Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Puściłem kanarka i się pierwszy załapałeś. Chyba ta Wietnamka ci jednak nie wystarcza. Temat już się nudny zrobił. Czekam na jakieś podsumowanie autora.
-
Może ma, może nie ma, ale za to ma 8 na 10 i dla tego bez względu na wszystko ma rację. Takich narciarzy nam potrzeba. Ot i cała filozofia. Tak, to osobista wycieczka. Czekamy na filmiki z jazdy, a nie zsuwania się i na trasach i poza.
-
1. W Japonii bym wynajmował, to wygodniejsze niż zakup. Można szybko zmienić miejsce. U nas system niejako zmusza do zakupu. 2. W dobrych lokalizacjach tylko na papierze. Mieszkanie generujące dochód z wynajmu nie może mieć zerowej wartości. A zapaść demograficzne też nas czeka. Zobaczymy domy za grosze w Parzęczewie mniejszym. We Włoszech już są takie. Punkt jest niespojny. Skoro dom jest nic nie warty to dlaczego go nie możesz kupić za cenę ziemi? Na to kredyt dostaniesz (na 2-3% a nie 6%) Pilnowanie by nie było pustostanów to bardzo mądra strategia zarządzania miejską przestrzenią. 3. To też model postsowiecki, w Niemczech czy Szwajcarii więcej ludzi wynajmuje niż w Japonii, w demoludach bardzo niski %. Ty myślisz co zostawisz następnym pokoleniom, ale okupując się w mieszkania to właśnie tym młodym zaszkodzisz. Na mnie osobiście to w żaden sposób nie wpłynie. Już Ci kiedyś tłumaczyłem, że mieszkania w popularnych lokalizacjach, podobnie jak wodociągi, elektrownie, parki narodowe czy plaże nie powinny być dobrem inwestycyjnym. Możesz inwestować w kruszce, akcje firm, biurowce, albo postawić pałac na zadupiu. Inaczej tworzy się system niewolniczy, gdzie jest kasta posiadaczy nieruchomości i reszta plebsu. Ciągle galopujące ceny mieszkań powodują akumulację kapitału wśród coraz mniejszego % społeczeństwa. Metropolie potrzebują zwykłych pracowników, kierowców, sprzedawców, sprzątaczki a Ci nie mają gdzie mieszkać, bo nie stać ich ani na zakup ani na najem. Dojeżdżają wiele km tworząc korki i zużywając infrastrukturę. W tym czasie "lekarz" ma 10 pustostanów w centrum, bo nawet mu się nie chce ich wynająć skoro i tak zarobi na wzroście cen.
- Dzisiaj
-
Widziałem na youtube polskiego vlogera który tam zapoznał młodą Indonezyjkę i normalnie sobie mieszkają razem czy nocują w hotelach. On chyba nawet nie wie o takich przepisach. A ty mario nie masz przypadkiem żony, że ci takie schadzki w głowie?
-
Oczywiście. Nie szoruję za wszelką cenę dupskiem po śniegu i sam świadomie prowokuję do błędów z których uwielbiam wychodzić. Jeśli nie zagrażam innym, przekraczam własne granice czego na tych filmach nie ma. To doskonali narciarze i oni na tych filmikach jadą na max 85 %. Nuuuuda 😉 p.s. to trochę akademickie wywody. W moim narciarski CV jest raptem kurs Pomocnika Instruktora. Nie mam zamiaru krytykować lepiej jeżdżących tylko dlatego, że nie jestem tak dobry jak oni. Może dawniej bym był ale dwie pierwsze cyfry mojego PESEL to 58, a te "dzieci" mają po trzydzieści pięć lat i zawodniczą karierę za sobą . Nie rozumiem jedynie dlaczego prawie wszyscy są jak "Golden Retriever" z jednego stempla. Jedynie inny jest Joan Verdu. Ten nie boi się pokazać porąbanych akcji. Jest także Mikaela która jeździ tak zjawiskowo, że to nie podlega ocenie. To narciarski kot.
-
Wyprowadź się do Indonezji, świetny klimat i piękny kraj. Tylko dają tam 100 batów chłosty za seks pozamałżeński i parę innych wykroczeń naradzanych chłostą.
-
Inspiracja na nowy sezon, jak zabraknie śniegu na stokach:
-
Bezpośrednio Danianowsko 🥳 W d…..h wam się p….i a to jedyne 10 zeta 🤣 europe is great 🕺 god bless you 🤣
-
Konkurencja nie śpi 😬
-
Andrzej Bargiel i Śnieżna Pantera.
Jan odpowiedział polm → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
to jedna wielka rodzina o podobnych cechach charakteru -
Jako kosmita więc bank inaczej 😏
-
Andrzej Bargiel i Śnieżna Pantera.
AdrianW odpowiedział polm → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Cześć. Po Coli chwila i zęby mu wypadną, a tak przynajmniej świerka obstruga na podorędziu. Pozdro pozdro -
Tak, zdecydowanie.
-
W naturze równowaga musi być 🤣 😏
-
Jurek, a Ty myślisz, że jeździsz jako inaczej niż oni? pozdro
-
1). Skoro tak twierdzisz, to nie mam pojęcia po kiego grzyba kupowałeś mieszkanie? Trzeba było wynająć, jak to jest w Japonii. 2). Nie na papierze, tylko w rzeczywistości, w JPN na dzień dzisiejszy jest ok 10 mln. opuszczonych domów/mieszkań. Nikt tego nie chce. A jeśli nawet, to zakup gotówkowy, bo dom jest bezwartościowy. Zięć z córką są zafascynowani Japonią, byli już tam 3x. Mieli nawet pomysł na przeprowadzkę podjarani niskimi cenami domów. Ze względu na niż demograficzny (w Japonii od kilkunastu lat 3x więcej umiera ludzi niż się ich rodzi, bo się społeczeństwo zestarzało i wynosi się do metropolii), dużo bardziej przychylnie rząd japoński patrzy na rezydentów. I tak, zakup starego domu na przedmieściach. Japończycy, podobnie jak my, kredytują swoje domy, biorą kredyty praktycznie dożywotnie (niskooprocentowane). Dom w dobrym stanie pod miastem. Sprzedający krzyczy 30 mln jenów, bo dom jest w dobrym stanie wizualnym. Prawo Japońskie vs banki. Bierzesz papiery i idziesz do banku. Bank sprawdza średnią cenę gruntu w prefekturze, wiek domu i mówi Ci że dostaniesz 12 mln kredytu. Banku nie interesuje stan domu, tylko wiek. Ty jako kupujący - negocjacja ceny, jeśli chcesz kupić. Dokument stwierdzający rok budowy, dokument o ostatniej ochronie antykornikowej (bo większość domów jest drewniana), dokument o klasie sejsmicznej oraz książkę remontowa domu, do której musi być wszystko wpisane, nawet malowanie, nie mówiąc już o innych grubszych remontach. Potem ekspert - który bada całość pod względem przydatności i poprawności wykonania wg książki remontowej. Możesz tam zrobić remont kapitalny, z punktu prawa japońskiego jest on nie istotny, jak i zasad bankowych, ważny jest dokument stwierdzający pierwotny rok budowy. To wynajem długoterminowy opłacany z góry. Finalnie, nie ważne ile zainwestowałeś, jakąś wartość przedstawia tylko grunt i to jest wadium na poczet wynajmu, które w zależności od położenia może nieznacznie wzrosnąć. Natomiast sam budynek nie stanowi żadnej wartości i dostajesz go niejako w gratisie. Budynki ze starymi normami sejsmicznymi - sprzed 81 roku są tylko do wyburzenia. A i nawet jeśli chcesz postawić nowy, to musisz to zrobić w tym samym roku kalendarzowym co wyburzenie starego, bo Ci dojebią pełny podatek za niezagospodarowanie terenu (a tak płacisz 1/6). Tam nie ma, że coś stoi, tylko musisz mieć do tego dokument urzędowy poświadczający ukończenie budowy. Podobnie z wyburzeniem. To co Tobie wydaje się kolorowe, w rzeczywistości takie nie jest. Dlatego młodzi nie przejmują nieruchomosci po rodzicach, bo im się najnormalniej nie opłaca tego robić, bo generują tylko koszty, a sprzedać się tego nie da. Bloki w miastach. Sytuacja podobna, tylko okres amortyzacji dłuższy - 47 lat z nowymi normami sejsmicznymi. A więc kupujesz w mieście, kredytowanie analogiczne jak w przypadku domów jednorodzinnych, ale utrata wartości niższa. Ale po tym czasie dochodzi do sytuacji, gdzie o ile są chętni na wynajem lub są lokatorzy, którzy płaca czynsz, to budynek funkcjonuje, ale w pewnym momencie koszty utrzymania są tak duże, że najem nie pokrywa tych kosztów, szczególnie w starych budynkach, że sprzedaje się te bloki za cenę gruntu (a w miastach jest kosmiczna), ale ze względu na sposób i normy budowlane, udział w gruncie jest mały. Żaden inwestor nie kupuje takiego obiektu do remontu, tylko aby go zburzyć i postawić nowy i dać mu życie na kolejne 50 lat. Tu sejsmika odgrywa dużą rolę w całym tym pomyśle na budownictwo w Japonii. Bardzo mocno rosną opłaty remontowe w takich budynkach. Następną rzeczą, to bardzo korzystne prawo własnościowe, niepłacących bardzo trudno pociągnąć do odpowiedzialności. Prawo bardzo dobrze ich chroni. Kolejnym problemem są pustostany bez włascicieli w starych blokach. Utrzymanie jest przerzucane, na tych co płacą. Więc decyzja o zakupie, jest zwykle decyzją na całe życie, a im później tym gorzej podjąć jakąś decyzję o zmianie. Jedynie co to rekompensuje nieznacznie to podatek od nieruchomości, po okresie amortyzacji płaci się podatek praktycznie tylko od gruntu, ale to małe pocieszenie. Mnie bardziej podoba się model europejski, ale różnica w naszych poglądach jest zasadnicza. Ja jak większość z nas ma rodziny, dzieci, wnuki i myśli o tym co pozostawi po sobie. Coś co pomoże przyszłym swoim pokoleniom w życiu. Nasze wysiłki nie przechodzą bez echa. Pozostawiamy trwały ślad, choćby materialny. pozdro
-
ja nie umiem, i mi to odpowiada 😁
-
znam to doskonale, mam już drugie auto z Arval, współpracuję z tą firmą od 03.2022. auta ujeżdża żona. jak masz znajomości w Arval, to możesz mieć dostęp do samochodów, które jeszcze nie są wystawione na ich stronie. ja tak zrobię, szukając używanego Volvo XC60 benzyna/diesel 4x4
- 709 odpowiedzi
-
- samochody
- motoryzacja
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Mieliśmy auto w najmie z Arvala, jeśli się ma małe wymagania to ok, a jak duże - to ciężko znaleźć to co akurat chcesz. W wynajmie nie da się auta skonfigurować całkowicie "pod siebie", z używek to wiadomo - trzeba brać co jest, a w nowych są ograniczenia bo zamawiają duże ilości takich samych aut w średnio-wyższym wyposażeniu (typu biznesowego). Przykładowo teraz zawęziłam kryteria wyszukiwania (przebieg do 40 tyś, prod. 2024-2025, skrzynia automat, 4x4) i wyszły 2 auta, z czego tylko jeden SUV - Audi Q5 w dieslu, z podpisem "zarezerwowany".
- 709 odpowiedzi
-
- samochody
- motoryzacja
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
wynajem długoterminowy, auta używane: https://autoselect.arval.pl/uzywane-samochody/?priceType=gross&purchaseOption=release w/w odpal z telefonu, strona na laptopie ostatnio się schrzaniła.
- 709 odpowiedzi
-
- samochody
- motoryzacja
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Andrzeju, mamy nadwyżkę prądu z instalacji PV (na starych zasadach) więc ładowanie pod domem za free. W tej sytuacji plug-in ma sens (albo elektryk dla mnie, ale w tej chwili zmieniamy pojazd tzw. główny czyli większy). A w kwestii zasięgu - zawsze lepiej mieć większy niż mniejszy, zwłaszcza że jest to i tak zasięg teoretyczny. Zasięg koło 100km jest nam potrzebny żeby dojechać w Beskidy gdzie mamy drugie lokum, niekoniecznie na narty 😉
- 709 odpowiedzi
-
- samochody
- motoryzacja
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Lekarze (zwłaszcza Ci dobrzy) nie mają najmniejszego problemu ze znalezieniem pracy w sektorze czy to państwowym czy prywatnym, ofert jest za dużo w stosunku do liczby dostępnych specjalistów. Jeśli nawet byłaby opcja wykształcenia większej ilości młodych lekarzy, to jeszcze trzeba ich zatrzymać w kraju, a nie jak teraz - że skończą studia (darmowe), robią specjalizację (pracując) i wyjeżdżają w świat. Musieliby mieć obowiązek odpracowania tych lat, w czasie których zdobywali wiedzę i doświadczenie na koszt nas wszystkich.
-
to super - dzięki za info
-
Oczywiscie, rekordy swiata z wiekiem spadaja ale strazak czy policjant nie musi wygrywac zawodow. Taka sprawnosc jaka masz jest dalej wystarczajaca. Chodzi o to by Ci strazacy czy policjanci dalej trzymali poziom a nie chodowali brzuchy chlejac wódę i siedząc przed telewizorem.
-
Jak wyczuwam wazelinę, to włącza mi się lampka ostrzegawcza 😂. Coś musi się za tym kryć, jest jakiś deal do zrobienia 😀? A na poważnie, to jestem sprawny jak na swój wiek i w porównaniu z rówieśnikami, ale do sprawności którą miałem 30 czy nawet 20 lat temu to przepaść.
