Jump to content

"Narciarz" z przebiegiem 48 godzin


Gabrik
 Share

Recommended Posts

Panowie i Panie dziękuję za odzew, temat  zrozumiały i już jasny - 175/78/50 i mam wartość 5, ewentualnie zmienię w razie potrzeby na 6.

 

Do tej pory 5 była idealna. Na Presenie podczas wywrotki wypięło jak trzeba. Tak jak napisał mlodzio, zamykamy temat w tym wątku.

Link to comment
Share on other sites

  • 11 months later...

Beata dzięki za budujące słowa 😀, choć wiemy jaka ta " burza" była...

Piekę chleb na zakwasie i w oczekiwaniu na wynik pomyślałem, że będę kontynuował wątek. Jednak pisanie tutaj było formą mobilizacji i też rozwoju dla mnie. Niestety straciłem dużo ciekawych i ważnych wskazówek, filników otrzymanych w wiadomościach prywatnych chociażby od Adama czy Ferra Enzo, ale zapał mam dalej.....o proszę przy 6 próbie i chlebek wyszedł, dobry znak!!!

 

16345184168522325137819473161371.jpg

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Spróbuj ciemnego razowego, tylko i wyłącznie na zakwasie (bez dodatku mąki pszennej i jakichkolwiek drożdży). Ja taki piekę od prawie 10 lat i jak gdzieś wyjeżdżam to zabieram (zachowuje świeżość do ponad tygodnia), a jak mi zabraknie, to krzywda jeść jakikolwiek inny. 🙂2097857500_Chlebek2.thumb.jpg.2586f0840521138425d3fdb266eec878.jpg

100_0594.JPG

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Dany de Vino napisał:

Spróbuj ciemnego razowego, tylko i wyłącznie na zakwasie (bez dodatku mąki pszennej i jakichkolwiek drożdży). Ja taki piekę od prawie 10 lat i jak gdzieś wyjeżdżam to zabieram (zachowuje świeżość do ponad tygodnia), a jak mi zabraknie, to krzywda jeść jakikolwiek inny. 🙂

.........

Cześć

Tym bardziej, że to jest 5 minut roboty wieczorkiem + rano, pieczenie.

Pozdrowienia

Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, Dany de Vino napisał:

Spróbuj ciemnego razowego, tylko i wyłącznie na zakwasie (bez dodatku mąki pszennej i jakichkolwiek drożdży). Ja taki piekę od prawie 10 lat i jak gdzieś wyjeżdżam to zabieram (zachowuje świeżość do ponad tygodnia), a jak mi zabraknie, to krzywda jeść jakikolwiek inny. 🙂2097857500_Chlebek2.thumb.jpg.2586f0840521138425d3fdb266eec878.jpg

100_0594.JPG

Dany daj przepis. Boję się jeszcze żytniego, bo ponoć cięższe ciasto i trudniej wyrasta. Zakwasie używam żytniego z mąki 2000, ale dopiero od 6 tygodni walczę w tym temacie.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Obiecany przepis na chlebek:

Podaję ci wypracowany przeze mnie przepis typu: „jak zrobić aby się naprawdę udało” i jeśli będziesz się trzymał tej procedury to się uda.

Przepis jest na 1 bochenek chleba. Ja robię to z 400 deka mąki żytniej razowej ( ilość wg podziałki na miarce). Typ mąki 2000 ale nie musi być dokładnie taki, możesz użyć 750 i nie musi być razowa, to już sprawa indywidualna, może być zwykła żytnia) Robię to tak: do miski wsypuję (odmierzoną taką plastikową/szklaną kuchenną miarką) mąkę żytnią 0.4 kg i około pół łyżki stołowej soli, ale to do smaku (ja staram się ogólnie używać mało soli). Mieszam to „na sucho”, bo się łatwiej wymiesza. Następnie dodaję (nie naraz ale na kilka razy po trochu) szklankę ciepłej wody i miącham aż się zrobi gliniasta masa. Wtedy dodaję zakwas ~ 4 łyżki stołowe. Znowu miącham. Jak chwilę pomiącham dodaję pomieszane różne ziarna i miącham. Ziaren ogólnie daję sporo, bo około 3/4 szklanki. Ziarna różne. Żona to miesza w sporym słoju, tak że mam przygotowane na kilka pieczeń. Ziarna różne, co tam lubisz (np. słonecznik, suszone owoce goi, czarnuszka itp, nie żałować kminku! Niektórzy dodają płatki owsiane, ja nie bo jem owsiankę na śniadanie, więc nie mam sensu). Znowu miącham. Jeśli ciasto jest zbyt twarde, stopniowo dodaję letniej wody (dolewam tak po 1/8 szklanki) i miącham. Co dodam wody to ciasto na chwilę robi się luźniejsze, a po chwili miąchania znowu staje się za twarde, więc znowu wody, znowu miącham itp... Docelowo, ogólnie wody ma wejść: trochę więcej jak 1 szklanka (na tą ilość z jakiej ja robię. Z wodą lepiej trzymać proporcje, bo inaczej nie mam jak ci określić gęstości/twardości ciasta, ma być "luźnie"). Cała procedura trwa około 20/30 minut.

(pierwszy raz pewnie zejdzie ci dłużej).

Następnie „wrazić” ciasto do wyłożonej papierem do pieczenia formemki. Ugłaskać łyżką, tak żeby chleb był w miarę równy (maczaj przy tej czynności łyżkę w zimnej wodzie – będzie łatwiej) i posmarować wierzch ciasta oliwką.

To już właściwie po robocie. Zostawiam to na około 5/6 godzin (można na noc. To czas na wyrośnięcie ciasta, a potem piekę około 70 minut.

 

 

 

  • Like 2
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Zapomniałem dopisać: przygotowane ciasto postaw do wyrośnięcia we w miarę ciepłym miejscu (np. w zimie na kaloryferze, lub jeśli masz piekarnik elektryczny to możesz w piekarniku nastawionym na 40 stopni C). Czas wyrośnięcia zależy od siły zakwasu. Jeśli masz zakwas "stary/silny" to wyrośnie już po 4 godzinach. Jeśli świeży to około 7/8. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Rybelek wrzuca na oko cztery różne mąki oraz jakieś ziarna i sól. Zakwas ma zawsze w takim małym słoiczku po majonezie (PAMIĘTAJ, ŻEBYŚ PO WYROBIENIU ODŁOŻYŁ SOBIE DO SŁOICZKA CIASTO - CZYLI ZAKWAS NA NASTĘPNY RAZ). Całość łącznie z mieszaniem z wodą to jest maks. 10 minut na dwa czy trzy chleby. Rozkładasz do foremek - pamiętaj o papierze do pieczenia bo wtedy ekstra odchodzi i zostawiasz w ciepłym (tak jak pisze Dany) ale piekarnik itd. to już przesadne pieprzenie się. rano wstajesz włączasz piekarnik wsadzasz i za 70 czy 80 minut masz chlebek jak marzenie. Jest to proste i angażuje minimum czasu - tyle co wyjście po chleb do piekarni.

Rybelek kupuje mąki z łowickich młynów - mają sklep w sieci - ale jak Pan przywozi paczkę to mu współczuję.

Pozdro

Link to comment
Share on other sites

30 minut temu, Grzelas napisał:

Do kompletu podajcie jeszcze sposób pieczenia. 🙂

temperatura, góra/ dół, termo on / off itp

Cześć

He he no tego to ja już nie wiem bo tylko mieszam i noszę mąki. Zapytam, ale znając moją żonę to góra i dół z wiatraczkiem - bo na wszystko tak piecze. 🙂

Pozdrowienia

Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, Dany de Vino napisał:

Mam (b. prymitywną) kuchenkę gazową, bez wiatraczków, płomień tylko z dołu. Rusztowanie ustawiam nisko (na przedostatnim "schodku"), temp. nastawiam na 80% "mocy" (u mnie to jest 6. Tak jak pisał Mitek: ~ 70 minut i gotowe. 

Cześć

To Ty pisałeś. 🙂

Pozdro

Link to comment
Share on other sites

W dniu 19.10.2021 o 07:40, Dany de Vino napisał:

.....................

To już właściwie po robocie. Zostawiam to na około 5/6 godzin (można na noc. To czas na wyrośnięcie ciasta, a potem piekę około 70 minut.

Cześć

Czas zerżnąłem od Ciebie. Uczciwie się przyznaję. 🙂

Pozdro

Edited by Mitek
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

Kontynuuję - pomagał ten kącik mi to się rozwijać oraz był forma mobilizacji. Zawsze ktoś coś sensownego wskazał, podpowiedział, nakierował...

Zreasumujmy - pierwszy raz stanąłem na nartach w styczniu 2018 roku w Krajnie. Były to jakieś Elany o długości pomiędzy 150-155 cm.
Był to jednodniowy wypad, po którym postanowiłem zakupić własne buty, gdyż ta aktywność mnie zauroczyła.

Kolejny wyjazd, to także jednodniowy pobyt w Kazimierzu Dolnym (luty 2018).

 

Minął rok i pierwszy wyjazd 6 dniowy (styczeń 2019) - Tylicz ale jeździłem na Słotwinach. Tu miałem pierwszą lekcję 1 godzinną, dwuosobową z instruktorem.
Po tym wyjeździe już szukałem nart dla siebie i odkupiłem od Dany de Vino, Atomic Redster XTi 176 cm przy wzroście 175.

Potem był jednodniowy wyjazd do Kamieńska i szaleńczy, półdniowy (marcowy) z synem do Wisły (stok Nowa Osada). W grudniu próba jazdy w Szczyrku, zupełnie nie udana.

I rok 2020...początek stycznia i wreszcie długo planowania wizyta w Zwardoniu u Adama. To była druga lekcja pod okiem instruktora. Więcej czasu odstąpiłem synowi i żonie, ale właśnie wskazówki Adama były pierwszymi, tymi trafiającymi w sedno problemów. Ogólnie bez krzty cukrowania - Adama uważam za mega człowieka i nie ukrywam, moją ostoję instruktarzową. Jak czegoś nie rozumiem on potrafi szybko i czytelnie do mnie dotrzeć.Koniec stycznia i pierwszy wyjazd w Alpy, ach co za przeżycie! Za poradami z forum trafiłem do Aprici i to było coś (jak dla mnie, osoby od lat jeżdżące w Alpy widziały niewątpliwie bardziej spektakularne ośrodki)
W lutym znów powróciłem do Zwardonia i Wisły na dwa dni.
W ostatni weekend lutego zawitałem do Krynicy, także na dwa dni Słotwiny (miałem karnety z czarnego piątku).

I rok/sezon 2021...były plany, miał być wyjazd na Kronplatz ale wiemy co zrobiło covidowe szaleństwo. 
Mimo przeszkód udało się jednak pojechać na dwa dni do Zieleńca, jeden dzień do Kamieńska, trzy dni do Białki/Jurgowa.
I jeszcze raz przełom lutego/marca - Harenda/Białka...i moje pierwsze szkolenie grupowe, 4 dniowe.  
I tu było fajnie (grupa była zbyt liczna ale wykładowca doświadczony i pozornie banalne łuki płużne okazały się niesamowicie pouczającą). Było dużo jazdy po solidnych odsypach i ogólnie ten wyjazd był bardzo owocny.

I mamy początek sezonu 2021/22......

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Beata po ostatniej wariacji światowej trochę strach planować :) ale...

1)  11-18 grudnia zarezerwowałem Drei Zinnen + chcę poszerzyć skipass na Kronplatz. Jak nic się nie popierniczy, to jadę z córką i żoną + 4 nowo poznanych znajomych. W Alpach spodobał mi się brak takich tłumów jak u nas i można bezpieczniej się rozwijać.

2) Oczywiście będę chciał z Duchem się spotkać 😉 (w zeszłym sezonie niestety się nie udało).

3) Okazało się, że jeden z kolegów w pracy także złapał zajawkę na nartowanie, więc powinno być łatwiej w Polskę na jakieś 2 czy 3 dniówki się wyrywać (może jeszcze przez forum ktoś z okolicy się przyłączy). Lubi Zieleniec, wiec pewnie tam z raz się pojawię. Mi spodobał się Jurgów (polecony mi przez Moruńka).

4) Marzy mi się rejon Soelden (zobaczyłem filmiki z tego ośrodka) i trasy wydają się świetne i szerokie, w tym dużo niebieskich (pod kątem ewentualnie małżonki), choć biorę pod uwagę wersję B czyli wyjazd tam na zasadzie zebrania jakiejś małej ekipy i wyjazd bez życiowego przyjaciela. Jednak, to celowałbym w marcu. Zobaczymy jak będzie. 

Ogólnie chciałbym możliwie dużo spędzić dni na stoku. Pracować chcę w tym sezonie nad zawężeniem rozstawu nóg i wyeliminowaniem błędu nogi wewn. To są obecnie główne dwa elementy hamujące przeskok o kolejny szczebelek. Pozycja "banana" już się pojawia tylko właśnie wewn. ją psuje. Jak to poprawię, to będzie już blisko do krawędziowania. Nikon w swoim wątku podziałał na mnie mobilizująco...

Dzięki Adamowi zakupiłem używane ale fajne narty dla żony i wbrew bardzo ciężkim początkom nadal ma ochotę próbować się ślizgać.

Sprzętowo bez zmian, zmieniłem jedynie serwis na Pana Pielę ale jeszcze nie miałem okazji po serwisie być na śniegu. Żelazko, smary, szczotki mam już swoje. Prostą ostrzałkę także ale muszę na starych nartach, które mam - poćwiczyć jej stosowanie.

20210306_152810.thumb.jpg.9c300c2fdc74957432db1f39fc6eaa7e.jpg

I najważniejsze, że już takie coś na trasie mi nie przeszkadza jak jeszcze niedawno

20210228_154942.thumb.jpg.d753a7906fe77d8d3eb72c8914163ad0.jpg

Tak więc pełen dobrych myśli czekam na śnieg 😆

  • Like 3
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...