Skocz do zawartości

zając

Members
  • Liczba zawartości

    719
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Zawartość dodana przez zając

  1. zając

    Sezon 2025/2026

    No właśnie to jest nieodzowne, jak zdrowie nie pozwala, to nic nie wykombinujesz...
  2. To chyba trzeba przemoknąć kompletnie, owszem np. po wypraniu jest taki specyficzny zapaszek, ale dla mnie bardziej do zniesienia niż zapocona koszulka z plastiku. Zwłaszcza wielokrotnie zapocona np. w górach na jakiejś wędrówce. W takich przypadkach merino ma niesamowitą przewagę, poza tym nawet mokre - grzeje, a nie chłodzi jak to się dzieje w przypadku bawełny czy syntetyków.
  3. 🤣 koniecznie kup jej jakieś merino - zając poleca tę owcę 🙃
  4. MZ zawsze lepiej kupić coś z Knurowa niż z "Chińczykowa". Mój luby też jest wyznawcą Berknera (ale nie spodni z pianki), ich ciuchy są niezniszczalne ale lekko toporne. Ja natomiast jestem wyznawczynią merynosa 😁.
  5. zając

    Sezon 2025/2026

    Też zazdroszczę, ze względów rodzinnych święta musimy spędzać w domu i często sobie marzę że kiedyś zapakujemy się do kampera i poświętujemy tak jakbyśmy chcieli. Tymczasem dzisiaj udało się wyskoczyć na rolki - też fajnie.
  6. Jak jest mega mróz to mam takie grzejące rękawiczki i je ubieram (prezent) ale są trochę za duże (choć najmniejszy rozmiar) więc jak się robi cieplej z czasem to zmieniam na zwykłe. Często też w warunkach cieplejszych potrafię zmienić zwykłe rekawice narciarskie ubrane rano na softshellowe, bo nie lubię jak mi się pocą dłonie. Często zresztą coś zdejmuję z siebie w ciągu dnia (np. bluzę albo getry spod spodni) jak się robi cieplej. Mężczyźni na ogół tego nie rozumieją np. mój mężczyzna jest stałotemperatutowy i nie kombinuje tak jak ja 😀
  7. Ja też mam taki mały rowerowy plecaczek, zawsze mam czapkę, okulary słoneczne i coś do picia, często bluzę i lżejsze lub cieplejsze rękawiczki.
  8. zając

    Sezon 2025/2026

    Ile stopni i na jakiej wysokości?
  9. zając

    Życzenia świąteczne

    Dziękuję. Nie wiem jaka narta bo to nie ja niestety na fotce - o narciarskim zajączku mogę póki co pomarzyć, poza tym nie jeżdżę bez kijków 😉
  10. zając

    Życzenia świąteczne

    Z okazji zbliżającej się szybkimi szusami Wielkanocy, życzę Wszystkim narciarskiego Zajączka ☺️
  11. zając

    Sezon 2025/2026

    Jest na to rada: skitury. Jakbyś nie miał sprzętu, to też nie problem:
  12. MZ lepiej trafić na "wychowany" egzemplarz 😁
  13. zając

    Sezon 2026/2027

    Forum jest dla fanatyków 😁
  14. zając

    Sezon 2026/2027

    Falstart 😋, najczęściej sezon kończy się w majówkę więc można śmiało przyjąć że 1 połowa roku należy do sezonu bieżącego, a druga połowa - do przyszłego.
  15. Nie bagatelizuj tego, bo możesz pogorszyć (ja tak miałam) zasuwaj do lekarza i na rehabilitację.
  16. Chyba się w sumie zgadzamy tylko może jakoś opacznie zrozumiałeś moją wypowiedź 🙂
  17. Ja uwielbiałam nartki jako dziecko - takie plastikowe krótkie zakładane na buty na których ślizgało się po wszystkim choć oczywiście najlepiej z górki. Nie lubiłam sanek, lubiłam nartki, egzemplarzy miałam niezliczoną ilość bo pękały po jakimś czasie, paski też puszczały, to się zostawiało ze starych na wymianę. Tylko że wyrosłam z nich w jakimś monecie życia i co dalej? Potrzebny byłby lepszy sprzęt i ktoś kto dalej poprowadzi, a tu niestety w rodzinie i otoczeniu nie było żadnych osób z takimi umiejętnościami - no i koniec kariery narciarskiej 😂
  18. To je po ślonsku chyba. Też znam to określenie, ale że moja dzielnica Kato była raczej "gorolska", to się nie godało.
  19. To jest związane trochę z modą na wyjazdy - w tym przypadku z zimowym urlopem rodzinnym albo obozem dziecięcym/młodzieżowym w czasie ferii, podobnie modna jest nauka pływania (swoją drogą bardzo ważna umiejętność i popieram), bo bezpieczniej dziecko zostawić na basenie, nad jeziorem, nad morzem bez niepokoju że pójdzie na dno i bez konieczności stałej kontroli. Ale to są umiejętności, których nie da się nabyć bez konkretnego zainwestowania w tę naukę. Zupełnie inny model rozwoju ruchowego niż "aktywność podwórkowa", która dawała sprawność ogólną i dobrą bazę wyjściową do prawdziwych aktywności sportowych.
  20. Ok, wiadomo że przykład idzie z góry. Ale, np. moi rodzicie nie przywiązywali wagi do sportu, nie zapłaciliby za zajęcie sportowe pozalekcyjne (co innego jakieś kursy językowe, naukowe, artystyczne, itp.). Nie byłam jakimś wyjątkiem w tym zakresie, w klasie w podstawówce chyba tylko 1 osoba ćwiczyła coś poza szkołą (typu karate, bo wtedy pojawiały się różne szkoły walki). A więc mając generalnie zerowe wzorce i wsparcie w zakresie sportowym też powinnam być np. łamagą, tymczasem WF lubiłam, nie miałam problemów w zasadzie z żadnymi ćwiczeniami i sportami, bo od małego na podwórku osiedlowym (gdzie były tylko huśtawki i piaskownica, ale były puste parkingi i drogi wewnętrzne) graliśmy w różne gry z piłką, dziewczyny maniakalnie skakały w gumę (gdzie jak sobie przypomnę, to można już było prawie osiągnąć poziom akrobatyczny robiąc gwaizdę żeby przeskoczyć nad gumą wyciągniętą ponad głowę), skakało się w sznura, obijało rakietą do tenisa o ścianę (rarytas bo nie każdy miał), grało w tenisa stołowego, dwa ognie, potem doszły wrotki, rolki, rower od zawsze. I to było normalne i dostępne dla większości. Teraz to jest egzotyka, w związku z tym jak dzieci nie mające przykładu od rodziców ani zachęty ze strony rówieśników mają mieć jakiekolwiek "kompetencje ruchowe"? cokolwiek to znaczy.
  21. W sumie nie wiadomo czy śmiać się czy płakać... U mnie się mówiło "idziemy na chaby" (swoją drogą ciekawe kto wymyślił to sformułowanie). Ale prawda jest taka, że odkąd pamiętam większość czasu wolnego spędzało się z rówieśnikami na różnych podwórkowych zabawach ruchowych, a teraz tego nie widzę. Dzieci są odwożone przez rodziców na zajęcia zorganizowane (pływanie, piłka, judo, etc) a jakieś zwykłe "dwa ognie" to nie uświadczysz... chociaż może to dlatego że infrastruktura się polepszyła i teraz np. można zagrać w kosza na osiedlu?
  22. Super, gratulacje!
  23. A czemu jechaliście dopiero w marcu kiedy wiadomo że na niższych wysokościach jest już raczej miękko i trudniej się jeździ, zwłaszcza popołudniami? Jeśli brać pod uwagę jeden alpejski wyjazd w sezonie, to ja osobiście wybrałabym raczej styczeń. W lutym jest większy tłok, a w marcu już niżej dla mnie za ciepło.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...