Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
i to ja szanuję, Wielkanoc na nartach.
-
Gdzie ..w Oravicach?
-
Taka sytuacja teraz w COS i taki komunikat:
-
Wiesz jak to jest. Wpływ na wychowanie i ukształowanie się człowieka mają różne czynniki, a rodzice i przykład z nich to tylko jeden z nich. Żona np. miała zupełnie niesportowych i nieruchliwych rodziców, na podwórko nie wychodziła z różnych powodów, na WF była łamagą. Ale dzięki mężowi, czyli mnie, załapała bakcyla ruchu, w tym zamiłowanie do nart i chodzenia po górach. No i do roweru. Czyli wpływ partnera. 🙂 Myślę, że dzisiejsze dzieci mają trudniej pod wieloma względami niż te z mojego czy Twojego pokolenia. Za dużo rozpraszaczy i uzależniających zajęć typu przeglądanie smartfona i udział w niewiele mądrego wnoszących social mediów. No i dzieci jest zdecydowanie mniej więc i mniej okazji do podwórkowych zabaw. Nie ma też już nigdzie trzepaków, które znakomicie służyły do zabawy i gimnastyki. 🙂 Ale nie ma co narzekać. Wiele zmieniło się na lepsze, np. infrastuktura narciarska, poziom życia, sprzęt. Pamiętam, że w mojej klasie podstawowej (jestem rocznik 50, więc były to późne lata 50-te i początek 60) w klasie jeździło nas dwóch. Kolega, syn dobrze sytuowanego lekarza i ja, syn niezbyt bogatego inżyniera, ale za to pasjonata narciarstwa zjazdowego. Na ferie zimowe w zasadzie się nie wyjeżdżało, choć akurat moja klasa była tu wyjątkiem. W liceum było nas już trochę więcej, nasza dwójka i dwie dziewczyny, ale znowu to były wyjątki. Na nartach mało kto jeździł, bo mało kogo było na nie stać. No i jeździć nie bardzo było gdzie. Kupno dobrych nart czy butów też nie było łatwe, nie tylko ze względów finansowych. A dziś? Mało które dziecko jako tako sytuowanych rodziców nie jeździ na nartach.
- Dzisiaj
-
dlaczego złego czasu, jeśli miał 10 lat temu to teraz chyba też ma
-
Ok, wiadomo że przykład idzie z góry. Ale, np. moi rodzicie nie przywiązywali wagi do sportu, nie zapłaciliby za zajęcie sportowe pozalekcyjne (co innego jakieś kursy językowe, naukowe, artystyczne, itp.). Nie byłam jakimś wyjątkiem w tym zakresie, w klasie w podstawówce chyba tylko 1 osoba ćwiczyła coś poza szkołą (typu karate, bo wtedy pojawiały się różne szkoły walki). A więc mając generalnie zerowe wzorce i wsparcie w zakresie sportowym też powinnam być np. łamagą, tymczasem WF lubiłam, nie miałam problemów w zasadzie z żadnymi ćwiczeniami i sportami, bo od małego na podwórku osiedlowym (gdzie były tylko huśtawki i piaskownica, ale były puste parkingi i drogi wewnętrzne) graliśmy w różne gry z piłką, dziewczyny maniakalnie skakały w gumę (gdzie jak sobie przypomnę, to można już było prawie osiągnąć poziom akrobatyczny robiąc gwaizdę żeby przeskoczyć nad gumą wyciągniętą ponad głowę), skakało się w sznura, obijało rakietą do tenisa o ścianę (rarytas bo nie każdy miał), grało w tenisa stołowego, dwa ognie, potem doszły wrotki, rolki, rower od zawsze. I to było normalne i dostępne dla większości. Teraz to jest egzotyka, w związku z tym jak dzieci nie mające przykładu od rodziców ani zachęty ze strony rówieśników mają mieć jakiekolwiek "kompetencje ruchowe"? cokolwiek to znaczy.
-
Bo nie ma podwórek w dawnym rozumieniu. Są place zabaw, ale to dla maluchów. Moje doświadczenia osobiste (byłem podwórkowym dzieckiem) i moich dzieci, które już nie miały typowych podwórek są pozytywne. Da się dziecku zaszczepić chęć do ruchu i sportu. Mój syn np. dużo biega. Ostatnio w półmaratonie (21 km) w Krakowie. Córka podobnie mając do dyspozycji niezłe tereny w Lasku Kabackim. Wakacje, zimowe i letnie w ruchu. A wnuki obserwują co robią rodzice i zapewne też będą z nich brać przykład. Smartfony i wszelkie Netflixy - mocno limitowane. Trochę różnych pozalekcyjnych zajęć typu pływanie, judo... Da się, tylko trzeba się przyłożyć.
-
I ja tam bylem miód i wino piłem... 🙂
-
W sumie nie wiadomo czy śmiać się czy płakać... U mnie się mówiło "idziemy na chaby" (swoją drogą ciekawe kto wymyślił to sformułowanie). Ale prawda jest taka, że odkąd pamiętam większość czasu wolnego spędzało się z rówieśnikami na różnych podwórkowych zabawach ruchowych, a teraz tego nie widzę. Dzieci są odwożone przez rodziców na zajęcia zorganizowane (pływanie, piłka, judo, etc) a jakieś zwykłe "dwa ognie" to nie uświadczysz... chociaż może to dlatego że infrastruktura się polepszyła i teraz np. można zagrać w kosza na osiedlu?
-
😁 A Ty to pamiętasz bo byłeś przy tym stole biesiadnym.
-
Złego czasu Janie użyłeś w pytaniu. Tak na szybko wygrzebane.
-
Już?..dopiero się rozkręca 😉 Zobaczymy bo to w święta..
-
To "pikuś"... ale że Damian to pamięta - no chyba że mu ktoś opowiadał.. ;))
-
Podejrzewam że w tym momencie większość dzieci musielibyście zawieźć pod sad samochodem i przesadzić przez płot. Zauważam dwie skrajności .. albo dzieci zostawione są samopas.. albo rodzice starają sie dziecku zagospodarować każdą minutę życia (często spełniając własne, niespełnione ambicje)... zero kontroli vs totalna nadopiekuńczość i kontrola... nie wiem co gorsze..
-
Ktoś chętny? My pewnie byśmy wpadli 🙂
- Wczoraj
-
Solden końcem marca. Nie pamiętam takich warunków od dobrych 15 lat, a może więcej.
-
Cześć Obecne pokolenie rodziców kształtujących dzieci według ścisłych reguł rozwoju osobniczego opisanych w podręcznikach przez znanych z sieci "naukowców", w zgodzie z zasadami propagowanymi przez media i sieciowych guru, a być może i wcześniejszych, którzy np. ,kurwa koledzy, - nie lubili takiej czy innej aktywności ale nie byli na tyle aktywni żeby to olać i znaleźć swoją ulubioną. A nie można dać dzieciom po prostu się bawić, czy tak jak napisał tu pewien kolega... iść na śliwki, na dodatek namawiając ich, że najfajniej będzie jak zajebią je z najbardziej strzeżonego sadu? Pozdrowienia serdeczne ADamie Drogi!
-
Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Nie widzę powiązania.
-
Ja tam się nie znam więc się wypowiem 😜 jak jest wysoko to minimalny ruchu robi robotę, będąc niżej trzeba więcej żeby wyszło to samo.
-
Aerodynamikę? 😁
-
Pogodzę Was Panowie - Iga Kaczmarek. Moim zdaniem, przy dalszym rozwoju, da radę regularnie wchodzić do top 30. A dalej to już tylko "The sky is the limit".
-
Cześć Odezwałem się tylko aby uściślić skalę punktową - to mój jedyny post - ale widzę, że stał się kluczowym. OK Skoro pojmowanie opisów przez kogoś było inne niż przedstawiłem to błądzi. A nie trzeba??? No to ciekawe.
-
Ale i jakaś inna niewyuczona naturalność. Zobacz jak ona wygląda na odcinkach szusu - ja tak jadę na dojazdówkach do wyciągu, ale jest to tak logiczny działanie... Im jesteś niżej tym mniej wybierasz i tym bardziej się usztywniasz. Pozdro
-
Co by nie pisać Miśka jest najwybitniejszą narciarką naszych czasów i czapki z głów za osiągnięcia.
-
Gdzieś czytałem że Emma jako dziecko mieszkała w Skandynawii i na nartach codziennie terenowo jeździła do szkoły i stąd ta wszechstronność
