Skocz do zawartości

sese

Members
  • Liczba zawartości

    1 077
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez sese

  1. Tak po prawdzie, to ja też nie widziałem, ani nie widzę sensu wracania do wątku sprzed ponad 4 lat, a zwłaszcza wątku dotyczącego jednorazowego wyjazdu na narty. Ale skoro zapytałeś, a ja akurat pojawiłem się SF, to odpowiedziałem. Nasza wymiana zdań niczego nie wnosi, nikomu się nie przyda. Zamknięte stoki to przeszłość i miejmy nadzieje, że to się już nie powtórzy (choć znikający permafrost stanowi dla stoków i wyciągów zagrożenie znacznie większe niż pandemia). Z drugiej strony gdyby nie pandemia, to chyba nigdy nie wybrałbym się na narty do Davos, St. Moritz czy Scuol. A tak zaliczone i zapamiętane
  2. To było z 15 lat temu, ale potwierdzam. Niby były na goretexie ale to był zupełnie inny goretex niż ten w późniejszych Haglofsach czy Dynafitach. Do tego krawędzie pruły nogawki jak masło. Szwy puszczały.. itd. Obecnie mam jeden ulubiony strój narciarski - zestaw hardshell spodnie + kurtka z The North Face. Nie mają gore ale jakąś autorską membranę TNF. Nie ustępuje GTX. Grzanie reguluje zamiennie używając 2 rodzajów puchówek lub polara oraz grubszych bądź cieńszych kalesonów. Mam też typowo narciarski, ocieplany komplet Goldwina na Dermizaxie EV (kupiony tylko dlatego, że był ładny i przeceniony o 80% w TK Maxx) i muszę powiedzieć, że Goldwin jednak potrafi w ciuchy narciarskie. Problem tylko w tym jak go prać - zgodnie z metka nie można prać w wodzie i nie można chemicznie. Wszystkie symbole na metce przekreślone.
  3. sese

    Ku przestrodze

    Nie było mnie na forum 3 lata. Nic się przez ten czas nie zmieniło. Rada pozostaje niezmienna - spotkajcie się w realu, a najlepiej jedźcie razem na narty. Pogadajcie. W 99% forumowych sporów spotkanie w realu pomogło. Jest nawet okazja - Zlot w styczniu. Mitek z tego co widzę będzie. Może star wpadniesz choćby na jeden dzień? A co do wyjazdów busiarskich to byłem na kilkudziesięciu i to z co najmniej trzema forumowymi "busiarzami". Pewne wady takich wyjazdów na pewno są, ale niesamowicie doceniam to, że tylko dzięki busiarskim wyjazdom udało mi się zwiedzić jakieś 70% narciarskiej Austrii, w tym wszystkie topowe ośrodki. Na własną rękę tego wszystkiego nie zobaczyłbym. Samodzielnie nie zorganizowałbym też sobie tak wyjazdów żeby we wtorek wracać z jednego i w piątek jechać na następny. Pewne chwile z tych wyjazdów zostaną w pamięci na zawsze i zawsze będą wywoływać uśmiech. A co do atmosfery panującej na busiarskich wyjazdach, to mam wrażenie, że się mocno uspokoiła. Kto 15 lat temu był w białym domku na Moltku, ten wie o czym pisze. Do picia alkoholu nikt nie zmusza. Ani w busie, ani na kwaterze, ani na stoku. Ci co piją na "busiarskich" wyjazdach, pili by też w Badrutt's Palace w St. Moritz albo w Białce. Brakuje mi "busiarskich" wyjazdów i ich atmosfery, ale stałem się zbyt wygodny. Obecnie do szczęścia potrzebuje nocleg transferowy lub spanie na miejscu przed nartami. Potrzebuje też HB i sauny. W zeszłym sezonie miałem sezonówkę sunny card na trzecioligowe ośrodki. W tym sezonie mam taką samą. Po długich poszukiwaniach w 99% przypadków udaje mi się znaleźć w różnych miejscach spanie ski in/ski out z HB za bardzo akceptowalne pieniądze. Droższy nocleg z żarciem rekompensuje bowiem cena skipassu (422 Euro) która po rozbiciu na planowane 25 dni jazdy w sezonie daje 17 Euro/dzień. Globalnie wychodzi tylko odrobinę drożej niż na busiarskich wyjazdach. I też jest pięknie.
  4. Jak zwykle miło mi to czytać, ale nadal i niezmiennie nie pojmuje skąd te pochwały z Twojej strony. Z uwagi na to, że nie widzieliśmy się ponad 10 lat, kładę to na karb idealizowania wspomnień 🙂. Na szczęście spotkamy się już za dwa miesiące to zobaczysz jak faktycznie wygląda moja jazda. Wprawdzie od naszych spotkań na Pracicy doszło mi z 300-400 dni na śniegu, ale raczej nic się w mojej jeździe nie zmieniło. Jestem mega krytyczny wobec swojej jazdy i nie polecam nikomu jechać za mną, bo każdy mniej udany skręt to festiwal dość głośnych i raczej wulgarnych 🙂 wyzwisk pod swoim adresem. Jako totalny samouk wiem, że tylko praca z instruktorem mogłaby mi cokolwiek pomóc, ale jakoś się nie złożyło i to pomimo, że najlepszym przyjacielem mojej Sylwii jest człowiek legenda SITN, który cały czas namawia nas na udział w jednym z jego zgrupowań. Mimo to nartowanie niezmiennie daje mi niesamowitą frajdę, a nawet szczęście.
  5. Ja właśnie w zeszłym tygodniu kupiłem (a właściwie to dostałem w prezencie) Dynki Omeglass Master SL. Bez płyty R22 - z wiązaniem Konect. Przesiadam się na nie z komórek Volkli SL FIS WC, które niefortunnie uszkodziłem mechanicznie do tego stopnia, że nie da się ich w pełni zreanimować. Niestety wciąż za słabo jeżdżę, więc pewnie nie poczuje różnicy. Tak samo jak nie poczułem podczas przesiadki ze sklepowej SL Volkla na komórkę. Jak zwykle u mnie - więcej sprzętu niż talentu 🙂 Na pierwszy rzut oka Mastery Dynka mają 2x grubszą krawędź niż komórki Volkla w momencie ich zakupu. PS. Jeśli ktoś chce Dynastar Omeglass Master SL 24/25 w długości 156 lub 162 to w sklepie rheinmaincarving24 zostało jeszcze parę sztuk za 522 Euro z Konectami 12. To połowa ceny którą chcą za nie w PL.
  6. Jak w temacie - poszukuje instruktora na 2 dni szkolenia po 2 godziny dziennie dla 2 osób w Maso Corto. Kursanci mocno zaawansowani, acz pokorni 🙂
  7. Z uwagi na fakt, że najlepsza z żon nie oswoiła się jeszcze z wizją wyjazdu skiforumowego, to lepiej dla ewentualnych współspaczy będzie (nie mówiąc o mnie), jeśli uda się zaklepać dwójkę.
  8. Skoro już wróciłem na łono forum to odpowiem 😀 Davos wówczas nie wypaliło, ale Tadeo przygarnął mnie do swojej ekipy w Scuol. Zresztą kilka-, może nawet kilkanaście osób z forum było wówczas w tej miejscowości. Z wielu powodów, to był jeden z lepszych wyjazdów narciarskich w moim życiu. A sam dojazd był niecodzienny bo jechałem sam i z uwagi na zamknięte hotele w D i AT oraz zakaz zatrzymywania się na terenie AT, spałem w aucie zaparkowanym w jednej z uliczek Ga-Pa.
  9. Z pewną taką nieśmiałością 🙃, po kolejnej - tym razem blisko trzyletniej - przerwie od skiforumowania 😮 deklaruje, że w mocnym dwuosobowym składzie pojawie się na Zlocie. Organizatorka wprawdzie mnie pewnie w ogóle nie kojarzy, ale mam nadzieję, że stara gwardia jeszcze mnie trochę pamięta 😀 Części z Was nie widziałem aż od Praciaków, z wieloma po raz ostatni raz widziałem się na Memoriałach Niko, a z kilkoma dane mi było ponartować w 2020 (Moruniek) i w 2021 (Kaem). Tak, czy inaczej DAWNO Was nie widziałem i z największą przyjemnością się z Wami spotkam. Myślę o 3, może nawet 4 dniach. Na pewno 5 stycznia muszę być już we Wrocławiu. Ktoś "odgórnie" załatwia noclegi, czy każdy na własną rękę?
  10. Hejka, poszukuję wiązania Head (Tyrolia/Fischer) freeflex 11 z gripwalkiem. Ewentualnie podeszwy (pady) alpine do damskich butów Salomon X/Pro 90 W GW 2022. Nowozakupione buty są z GW a wiązania bez GW. Trzeba to jakoś pogodzić;) Pozdrawiam Seba
  11. Hejka, będę w Zillertalu od 9 do 12 lutego, a ponieważ będę tam niejako "na doczepkę" do większej ekipy, to 12 muszę się wykwaterować bez możliwości przedłużenia pobytu. Chętnie zostałbym natomiast przynajmniej jeszcze jedną noc, więc szukam dobrej duszy która przygarnie dwie osoby na jedną noc (może ktoś ma wynajęty cały dom i ma wolny pokój). Lokalizacja w sumie bez znaczenia - najlepiej Zillertal, Juwel lub Skiwelt, ale w sumie może to być cokolwiek w Tyrolu, Styrii, Karyntii bądź Salzburgerlandzie. "Bliskimi" włochami też nie pogardze... Przecież z Zell am Ziller wszędzie jest blisko 🙂 Oczywiście przejrzałem m.in. booking, trivago, tiscover, ale ciężko jest znaleźć cokolwiek na jedną noc w szczycie okresu feryjnego, a płacić co najmniej 70 Euro od osoby w hotelu uważam za delikatną przesadę. Pozdrawiam
  12. sese

    Jak Feniks z popiołów

    Może się jeszcze nie stęsknił?:) Może trzeba pójść po Niego? Zadzwonić... Napisać...😁 Muszę przyznać, że brakowało mi tego czytania i pisania o wszystkim i o niczym. Wróciłem na sf pół godziny temu i już dostrzegłem parę zapalnych wątków 😆 Na facebookowych tyrolskich tego nie ma, choć temat ostatniego wypadku w Białce mocno rozgrzał łącza...
  13. sese

    Jak Feniks z popiołów

    I teraz wchodzę ja. Cały na biało 🙂 Stęskniłem się trochę za Wami... Fajnie być tu znowu
  14. Pozwolę sobie zaaktualizować - wyjazd jednak w piątek 12.03 więc czterodniówka. Znajomi powynajdywali sobie różne wymówki w stylu turniej tenisa, operacja, aktualny pobyt w CH i moje ulubione - opieka nad czworonogami podczas wyjazdu pozostałych domowników do Egiptu Na chwilę obecną jestem sam i mam 2 miejsca wolne w samochodzie.
  15. Taki plan: Wyjazd: w najbliższy piątek (12.03) z Wrocławia Powrót: późnym wieczorem we wtorek (16.03) Cel: chyba Davos (miała być Arosa/Lenzerheide ale z uwagi na Puchar Świata w poniedziałek i wtorek nie będzie działać duża część wyciągów po stronie Lenzerheide i nie będzie połączenia między Arosą a Lenzerheide). Nie upieram się przy Davos, można pomyśleć na inną destynacją. W każdym razie 4 dni jeżdżenia Mam jedno lub dwa miejsca w samochodzie i na kwaterze. Prognozowane koszty: dojazd - między 350 a 400 zł za osobę noclegi - między 600 a 800 zł za osobę (jeszcze nie rezerwowałem, ale booking, interhome i airbnb mówią, że trzeba się liczyć z takimi kosztami) karnet na cały region Davos - 258 CHF jedzenie - każdy we własnym zakresie   W Davos aktualnie chodzą wszystkie wyciągi i 98 % tras. Byłem tam w grudniu i z przyjemnością wrócę. Zwłaszcza, że teraz są otwarte te części Davos-Parsenn i Jacobshorn, które w grudniu były pozamykane. Pozdrawiam
  16. sese

    Narty w pandemii

      Tak się traci klientów. Mimo osobistego zadowolenia z ich usług, nie będę ich bronił, bo ewidentnie dali ciała. Może trafiłeś na panią, która nie jest od butów. Jak ja poszedłem w poniedziałek przymierzać rozmiar 285 to trafiłem na gościa, który zajmował się głównie rowerami i w temacie butów nie był w ogóle rozmowny. Chyba tylko jedna osoba jest przeszkolona do obsługi skanera, bo nawet sam kierownik go nie obsługiwał, tylko odesłał do wspomnianej wcześniej przeze mnie pani Darii. A te promocje -50% były oznaczone dużymi kartkami przytroczonymi do poszczególnych butów. Jak nie było kartki to obsługa sama z siebie nie wiedziała który model jest przeceniony, a który nie, więc skończyło się to tym, że każdy przymierzany przeze mnie but był sprawdzany na kasie czy się "nabija" większy rabat niż 19% (tyle wychodzi taniej o VAT) Jutro albo w poniedziałek jadę odebrać od nich narty z serwisu, to zwrócę uwagę, żeby byli bardziej frontem do klienta. Dziwna ta ich postawa, bo przecież mają targety, premie itd... Klient kupujący przez ich stronę to dla nich klient stracony.
  17. Z tą Szwajcarią to jeszcze nie potwierdzone... Jeżeli dopiszą Polskę jako kraj zwiększonego ryzyka info będzie tutaj: https://www.bag.admi...html#1918240392 Rozmawiałem dzisiaj z kuzynką, która  pracuje i mieszka w Szwajcarii i wg niej niemożliwa jest aktualizacja listy w dniu dzisiejszym. Od początku pandemii lista jest publikowana co dwa tygodnie w piątki.
  18. sese

    Narty w pandemii

      A zachowujesz dystans społeczny? Bo na dzisiaj minister zapowiedział kontrole na Słotwinach
  19. sese

    Narty w pandemii

      Pytanie czy warto... Czy narciarz amator, który nie startuje w zawodach, nie walczy o tysięczne części sekundy, nie jeździ na poziomie koreańskich demostratorów, faktycznie potrzebuje buta dopasowanego co do milimetra? Po wczorajszych doświadczeniach uznałem, że nie będę z siebie robił idioty. Na olimpiadę i tak mnie nie wezmą, nawet jak się wcisnę w 275 Narciarstwo ma dawać frajdę i uśmiech na twarzy, a nie ból stopy i odciski na paluchach A jak buty się rozbiją to... sobie kupię nowe. Przy całokształcie wydatków na narciarstwo ten 1000 zł raz na dwa sezony jest do przeżycia. Zdarzało się 1000 zł wydać na większe głupoty czy fanaberie...
  20. sese

    Narty w pandemii

      Jak już napisałem wyżej też kołatało mi się to po głowie. Zadzwoniłem dzisiaj (już wczoraj) rano do SkiTeamu - odłożyli 285 Pojechałem po pracy i przymierzyłem. Pospinałem, ugiąłem kolana i czekałem. ... Po pięciu minutach uznałem, że w sumie może być - palce delikatnie ocierają się o koniec buta, ale tragedii nie ma. Wytrzymam.   Potem uznałem, że przecież w butach nie tylko się jeździ, ale również chodzi (a na przykład w takim Saas Fee  w czasie narciarskiego dnia robi się już konkretne kilometry...) Wyprostowałem lekko kolana. Zacząłem chodzić po sklepie. Zrobiło się gorzej. Wniosek # 1 - nie będę jeździć do ośrodków w których się dużo chodzi.   Wpiąłem się w wiązania przymocowane na stałe do podłogi sklepu i delikatnie odchyliłem się do tyłu, wyobrażając sobie jazdę po dużym świeżym opadzie. Zrobiło się znacznie gorzej. Wniosek # 2 - nie będę jeździć poza trasą.   Zastanowiłem się nad tym jak będzie wyglądać jazda na orczyku na wyprostowanych nogach. Wyprostowałem nogi.  Wniosek # 3 - nie będę jeździć do ośrodków w których są orczyki.    Po kolejnych paru minutach przeniosłem się na pochylnie o nachyleniu około 20 stopni, ustawiłem się "w dół stoku" i znowu czekałem. Po kolejnych pięciu minutach zrobiło się już bardzo nieprzyjemnie. Problemem nie była już sama długość i ucisk dużego palca na koniec buta, ale raczej objętość buta w okolicy palców. Miałem wrażenie, że palce wręcz wchodzą na siebie, a "wskazujący" palec stopy zgodnie z moimi odczuciami już dawno zintegrował się z paluchem i stał się jego nierozłączną częścią. Wniosek # 4 - no pain no gain. Tak ma być. Jak chcesz coś osiągnąć w narciarstwie to musisz to wytrzymać. Wszystkie forumowe Tuzy tak cierpią. Nie bądź miękiszonem. Wytrzymaj, a będziesz zwycięzcą   Eksperyment zakończyłem w 18 minucie i 40 sekundzie od założenia butów, gdy jedyną moją myślą było ściągnąć to cholerstwo z moich stóp. Ściągnąłem skarpetę. Zobaczyłem całą feerię barw - od mocno sinego po lekko różowy. Zobaczyłem też głębokie na 2-3 mm bruzdy w paluchu, które zostały odciśnięte przez wciskający się w palucha "wskazujący" palec stopy Wniosek # 5 - nie jestem jakimś cholernym Hirscherem i mogę jeździć w lekko za dużych butach.   Wniosek # 6 - chcę tak jak dotychczas spędzać cały dzień w spiętych do zjazdu butach. Nie chcę ich rozpinać w knajpie. Nie chcę ich rozpinać w gondolce.   Wniosek # 7 - wolę jeździć w butach o jakieś 5 mm za dużych niż o 1 mm za małych   Wniosek # 8 - skoro w zamierzchłych czasach wiecznych niedoborów, gdy w Składnicy Harcerskiej kupowało się to co było, a nie to co się chciało kupić, jeździłem przez kilka sezonów w Koflachach 31,5 mając dwie skarpety na sobie, to teraz mogę jeździć w 29,5. Na 28,5 przyjdzie może jeszcze czas.    Wniosek # 9 -Zostaję w 29,5. Wiem, że są lekko za duże. Wisi mi to
  21. sese

    Narty w pandemii

      Za najlepiej dopasowane maszyna uznała Hawxy Prime, ale w realu mi w ogóle nie leżały Dodatkowo kosztowały ponad 2000 zł . Potem były jakieś białe Nordici o flexie 130, ale cena też była zaporowa - coś około 2000 zł. Następne w kolejności były Langi RS ale tu maiłem ograniczony wybór z uwagi na braki w rozmiarówce - RS 130 280 i RS 110 280 były stanowczo za krótkie, RS 110 Wide 290 idealne na długość ale za szerokie. 290 w wersji zwyczajnej (nie Wide) mieli tylko z flexem 100 i bez promocji, więc odpuściłem. W dalszej kolejności były właśnie Head Nexo LYT i te przypasowały, ale po postach Mitka i Yossa oraz po ubiegło-sezonowych poradach Wujota wciąż walczę z myślami o zamianie 295 na 285... Jeszcze zobaczę. Ze skanerem był ten problem, że być może stanąłem na nim za bardzo na luzaka - niby ugiąłem nogi w kolanach ale kompletnie nie zwróciłem uwagi na ułożenie boczne. Może stałem też odrobinę za szeroko. Dlatego na skanie wyszedł duży X w ustawieniu łydek i kostek w odniesieniu do stóp. Nie zrobiłem niestety zdjęcia tym ekranom na skanerze które pokazywały rzuty boczne i przód/tył.   Maszyna zaproponowała coś z każdego producenta (przymierzałem też Salomony S Pro, Langi RX i LX), ale z każdym modelem w dół listy odczuwalne były już coraz większe kompromisy (przy każdym bucie skaner w postaci wykresu określa stopień dopasowania w procentach) Fischerów jednak nie kojarzę, przynajmniej nie przymierzałem nic z tej marki. Heady Nexo LYT urzekły mnie też trzema ficzerami nie związanymi bezpośrednio z dopasowaniem - możliwość wstrzyknięcia za 100 zł dowolnej ilości żelu w górną część cholewki żeby zredukować luzy między łydkami a butem (to czy warto ocenię po pierwszych jazdach) oraz waga - Heady ważą 1520 gramów dla rozmiaru 265 a takie Salomony X Max w tym samym rozmiarze ważą już 2050 gramów. Trzecią rzeczą jest ocieplina z Primaloftu. 
  22. sese

    Narty w pandemii

      No co Ty Tak na oko to ona mogłaby być moją córką   Po prostu zostałem kompetentnie obsłużony. Chyba że to standard, że klientowi poświęca się blisko 3 godziny. Nigdy wcześniej nie zwracałem się do kogokolwiek o pomoc w doborze butów po przecież sam wiedziałem najlepiej. A nie wiedziałem... 
  23. sese

    Narty w pandemii

      Ja w temacie "pobocznym" Dzisiaj u mnie też nastąpiła wiekopomna zmiana - z Salomonów X Max 120 na Head Nexo LYT 120  Zacząłem od SkiTeamu i na SkiTeamie się skończyło Wielkie ukłony dla Arkadiusza - kierownika wrocławskiego SkiTeamu i dla Pani Darii - tamtejszej bootfitterki.  Pełna profeska. Znam wielu bootfitterów, wielokrotnie widziałem ich w akcji, a z jedną uroczą bootfitterką byłem nawet onegdaj zaręczony Zatem mniej więcej wiem jak powinien przebiegać proces doboru butów. Przynajmniej  teoretycznie. To jak podchodzi do klienta Pani Daria to klasa sama w sobie. Doprawdy nie wiem jak Ona wytrzymała moje blisko trzygodzinne jojczenie i przymierzanie po kolei blisko połowy asortymentu sklepu... Jeszcze raz dziękuje za wszystko.   Najpierw był skan 4D: Maszyna wypluła około 30 modeli które będą dla mnie odpowiednie. SkiTeam ma wgrane katalogi wszystkich producentów za lata 2017-2021 i pozwala na ich wirtualne przymierzanie. Maszyna od razu pokazuje gdzie będzie ewentualny ucisk lub problem. Potem zaczęło się przymierzanie. Miałem wziąć Lange 110 RS Wide, ale tutaj maszyna lekko się myliła bo Wide był za szeroki a zwykłego 110 RS nie mieli w moim rozmiarze. Skończyło się na Head Nexo LYT 120 z lekką korektą długości - maszyna pokazywała jako właściwe 285 a wziąłem 295. Przy 285 miałem lekko podwinięte paluchy, a zresztą widać na skanie, że  znacznie bliżej moim stopom do 29 cm niż 28 cm. Niejako na  siłę chciałem się zmieścić w 285, ale problem był w tym, że Head Nexo LYT jest poważnie odchudzony, a dzięki użyciu grafenu skorupa jest znacznie cieńsza. Z tych powodów stanowczo odradza się odbarczanie Nexo i tym ostatecznie przekonano mnie do wzięcia większego  rozmiaru. Poza tym w butach trzeba przecież wytrzymać nie tylko na zmrożonym sztruksie ale też na offpiste, gdzie, jak wiemy, czasami trzeba jednak usiąść na tyłach. Tego moje palce w 285 by już nie wytrzymały... Tyle o długości. Co do szerokości to mała niespodzianka - mimo wspomnianego wcześniej kontaktu z wieloma bootfiterami dopiero dzisiaj dowiedziałem się, że last jest zawsze i w każdym modelu podawany dla wielkości 26/26,5 a potem proporcjonalnie rośnie. Tak więc jak na pudełku butów 295 jest napisane last 100 mm, to w rzeczywistości jest on 104, a może nawet 106 dla tej długości. Co do ceny - kupiłem je za 999 zł i jest to najniższa cena tych Headów w Polsce.  Ps. Nie dostałem żadnego dodatkowego rabatu (poza standardowym obowiązującym w SkiTeam dla tego modelu -50%) więc nie mam powodu żeby specjalnie kogoś chwalić. Postanowiłem podzielić się wrażeniami, bo rzadko spotyka się już dziś fachowców. A dzisiaj niewątpliwie obcowałem z Fachowcem (Fachowcą/Fachowczynią ).   PS. Yoss jaki to model spodni TNF? Pasowałby mi do kurtki...
  24. sese

    Przebieg

    Poszukałem i znalazłem Pewag robi łańcuchy dla pojazdów, których producent nie dopuszcza używania łańcuchów - są one wykonane z mniejszych - 7 mm ogniw i zajmują bardzo mało miejsca w nadkolu. Model Pewag Servo Sport. Wada - cena 600 - 700 zł/parę. Konig też robi podobne cudo - model Konig K-Slim Z tego co wyczytałem to do tej pory Auto Socks'y nie były honorowane w Austrii bo nie spełniały normy ÖNORM V 5117 która zakładała, że łańcuch musi posiadać elementy stalowe.   Chyba jesteśmy w przededniu rewolucji, bo na stronie AutoSock'sa przeczytałem coś takiego:   Are AutoSock approved for use in the Alps, where snow chains are compulsory?   Yes, from 1st December 2020 they are approved as an alternative to snow chains across the EU, because they have been tested and approved to the new European standard EN16662-1:2020 for “supplementary grip devices”, which includes not only metal snow chains but also devices made from other materials. The new EU standard has also been adopted by Switzerland. Our advice to ski-drivers to France for season 2020-21 is to print out the AutoSock press release, because it will inevitably take time for the new regulations to be communicated to everyone who might be in a position to stop you and demand that you show metal snowchains of appropriate size. źródło: https://www.autosock.co.uk/faqs/#q12
  25. sese

    Przebieg

    Od około 20 lat jeżdżę samochodem w Alpy. Nigdy nie musiałem zakładać w Austrii łańcuchów, ale zawsze mam je przy sobie. Po nocnym opadzie zazwyczaj rano jest już wszystko pięknie odśnieżone, a jak nie jest to idziesz na skibusa Sam przejazd po autostradach i landstrasach do docelowej miejscowości nigdy nie sprawił mi problemu, choć zdarzało się, że jechało się po białym. Do dziś pamiętam jedną podróż do Schladming - 300 km nocnego driftu po A5, A2 i S6. Czasami zakręt się brało przez trzy pasy i pobocze, których i tak nie było widać bo były pod śniegiem. Gdyby nie to że przede mną jechał pewien forumowicz busem to nigdy bym nie podejrzewał, że można z taką prędkością latać po śniegu   Dwa razy zdarzyło się, że przy podjeździe pod samą kwaterkę się lekko zakopałem, ale wystarczyło popchnąć i jakoś poszło bez łańcuchów.   Dwa sezony temu byliśmy  w Austrii samochodem kumpla i po opadzie ponad metr w ciągu doby on się uparł, że założy łańcuchy, pomimo, iż droga była już posypana drobnym żwirem i spokojnie dojechałby wszędzie bez nich. Wówczas trzy czy cztery dni jeździliśmy na łańcuchach, ale moim zdaniem był to bardziej kaprys, niż faktyczna potrzeba. Natomiast parę razy widziałem kontrolę policji, która sprawdzała na parkingach przy stacjach narciarskich czy ma się w aucie łańcuchy. Nie trzeba było ich od razu zakładać - wystarczyło mieć. Oczywiście były to parkingi położone na drogach na których były  znaki o obowiązku używania łańcuchów - np. podjazd na Moltka czy na  Stubai. Mimo tych znaków puszczali bez łańcuchów na kołach, tylko sprawdzali czy masz je w bagażniku na wypadek W. Ważna uwaga - jak masz 4WD/AWD to nie musisz mieć łańcuchów nawet na drogach gdzie są one wymagane.   Też mam obecnie samochód, który nie przewiduje możliwości zakładania łańcuchów na obecnie użytkowany przeze mnie  rozmiar felg. Nie zamierzam ich zakładać, ale wożę najtańszy model w bagażniku tylko na potrzeby kontroli. Zresztą przy moim rozmiarze kół napędzanych 245/40 R18 dobre łańcuchy kosztowałby fortunę. Kiedyś badałem sprawę autosock'ów. Z tego co pamiętam to jeden model spełnia austriackie warunki homologacyjne dla łańcuchów. Poszukam i wrzucę jak znajdę.    Podsumowując: łańcuchów używałem w życiu trzykrotnie - dwa razy w Szczyrku i raz w Poroninie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...