-
Liczba zawartości
18 009 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
267
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Przekaż autorowi, że pisanie takich tekstów to wstyd. Pozdro
-
Cześć Fajnie, że podjęłaś rozmowę bo z wymiany poglądów zawsze coś się fajnego urodzić może. Córka już jest dzieckiem jeżdżącym pytanie co robić aby zaczęła tą jazdę kontrolować a Wy nawet nie będąc instruktorami możecie jej w tym pomóc. Popatrz na filmiki. Najważniejsza rzecz przy nauce dzieci to wzór bo dzieci praktycznie wyłącznie bazują na naśladownictwie podświadomym czyli bezwiednie powtarzają ruchy i tor jazdy prowadzącego/instruktora. Ważne jest więc aby prowadzący starał się jechać poprawnie technicznie i taktycznie. Pilnujemy więc poprawnej pozycji - nogi ugięte w kolanach, jazda miękka, ręce przed sobą, najlepiej z kijami. Dostosowujemy promień skrętu i szybkość jazdy do możliwości dziecka. Jedziemy skrętem łączonym, eliminujemy jazdę w skos stoku i na wprost. Tu zwłaszcza drugi filmik jest nie najlepszy. Córka jedzie na zablokowanych nogach byle szybciej na dół. Kontrola toru jest absolutnie przypadkowa bo córka jest co chwila wybijana z pozycji równowagi. Zupełnie nie rozumiem tego argumentu o krótkich i lekkich nartach bo przecież narty cały czas leżą na ziemi i aby nimi sterować nie trzeba ich ani podnosić ani przekładać a jedynie odpowiednio je dociążać i odciążać. Czy próbowaliście dać córce kijki aby uporządkować jej pozycję? Czy próbowaliście wyposażyć ją w dłuższe narty aby łatwiej jej było łapać równowagę i by mgła skuteczniej kontrolować prędkość oraz tor jazdy? To, że jest drobna w niczym nie przeszkadza bo jest sprawna i obyta ze nartami. Nie da się nauczyć jeździć na nartach "w miarę poprawnie" a jednocześnie bezpiecznie. Jedno drugie wyklucza. Trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że nauka jazdy na nartach to proces, który czasami trwa dłużej czasami krócej ale jest niestety długotrwały i szkolenie incydentalne tego nie załatwia. Pozdrowienia
-
Cześć Przedstawione przez Ciebie artykuły powielają tylko pewne utarte i nieprawdziwe schematy. Specjalizowałem się w uczeniu dzieci przez ponad 20 lat i sprawdziłem w tym czasie skuteczność nauki przy różnym doborze sprzętu tak, że artykuł napisany na kolenie raczej mnie nie przekona. Co do Jarka to znam go bardzo lubię i cenię ale nie jest On ani nigdy nie był osobą, która szkolił dzieci zawodowo więc się na tym po prostu nie zna. Miarą skuteczności szkolenia nie jest jego łatwość czy też szybkość ale osiągnięty cel w postaci samodzielnego, bezpiecznego i świadomego narciarza. Lansowany dobór krótkiej narty do szkolenia pozwala dość szybko uzyskać wrażenie panowania nad nartami co przy szkoleniu incydentalnym na godziny w przystokowych szkołach jest oczekiwana opcją przez kursantów. Jak to wygląda w praktyce na stoku wiesz prawdopodobnie równie dobrze jak ja. Podobnie jak na nartach pod pachę równie dobrze można dziecko wypuścić na butach na stok i też będzie łatwiej i przyjemniej tylko, że nie o to chodzi. Pozdrowienia
-
Cześć Nie masz racji niestety. Efekt zniechęcenia ze względu na długą nartę jest mitem. Występuje tylko i wyłącznie wtedy kiedy ktoś (instruktor, rodzic, opiekun) uczuli dziecko na fakt, że długość narty ma znaczenie. Uczenie dzieci na nartach dobranych normalnie a nie przykrótkich jest znacznie bardziej efektywne i wymaga od dziecka angażowania znacznie mniej siły do wyważenia oraz przy wszelkiego rodzaju pługach, oporach itd. Nie znam przypadku poprawnie uczonego dziecka, które by rezygnowało z jazdy czy też zniechęcało się zw względu na długą nartę. Znam natomiast wiele takich przypadków związanych ze złym prowadzeniem przez uczących. Zasady doboru są tu identyczne jak u osób dorosłych i zależą od typu narty w relacji do wzrostu. Jako że u dzieci nauczamy głównie skrętu pełnego więc takie też narty należy dobierać. Tak naprawdę to nie ma różnicy czy jest to 10cm w tą czy w tamtą stronę. Ważne aby nie wypaczać wizji dziecka obiegowymi półprawdami. Ważnym jest by narta do nauki (nie do zapoznania z podstawami bo do tego może być dowolna) była nartą taliowaną o sensownym profilu a nie szeroką klepą do ślizgania - pisał o tym kolega Tomkly już w drugim poście) Pozdrowienia
-
Cześć Wiadomo, że przyszłość ( w tym momencie) to tylko wodór. Kto myśli inaczej jest idiotą, ale nie poisz takich skomplikowanych postów bo ciężko się identyfikować jak obiegowe bzdury kończą się wspaniałym finałem. Pozdro
-
Cześć Zburzyli czy samo się rozpadło...? Ale fakt faktem żal bo spędziłem tam parę mocnych nocnych imprez. POzdro
-
Forumowa skala do dobru nart - propozycja uzupełnienia
Mitek odpowiedział wkg → na temat → Dobór NART
Cześć Mam wrażenie, że nie jest to potrzebne. Osoby zainteresowane nartami specjalistycznymi zazwyczaj to zaznaczają w tytule tematu (i bardzo dobrze bo wtedy radzą inni ludzie - specjalizujący się w temacie). Zresztą zazwyczaj o skitoury czy freeride pytają ludzie już stosunkowo zorientowani i pytania są konkretne. Zresztą w większości wypadków nie jest ważne to co pisze pytający bo ludzie rzadko kiedy potrafią się ocenić dobrze czy też dobrze opisać swoją jazdę nie mówiąc o realnych oczekiwaniach. Trzeba więc rozwijać sztukę czytania między wierszami i stosowania pytań pomocniczych, wyciągać prawdę aby móc doradzić jak najbardziej uczciwie. Pozdrowienia -
Forumowa skala do dobru nart - propozycja uzupełnienia
Mitek odpowiedział wkg → na temat → Dobór NART
Cześć A po co? Pozdro -
Cześć Myślę, że katastrofy to kolega w ogóle nigdy nie widział. Spędziłem tam wiele sezonów i praktycznie nigdy katastrofy nie było - zawsze dobra zabawa. Pozdrowienia
-
Cześć Pewnie właśnie dlatego. Pozdrowienia
-
Cześć Ja nie myślałem o narciarstwie tylko bardziej ogólnie. Jeżeli chodzi o narty to ściemniaczy i kolekcjonerów wyczuwam na kilometr. Pozdrowienia
-
Cześć Już tą historię nie raz opisywałem. Swego czasu w kolejce na Kasprowy zwrócił nie tylko moja uwagę facet w płaszczu oraz spodniach od garnituru. Na szyi kraciasty szalik a na głowie klasyczna leninówka. Sprzęt z wypożyczalni. Pan dojechał na górę po czym wpiął się w narty i pociął Gąsienicową z tamtych czasów w stylu, który osadził na miejscu wszystkich w około. Facet jeździł z pół dnia i miałem okazję go zaczepić. Okazało się, że gość jest Włochem, przyjechał na jakieś rozmowy handlowe do Polski po raz pierwszy w życiu a że był kiedyś zawodnikiem i narty były jego pasją jak dowiedziała się, ze u nas też można pojeździć to uparł się, że musi. Strój nie ma najmniejszego znaczenia. To tylko okrycie przed zimnem. Pozdro
-
Cześć Śpiochu i Harpia na jednym stoku... - masa krytyczna blisko. Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć To Ty pisałeś o 40 kg dzieciach jako uczestnikach co jest całkowitą nieprawdą. Podziwiam każdego dobrego narciarza a przede wszystkim tych, którzy stają na starcie jakichkolwiek zawodów - nawet tych dziecięcych czy zupełnie amatorskich typu Family Cup. Ganię natomiast a na stokach tępię jazdę niebezpieczną czy zachęcanie do takiej jazdy. Przenoszenie na otwarte stoki rywalizacji prędkościowej jest jazda niebezpieczną i zachętą do niezdrowej rywalizacji. I będę tego typu zachowania tępił zawsze i wszędzie Polmie drogi. Jak ktoś chce się sprawdzić ma setki możliwości startu w zawodach a w ostateczności można takie zawody zorganizować samemu - proste. Pozdrowienia
-
Cześć Zmanipulowałeś informację i to nie raz czym jednoznacznie wskazałeś, że piszę nieprawdę a to niestety Twoja domeną się okazało. Zawody są dla młodzików 12,13 i juniorów młodszych 14-15 a nie jak napisałeś dzieci. Mój syn jest akurat juniorem młodszym (rocznik 2002) 190cm wzrostu 84 kg a ma w reprezentacji kolegę 193 cm i 105kg. Po drugie - jak sam Nikliński mówi i do tego się odnosiłem jako, że mówimy o amatorach - przy okazji rozgrywane są też zawody dorosłych amatorów w których to wielokrotnie startował mój kolega (czynny zawodnik MPA były zawodnik i trener) wygrywając rywalizację przynajmniej dwa razy stąd znam te zawody ich przebieg przygotowania sposób przygotowania itd. I to jest właśnie forma bezpiecznej i dorosłej rywalizacji w narciarstwie szybkościowym a nie wątpliwej jakości popisy na otwartych trasach kolego WojtkuM. Serdecznie pozdrawiam
-
Zapraszam do spotkania na stoku. Postaram się stworzyć jakąś fajną możliwość. Pozdro
-
Dobór nart i butów - powrót po zerwaniu więzadła krzyżowego - mężczyzna, poz. 6/7
Mitek odpowiedział Adzinek → na temat → Dobór NART
Cześć To narta dla drobnej dziewczyny raczej. Pozdro -
Rozumiem,że nazwałeś mnie "etatowym klepaczem postów"? Czy tak?
-
Cześć Twoja wiarygodność spadła do zera.
-
Cześć Kolega już napisał o co chodzi a ja myślałem raczej o geologii i związanej z tym różnicy krajobrazowej. Pozdrowienia
-
Cześć Jeżeli mnie pytasz... Nie mnie oceniać, ale brzmi nieźle. Juras zawsze organizował fajne wyjazdy a na dodatek prezentuje dużą mobilność i znajomość terenu. Dolomity to zupełnie co innego niż Alpy (Livigno) ale też Ci kopara opadnie, czego niniejszym życzę. Pozdro
-
Cześć Nie lubię Livigno, po prostu nie lubię. Z różnych przyczyn. Natomiast byłem tam co najmniej kilkanaście razy w różnych okresach (nie byłem jedynie na wczesnym Freeski) i jest to wyjątkowe miejsce pod względem pogodowym - nie pisze o śniegu tylko o pogodzie - i choćby już z tego względu warto je odwiedzić. Pisałeś, że jesteś zmotoryzowany więc warto pamietać, że na tym samym karnecie masz również Bormio (40 min spokojnej jazdy z Livigno)- duże, znane i warte odwiedzenia na cały dzień, Isollacia (30 min) - niewielkie, osłonięte lasem, takie trochę szczyrkowe miejsce, gdzie zawsze jest pusto a śnieg bardzo dobry, St. Catarina (koło 1 h) - centrum swego czasu o charakterze sportowym, bardzo ciekawe i zróżnicowane trasy. Mając karnet Alta Valtellina i chyba samo Livigno też ale nie jestem pewien (różnica w cenie pomiędzy Alta Valtellina a Livigno jest bardzo mała) masz jeszcze możliwość pojechania do St. Moritz gdzie masz wtedy 50% zniżki na jednodniowy skipass. Jakby co pytaj. Pozdrowienia
-
Cześć Film delikatnie naciąga... Pozdro
-
Cześć Ale pamiętaj, że kolega jeździł na Białce. To inna perspektywa. Pozdro
-
Cześć Z pewnością jesteś pierwszy który na Białce jeździł. Masz może jakiś film,, np, z drona? Pozdro
