-
Liczba zawartości
18 212 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
276
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Przesadzasz zdecydowanie. Spróbuj. Dystans po 100-120 w terenie mieszanym z przewagą dobrych dróg (powiedzmy 75%) i 25% teren nie jest problemem i jeździmy tak często większą grupą towarzyską. Jedzie się praktycznie cały dzień. Jest czas na browary w przydrożnych sklepach i obiad , choć faktem jest, że z Rybelkiem na takich wyjazdach trochę się męczymy bo wolimy szybsze tempo. Ostatnio w rejonie Sandomierza koleżanka będąc pierwszy raz na dłuższej wyprawie rowerowej zrobiła 88km na rowerze za 650 pln z marketu i specjalnie nie narzekała. Co innego gdy jedziemy sami lub na przykład z bratem żony (Rybelek to żona), który jest rowerzystą, startuje w maratonach MTB itd. Ostatnio jechaliśmy wzdłuż Bugu ale jak najbliżej rzeki z Warszawy do Małkini. Było trochę asfaltów (jakieś 25-30%) ale większość to szutry i sporo terenu - piachy, brody lub zupełne bezdroża. 142km przejechaliśmy w 7 godzin i udało się jeszcze wrócić pociągiem do Warszawy na imprezę z browarami i nie byliśmy jakoś bardzo zmęczeni. Po asfaltach to raczej jest pestka (pod warunkiem, że nie jedzie się na facie bo ja mam dość grubą gumę 2,25 i czuję opory) Co innego jak jest zła pogoda, wiatr itd. Podstawa to dobra znajomość drogi lub dobrze wykreślony ślad oraz po prostu jechać. Na szukaniu i stawaniu w różnych dziwnych celach traci się najwięcej. Co do dyskusji o wyższości to w okolicach Wesołej mam taką pętelkę chyba niecałe 4km, Nawet przejechana raz na maxa daje tak w kość, że wystarczy za 100km szosy bo jest głównie piach i zróżnicowany teren. Dawno tam jednak nie byłem bo się po prostu znudziło. W ogóle w jazdach przydomowych unikam trudniejszego terenu bo... nie chcę mi się myć roweru a muszę bo trzymam go praktycznie w pokoju. Mamy w sumie 6 rowerów i nie mamy piwnicy niestety. Znam drogi po, których jeździ Witek. Dobry asfalt, równo, teren praktycznie płaski. Nie wiem jak na szosie ale z Ewką mamy tam średnie w okolicach 25-26km/h i wiele więcej chyba nie wyciągnę. A jakby jeszcze był wiatr to idzie się pochlastać, tak że to 31km/h to jakiś kosmos. Pozdrowienia Sorry ale zdjęcia wstawiają mi się obrócone.
-
Cześć Ja niestety popełniłem błąd. Najpierw trzymałem się przez jakieś 7,8 km gościa na szosówce, który nieźle dawał i się solidnie spociłem. Później pojechałem zobaczyć jak tam wygląda nowy most i wracałem przez las gdzie jechałem dość wolno coby nie zabłocić roweru i tan zmarzłem i jakoś nie mogłem się później rozgrzać bo już mi brakowało siły po d wiatr. Najgorzej stopy. Sam się dziwiłem bo raczej nie mam problemów z zimnem. Już myślałem, ze się czymś zaraziłem od syna bo leży z jakimś wirusem. No i najważniejsze - pojechałem w zwykłej bawełnianej bluzie na gołe ciało i wiatrówce. Był fajny kompres. Pozdrowienia
-
Cześć No to ja bym chyba tyle nie dał ale tak w ogóle to się nie znam. Zresztą nie mam na szczęście takich problemów i jeżdżę na tym co dostałem z rowerem. Na początku było słabo ale odkąd zacząłem jeździć praktycznie codziennie nie ma problemów. Nawet 140-150 km znoszę bez problemu. Szkoda z tym Darkiem bo chciałem oddać rower do kompletnego serwisu - już jest nawet wyceniony - ale cały czas szkoda mi tracić dnia jazdy póki jeszcze jest jaka taka pogoda. Choć dzisiaj trochę przemarzłem z wieczora. Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć Ty to jesteś żartowniś. Budżetowa cena w najtańszej wersji 1/10 ceny mojego roweru jak był nowy. Pozdrowienia
-
Cześć Czekałem na Twój post Andrzej. Biorąc pod uwagę to co piszesz to jeżdżę z wyższą kadencją niż Ty (80). Czyli moja niewiedza jedynie. Już wiem - to jest tak samo jak na nartach. Pozdrowienia serdeczne i dzięki
-
Cześć Tak mi się właśnie wydaje. Ja więcej na rowerze jeżdżę od niedawna a że dużo ludzi czasami wyglądających bardzo profesjonalnie jeździ inaczej to się dziwię. Właśnie przyjechałem z pracy do domu. Mam 20 km i jeżdżę pomiędzy 45 a 50 minut. Też zawsze jestem mokry (i zadowolony ) jak zsiadam z roweru. Gdy nie mogę jechać do pracy na rowerze to wyjeżdżam wieczorem - mam parę tras w zależności od tego czy mam ochotę na teren czy na twarde. Mam jednak wrażenie, że 95% ludzi się po prostu wiezie młynkiem co wygląda nieco śmiesznie i jest straszliwie nieekonomiczne. Pozdrowienia
-
Cześć (Sorry, bo to nie ma nic wspólnego z SL i SC ale temat ciekawy). Dla mnie niezrozumiałe są te zalecenia a raczej ciężko mi zrozumieć to co widzę na drodze. Przecież wystarczy wsłuchać się chociaż trochę w swoje odczucia i już wiadomo kiedy jest za twardo a kiedy z miękko. Często widzę na podjazdach osoby walące takim młynkiem przy których Froom to koleś pedałujący bardzo wolną kadencją. Z kolei są też tacy - i chyba do nich te uwagi o szkodliwości - którzy walą bokami na płaskim. Dla mnie sprawa jest prosta: jeżeli kadencja pozwala mi zachować na podjeździe normalną sylwetkę, bez stawania na pedałach i walenia bokami to kadencja jest dobra choćbym ociekał potem. Jak tylko zaczynam czuć, że przepycham to zmieniam bieg i silnik chodzi na takich obrotach jak należy. Chyba o to chodzi Andrzej, prawda? I tu - kontynuując myśl Frediego - gdybym nie utwardzał przełożeń, nie próbował, tylko walił młynkiem cały czas to nie robiłbym żadnych postępów. Widzę to chociażby po kolegach za którymi kiedyś musiałem ciągnąc na zabicie a teraz czekam aż się w ogóle zabiorą do podjeżdżania czy jako tako rozpędzą. A co do chondromalacji to... pierwszym stopniem nie ma się nawet co przejmować. Jeżeli po tylu latach intensywnej jazdy na nartach i rowerze masz 1 stopień to powinieneś być szczęśliwy bardzo. Nie żartuję! Pozdrowienia
-
Cześć Nie o to chodzi, żeby Cię "wyłożyć". Informacja jest po prostu nieprawdziwa lub sprzedana przez Andrzeja w sposób mylący. Jeżeli już możemy wiązać kontuzje kolan z rowerem to są to zazwyczaj uraz powypadkowe lub około wypadkowe. Przeciążenia wynikające ze złego doboru lub ustawienia sprzętu oraz przeciążenia wynikające z przeciążeń treningowych. Tutaj może podchodzić to o czym napisał Andrzej. Życzę każdemu aby miał tyle pary aby stosując twarde przełożenie na podjazdach doprowadził do zniszczenia tkanki chrzęstnej czy innej chondromalacji. Pozdrowienia
-
Cześć To nie jest moje zdanie bo się na tym nie znam - nie jestem ortopedą. Pytam, bo mam akurat kontakt z paroma ortopedami i rozmawiałem na ten temat. No i słucham dalej. Pozdrowienia
-
Cześć Ciekaw jestem jak samo jeżdżeni z mniejszą kadencją szkodzi kolanom. Proszę o dokładny opis. Pozdro
-
Cześć I bardzo dobrze zrobisz bo jak jednoznacznie wynika z postów te 5 cm tak naprawdę nie ma znaczenia. Są przesłanki abyś wzięła dłuższe ale to tylko przesłanki nie zasady. Koncentruj się na jeździe a nie na pierdołach bo Ci tak zostanie. Pozdrowienia
-
Sztuczny doping to nie moja bajka Brunerze Drogi. Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć Ja niczego nie uprawiam. Jeżdżę sporo na rowerze tylko i uważam, ze jak czegoś nie przejadę bo noga nie podała to albo ćwiczę albo jestem dupa. Ale można sobie kupić ebika. Pozdrowienia
-
Dal schorowanego staruszka pewnie tak. Pozdro
-
A nie lepiej duże ilości km na twardych, czy powiedzmy maksymalnie akceptowalnie twardych? O to mi chodzi. Jazda na rowerze bez potu jest jak jazda na rowerze elektrycznym - jak to mówi Rybelek "pedalstwo". Pozdrowienia
-
wyprzedaż nart FIS SL z poprzedniego sezonu w Europie
Mitek odpowiedział moruniek → na temat → Sprzęt narciarski
Cześć Są damskie? Przygotowane do jazdy w folii? Pozdrowienia -
W pozycji odwróconej z rączka opartą na ziemi łapiesz właśnie za grot. Inaczej to nie ma sensu. Michał jesteś prorokiem jak widzisz - oczywiście, ze pamiętam ten temat. Pozdrowienia
-
Cześć Bardzo ważne zdanie. Samo kręcenie na miękkim przełożeniu absolutnie nic nie daje w sensie ćwiczenia czy przygotowania do czegokolwiek. Pozdrowienia
-
Jeżeli twierdzi co innego to tak. Pozdrowienia
-
Cześć Podręcznikowe mierzenie długości Michał zakłada opieranie kija rączka na ziemi i łapanie pod (w opisanej pozycji oczywiście nad) talerzykiem i z tego co się orientuję powstało gdy pojęcie twardego stoku było raczej słabo rozpowszechnione. Pozdrowienia
-
Cześć W takim na razie Twoja uczciwa odpowiedź powinna brzmieć: "Tak naprawdę, nie ma to żadnego znaczenia' - i jest to prawda, a skoro tak top dlaczego jej nie napisać. A logika nakazuje polecić dłuższe z paru względów: - na nartach stoisz wyżej - można skrócić - wydłużyć się nie da - początkującemu - a jak ktoś o to pyta to inaczej być nie może - dłuższe kijki będą bardziej pomocne - krótsze kijki często prowadzą do wad pozycji - sprawdziłem to kiedyś na sobie Pozdro serdeczne PS Śnieg do niczego mi nie jest potrzebny na razie.
-
Cześć Po prostu nie rozumiem tej rady. Chyba, że koleżanka skacze w parku. Pozdro
-
?
-
Cześć Dziwi mnie Wasz spokój. Problem czy dany ośrodek otworzono 2 12 czy 30 11 jest jednym z bardziej ważkich i należy go dokładnie rozkminić podobnie jak problem czy w tym roku otworzą 2 12 czy 4 12. Jest o co walczyć. Pozdrowienia
-
Jak wygląda nasza aktywność sportowa poza sezonem narciarskim?
Mitek odpowiedział Dany de Vino → na temat → Narciarstwo
Cześć A co do pływania w morzu to nie jest to kwestia "bo ludzie takie som" tylko morze nie jest stworzone do pływania wpław. Po pierwsze jest to mało przyjemne, po drugie jest to niebezpieczne i trzeba nie tylko dobrze pływać ale orientować się co się z wodą dzieje, gdzie nas niesie itd. Ja bardzo rzadko pływam z przyjemnością w morzu a bardzo lubię pływać, za to z przyjemnością mogę się w morzu bawić godzinami. Gdy widzę natomiast równą jak stół tafle wieczornego jeziora to żadna temperatura czy inne mnie nie powstrzyma. I tu mam pytanie, bo może ktoś wie. Czy jest jakiś przepis, który zobowiązuje do pływania z bojką na wodach niestrzeżonych? Ostatnio zwrócił mi uwagę na ten fakt ratownik, który pilnował jeziornego kąpieliska. Skoczyłem z pomostu i wypłynąłem na jezioro i zostałem zawezwany z powrotem bo nie miałem bojki. Chłopak niewiele starszy od mojego syna fajnie, poważnie traktował swoje obowiązki więc przez następne dwa tygodnie pływałem sobie gdy nie było go na posterunku, natomiast nie omieszkałem zamanifestować co myślę o tego typu nakazach pływając z pięcioma czy nawet sześcioma bojkami - zebrałem wszystkie jakie były w okolicy. A jaki się czułem bezpieczny. Pozdrowienia
