Bardzo zdrowe podejscie. Po choler meczyc się bezproduktywnie.
Podobnie mialem w 'moich' Beskidach: podjezdzalem do domu na rowerze ( ok 3.5 km podjazdu ok 8-10%). Na koncu podjazdu byl leśny barek, gdzie piwkowali znajomi gorale. Gdy spocony i na krotkim oddechu tam dojechalem, jeden z nich bezgranicznie zdumiony spytał poważnie- Michał, auto ci sie zepsulo?