Jump to content

Rehabilitacja 50+


Veteran
 Share

Recommended Posts

Witam

 

Od trzech tygodni nic nie robię, bo cały dzień mi zleci na ćwiczeniach. Mam do wykonania od 12-15 różnych.  Każde 10,12 powtórzeń. I tak trzy serie  w ciągu dnia. Rowerek na rozkręcenie kolan przed ćwiczeniami. Do tego spacer godzinny nieco pod górkę, b niewielką i z niej. Jest widoczna duża poprawa. I zamierzam za jakieś dwa tygodnie nieco się poślizgać ze stabilizatorem.

 

I tak się zastanawiam, co można wieku 50+ osiągnąć. Wszędzie w sieci są młode ciała się rehabilitujące. A ja już należę do kategorii weteranów, w której należy jeszcze dołożyć ćwierć wieku do ww. Może są  u kolegów jakieś doświadczenia, dla wzmocnieania ducha kontuzjowanej "młodzieży", która nie wyobraża sobie życia bez nart. 

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 53
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

I tak się zastanawiam, co można wieku 50+ osiągnąć.

Pozdrawiam

Można i to dużo. Ja po półrocznym intensywnym treningu wróciłem do sylwetki sprzed 20 lat, z kondycją też nie najgorzej. Operację kręgosłupa miałem w 2000 roku. Kilka miesięcy temu postanowiłem sobie, że na kolejne urodziny podciągnę się na drążku w jednej serii tyle razy, ile lat będę kończył. Brakuje mi jeszcze 10 :(, ale i czasu na trening mam jeszcze 7 miesięcy :).

Ps. Radek uwagi do drugiego filmu. 61 lat, słuszny wiek ale podciąganie podchwytem, brak prostowania rąk w łokciach, broda poniżej drążka, nie zaliczyłbym mu ani jednego :). Pierwszy filmik pełen szacun dla tego pana.

Link to comment
Share on other sites

Po zielonej Lage hasaja zajace. Przeczytajcie co Dziadek Kuby napisal.

Napisał że się nie oszczędza i ciężko trenuje  :). Wiem że dziadek jest w słusznym wieku, wiem że rehabilituje kolano, żeby jeszcze moc pozsuwać się po stoku i olimpijczyka z niego nie będzie, ale siła woli u człowieka może przełamywać bariery o których nie mamy pojęcia. Pisałem już kiedyś na forum o koledze który po wypadku samochodowym leżał już w czarnym worku. Dzięki temu, że się w nim poruszył zawdzięcza życie. Z platynową śrubą w kręgosłupie wrócił do sportu i 400 m przebiegł poniżej 49 sekund. Jak na amatora to nieźle. Lepiej od Szewińskiej :).

Link to comment
Share on other sites

Po zielonej lace hasaja zajace. Przeczytajcie co Dziadek Kuby napisal.

Dlatego też pisałem, że przykłady są przesadzone, mimo to na chwilę obecną DK10 jest sprawniejszy niż gostek z pierwszego filmu zanim zaczął ćwiczyć. Pytanie było o to, co można osiągnąć po pięćdziesiątce: z determinacją praktycznie wszystko.

Witek, też bym mu nie zaliczył, ale patrząc po przekroju społeczeństwa, ilu widziałeś sześćdziesięciolatków, którzy w ogóle dygną na drążku? Na własne oczy nie widziałem żadnego. Tutaj dodatkowo fascynuje zacięcie treningowe i nieodpuszczanie ćwiczeń od lat siedemdziesiątych (1974 zdaje się). Oczywiście można byłoby się czepiać jego reżimu treningowego, nieodpowiedniego doboru ćwiczeń i niedoskonałości w ich wykonaniu, ale i tak typ jest w porzo. :)
Link to comment
Share on other sites

Nie no typ jest w porzo. Mój ojciec ma teraz 76 lat, ale jeszcze 15 lat temu gdy budowałem dom to musiałem rozłupać trochę kamyków takich około metra średnicy. To co mi zajmowało pół godziny, ojciec rozłupywał w kilka minut, ale tu oprócz siły trzeba było jeszcze precyzyjnie uderzać w odpowiednie miejsce.
Znam kilku pięćdziesięciolatków którzy w niektórych dyscyplinach sportu nie dali by szans młodym wilkom. Pamiętam jak S.p. Leszek Drewniak nokautował ciosem młotkowym :) chłopaków którzy robili sobie jaja z jego wieku, czy ilorazu :D.

Link to comment
Share on other sites

Witam

 

Dziekuję zbiorowo za udział w temacie. Nie chodziło mnie o mnie. Raczej podtekst mojego postu był taki - na ile można "wrócić" do młodości gdy lata lecą. To każdego doryczy, a tym bardziej 'sportowców" w każdym wieku. Tu nie chodzi o drążek, czy podciąganie, tylko o ogólną sprawność organizmu, łącznie z sercem, płucami, żołądkiem, wątrobą i  innymi elementami wskazującym na, np. na seks...

 

A jak jest w społeczeństwie, średnio biorąc to się wie. Gdy miałem trzydzieści lat, koledzy w biurze, starsi o dziesięć lat, na moje "przechwałki", że jeżdzę na nartach mawiali-zobaczysz jak będziesz czterdziestkę! Gość czterdziestoletni, pięćdziesięcioletni dobiegający do tramwaju, który za chwilę ruszał, był ewenementem. Teraz zapewnie w większości też, tylko że nie musi, bo jeździ furą.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

To każdego doryczy, a tym bardziej 'sportowców" w każdym wieku. Tu nie chodzi o drążek, czy podciąganie, tylko o ogólną sprawność organizmu, łącznie z sercem, płucami, żołądkiem, wątrobą i  innymi elementami wskazującym na, np. na seks...
 
 
Pozdrawiam


Jak już jesteśmy w temacie seksu:

Idzie stary byku po łące z młodym byczkiem.
W pewnym momencie młody woła do starego na widok stadka jałówek:
- Chodź podbiegniemy szybciutko i przelecimy parę.
Na co stary:
- Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie szybciutko, tylko powoli, a po trzecie nie parę tylko wszystkie.


A wracając do wątku, mój dziadek zmarł we śnie w wieku 90 lat. Do końca był bardzo rześki, nic nie zapowiadało że odejdzie tak niespodziewanie. W czasie wojny był ułanem, przeżył rok w obozie jenieckim, dwa lata na robotach u Niemca, dwa lata ukrywania w lesie gdy uciekł od Niemca i pamiętam że gdy dobiegał do 70-tki to potrafił dosiąść konia w biegu chwytając go za grzywę. Widocznie odziedziczyłem dobre geny :).

Link to comment
Share on other sites

 

Tu nie chodzi o drążek, czy podciąganie, tylko o ogólną sprawność organizmu, łącznie z sercem, płucami, żołądkiem, wątrobą i  innymi elementami wskazującym na, np. na seks...

 

Pomimo tego,co niektórzy próbują zasugerować,starzenie się organizmu,jest jak na razie niemożliwe do zatrzymania.Taka biologia.Można tylko nieco spowolnić ten proces prowadząc tzw.aktywny tryb życia i być tak sprawnym i zdrowym,jak tylko się da.Nie do końca jest tak,że każdy,tylko siłą woli będzie tak sprawny jak panowie na filmie.

Może powiało pesymizmem,ale nie o to mi chodzi,tylko o to żeby nie porównywać się do jakiś wygórowanych wzorców,tylko robić to co możemy,mając to co mamy,czyli nie 20 czy 30 kilka lat,ale 50 i więcej lat i organizm już nadszarpnięty zębem czasu.

Tak więc drogi Dziadku,ćwicz ile możesz,ale nie szarżuj,nie licz na osiągnięcia 20-latków,a na pewno spotkamy się jeszcze na stoku.

Link to comment
Share on other sites

Pomimo tego,co niektórzy próbują zasugerować,starzenie się organizmu,jest jak na razie niemożliwe do zatrzymania.Taka biologia.Można tylko nieco spowolnić ten proces prowadząc tzw.aktywny tryb życia i być tak sprawnym i zdrowym,jak tylko się da.Nie do końca jest tak,że każdy,tylko siłą woli będzie tak sprawny jak panowie na filmie.

Może powiało pesymizmem,ale nie o to mi chodzi,tylko o to żeby nie porównywać się do jakiś wygórowanych wzorców,tylko robić to co możemy,mając to co mamy,czyli nie 20 czy 30 kilka lat,ale 50 i więcej lat i organizm już nadszarpnięty zębem czasu.

Tak więc drogi Dziadku,ćwicz ile możesz,ale nie szarżuj,nie licz na osiągnięcia 20-latków,a na pewno spotkamy się jeszcze na stoku.

Dziadek to wie.... a jazdy na nartach to mógłby uczyć młodzieniaszków....

 

Starzenie jest nie do zatrzymania a jego efekt wspólny dla wszystkich, ale zawsze można robić to sprawniej a przez to przyjemniej.....

Wydolności, a jeszcze bardziej szybkości  ruchów dwudziestolatka juz drugi raz nie osiągniemy, i to po żadnym treningu ale ogólną sprawność - jak najbardziej. Wystarczy nieco samodyscypliny, ale wiem po sobie, że własnie z tym (regularnością ) jest zwykle największy problem...... a efekty 'zaniedbań treningowych' są znacznie bardziej widoczne niz u młodszych.

Spoko, damy radę  :-)......

 

PozdrawiamM

Link to comment
Share on other sites

Witam

 

Od trzech tygodni nic nie robię, bo cały dzień mi zleci na ćwiczeniach. Mam do wykonania od 12-15 różnych.  Każde 10,12 powtórzeń. I tak trzy serie  w ciągu dnia. Rowerek na rozkręcenie kolan przed ćwiczeniami. Do tego spacer godzinny nieco pod górkę, b niewielką i z niej. Jest widoczna duża poprawa. I zamierzam za jakieś dwa tygodnie nieco się poślizgać ze stabilizatorem.

 

I tak się zastanawiam, co można wieku 50+ osiągnąć. Wszędzie w sieci są młode ciała się rehabilitujące. A ja już należę do kategorii weteranów, w której należy jeszcze dołożyć ćwierć wieku do ww. Może są  u kolegów jakieś doświadczenia, dla wzmocnieania ducha kontuzjowanej "młodzieży", która nie wyobraża sobie życia bez nart. 

 

Pozdrawiam

 

Czy mógłbyś opisać jakie ćwiczenia wyonujesz ? Również się zmagam z problemami z kolanem i z chęcią może czegoś nowego się nauczę :)

 

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia !

Link to comment
Share on other sites

Raczej podtekst mojego postu był taki - na ile można "wrócić" do młodości gdy lata lecą. To każdego doryczy, a tym bardziej 'sportowców" w każdym wieku. Tu nie chodzi o drążek, czy podciąganie, tylko o ogólną sprawność organizmu, łącznie z sercem, płucami, żołądkiem, wątrobą i  innymi elementami wskazującym na, np. na seks...

 

 

  Bardzo ważny jest dobry kapitał genetyczny, wtedy wiadomo mniej więcej co nas czeka. Oczywiście "wrócić się nie da", nie można cofnąć czasu, szczególnie po sześćdziesiątce, ale można spowolnić jego bieg, to truizm, ale niewielu starszych ludzi, nawet ze sportową przeszłością, jest na tyle zdeterminowanych by spróbować własnym przykładem powyższą tezę udowodnić. 

- jeśli to możliwe należy dbać o właściwe BMI ze szczególnym uwzględnieniem adekwatnego obwodu w tali

- nie ma czasu "poza sezonem", przykładowo, mój roczny reżim to rower szosowy, od kwietnia do listopada, zwykle robię 4000 do 6000 km, to daje mi dobrą wytrzymałość, trzyma w ryzach wagę i układ sercowo-naczyniowy w formie, potem przestawiam się POWOLI na bieganie, 3-4 razy w tygodniu po 45 minut niezależnie od pogody, siłownia tylko dla zbudowania siły nóg i pasa biodrowego, czyli na maszynach poziomych, sztanga odpada z powodu zwyrodnień kręgosłupa. Na nartach zwykle jestem ok 20-paru dni. Latem pływam kiedy tylko mam okazję.

  No i " da capo al fine ".

Niezmiernie istotna jest regularność, każda dłuższa niedyspozycja, czyli powyżej 3-4 tygodni będzie wymagała sporo starań by nadrobić zaległości. Trzeba poznać własny organizm, jego reakcje, bo łatwo o przesadę co prowadzi zawsze do kontuzji lub nawet przetrenowania.

Dziadku, poczciwy HH ma 65 lat i właśnie wymienił sobie kolano (endoproteza) a dwa sezony temu zerwał ścięgno Achillesa - dalej popyla na nartach tak że trudno nie podziwiać i zazdrościć sprawności!!

Link to comment
Share on other sites

Ja mam BMI (wstyd przyznać) prawie 30 :P, ponad 50 lat i trenuję na siłowni 2-3 razy w tygodniu, dodatkowo sezonowo uprawiajac narciarstwo, a cieplejszymi porami roku jeżdżąc na rowerze. Nie odstaje kondycyjnie od młodszych od kilka lat kolegów z pracy (jesteśmy fizjoterapeutami), a większość przychodzących na praktyki/staże studentów, może nam pozazdrościć równowagi, koordynacji ruchowej i możliwości panowania nad ciałem. Jest tylko jedno ale,.... regeneracja po wysiłku trwa u mnie o wiele dłużej niz te kila lat temu. Po prostu "stareńkość" mnie powoli dopada :D

Link to comment
Share on other sites

Witam

 

Od trzech tygodni nic nie robię, bo cały dzień mi zleci na ćwiczeniach. Mam do wykonania od 12-15 różnych.  Każde 10,12 powtórzeń. I tak trzy serie  w ciągu dnia. Rowerek na rozkręcenie kolan przed ćwiczeniami. Do tego spacer godzinny nieco pod górkę, b niewielką i z niej. Jest widoczna duża poprawa. I zamierzam za jakieś dwa tygodnie nieco się poślizgać ze stabilizatorem.

 

I tak się zastanawiam, co można wieku 50+ osiągnąć. Wszędzie w sieci są młode ciała się rehabilitujące. A ja już należę do kategorii weteranów, w której należy jeszcze dołożyć ćwierć wieku do ww. Może są  u kolegów jakieś doświadczenia, dla wzmocnieania ducha kontuzjowanej "młodzieży", która nie wyobraża sobie życia bez nart. 

 

Pozdrawiam

 

Dla mnie troche nie fortunnie zatytuowales temat.

Nie ma co ukrywac 50+ a 70+ to wielka roznica

gdyby bylo 65+ to i ja zabral bym glos w temacie a tak malolaty przy glosie(i slusznie)

Link to comment
Share on other sites

Ja mam BMI (wstyd przyznać) prawie 30 :P, ponad 50 lat Jest tylko jedno ale,.................

................ regeneracja po wysiłku trwa u mnie o wiele dłużej niz te kila lat temu. Po prostu "stareńkość" mnie powoli dopada :D

Przed chwilą sprawdziłem swoje BMI i wyszło mi 24,77 :). Od maja ubiegłego roku udało mi się wydobyć na wierzch mięśnie ukryte pod warstewką tłuszczyku, zrzuciłem w tym czasie 9 kilo :). Mój trening jest bardzo intensywny, gorset mięśniowy i rowerek stacjonarny katuję codziennie. Siłownia - 1 dzień np. klatka i biceps, następny dzień plecy i triceps, dzień przerwy i kolejne dwa dni to samo. Jesteśmy rówieśnikami, ale ja nie zauważyłem problemów z regeneracją po treningu, tym bardziej że cztery razy w tygodniu robię dwa treningi dziennie. Natomiast co zauważyłem, to każde ćwiczenie trzeba wykonywać staranniej niż kiedyś, bo wystarczy trochę większy ciężar niż jestem w stanie unieść lub jakieś szarpnięcie i o kontuzję nietrudno. Mięśni czy ścięgna nie są już tak elastyczne jak kiedyś i łatwo o ich nadwyrężenie.
Skoro dzisiaj jestem już po godzinnym katowaniu mięśni brzucha i grzbietu oraz przeprowadzonym godzinnym treningu na klatkę i biceps, a wieczorem planuję powtórzyć trening na wzmocnienie gorsetu mięśniowego i rowerek stacjonarny, to ile mogę pączków przyswoić :)?

Link to comment
Share on other sites

Przed chwilą sprawdziłem swoje BMI i wyszło mi 24,77 :)
Skoro dzisiaj jestem już po godzinnym katowaniu mięśni brzucha i grzbietu oraz przeprowadzonym godzinnym treningu na klatkę i biceps, a wieczorem planuję powtórzyć trening na wzmocnienie gorsetu mięśniowego i rowerek stacjonarny, to ile mogę pączków przyswoić :)?

  He, he dobrze wiesz że trening siłowy to nie jest najlepszy sposób na zbędne kalorie! Czyli jeden pączuś i wypad! Moje aktualne BMI to 23, docelowo ma być 22, zjadłem jednego pączka ale przed tym pożałowania godnym uczynkiem przebiegłem w lesie swoje 40 minut, wyszło na zero: bieg 350 kal - pączek 350 kal = 0.

Swoją drogą kiedy bywałem w siłowni częściej to miewałem kłopoty ze wzrostem wagi, mimo umiarkowanej diety, po prostu mięso waży więcej niż sadło.

Link to comment
Share on other sites

  He, he dobrze wiesz że trening siłowy to nie jest najlepszy sposób na zbędne kalorie! Czyli jeden pączuś i wypad! Moje aktualne BMI to 23, docelowo ma być 22, zjadłem jednego pączka ale przed tym pożałowania godnym uczynkiem przebiegłem w lesie swoje 40 minut, wyszło na zero: bieg 350 kal - pączek 350 kal = 0.

Swoją drogą kiedy bywałem w siłowni częściej to miewałem kłopoty ze wzrostem wagi, mimo umiarkowanej diety, po prostu mięso waży więcej niż sadło.

To samo napisałem w wątku o wadze narciarza http://www.skiforum....iarza/?p=534270:)

Wystarczy zamienić lżejszą tkankę tłuszczową na cięższą mięśniową by waga zamiast spadać, rosła przy zmniejszającym się obwodzie pasa  :).

 

Biegać nie mogę, gdyż kręgi L4/L5 pozbawione amortyzacji w postaci dysku podczas biegu się ścierają i jest to dla mnie nieprzyjemne uczucie. Zamiast biegu stosuję ergometr rowerowy, trening trwa średnio pół godziny, czasami dłużej, w zależności od ustawionego programu czy obciążenia spalam w tym czasie o ile można wierzyć liczbom na wyświetlaczu :) około 650 kcal. 

Link to comment
Share on other sites

BMI to nie wszystko

fat %  jest dokladniejszy - nie musisz meic wyrzutow sumienia, jezeli BMI nieco wzrasta z powodu przybierania  tk miesniowej.....

Jeśli wierzyć mojej sprytnej wadze to fatu mam 10-11% a w szczycie świątecznych bezeceństw ok 13%. Nie wiem czy to zbyt dużo, pewnie tak, ale zawodowcem nie jestem i nie mam zamiaru się umartwiać. Niemniej waga ma dla mnie znaczenie bo kolarstwo uprawiam w terenie wybitnie pagórkowatym ( Kaszuby ).

Link to comment
Share on other sites

To samo napisałem w wątku o wadze narciarza http://www.skiforum....iarza/?p=534270 :)

 

Biegać nie mogę, gdyż kręgi L4/L5 pozbawione amortyzacji w postaci dysku podczas biegu się ścierają i jest to dla mnie nieprzyjemne uczucie. Zamiast biegu stosuję ergometr rowerowy, trening trwa średnio pół godziny, czasami dłużej, w zależności od ustawionego programu czy obciążenia spalam w tym czasie o ile można wierzyć liczbom na wyświetlaczu :) około 650 kcal. 

  Przykra sprawa z Twoim kręgosłupem, współczuję bo też mam ze swoim kłopoty. 650 kcal na 30 min to znakomity wynik! Ja na rowerze szosowym spalam tyle po przejechaniu 45 km z Vśr ok.30km/h.

Link to comment
Share on other sites

Przykra sprawa z Twoim kręgosłupem, współczuję bo też mam ze swoim kłopoty. 650 kcal na 30 min to znakomity wynik! Ja na rowerze szosowym spalam tyle po przejechaniu 45 km z Vśr ok.30km/h.

Teraz już jest OK, poprzez ćwiczenia staram się go trzymać w ryzach. Jeżeli zaczyna dokuczać to znak ze opuściłem się w treningu. Przed operacja to była tragedia, nawet blokada plus Ketonal nie pomagały.
Link to comment
Share on other sites

Nie wiem jak to jest, ale w życiu nie liczyłem kalorii. Nawet nie bardzo wiem ile co ma i przy jakim treningu ile spalam. Kieruję się wyłącznie sygnałami odbieranymi z organizmu. Jak jestem głodny to jem. W lecie, w sezonie tenisowym gdy trenuję jednak więcej jem znacznie więcej. W zimie trochę  mniej, ale jem tyle ile potrzebuję. Jak zjem za dużo (a czasem się zdarzy) to się po prostu źle czuję. Jedno wiem na pewno że źle robię: jem dość dużo słodyczy. Na razie mi nie szkodzą. Ale ogólnie nienawidzę się przeżerać i to w zupełności wystarcza. Nie wiem co to jest, jak się to liczy i jaki mam BMI. Przy 174cm wzrostu ważę ~67kg i to się nie zmienia od około 40 lat.

                                                                        Pozdr.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem jak to jest, ale w życiu nie liczyłem kalorii. Nawet nie bardzo wiem ile co ma i przy jakim treningu ile spalam. Kieruję się wyłącznie sygnałami odbieranymi z organizmu. Jak jestem głodny to jem. W lecie, w sezonie tenisowym gdy trenuję jednak więcej jem znacznie więcej. W zimie trochę  mniej, ale jem tyle ile potrzebuję. Jak zjem za dużo (a czasem się zdarzy) to się po prostu źle czuję. Jedno wiem na pewno że źle robię: jem dość dużo słodyczy. Na razie mi nie szkodzą. Ale ogólnie nienawidzę się przeżerać i to w zupełności wystarcza. Nie wiem co to jest, jak się to liczy i jaki mam BMI. Przy 174cm wzrostu ważę ~67kg i to się nie zmienia od około 40 lat.
                                                                        Pozdr.

Dany twoje BMI to 22,13 mieścisz się w normie :D. Tu masz więcej jak sie je oblicza i jakie sa normy:

https://www.bmi-kalkulator.pl/
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...