Jump to content

Wojcio

Members
  • Posts

    121
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Wojcio last won the day on February 13

Wojcio had the most liked content!

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Wojcio's Achievements

Enthusiast

Enthusiast (6/14)

  • Very Popular Rare
  • One Month Later
  • Collaborator
  • Week One Done
  • Dedicated

Recent Badges

121

Reputation

  1. A my dziś dojechaliśmy na rowerach do Czarnej Góry, a tam ŚNIEG! wyciąg chodzi, a my bez nart. To jak koszmarny sen 🙂 (jak by kto teraz w Szczecinie wsiadał w auto by pędzić do Siennej to uspokajam, że realnych warunków brak)
  2. Nie twierdzę, że ceny są złe, tylko, że raczej wybieram z konieczności tańsze apartamenty, dalej od stoku i własne wyżywienie, a nie hotel z żarciem, pilota, obsługę itd. Ale dzięki temu i sezonowemu karnetowi w Austrii mogę jeździć więcej niż tydzień. Jak pierwszy raz jechałem z RASC, to była Francja, leciałem samolotem, wynająłem auto 4x4 i było cool a drugi tydzień tamtych ferii spędziliśmy we Włoszech. Ale teraz jest inaczej.
  3. Na wyjazdach rodzinnych byłem z nimi kilka razy, ostatnio jakieś 6 lat temu . Dla rodzin z dzieciakami super - razem a jednak osobno. W ostatnich latach jednak muszę wybierać niższy standard. RASC to w rzeczywistości dwie firmy - biuro podróży organizujące takie rodzinne wyjazdy i obozy młodzieżowe oraz klub sportowy - treningi, zawody, wyjazdy treningowe, także treningi ogólnorozwojowe. Teraz córka z nimi trenuje - jako klub nie są „hardcore” - czyli sport tak, ale nie kosztem szkoły czy zdrowia. Szczególnie dobrzy są z maluchami.
  4. Jak pisałem wyciąg na Goryczkowej działa na 50%, co z jednej strony powoduje kolejki, a z drugiej zapewnia piękny i prawi pusty stok. Zaś na Gąsienicowej praktycznie bez kolejki i tylko więcej ludzi. Z powodu skiturowania jechałem raz dziś, raz wczoraj, ale było super i to mimo słabych nart i butów. Co do zawodów - slalom dziś bardzo krótki, córka wypadła, podobnie jak większość jej rywalek. Z 35 dwa przejazdy ukończyło 17.
  5. Dziś był gigant, był po lewej stronie (patrząc z góry) kotła Gąsienicowej (foto). Zaczynał się kilkanaście metrów poniżej krawędzi górnej czyli był na stromym i potem daleeeeko w dół. Występ córki niezbyt udany, ale oba przejazdy zaliczone i nie ostatnia... My z przyjemnością weszliśmy z Kuźnic na fokach, choć równie dobrze można było na butach. Jednak powrót Goryczkową był cudowny, nawet na nartach skiturowych. Jutro slalom specjalny. Pewnie w tym samym miejscu. Mimo tłoku na górze (turyści, skiturowcy, zawodnicy i narciarze), to kolejka do krzesła Gąsiennicowej była bardzo mała (foto z 10:00), kolejki Goryczkowej nie widziałem, ale ponoć straszliwa (znajomy mówił, że wczoraj 300m :?) bo z powodów technicznych puszczają na co drugie krzesło.
  6. Wiele osób cieszyło się dziś z pogody na Kasprowym.
  7. My na weekend na Kasprowy. Ja z żoną na skitury, córka na finał MPP. Więc jak ktoś się wybiera, to niech wie, że w oba dni są zawody, PKL sponsoruje, więc kilka wagoników powiedzie zawodników.
  8. Jak jest wybór wiązań (a w tych nartach są opcje) to proponuję te tańsze - lżejsze i lepiej dopasowanym zakresem do nieekstremalnego użycia. I do takich nart to nie kupować butów z misiami i futerkiem 🙂
  9. Nigdy nie mów nigdy - wiele lat temu pojechałem do Koniakowa bez nart, bo nie było śniegu i przyszła taka śnieżyca, że przez kilka dni wieś była odcięta od świata (na drugi dzień gospodarz się przebił koniem po chleb, ale droga długo była nieprzejezdna, prądu nie było, a poruszanie się piechotą było wielkim wysiłkiem). Innym razem, na Wielkanoc podziwialiśmy krokusy (mieszkałem na Chochołowskiej), a jak sypnęło, to ciężko było znaleźć własne auto. Podobnie miałem na wiosnę we Francji. Do końca kwietnia nie warto nart do piwnicy chować.
  10. Jak patrzę na narciarzy trenujących na rolkach to widzę cały repertuar sprzętu. Ci co stawiają na inline alpine mają wielkie koła i długie szyny. Ci co na tricki - małe koła i twarde, ale ci co po prostu jeżdżą to kupują albo rekreacyjne albo trochę twardsze. Córka wybrała takie - to są jej kolejne rolki- dość uniwersalne, ale już szybkie. Poprzednie miały mniejsze koła ale też były sztywne, a jeszcze wcześniejsze były z szytym butem. Z własnego, małego doświadczenia, wiem, że za dobre rolki są przerażające - jakby nie istniało tarcie.
  11. Przede wszystkim kup ochraniacze nadgarstków. Narciarski klub córki trenuje na rolkach i było kilka wypadkow. Za każdym razem typu „zapomniałem ochraniaczy”. Nawet prezes który fantastycznie jeździ na rolkach złamał nadgarstek. Jakby ludzie przewracali się tylko wtedy, gdy nie mają ochraniaczy. Małe dzieciaki natomiast, jak są dobrze ubrane to są odporne jak kule do kręgli. Słychać hurgot plastiku a dzieciak nawet nie przestaje się uśmiechać. Minimum to kask, kolana i nadgarstki oraz łokcie i może jeszcze pancerne gacie.
  12. 😱 oczywiście GS - to były zawody ligi małopolskiej - tym razem na Grapaski. A co do jazdy z zawodnikami - kilka razy byłem jesienią na Möltallerze - same kluby i reprezentacje narodowe. Na pewno byłem tam najgorszym narciarzem i na pewno nie bałem się, że ktoś na mnie wpadnie. A stok wyglądał tak:
  13. I po weekendzie - udawanie trenera się udało, 5 miejsce w SG, ale w PSL (slalom równoległy), który miał być clou imprezy - dramat - zawody unieważnione - trenerzy (ci prawdziwi) oprotestowali ustawienie trasy i pojawił się nierozwiązywalny problem - szkoda dzieciaków. Ale widok stoku o 8:00, gdy jeżdżą sami młodzi zawodnicy - przepiękny - wszyscy tną.
  14. Ja tak miałem, że myślałem że stoję, wbiłem kijek a on został… to jest groźne. Szczególnie poza trasą. Kiedyś, też, na szczęście bez nart, miałem takie załamanie widoczności w Tatrach, że posuwałem się na rękach i nogach, brzuchem do góry, macając stopami drogę. Nigdy nie byłem tak euforycznie szczęśliwy, jak gdy wówczas dotarłem do granicy lasu. Celowo bym tego nie zrobił, ale w kilka godzin sytuacja może się drastycznie zmienić. Jak ktoś pisał, znajomość natury gór jest na nartach ważna.
  15. To poruszę jeszcze jeden aspekt. Widoczność. Dawniej już słaby kontrast powodował, że moje umiejętności cofały się o 3 poziomy. Ale z latami, choć nie dokonałem przełomu w umiejętnościach jazdy, to słaba widoczność przestała mi tak przeszkadzać. Nie mówię, że lecę na maksa we mgle, ale mam wrażenie, że równowagę i reakcję na nierówności bardziej opieram na ciele niż na wzroku. Planowo nie jeżdżę w gęstej mgle, ale nieplanowo zdażyło mi trafiać na warunki, w których kolejną tyczkę wyznaczającą brzeg trasy dostrzegałem już po minięciu poprzedniej, a nawet warunki totalnego whiteoutu, gdy nie było widać nic poza bielą, nawet tego, że się jedzie (to już nie było fajne i dosłownie się zsuwałem liściem). Tak czy inaczej warto umieć jechać w słabej widoczności. (W tle tego tekstu widać zdjęcie mgły 🙂 )
×
×
  • Create New...