W trasie wychodzi podobnie jak dieslem, czy nowoczesnym benzyniakiem/hybrydą, ale - pierdolenie się z ładowaniem, zaawansowany ecodriving, czyli płynnie do 120max i klima/ogrzewanie na minimum. Żadnych gratów i ciężarów. Wtedy te 400 w lecie i 300 w zimie przejedziesz na baterii 100kW. Możesz więcej - ale 20min to się ładuje bateria w zakresie 20-80% (i to zależy na jakiej jest oparta architekturze i jak szybka jest ta ładowarka), więc de facto to 60kW, które w miarę szybko naładujesz. Jako samochód miejski, z możliwością ładowania w domu, w tzw. wkoło komina, to idealne rozwiązanie. Ale póki co to tylko dla wąskiej grupy osób. Jako samochód uniwersalno-rodzinny to się nie nadaje. Tylko dla cierpliwych i wytrwałych. pozdro
  23. Brak elektryków na wsiach, to tylko wyłącznie strach przed ich użytkowaniem (głównie chodzi o koszty z tym związane oraz że Tadek tego nie opanuje jak Golfa za pare groszy). Jest to novum. Ale paradoksalnie w co drugim domu foto i pompa ciepła. To przecież też nowinka. Elektryków jest jeszcze mało wszędzie. Niby są duże wzrosty sprzedaży, ale tego jeszcze nie widać. Każdy ostrożnie do tego podchodzi, bo to się dopiero rozwija, ale na tyle szybko, że kupując coś dzisiaj, "jutro" może być już przestarzałe. Szybka utrata wartości nie przekonuje. Kumpel z jednej z dużych sieci wypożyczalni samochodów mówił, że zarząd wpadł na pomysł zakupu partii pilotażowej elektryków na wynajem. Niestety nie spina się. Zakup - ok, użytkowanie - ok, sprzedaż, katastrofa. Ten ostatni element na dzień dzisiejszy kładzie ten pomysł na łopatki. Wynik księgowy musi się zgadzać. pozdro
  24. Jureczku, przecież daje w postaci komunikacji zbiorowej, Parkingów P&R, kolejki podmiejskiej. Rozbudowuje sieć tramwajową, wydziela buspasy etc. My mieszkańcy przecież też się borykamy z opłatami. Sa strefy (małe) i chcąc coś załatwić poza strefą tak samo jak Ty musze płacić. Tak samo jak Ty jadąc tramwajem płace droższy bilet. Co to znaczy mieszkańcy pobliscy? Ci co graniczą z Krakowem, czy w jakimś promieniu mieszkają od centrum miasta? Jak to ustalić? Miasto się kończy w jego granicy administracyjnej i podział jest jasny i prosty. Przecież Kraków bardzo chętnie powiększy swoje granice, bo się już w swoich nie mieści. Niestety gminy niechętnie chcą to robić, bo sterowanie będzie z ratusza, a sami chcą stanowić o sobie, dysponować swoim budżetem i zasobami. Czyli chcą mieć ciastko i zjeść ciastko. pozdro
  25. Marcos73

    Krajoznawczo po okolicy....

    Ale jak padł? To może paść? pozdro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...