-
Liczba zawartości
18 207 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
276
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Co to znaczy bezkaskowy? Jeżeli chodzi o nieposiadanie kasku to ja posiadam od paru 4-5 lat, ale wcześniej też zdarzało mi się jeździć w kasku choć go nie miałem. Obecnie jest podobnie - mam własny kask a jeżdżę w nim bardzo rzadko - wtedy kiedy ma to sens - zawody, teren niebezpieczny, poza trasą itd. Normalnie na trasach... po co? Pozdro
-
Cześć No i coraz lepiej masz widzę - i o to chodzi. To nie teza - to pewnik. 😉 Jak piszę coś o nartach to nie stawiam tez do udowodnienia - przekazuję wiedzę. Pozdro
-
Cześć Błąd, o którym piszę nie ma nic wspólnego z GPSem i proszę tak go nie nazywaj. Na pomiarach GPS się nie znam choć używam na rowerze bez przerwy i widzę wady i zalety. Błąd, o którym pisze to Twój osobisty błąd w logice zakładający, że jesteś w stanie na narcie SL w stroju amatorskim bez przygotowania, smarowania itd. osiągnąć prędkość większą niż przygotowany i wytrenowany zawodnik mający za sobą wiele lat doświadczenia w jeździe DH oraz zawodach szybkościowych. Ja nie pretenduję do miana inkwizycji tylko apeluję o realizm w ocenach. Zaproszenie do organizacji zawodów cały czas aktualne - wtedy wszystko można sprawdzić na stoku według zasad pomiaru speed skiingu i dublując pomiary z GPS - co ma z pewnością największą wartość. Pozdrowienia PS. Wspomnianą przez Ciebie trasę numer 8 znam i - żeby było śmieszniej - robiliśmy na niej podobne próby. Właściwie nie na niej a na tej wydzielonej pod skałami, przy okazji treningów naszych ówczesnych juniorek ale było to pewnie ze 25 lat temu - jeszcze nie było GPSów. 🙂 Pozdro
-
Cześć Ja to wszystko rozumiem ale... wybacz... w przeciwieństwie do Ciebie mam to przetestowane. Może nie w tak rozbudowanej formie ale przetestowałem na sobie jazdę w stabilizatorach osiowych jako zabezpieczenie po kontuzjach. Jesteś szczęściarzem, jeżeli w tym wieku i przy tej intensywności jazdy masz kolana w porządku. Świadczy to przede wszystkim o tym, że jeździsz bardzo dobrze technicznie z idealnym timingiem w sensie amortyzacji i użycia mięśni - zresztą znam Cię nie od dzisiaj i nie jest to tajemnicą - Gratulacje i oby tak jeszcze wiele lat. Ja mam kolana zgruzowane przez pasje lat 80 i 90 czyli balet i freestyle. W prawym kolanie nie ma jednego krzyżowego w ogóle a reszta pozrastana. Chrząstka w obu kolanach w stanie słabym do czwartego stopnia włącznie. W jednym kolanie ratowałem przeszczepami wewnętrznymi i daje radę ale wpłynęło to na siłę nogi niestety. I teraz: Bezpośrednio po kontuzji miałem totalną niestabilność i jeździłem w stabilizatorze szynowym. nie za bardzo mogłem biegać o grze w piłkę na przykład nie mówiąc bo wszelkie ruchy skrętne kończyły się wypadaniem kolana. Trwało to około 3-4 lat podczas, których byłem cały czas aktywny fizycznie i pracowałem nad mięśniami okalającymi kolano. Po tym okresie "rekonwalescencji" okazało się, że stabilizator w ogóle nie jest mi potrzebny. Gdyby nie konieczność wymiany biodra cztery lata temu i związane z tym obniżenie ryzyka w czasie jazdy (bo każda utrata kontroli może skończyć się upadkiem po którym zostanie mi już tylko wózek jak wyłamię protezę) myślę, że cały czas byłbym na wznoszącej w sensie możliwości. Oczywiście po wysiłku kolana - zwłaszcza prawe - boli i puchnie ale trochę ruchu bez obciążenia - tu ideałem jest rower - szybko pozwala osiągnąć dobry stan. Takie sprzęty mogą się przydać albo osobom o bardzo małej sile i możliwościach (ale tu to w ogóle zastanawiałbym się czy jeździć) albo przy zaleceniach medycznych. Postrzegam to jak dopędzanie w rowerze - skoro mogę swobodnie bez (oczywiście wymaga to więcej wysiłku ale to przecież jest sama radość - czyli oszukiwanie samego siebie. Wiesz to działa tak: jestem najstarszy z kilkudziesięcioosobowej grupy przyjaciół i jako jedyny nie używam okularów nigdy. Dzięki temu ćwiczę wzrok i - choć oczywiście nie jest on już doskonały - egzystuję zupełnie normalnie bez lupy, powiększeń w telefonie czy innych wspomagań. Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć Do tego Pan porusza się jeszcze na jakimś nie do końca mi znanym Legend dobranym jak dla małego chłopca, co jeszcze zwiększa niebezpieczeństwo urazu nie mówiąc o obciążeniu kolan. A może właśnie z tego względu ma takie coś... Pozdro
-
Cześć O i Michał tam był !! 🙂 Ja byłem tam parę razy z grupami i polubiłem bardzo ten rejon również. Pozdro
-
Cześć Wybór dobry ale kryterium złe. Niebieskie trasy to zazwyczaj łączniki bazujące na istniejących drogach, bo one mają najmniejszy średni spadek a takie jest kryterium przyznawania kolorów. Ale nich Ci się na takim łączniku trafi jedna bardziej stroma ścianeczka zakończona nawrotem i osoba początkująca ma wielki problem, Jak się nie umie jej odpowiednio sprowadzić to dupa. Kolor to tylko sugestia i nie należy się nim kierować. Zawsze znajdziesz dobrą trasę do nauczania w ośrodku 100km. Kursant ma robić i jeździć tak jak mu każesz bo sam nie wie a często przestronniejszy nawet stromszy stok jest dla niego bardziej strawny jeżeli dokładnie pokażesz co ma robić i jak, oraz przekonasz go, że może, oraz jeżeli pokłada w Tobie absolutne zaufanie, że go ochronisz - to bardzo ważne aby to pokazać i zdjąć z początkujących przynajmniej część tego ciężaru. Ja dwa razy namawiałem Rybelka i w ogóle naszą ekipę na ten rejon, raz nawet już miałem wynajęty hotel autokar tylko dla naszej grupy. Wynegocjowane ekstra ceny i głąby nie chciały - głównie dziewczyny - bo stwierdziły, że jest za mało tras - głupota po prostu. W lesie - choć niżej i trochę mniej opadów - to jednak śnieg dłużej trzyma, nie jest wywiewany ani tak narażony na słońce więc się te elementy znoszą a jak jest śnieżenie to niższe leśne mają nawet przewagę bo robione są magazyny ze śniegiem w lesie i zasilanie stoku jest na bieżąco. Jestem pewien,. że wrócisz bardzo zadowolony - i o to chodzi! Pozdro
-
Cześć Co Ci daje takie urządzenie? Jako grupa docelowa jednoznacznie stwierdzam, że nie jestem zainteresowany. Pozdro
-
Cześć Nie chcę, żebyś się przejmował pierdołami. Śniegu czasami po prostu nie ma i nic się na to nie poradzi a jak nic nie można poradzić to czym się przejmować...? Pozdro
-
Cześć Dzieci nie muszą pić. Mogą iść na spacer w góry, albo przejechać się pociągiem na Słowację. Na drobne kontuzje najlepszy ruch, zresztą na każde. Pozdro
-
Cześć A co browar a Adamem będzie źle smakował? Pozdro
-
Cześć Ja Ci powiem... zazwyczaj nie jestem najgorszy na stoku ale żeby zakładać ubranie rzucające się w oczy... mam świadomość swoich narciarskich niedoskonałości... Pozdro
-
Ale to chyba nie ten odcień... Ale poważnie, ja często wychodzę na narty o 7.00 na pierwszego busa a wracam po kolacji. Czasami są to jedyne spodnie jakie zakładam na wyjeździe oprócz krótkich. Siada się gdzie bądź, jeździ orczykami - jakbym miał żółte spodnie to po dwóch dniach wyglądałbym jak kloszard - podziwiam. A tu jeszcze niektórzy mają dwa komplety... ja p.....e. Pozdrowienia
-
Cześć Może, ale tereny narciarskie praktycznie całość w granicy lasu - może sama góra ponad więc dość podobna sytuacja. Ale topograficznie inaczej bo jednak w środku gór a Folgaria/Lavarone na obrzeżach. Serio: macie żółte spodnie narciarskie??? Przecież to totalnie niepraktyczne... Pozdro
-
Cześć Cóż... koledzy Wujot czy Kubis pomimo, że korzystacie z tych urządzeń w pracy czy też posiadacie specjalistyczne wykształcenie dla kolegi kajciarza jesteście tylko wierzącymi. Kolega Bracuru jest typowym przykładem współczesnego podstarzałego wiekiem dziecka internetu. Chciałem nawet poprosić kolegę, który jest specjalistą w dziedzinie adaptacji oprogramowania GPS do specjalistycznych celów kartograficznych o wypowiedź ale po ostatnim poście i po absolutnym braku reakcji kolegi na maje wątpliwości dotyczące kwestii czysto narciarskich uważam go za typowego blagiera i papierowego tygryska. Mało rzeczy wkurwia mnie bardziej niż kwestionowanie wiedzy specjalistów przez jakiegoś amatora, na dodatek podpierającego się wiedzą z sieci. Towarzystwo płaskiej ziemi też ma wyznawców. Pozdro
-
Cześć To jest bardzo dobry wybór jeżeli ktoś zna Włochy dobrze. To ośrodek kameralny, nieco na uboczu a przez to tańszy, zawsze znacznie mniej ludzi oraz cieplej. To coś takiego jak Civetta na przykład. Oczywiście tłum wybiera Kronplatz, Fassa, Fiemme czy Arabbę czyli Dolomity centralne z węzłem w postaci Sella Rondy czy atrakcjami w postaci Marmolada - i dobrze bo część rejonów dzięki temu jest pusta a poziom narciarstwa w tych miejscach wyższy. Pozdro
-
Cześć I do tego służy. Używam prostego Garmina Etrexa - to nawigacja turystyczna. spisuje się znakomicie a ma i tak z 15 razy więcej opcji niż potrzeba. Dobrze nawiguje i się nie psuje. Pozdro
-
Cześć Ale Kuba, Bracuru sam się prosił - bezpośrednio rzecz ujmując. Po pierwsze - Jestem zdecydowanym wrogiem wszelkiego rodzaju prób szybkościowych czy też w ogóle zachłystywania się szybkością w normalnym ruchu narciarskim. Po kilkudziesięciu latach jazdy i ponad 25 latach pracy na stoku widziałem już tak nieprawdopodobne przypadki kolizji czy wypadków i innego rodzaju zdarzeń wynikających z różnych względów ale łączy je kwestia niedostosowania prędkości i nie zapanowania nad nią oraz złudnego często wrażenia, że stok jest pusty i absolutnie bezpieczny. Po drugie - Mamy w tym momencie naprawdę dużo możliwości sprawdzenia się w warunkach do tego dedykowanych ze specjalnymi zawodami szybkościowymi włącznie. Jest to o tyle fajne, że nawiązuje się kontakty z osobami o takiej samej zajawce. Można się sporo dowiedzieć o technice jazdy, sprzęcie czy smarowaniu do prób szybkościowych. Po trzecie - moje zastanowienie wzbudzają podane wyniki bo są raczej nierealne. Sam miałem okazje jeździć na SG czy DH i zabawa jest ale np. hamowanie z prędkości 100km/h jest już dość solidnym narciarskim przeżyciem i wymaga umiejętności, przewidywania o wybiegu nie mówiąc. Bariery są odczuwalne i znane. Pierwsza to około 40 km/h, dalej to 60-65 km//h i później to już jest 95-100km/h gdzie mamy do czynienia z odczuciem utraty styku nart ze śniegiem. W pewnym momencie jazda w pozycji zjazdowej na płaskiej narcie staje się bardzo trudne i dochodzi do czegoś w rodzaju samoistnego przejścia na wewnętrzne krawędzie. Tę sytuację widać bardzo fajnie w relacjach z zawodów szybkościowych gdzie od pewnej prędkości (znacznie wyższej niż ja piszę ale to wynika ze specyfiki sprzętu i techniki jadących) zawodnicy przyjmują bardzo szeroką pozycję. Na SL i zwykłym stoku nie wyobrażam sobie jazdy na płaskiej narcie powyżej 80-90 km/h co potwierdził swego czasu rekordzista Polski amatorów w jeździe szybkościowej Jarek Smajdor, którego mam przyjemność dość dobrze znać. Pozdro
-
Cześć Flex nie ma bezpośredniego związku z wagą czy wzrostem - to pewien mit. Pozdro
-
Cześć Szczerze mówiąc to ja nie bardzo rozumiem to uwielbienie dla mrozu. Dla mnie właśnie jazda przy plusach - takie wiosenne warunki jest najfajniejsza ale każdy robi to co lubi. Baw się dobrze. Pozdro
-
Cześć Ja wiem o co chodzi Marku. Szuranie to termin stworzony w początkach carvingu przez zachłyśniętych skrętem ciętym, mający pogardliwie określać poruszających się śladem ślizgowym - czyli właśnie tak jak pokazujesz, piszesz. Na szczęście ten okres w ewolucji narciarstwa już minął a osoby zorientowane wiedzą, że wszystkie techniki i ślady muszą współistnieć i być w komplecie w asortymencie porządnego narciarza. Ja tego terminu po prostu nie lubię bo odbieram go jak powyżej. Oczywiście wiem, że został użyty w zupełnie dobrej wierze ale tak się droczę... Pozdro
-
Cześć Szczerze - zupełnie nie wiem o co chodzi, nie łapię. Freestyle to freestyle wcale nie było tak łatwo, nawet w okresie gdy nie było tak rozbudowanych ewolucji powietrznych. Ale szuranie?? Pozdro
-
Cześć Ja Ci teraz puszczą to oby nie zmroziło w nocy bo rano - a opadu raczej nie będzie - zęby Wam powypadają dopóki nie zmięknie. Masz świetne warunki jak na razie - ciesz się jazdą. Pozdro
-
Cześć Z freestyle - wiesz akurat interesowałem się tematem jak do nas zawitał i nigdy tego nie słyszałem a myślę, że się wtedy przykładałem ro tematu. Cóż to niby miało być? Pozdro
-
Cześć Ok. No to tylko nadmienię, że w narciarstwie amatorskim mamy trzy grupy technik: kątowe, równoległe ślizgowe, równoległe cięte - w kolejności zapoznania się z nimi i ich opanowania. Nigdy nie należy przechodzić do następnego poziomu jeżeli nie ma się poprzedniego opanowanego w stopniu przynajmniej dobrym, przynajmniej. Pozdro
