Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/01/2022 in all areas

  1. Czas na pierwsze mini wnioski. W moim odczuciu rolki powinny pomóc w trzymaniu odpowiedniej pozycji na nartach w płaszczyźnie czołowej i ogólnie w równowadze. Dziś nonszalancja w tym aspekcie zakończyła się upadkiem w tył (na szczęście bez większych konsekwencji). Dodatkowo w poprawie kroku łyżwowego (wylapałem, że zamiast iść tułowiem w linii z nogą odpychającą, za mocno anguluję) oraz ogólnej kondycji. Zdecydowanie zmęczenie większe, niż podczas jazdy na rowerze (nawet pośladki czuć, że pracują). Sprzętowo 100% racji @Marxx74x trzeba szyny dłuższe, przy obecnej skutki ruchu przód/tył są zbyt 0/1. Bucik sam w sobie leży ok, co ma plusy, bo nie muszę klamrami specjalnie mocno ściągać. Z górki póki co tylko luźne zjazdki dla oswojenia i raczej odczekam ze slalomem dla bezpieczeństwa aż zmienię szyny.
    3 points
  2. Stok przygotowany równiarką laserową..... Zresztą kazdy tak jeździ po 15tej, jak już mu się nic nie chce... ;-))
    2 points
  3. Pierwsze kroki - (zakładanie nart, hulajnoga, podchodzenie, obracanie, upadanie, hamowanie, skręcanie) zaczyna się zawsze na polankach, łączkach, płaskich stokach i jest to ogólnie przyjęty schemat w nauczaniu jazdy na nartach. Mnie trafia, jak widzę osoby, które są pierwszy raz na nartach i za namową znajomych, pchają się na kanapę. Przyjemny wjazd na górę a później przerażenie, strach w oczach i walka o życie.
    1 point
  4. Czytam, czyt....cz....i nie wierzę....nie ogarniam, nie jestem w stanie zrozumieć i tym bardziej zaakceptować wypowiedzi niektórych użytkowników forum. Będzie rzewna (wg. Spiocha) wypowiedź: Miałem ten zaszczyt że w okresie 01-23.04.2022 wizytowali mnie goście z Ukrainy - zaszczyt bo mimo dzielących nas różnic - podziałów historycznych zaufali mi/nam (żonie) i zdecydowali się na schronienie u nas. Kiedy wojna na Ukrainie wybuchła (ta w 2022) Julka była w Polsce - pracowała w szwalni w Wrocławiu, kiedy bomby zaczęły spadać na Kijów natychmiast pojechała po swojego syna do Kijowa gdzie był po dopieka babci. Do Polski z Kijowa jechała z Matviejem 6 dni. Sumarycznie po 13 dniach tułaczki trafiła do mnie...przespała 20 h jednym ciągiem. Matvii - cudowny 6 latek ale kiedy widzi się małe dziecko które na każdy głośny dźwięk chowa się w szafie to serce ściska. Julka i Matvi mieszkali na stałe gdzieś pomiędzy Lwowem a Kamieńcem i razem z jej partnerem Żenią budowali malutki domek na przedmieściach Kijowa. Żenia - rosjanin z Ługańska - potomek przymusowej rusyfikacji Ukrainy - w sercu Ukraina. Dwa domy dalej Tania - baba i to fest baba (taka fest dziołcha) z charakterem z Kamieńca Podolskiego - super dziewczyna taka mocna, jej mąż Igor - Ukrainiec rosyjskiego pochodzenia, ich dzieciaki David 12 lat - intelektualista mądry dzieciak, Igor 10 lat - kozak i to widać ogień w oczach - geny robią swoje. I teraz wyobraźcie sobie imprezę słownikowo - tłumaczeniową - przy jednym stole wódkę pijemy: góral z gór, hanys, Ukrainki dwie, dwóch ukraińców rosyjskiego pochodzenia.....pijemy wódkę, jemy ukraińskie jedzenie i tłumaczymy każde słowo z ukraińskiego na polskie - śląskie - góralskie...mało tego na moście tureckim w Kamieniu Podolskim zawieszamy Litewską, Białoruską, Polską i Ukraińską flagę...... To były jedne z najpiękniejszych dni mojego życia...... PS Barszcz Ukraiński to najlepsza zupa na świecie..........
    1 point
  5. Dzisiejszej nocy w okolicach Schladming spadło tyle śniegu co średnio w Polsce przez całą zimę. 🙂 Taki miałem dziś rano widok z okna oraz samochód. Na skrajach stoków puch na głębokość prawie do kolana i to już po nocnym ratrakowaniu. Cały dzień dosypywało, czasami tylko na chwilę wychodziło słońce. Kilka zdjęć w załączeniu, dla mnie genialna zima, której dawno nie widziałem w Polsce. Z głodu też umrzeć trudno --> obiad w Tauernalm w Rohrmoos z porcją dla prawdziwego Austriaka. 😁
    1 point
  6. Pierwszy był Stans i ja używam Stans. Ale zwykłego, bo "race" jest na dzień startu, a nie długą eksploatację. Ja stosuję następującą procedurę - nakładam oponę, wykręcam wkład zaworu i pompką podłogową, mocnym dmuchnięciem osadzam oponę na obręczy, ona sama jest dość szczelna. W drugim kroku odłączam pompkę, ale opona siedzi mimo braku ciśnienia i przez wentyl (nadal bez zaworka) wlewam 90ml mleka (można więcej, zależy jak duże opony - ja mam 29x2,3), potem wkręcam zaworek i pompuję do maksymalnego ciśnienia dopuszczonego dla opony (w jednym rowerze dla felgi, bo ona ma niższą granicę). Następnie kręcę, potrząsam i wymachuję kołem i zostawiam na noc. Rano sprawdzam ciśnienie - zwykle trzeba upuścić. Potrzebujesz kluczyka na zaworków. Przy wymianie mleka zdejmuję oponę, wylewam resztkę (jak jest) i wycieram wnętrze papierem. Nie przejmuję się zasuszonymi resztkami - niektórzy jee starają usunąć. Inne metody zakładają wlewanie mleka przed założeniem opony do końca, ale dmuchanie z mlekiem grozi opryskaniem. Jak od pompki opona nie wchodzi na obręcz i jest nieszczelna, to potrzeby kompresor ze zbiornikiem albo inflator do opon. Można użyć naboju CO2 ale Stans proponuje to tylko awaryjnie (mleko woli powietrze). Co do ryzyka uszkodzenia zaworu - są w życiu gorsze rzeczy, ale nie jestem wrogiem wężyków. Kup sobie pompkę podłogową z manometrem a na wycieczki drugą. Parę razy pomacasz dobrze napompowaną oponę, to dasz radę. Dodam, że używam też manometru cyfrowego SKS. Ja na wycieczki mam taką https://www.decathlon.pl/p/pompka-reczna-100/_/R-p-758 A do pompowania podobną do tej: https://www.decathlon.pl/p/mp/prox/pompka-beto-podlogowa-stalowa-cmp-151sg1-ciemny-grafit-manometr-seria-prox/_/R-p-a2660aad-da22-4348-8e07-4e4c7d31c3d4
    1 point
×
×
  • Create New...