-
Liczba zawartości
18 009 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
267
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześc Stary ale ja nie mam żadnych pretensji do Ciebie. Pojawiło się pytanie i wyjaśniłem. Jeżeli firma uzna Twoje racje i okaże się, że narta była wadliwa to tylko jej i Tobie się chwali. Znając jednak dotychczasową historię rozwoju roszczeniowości może to być dla firmy niebezpieczny precedens. Ja miałem dwa razy taką sytuację z uszkodzonymi wiązaniami. Wiązania kupione używane na giełdzie na Okrąg w Warszawie. Za pierwszym razem wysłałem uszkodzony tył wiązania do siedziby Tyroli w Austrii - mamy rok 1988 albo 89. Po miesiącu przyszedł list z ich austriackiej agencji zajmującej się rynkiem wschodnim, że dostali z fabryki mają przesyłkę ale wiązanie gdzieś zgubili i żebym opisał o co chodzi. Jakoś to po angielsku skleciłem co pękło itd. i wysłałem. Po kolejnym miesiącu dostałem paczkę a w niej nowiutki komplet odpowiadającego mojemu zepsutemu tyłowi modelu i list z pytaniem czy jestem zadowolony bo jak nie to żebym odesłał i napisał co chcę. Oczywiście zesrałem się ze szczęścia - mam te wiązania do tej pory. Okazał się, że ten tył pochodził z wadliwej serii i by ł na to list serwisowy a że model nie był u nas w dystrybucji (bo u nas to wtedy z Tyrolii było chyba tylko 150) to do Polski nie dotarł i nie był nigdzie publikowany. Zresztą kto by go publikował i po co?? Za drugim razem sytuacja była praktycznie identyczna ale odesłano mi już tylko sam tył. Takie super profi załatwianie spraw czasami może okazać się - tak jak pisał Jurek - strzałem w plecy dla firmy. Pozdrowienia
-
Cześć No to szukam sekundantów. Nie wiem czy takie korespondencyjne sekundowanie się "nadaje"... Pozdrowienia
-
Cześc Chyba ciężko będzie wypić piwo będąc w budzie - chyba, że z miski. Niestety przy klawiaturze jestem zazwyczaj sam więc picie piwa raczej odpada - taka zasada, a raczej brak przyjemności. tak jak na nartach tak i piwo smakuje w jedynie w dobrym towarzystwie Pozdrowienia
-
Cześć Czasami firmy popełniają grubsze błędy i wtedy wychodzą z fabryki wadliwe partie produktów. Tak było kiedyś z nartami Head Pro (ta partia pojawiła się u nas w Skałdnicy Harcerskiej po 8000 w latach 80) lub wiązaniami Tyrolia z paru serii. Zdarza się to też na przykład w produkcji samochodów. Wtedy firma zazwyczaj informuje o wadach całej serii i nieodpłatnie wymienia lub reperuje produkty. Jeżeli tak jest w Twoim przypadku to skontaktuj się z Volklem i dadzą Ci z automatu nowe narty. W innym wypadku - i ja to ze zdjęć tak oceniam ale nie jestem specjalistą, mówię bo mam podobne uszkodzenia praktycznie we wszystkich nartach o podobnej do twoich konstrukcji - jest to normalne zużycie (narta ma 5 lat!) i trochę bezczelnością jest wyciągnie ręki po nie swoje w tym wypadku. Pozdrowienia
-
Cześć I tu się zgadzamy w pełni!!! Pozdrowienia
-
Cześć Wiesiek jasna sprawa, że żeby stawać się w czymś coraz lepszym trzeba to po prostu robić. Najlepiej z osobami, które są w tej dziedzinie dobre albo bardzo dobre. Mnie chodziło raczej o start do jakichkolwiek działań a nie drogę do osiągnięcia celu. Nie wiem jak jest z Jurkiem bo to jego sprawa ale na przykład ja nie wiem czy miałbym szanse na jakiekolwiek poważniejsze zjazdy ze względu na strach przed ekspozycją związany z wypadkami, które kiedyś w górach miałem. W pewnym momencie podjąłem decyzję, że przestaję bo był to bagaż, który stwarzał tak wielką niepewność w poruszaniu się, że było to niebezpieczne dla partnera. Pozdrowienia Pozdrowienia
-
Cześć Przeczytaj sobie najpierw mój post 24 i później zapraszam do rozmowy, OK?
-
Czytaj całość postów proszę. Pozdro
-
Cześć Doceniam, doceniam Wiesław ale patrzę tez realnie. Miałem okazję jeździć z różnymi ludźmi w różnych warunkach ale sportowcy zawsze byli daleko z przodu jeżeli chodzi o jazdę - teren czy warunki śniegowe nie miały tu żądnego znaczenia. To nie są kwestie związane ze specyfiką konkurencji. Uniwersalna technika, pewność siebie, brak strachu, przyzwyczajenie do jazdy skrętem wymuszonym itd. No i nie ma to nic wspólnego z narciarstwem barowym. Pozdrowienia
-
Cześć Zaazwyczaj tego nie robię ale mam narty po córce, które powinny pasować jak ulał. Rossignol Radical RSX Racing Ibox: http://www.skionline...-ibox,3866.html Narta ma już parę lat ale nie jest zniszczona ślizgowo i krawędziowo idealna (1 raz na maszynie wszelkie roboty czynione ręcznie). Przygotowana do jazdy. Jest to idealna narta dla sprawnego dziecka do nauki jazdy na poziomie równoległym i przejścia do skrętu ciętego. Bardzo uniwersalna. Jak jesteś zainteresowany zapraszam na priv. Pozdrowienia
-
Cześć Ten wybór jak sądzę jest prosty. Dobry narciarz sportowy zjedzie w każdym terenie. Może zapłacić brakiem doświadczenia (lawiny, czytanie terenu, itp. elementy związane z narciarstwem pozatrasowym wymagający doświadczenia i edukacji nieraz wieloletniej) natomiast w sensie technicznym i kondycyjnym nie będzie odstawał a zazwyczaj będzie lepszy. Natomiast dobry freeridowiec bez przeszłości zawodniczej na tyczkach pojedzie co najwyżej jak ja. Jurek ma racjonalne podejście. Zresztą ja sam bym tak wybierał gdybym miał wybierać. Jedno z drugim się nie kłóci na dłuższą metę. Pozdrowienia
-
Cześć Myślę, że każdy w miarę ogarnięty narciarz będzie wyczuwał różnicę w ostrzeniu. Nie stwierdzi, że to jest na przykład 87/0,5 ale gdy porówna dwa inne ostrzenia różnicę wyczuje. Natomiast byłbym ostrożny z analizowaniem takich różnic (nie myśl ę o tak skrajnych jak Twój przykładach) na różnych nartach a już nie mówię o różnych typach nart. Nigdy nie będziesz wiedział jaka zmienna przeważać będzie w odczuciach. Pozdrowienia
-
Cześć Jak jest tłok na stoku to się po prostu nie jeździ. To dość oczywiste. Pozdrowienia
-
Cześć Szczerze... jestem w szoku Andrzeju. Nigdy nie budowałem opinii nie znając faktów. Pozdro
-
Cześć Z takiego postu od Ciebie - uwzględniając Twoją twórczość w tym i paru innych tematach - należy się tylko cieszyć. Dzięki serdeczne. Pozdrowienia
-
Cześć "Nie jeżdżącym laikiem" - wszystko się zgadza. Przeczytałem Twoje posty w których poddajesz w wątpliwość doświadczenie etek czy tysięcy narciarzy i stawiasz nawet orzechy czy dolary czyli jesteś całkowitym laikiem. Do tego piszesz, że jak dopnie się mocniej but to zmienia się kąt ustawienia krawędzi w stosunku do śniegu - czyli nie możesz być jeżdżący bo każda osoba jeżdżąca na nartach wie że taki efekt nie występuje. Nikt tutaj nie jest Tombą - jedyne co niektórzy mają z Tomby to wariactwo - ale podstawowe kwestie związane z przygotowaniem nart parę osób ogarnia a Ty drążysz bo coś Ci się tam wydawało - nieładnie. Pozdrowienia PS O przekazie w podtekstach nie piszę.
-
Cześć Widzę, że nie rozumiesz. Tramwajarstwo jest określeniem zdecydowanie negatywnym określającym ludzi uczonych jazdy na nartach w sposób po prostu zły. Tramwajarz nie ma nic wspólnego z osobą która lubi jeździć skrętem ciętym ale doskonale sobie radzi w technikach ślizgowych i nie ma problemu z łączeniem technik w zależności od sytuacji i potrzeb. Tramwajarz ma z tym problemy. Stoi na nartach jak przyspawany, sztywny, obce mu są tematy związane z odciążeniem itd. Podobnie "szuranie" jest określeniem negatywnym na granicy obraźliwego, które określa osoby które pozostały na poziomie śmigu hamującego, absolutnie negujące przydatność narty taliowanej i nie umiejące korzystać z jej walorów. Obie te skrajności nie mają nic wspólnego z naturalnym postrzeganiem ewolucji techniki narciarskiej. Pozdrowienia Pozdrowienia
-
Cześć Nie negując wartości Twojej nowej pasji, rozumiem, że w Polsce czy po Polsku nie ma żadnych wartościowych narciarskich materiałów? Pozdro
-
Cześć' Jurku. Kolega Rega będący nie jeżdżącym laikiem próbuje ewidentnie dać Ci i Tobie podobnym do zrozumienia, że jesteśmy pozerami. Nie męcz się w edukowanie bo nie ma sensu. Pozdrowienia
-
Cześć Wojtku wcale nie jest tak, że jazda na nartach o większym promieniu jest trudna. Tak jest oczywiście dla niewolników promienia i skrętu ciętego. Jeżeli ktoś ma nieco inne podejście i jeździ w miarę urozmaiconą techniką a na dodatek trefił na instruktora, który nie uczył tylko tramwajarstwa ale nie zapomniał na od odciążeniach, śmigach itd. długa narta w niczym nie przeszkadza a daje znacznie lepsze oparcie i skuteczność. Pozdrowienia
-
Jakbyś pisał moje myśli!!! Mam sporo nart ale jakbym miał powiedzieć jaki mają promień to już się przy pierwszych waham a reszta, ile pod butem itd... Ale wiesz Wojtek... narta ta sama ale kalkomania inna, kawałek plastiku na przodzie i klasa VIP i 1000 pln drożej. Pozdrowienia
-
Cześć I taka była idea zawodów, które organizowałem - wszyscy na jednej trasie. Ale podziału na grupy nie unikniesz jeżeli chcemy aby było chociaż trochę zabawy dla większej ilości osób a nie dla trzech. Ty Gajowi też nie podskoczysz przecież a jak ustawią GS pod siedmiolatka tez raczej nie będziesz maiła szans bo się po prostu nie zmieścisz chyba, ze pojedziesz na SL ale czy o to chodzi żeby wygrać/przegrać z 7-latkiem? ja w zawodach nie startuję bo o jeździe sportowej nie mam pojęcia ale zazdroszczę wszystkim tej umiejętności i podziwiam wszystkich, którzy pomimo ewidentnych ograniczeń, które niesie wiek podejmują wyzwanie i często leją młodszym. Pozdrowienia
-
Bzdura a nawet trzy w jednym. Pozdro
-
Cześć A to mi musisz wytłumaczyć o co Ci chodzi bo jak dotychczas staram się traktować Twoje posty ze zrozumieniem i pisać merytorycznie. Wypada zrewanżować się tym samym a nie pisać jakieś enigmatyczne dziwadła. Pozdro
-
Cześć Czasami samo podjęcie wyzwania, na które stać tylko jednostki, już jest zwycięstwem! Pozdrowienia
