Skocz do zawartości

Mitek

Members
  • Liczba zawartości

    18 212
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    276

Zawartość dodana przez Mitek

  1. Mitek

    Pasje

    Cześć Krutynia czy Wda nie są zaśmiecone jeżeli płyniesz je w rozsądnym okresie - woda wiele zniesie. Pływałem wiele rzek i najgorzej pod względem zaśmiecenia wspominam... Łynę, która w tamtej formie rok 2001-2002) już nie istnieje. A wydawałoby się, że to rzeka mało/w ogóle nie uczęszczana wtedy była. Miasta i wsie śmiecą. Zerkałem na tą Obrę. Bardzo miłe wakacyjne pływanie. Ciekawe jak jest przy dużej wodzie? Pozdrowienia
  2. Mitek

    Pasje

    Cześć Pływałem w rejonie Pszczewskiego Parku Krajobrazowego - chyba najładniejsze i najciekawsze odcinki - ale żeby znał... raczej nie. Pozdrowienia
  3. Mitek

    Pasje

    Cześć Powracając do "naszych pasji"... W zeszłym tygodniu zamieniłem rower na kajak i popłynęliśmy silną grupą, która pływamy od wielu lat na .... Krutynię. Najpiękniejsza i chyba najbardziej znana rzeka wycieczkowo/kajakowa w Polsce a pewnie i w środkowej Europie nigdy nie była przeze mnie przepłynięta w całości ze względów oczywistych aczkolwiek byłem na niej chyba kilkanaście razy. Termin okazał się dobrany bardzo dobrze - na rzecze poza odcinkiem Gardyńskie -Ukta zero ludzi, wszystko zamknięte, spokój i cisza. Odcinek od Warpun do Wiartla - około 135km - 4 pełne dni płynięcia dla sprawnej i opływanej grupy. Przy takiej pogodzie bez fartuchów pływanie w niektórych miejscach praktycznie niemożliwe (fala na jeziorach). Trudności technicznych nie ma żadnych, prądu jakiegokolwiek (poza drobnymi fragmentami) również. Górny odcinek (słynny kanałek pomiędzy Zyndackim a Gielądzkim) targanie w błocie i trzcinach i praktycznie tylko tam coś się działo. Polecam tą porę na płynięcie całości. Pozdrowienia
  4. Mitek

    Narty a LGBT

    Cześć Tematy nie mają bezpośredniego związku ani się w żaden sposób nie kłócą. Obyś w nowej gumie naczesał jak najwięcej. Pozdrowienia
  5. Mitek

    Nalewki

    Cześć Spirytus produkuje się z ziemniaków. Reszta to badziewie. Polmos Siedlce używa tylko spirytusu z własnej produkcji. Pozdro
  6. Mitek

    Nalewki

    Jaki facet i co to jest spirytus rolniczy? Pozdrowienia
  7. Mitek

    Nalewki

    Cześć Taką firmą jest również Polmos Siedlce. Każdy produkt z tych zakładów jest wytworzony ze spirytusu, którego produkcja jest nadzorowana od momentu zasadzenia ziemniaka. Piękny przykład, że spore interesy też można robić z pasją i zasadami a nie na zasadzie 100% cena. Pozdrowienia
  8. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć Jakie Ty koszty liczyłeś??? Dla mnie jedyny koszt to serwis. Sam rower - niecałe 3000 - już się pewnie zamortyzował. Nie wiem co mogę jeszcze liczyć? Pozdrowienia
  9. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć Ale co? Codzienne korzystanie z roweru... to czyste sknerstwo w moim wypadku. Do pracy mam 35-40 km w obie strony. Jeżdżę średnio 4 razy w tygodniu czyli w miesiącu 560 km - bak paliwa czyli mniej więcej 250pln. W skali roku 3000km po odjęciu na serwis roweru powiedzmy 500 pln zostaje w kieszeni 2500pln a to jest tysiąc piw. Proste i jednoznaczne. Pozdrowienia
  10. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć Ale jak trzymam rower w salonie z musu. Po pierwsze - jest to pomieszczenie najbliżej drzwi a nie chce mi się chodzić. Po drugie na balkonie stoi rower córki i dwa syna. Po trzecie w salonie stoją i tak dwa rowery żony, więc nie ma różnicy. Tak naprawdę chodzi o to, że rower używam praktycznie codziennie, jak buty. Pozdrowienia
  11. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć A jak w salonie są cztery rowery to się liczy za 4 czy za 1? Jest tam wiele twierdzeń na które nigdy nie odpowiem tak więc raczej mam spokój. Mnie wyszło 171. Pozdrowienia
  12. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć W czasie ostatniej wycieczki mieliśmy parę modelowych single tracków, których nikt z pewnością wcześniej nie oznaczył ani nie zapisał np: Pozdrowienia
  13. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć Nie wiem dokładnie o co chodzi w singlach z flowem i nie lubię takich określeń. Jak jeździsz po śladach to jest tak jak pisze Michał. Dlatego trzeba rozgraniczyć czy bawimy się w danym momencie jazdą - i tu ślad i napad - czy też jedziemy na wycieczkę - i tu pole do popisu dla analizy mapy i wyszukiwania ciekawych tras. A co do zawodów to żeby wystartować trzeba mieć kask. Pozdrowienia
  14. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć Jeżdżę tymi wałami regularnie. To ścieżka na której może spokojnie poginać 30 km/h. Te rejony zarośnięte dopiero dają trochę popalić. 724 nie jechałem w życiu a 734 jest bardzo fajna i warto nią jechać chociażby żeby przez te parę minut poczuć się jak w górach. Pozdrowienia
  15. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć Ja byłem pierwszym krytykującym ale zastrzegłem się, że jeżeli chcesz jechać ze śladem to jest to rozwiązanie idealne. My mieliśmy jednak sporo na wschód - cały odcinek wzdłuż Bugu - i tu wiatr nam pomagał zdecydowanie. Do Góry Kalwarii jeżdżę często bo mieszkam przy węźle Marsa więc mostem mam do tej trasy pewnie 10 minut ale jest ona raczej nieciekawa na MTB za to dla szosowców ideał. Wolę jechać po naszej stronie Wisły lasami bo tam coś się dzieje a do Kalwarii to po prostu trochę nabijanie km.   Pozdrowienia
  16. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć My mieliśmy dość dobre rozpoznanie trasy i wiedzieliśmy, że będzie raczej twardo. Rafał miał w związku z tym problem bo napompował dość solidnie i bał się gumy bo dużo było jazdy po kamienistym szutrze i lesie z dużą ilością gałęzi, Na piachach szedł sobie bez problemu a ja przez prawie dwa kilometry targałem rower (a mam gumy 2.25 więc tez raczej najszersze jakie wchodzą mi w rower) lub jechałem bez drogi przez las skacząc po konarach i gałęziach. Na szczęście takie odcinki były tylko dwa - w sumie może 6-7 km. Jest parę rzeczy ważnych na takich wycieczkach: - rozsądne tempo - takie na 70 max 80 %. - częste przystanki na uzupełnienie płynów i przegryzienie banana czy batona. My zatrzymywaliśmy się co jakieś 20-30 km gdy tylko jedne lub drugi poczuł znużenie lub jakiś ból. Po pięciu minutach postoju i małym posiłku jesteś jak nowo narodzony. - dobrze opracowany ślad i/lub znajomość terenu. Trasę opracowałem w Stravie i wgraliśmy sobie na Garminy. Jeden poważny błąd nawigacyjny okupiliśmy przedzieraniem się przez las dnem jakiegoś starego kanału z którego później nie mogliśmy wyjść ze względu na obetonowane strome brzegi. Parę miejscu musieliśmy ominąć bo albo drogi po prosu nie było albo wybudowano na niej dom. Tu przydała się znajomość terenu i jazda troszkę na czuja. Mieliśmy komplet map topograficznych ale nawet ich nie wyciągnąłem z plecaka. - sprzyjał nam również wiatr jak że był generalnie zachodni a my sporo trasy po otwartych polach i wałach mieliśmy na zachód - zwłaszcza pod koniec. Generalnie super wyprawa i już myślę nad trasą następnej no bo przecie długi weekend przed nami. Pozdrowienia
  17. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć Rafał jest  objeżdżony jak trzeba. Mnie najbardziej zaskoczyło, że na asfalcie jechał na facie ponad 30. To mnie ten warkot już chyba bardziej męczył niż jego pedałowanie. No ale wiesz na piachu to ja niosłem rower a ten z uśmiechem się oddalał, czym mnie wkurzał niemożebnie. Pozdrowienia
  18. Mitek

    Rower - 2019

    Cześć   Wczoraj z Rafałem - bratem mojej żony pojechaliśmy na planowana od jakiegoś czasu wycieczkę inspirowana Maćkową Wisłą 1200. To fragment większej całości, która się rodzi. Trasa wiodła z Warszawy prawym brzegiem Wisły do Nowego Dworu Mazowieckiego gdzie (omijając miasto) dojechaliśmy do Narwi. Tu lewym brzegiem Narwi do Zegrza, ominięcie zalewu przez Nieporęt do ujścia Bugu. Teraz lewym brzegiem Bugu wzdłuż rzeki przez Wyszków do Broku gdzie na działce Rafała zakończyliśmy przy browarach i grillu. Staraliśmy się jechać jak najbliżej rzek drogami i ścieżkami po wałach. W paru miejscach łączniki asfaltowe. Musieliśmy pokonać w bród jedną rzeczkę, dwa odcinki piachu były dość upierdliwe. Przygody zaczęły się już przy starcie gdzie zostawiłem przy drodze plecak i musiałem wracać około 7 km ale dzięki temu przekonałem się, że na moim rowerze MTB mogę przekroczyć na płaskim 40km/h. Później w wyniku błędu w nawigacji musieliśmy pokonać dobre kilkaset metrów dnem nieczynnego kanału w środku lasu a pod koniec drogi zamknięto nam przed nosem knajpę z pierogami i piwem w Kamieńczyku i podobnie w Broku. Rafał jechał na facie ale na asfaltach walił równo 30 na godzinę. Wyszło w sumie trochę ponad 160km. W sumie super wyprawa w świetnym towarzystwie.  
  19. Cześć Jaz w Chełstach jest zrujnowany więc nie jest to betonowy próg tylko spiętrzenie - tak jak piszesz - jaz o którym myślisz jest chyba w Trzcinie. Ja nigdy nie płynąłem Welu na lekko więc zazdroszczę zabawy na Piekiełku. Pozdrowienia
  20. Cześć Hehe... Wel. Moja ulubiona rzeka. Jaz w Chełstach... niespływalny raczej (szkoda sprzętu) zwłaszcza jak spadło tam poniżej to drzewo. Na Welu byłem wiele razy ale tylko raz udało go się spłynąć w całości (od Kalborni, wyżej Wkrą się nie da) ale to było wiosną a i tak do Rumiana było sporo holowania. Mam tam nad Welem znajomych z najfajniejszym miejscem biwakowym jakie znam. Jakby co... Pozdrowienia
  21. Mitek

    Pantoflarze na nartach.

    Cześć Tego nie chciałem pisać. Pozdrowienia
  22. Cześć Wystarczy zerknąć na mapę,  nie musisz nic czytać. Dzięki za sugestię ale na razie na północ się nie wybieram. Na razie rower i kajaki a u nas jest jeszcze tyle fajnych miejsc do zwiedzenia... Pozdrowienia serdeczne
  23. Mitek

    Pantoflarze na nartach.

    Cześć Nigdy nie stosuję opcji ignoruj - taka zasada - traktuje to jak ucieczkę czy coś takiego. Wiem - może dziecinne. Ale powiem Ci, że w tym wypadku to serdecznie zazdroszczę Morisie. Pozdrowienia
  24. Cześć Po prostu byłem na Goldhopiggen i tym małym ośrodeczku. A Norwegia... po prostu wsiadasz do samochodu i jedziesz - wystarczy. Jak tam często bywasz to wiesz. Byłeś na północy - Senja, Lofoty, Alta? i Ja spędziłem tam sporo czasu w latach 90. To były trochę inne, zdecydowanie dziksze i nieuporządkowane czasy. I przez to były świetne. Polecam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...