-
Liczba zawartości
18 009 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
267
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Piotrek każdy organizator publikuje przed zawodami regulamin i wpłacając wpisowe się go akceptuje lub nie. Stosując Twój sposób myślenia 7 latki powinny starować z dorosłymi a czynni zawodnicy z amatorami. Pozdrowienia
-
Cześć Milo się czyta mądrze napisane posty. Ale... Czy jesteś absolutnie pewien, że "były warunki żeby dobrze przygotować trasy" - badałem temat u źródeł. Rozmawiałem z osobami, które zajmują się zawodowo przygotowaniem i utrzymaniem stoków z konkurencji i zapewniam Cię, że sprawa nie jest takla prosta. W każdym razie nikt ze znanych mi osób znających się na temacie nie wyraził jednoznacznej opinii w tym temacie. Co więcej konkurencja dziwiła się dlaczego na Szczyrk wylewane są takie wiadra pomyj. Informacja... Powiem tak - nie reaguję i nie oceniam. Przez większość narciarskiego życia jeździłem na narty w ciemno bo nie było praktycznie żadnej drogi by zbadać realne warunki na stoku. Przy dzisiejszych środkach technicznych można sobie na podstawie opisów kamer i prognoz zbudować obraz warunków na stoku praktycznie 100% prawdziwy. No... trzeba trochę na ten temat wiedzieć a tego można się nauczyć albo dopytać. Życie nauczyło mnie nie ufać żadnym informacjom publikowanym - chyba, że wiem (znam osobiście) osobę która te informacje publikuje bo wtedy mogę mu zaufać. Jakie to ma reperkusje dla istnienia czy nieistnienia ośrodka to absolutnie mnie nie obchodzi bo nie mam w żadnym udziałów więc tych dywagacji zupełnie nie rozumiem. Ja jadę, żeby się dobrze bawić na nartach i szczerze powiem, że nie pamiętam bym kiedykolwiek bawił się źle, podkreślam kiedykolwiek! a pamiętam zimy z dwu i więcej tygodniowym pobytem w takim na przykład Szczyrku, gdzie żeby w ogóle zjechać trzeba było sobie załatwić taśmowe rolki - i załatwiliśmy a na przełomie 80/90 nie było to takie proste. Po drugie Szczyrk to rozległy teren a degradacja stoku może nastąpić bardzo szybko. Nie twierdzę, że brak oznakowania nie wynika z czyjegoś niedopatrzenia ale myślę, że - znowu - to nie jest takie proste. I nie jest to pochwała bylejakości jak piszesz tylko racjonalna ocena tego co może nas spotkać w górach bo narty to sport przestrzeni gdzie jest wiele niezależnych od człowieka zmiennych na które każdy narciarz musi być przygotowany. Pozdrowienia
-
Cześć Bruner pomiń. Przecież kolega nie ogarnia nawet podstaw. Pozdrowienia
-
Cześć Masz wiele racji w pierwszej części postu. Ale jak wyłuskać tych, którym się wydaje od tych ,którzy mają realne umiejętności. Przyznasz, że radząc trzeba w większym lub mniejszym stopniu zaufać samoocenie pytającego. Ja staram się zawsze zadawać, jak mam wątpliwości, jakieś pytania dodatkowe. Z odpowiedzi zazwyczaj sporo wynika ale nie zawsze niestety. Prezentuje podobną filozofię doradzania od lat i mam nieukrywana satysfakcję gdy po bumie na SL wielu bardzo dobrych narciarzy przesiadło się z powrotem na narty GS czy do GS zbliżone zwracając mi honor w rozmowach więc może ta filozofia nie jest taka zła. Po drugie skorzystało z moich porad już pewnie setki osób i nie spotkałem się (poza jednym niedawnym przypadkiem gdzie właśnie poleciłem przeciętnego AM osobie przeciętnie jeżdżącej - zrobiłem to nijako wbrew sobie i był to błąd, który potwierdził mają rację) z żadnym zarzutem złej porady a za to z wieloma podziękowaniami osób, które nigdy (właśnie ze względu na niewiedzę i różne obiegowe półprawdy) by dłuższych nart nie wybrały. Po trzecie, wrzucanie do jednego worka GS i Masterów świadczy o absolutnym braku wiedzy co do charakterystyki tych nart i odczuć z jakimi wiąże się jazda na nich. Po czwarte, doradzanie dłuższej narty wynika z naturalnego cyklu szkolenia gdzie w pierwszym rzędzie uczymy skrętu podstawowego czyli skrętu pełnego typu gigantowego a dopiero w późniejszej fazie nauczania przechodzimy do skrętu krótkiego i śmigów. Tak wygląda (powinno wyglądać) każdy cykl szkolenia od amatorskiej jazdy zaczynając a na sporcie kończąc. Czy znasz program nauczania jakiejkolwiek szkoły narodowej czy też jakikolwiek klub, który szkolenie zaczyna od śmigu i SL? Pozdrawiam serdecznie
-
Cześć Ja nie toleruję bylejakości przyjacielu, ja myślę racjonalnie czego Ty nie jesteś w stanie zrobić bo jesteś ograniczony swoim poszukiwaniem dziury w całym. Współczuję Ci, brat mojej żony tak ma, cała jego rodzina. najpierw pól roku szukają ofert aby wszystko było idealnie tak jak chcą a później przyjeżdżają i okazuje się, że wieszak na papier toaletowy jest w innym kolorze niż w ofercie i zaczyna się jazda. Nie bawią się tylko sprawdzają czy wszystko jest zgodne z umową. Ja nic nie oczekuję i dlatego wszędzie się dobrze bawię i moja rodzina również. Życzę Ci więc więcej luzu na wakacjach a i w życiu się przydaje. Pozdrowienia
-
Cześć Zrozum człowieku, że naprawdę nie muszę tam być aby dokładnie wiedzieć jakie są warunki. Dlatego właśnie mnie tam nie było bo od początku widziałem jak to będzie wyglądało. Ośrodek w przebudowie trasy po geometrii nowe systemy naśnieżania - sprawa oczywista. Chcesz pogadać o naśnieżaniu - zapraszam na priv wyjaśnię wszystko co wiem i zdobędę wiedzę u źródeł jak trzeba będzie. Ja krytykuje podejście takie jak prezentowane przez Was - płacę i wymagam. Coś mi się stanie - nie zrobiłem nic żeby tego uniknąć i nie jestem winien itd. Piszesz o wątkach ogólnych... Taktykę bezpiecznego i przyjemnego narciarstwa napisałem chyba 10 lat temu a publikowałem pewnie kilkanaście razy na różnych forach. Do tego dochodzi jeszcze dziesiątki wątków ogólnych - poszukaj albo ... grzecznie zapytaj a nie wal z pretensjami do gestorów ośrodka czy innych ludzi.' Kiedyś na Czarnej Górze ale tej koło Białki miałem takie zdarzenie. Podchodzę do kasy a tam dwóch gości - dorosłych dobrze ubranych facetów w wieku około 40 lat wyciąga z okienka dziewczynę która sprzedaje karnety, dosłownie. Obaj ważyli po 100 kg a dziewczyna pewnie 50 i wisiała już do połowy za okienkiem. na szczęście z dwoma kolegami obroniliśmy dziewczynę i uspokoiliśmy gości. Wiesz o co chodziło? Panowie żądali zwrotu pieniędzy bo stok był nieprzygotowany a był nieprzygotowany bo od rana walił śnieg a Panowie mieli pretensje, że nikt nie ratrakuje. Swoimi pretensjami powodujecie, że wrzucam Was - być może omylnie - do jednego wora z tymi kretynami. Ale to są pretensje tego samego typu niestety. Pozdrowienia
-
Cześć Spędziłem tam sporo ponad rok i jakoś nigdy nawet w tych siermiężnych czasach nie przypomina sobie takich sytuacji. Po prostu krzesła i gondole spowodowały że przyjechał tam taki sort jak Ty - nie potrafiący się utrzymać na nogach. Po dwóch sezonach na nartach ciężko oceniać racjonalnie nawet proste sytuacje i nie można mieć pretensji - doświadczenie przychodzi z czasem. Taka prawdą niestety
-
Cześć He he To mamy chyba zupełnie inne pojęcie szczupłej sylwetki. Dla mnie osoba szczupła to pająkowata mimoza typu modelki a sylwetka przeciętnej narciarski to wysportowana i umięśniona dziewczyna o pięknej sportowej sylwetce - co nie jest jednoznaczne ze szczupły. Mocna sylwetka nie ma dla mnie nic wspólnego z otyłością. Znam sporo dziewczyn o świetnych sportowych sylwetkach a wcale nie są szczupłe. Znam również dziewczyny szczupłe bez śladu mocy w mięśniach po prostu sflaczałe. Pozdrowienia
-
Cześć To było dość oczywiste, że będzie tam ogólna kaszana. Oby jak najwięcej było tych zniechęconych. Rower w użytkowaniu całą zimę. Pozdrowienia
-
Cześć Nie ma przypadków jeżeli sytuacja zachodzi po raz kolejny. Kuba jako specjalista przytoczył Ci statystykę. Ja ze swojej strony mogę przytoczyć porównanie sportowe. Kacper ma serdecznego kolegę z którym trenuje od lat. Michał jest dobrym karateką - szeroka kadra polski juniorów - aczkolwiek niedoskonałym. Przez 3 lata miał złamaną kość śródręcza 5 razy - 3 razy w jednej ręce i dwa razy w drugiej w wyniku ewidentnych błędów technicznych przy blokach. Zero przypadku. Jeżli ktoś ulega identycznej kontuzji po raz kolejny to jest to na 95% wynik błędów technicznych. Pozdrowienia
-
Cześć Rozdzielmy dwie sprawy bo widzę, że nie do końca rozumiesz o co mi chodzi. Podejście bawię się i płacę itd. jest mi obce, nie akceptuję go i nie popieram w żadnej formie i nie ma to nic wspólnego ze słowaczkami krojącymi biednych polaczków - chore ksenofobiczne myślenie. To Moje zdanie na ten temat. Ty masz inne i nic mi do tego. Głoszenie jednak, że narciarz - każdy narciarz - jest zwolniony z odpowiedzialności za własną jazdę jest szkodliwe z wielu powodów. Po pierwsze: Ja skupiłem się na taktyce umożliwiającej zachowanie bezpieczeństwa własnego bez zwracania uwagi na to kto jest winien. Co Ci mój drogi przyjdzie z dochodzenia swoich praw oraz obarczania innych - być może zupełnie niewinnych ludzi - "psim obowiązkiem" jak będziesz miał połamany kręgosłup a obok łóżeczka stanie piękny wózek na chromowanych kółkach? Po drugie: Przejazd zapoznawczy jest właśnie "psim obowiązkiem" każdego normalnego narciarza (wiek nie ma tu nic do rzeczy bo nie jest cezurą na nartach). Jest on konieczny ze względu na bezpieczeństwo własne ale - bo ktoś przecież może mieć to w dupie - również bezpieczeństwo innych - i to już jest dla mnie ważne i dlatego mnie trzęsie przy czytaniu takich bzdur. Poznanie warunków na stoku, rodzaju śniegu, konfiguracji, nierówności, miejsc niewidocznych, niebezpiecznych itd. ma podstawowe znaczenie gdy narciarz po stoku się porusza aby mógł odpowiednio wcześniej wybrać tor jazdy, sprawniej zareagować, dostosować prędkość i technikę do warunków itd. Jest to tak oczywiste, ze aż dziwię się, że piszę o tym na specjalistycznym forum. Podczas nauki normalny instruktor (a - to przyznaję - nie jest z tym najlepiej) tej taktyce jazdy powinien po święcić przynajmniej tyle miejsca co technice a przynajmniej zwracać na te kwestie uwagę przy każdej okazji. Po trzecie: Wiek nie jest żadną cezurą na stoku - liczą się umiejętności i doświadczenie - a tu właśnie od dzieci (o starszych doświadczonych, zazwyczaj narciarzach nie mówiąc bo to oczywiste) - mogą bardzo często służyć przykładem. Jako, że przez wiele lat uczyłem jeździć głównie dzieci, wiem z doświadczenia jak wspaniale chłoną wiedzę taktyczną i jaką wagę - jeżeli tylko ktoś ma głowę na karku i je tego uczy - przywiązują do spraw bezpieczeństwa i zasad poruszania się po stoku. Czują się wtedy doceniane, dorosłe i samodzielne a jak jeszcze mogą pouczyć dorosłego... Zastanów się nad tym... Pozdrowienia
-
Kolejna głupota. Nie SMR śrubuje tylko narciarze śrubują. Nie głoś takich dyrdymałow kolego jak nie masz pojęcia o temacie. Słynąca za znakomitego przygotowania Białka przoduje od wielu lat w ilości interwencji na stoku i wypadkowości a odpowiedzialny jest za to nie gestor ośrodka tylko nieprzygotowani i bezmyślni narciarze, którzy hołdują głoszonym przez Was zasadom mówiącym w skrócie: Ja się bawię płacę i wymagam a jak coś sobie zrobię to Was zaskarżę. Oby życie wyeliminowało narciarzy o takim podejściu.
-
Groźna dla przyszłości narciarstwa bzdura. Samo postulowanie takiego myślenia na stoku jest groźne i świadczy o tym, że nie dorosłeś do samodzielnego uprawiania tego sportu.
-
Cześć Zamkną nie zamkną - ja nie o tym. Jedną z podstawowych zasad jazdy na nartach jest znajomość terenu. I tak nawet na przygotowanych stokach czy nartostradach pierwszy zjazd a niekiedy nawet dwa traktujemy zapoznawczo. Jedziemy zdecydowanie wolniej, zwalniając jeszcze w miejscach niewidocznych czy niebezpiecznych. Taki zapoznawczy zjazd jest po prostu obowiązkiem każdego narciarza dbając ego o własne bezpieczeństwo. Pozwala nie tylko ogarnąć warunki ale również (przynajmniej na części górek) kto aktualnie jeździ, jak jeździ, czy są jeżdżący niebezpiecznie, jak wejść z nimi w przeciw fazę itd. Warto zadbać o własne bezpieczeństwo - to nic nie kosztuje. To podstawowy element taktyki bezpiecznej jazdy. Pozdrowienia
-
Cześc Dla mnie to są właśnie normalne dziewczyny. Znam takich całkiem sporo. Reszta to po prostu łajzy. Pozdrowienia
-
Cześc Oprócz mnie = 21 lat bez ACL znam jeszcze co najmniej dwie osoby, które nie mają ACL i jakoś żyją ale może i gówno prawda. Zużyta powierzchnia stawowa - współczuję wiem co to znaczy ale na to rekonstrukcja nie pomoże. Musisz zamienić zużytą powierzchnie na dobrą. Pozdrowienia
-
Czesć Fajnie oglądać na filmie narciarza a nie to co zazwyczaj! Dzięki i dla Pani też wielkie. Pozdro
-
Cześć Kombinuj. Przysiady, Dwie nogi, jedna, zmiana nóg, zmiana skokiem, wskakiwanie, ze zmianą nogi, itd. A jak są dwa... Pozdrowienia
-
Cześć Bosu nie wzmacnia tylko powoduje, że mniej siły kosztuje Cie utrzymanie równowagi. Poprawia czucie głębokie. To z pewnością jedne z najważniejszych ćwiczeń w trakcie rehabilitacji. Pozdrowienia
-
Cześć Koleżanka pisze o standardach. Jak ktoś jest chory, ogólnie słaby, nie przykłada się do pracy lub wdadzą się jakieś powikłania to wszystko może się zdarzyć. Standardowo - z odczucia pacjenta - nie jest to jakiś poważny zabieg. Poza tym aby w miarę aktywnie spędzać czas ACL w ogóle nie jest potrzebne. Pozdrowienia
-
Cześć To nie jest ranga problematyczna. Kolega jest młodym narciarzem i się uczy. Ma do tego prawo jak każdy. Pozdrowienia
-
Cześć Kolega fajnie opisał te początki i problemy z jakimi się stykamy. Ze swej strony dodam, ze znakomite efekty daje coś co nazywam indoktrynacją czyli ogólne przygotowanie dziecka do narciarstwa. Obecność nart w domu, oglądanie zawodów, obecność dziecka nawet malutkiego - niechodzącego - na stoku gdy my jeździmy pozwala na obycie się z nowym środowiskiem dźwiękami osobami, strojami itd. W domu można również załatwić podstawowe operowanie sprzętem, akceptację efektu długiej stopy, kroczenie, świadomość istnienia krawędzi, wyważenie itd. Wtedy na stoku większość rzeczy nie jest już nowa, jest znana i częściowo opanowana na zasadzie pewnego doświadczenia. Jak najkrócej na oślej łączce. Ja słusznie zauważył Bratolomeus to w pewnym momencie gdy dziecko już stoi i jedzie na wprost po prostu ogranicza. A więc zmieńmy stok, stwórzmy nowe wyzwanie itd. Tutaj raczej ciężko mówić o ćwiczeniach - dorośli rzadko wykonują ćwiczenia poprawnie a co dopiero 3-latek. Więc musimy w taki sposób działać aby każda zabawa była jednocześnie edukacją ale nie nazywajmy tego w ten sposób. Bardzo ważną rzeczą jest wpojenie dziecku, że jazda na nartach polega na skręcaniu. Zakładajmy sami tor jazdy jadąc tyłem i podtrzymując za ręce czy dzioby nart - ale bez wiszenia lub obejmowania - to nic nie daje. Dziecko musi poczuć że samo wyważa się na nartach, że jest odpowiedzialne za to co się z nim dzieje. Ta odpowiedzialność i zaufanie, które musimy okazać dziecku od początku ma zasadnicze znaczenie w późniejszych etapach nauki (dlatego na przykład tak tępię szelki - nic nie dają a przekazują dziecku myśl - nie ufam Ci musisz być na smyczy, sam sobie nie poradzisz itd. Poza tym bardzo krótki cykl działania. Czasami jest to jeden zjazd po stoczku o długości 100m i starczy bo po prostu już nie ma zainteresowania. Dziecko MUSI SAMO CHCIEĆ w danej chwili to robić. Inaczej nici z nart. Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć Ja to absolutnie rozumiem oraz to jak podkreślasz sprawy związane z bezpieczeństwem w każdym poście. Mnie chodzi troszkę o co innego. W sąsiednim temacie kolega pytający opisywał swoją historię jazdy z której wynikało, że użytkował (facet prawie 190cm i 100kg) nartę Zenith 2 długości 162 cm czyli absolutnie podstawowy model Rossignola. Na takiej narcie kolega - nawet nie zdając sobie sprawy - był absolutnie niesterowny. Narta choćby nie wiem jak się starał nie miała szans poprzez konstrukcję i zaniżona długość przenieść sił, które w jeździe wytwarzał. Stąd każdy manewr, nawet poprawnie wykonany trwał dłużej, potrzeba było do jego wykonania większej siły, energia jaką kolega zużywał na wyważenie się i opanowanie drgań narty była znacznie większa niż gdyby miał narty lepiej dobrane itd. On nie robił postępów bo na takiej narcie nie mógł ich zrobić. Do tego każdy gwałtowny manewr ratunkowy typu np. zatrzymanie poprzez tzw. skręt stop był na tej narcie bardzo mało skuteczny a to już niebezpieczne. Pozdrowienia
-
Cześć A zwróciłeś w pierwszym zdaniu na sformułowanie: "gdybym......". Co do obrzydzania. To nie jest obrzydzanie a uświadamianie czym jest narciarstwo. Widzisz miałem w swoim życiu sporo przypadków, osób, które podchodziły do sprawy podobnie jak piszesz: "byle by był fun", "sprawia mi to wielka radość pomimo braku umiejętności" itd. i to jest super tylko, ze niestety czasami kończy się gwałtownie i nieprzyjemnie. Pisanie o przygłupach, wrzucaniu do jednego wora itd. to spore nadużycie z Twojej strony bo zawsze staram się stosować indywidualne podejście do każdego i czasami spędzam naprawdę dużo czasu chcąc doradzić jak tylko się da najlepiej i najuczciwiej - tym którzy chcą. Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć Rolki i łyżwy są dla dziecka znacznie trudniejsze niż narty do opanowania ze względu na krótkość podstawy. Ja bym nie pękał. Musisz mu po prostu pomóc się wyważać. Jazda tyłem z trzymaniem za rączki albo dzioby gdy już samodzielnie stoi daje najlepszy efekt. Jazda z takim małym dzieckiem to jest jednak ciężka praca bo cykl jego działania jest bardzo krótki a efekty czasami mizerne. W Twoim wypadku namawiam do działania bo jesteś dobrym narciarzem i możesz być bardzo dobrym przykładem dla syna. Jakby co chętnie doradzę szczegółowo. Pozdrowienia serdeczne
