Skocz do zawartości

cyniczny

Members
  • Liczba zawartości

    319
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez cyniczny

  1. cyniczny

    Drony

    Jest inaczej, a przynajmniej ja mam zupełnie inne spostrzeżenia. Nie ma dobrych potulnych po jednej stronie, a po drugiej sami zli. Zarówno kierowcy jak i rowerzyści mają swoje za uszami i to widze. Mnóstwo kierowców wyprzedza mnie na gazetę z nadmierną prędkością, skrecajac w prawo wielokrotnie wymuszają pierwszeństwo na jadących prosto po drodze rowerowej. Zajeżdżają drogę i ladują się prosto w swój podjazd. I tak możemy się przerzucać przykładami do usranej śmierci, ale nie o to tu chodzi. Mówimy o sytuacji klarownej, droga publiczna bez drogi rowerek i zakazu rowerów. Ty na każdej ulicy przepraszasz że żyjesz bo jak sam stwierdziłeś to jest miejsce dla samochodów, a nie innych pojazdów. Ja zupełnie inaczej to odbieram, bo mam dokładnie takie same prawa jak poruszający się samochodem. A co do tej potulnosci i spokoju to jak myślisz dlaczego jeden z drugim łapie pianę (nie tylko w internecie), bo mu pedalarz jedzie droga którą on uważa za swoją. Stad mam zupełnie inne doświadczenia w tej materii, a łącznie kmow przejechałem od Ciebie znacznie więcej, zwłaszcza po asfalcie. I jeszcze dodam, że wielu z tych jakże potulnych kierowców hmm wręcz wymaga od rowerzysty łamania przepisów (jazda po chodniku) nawet w tym wątku, więc chyba tacy wspaniali nie są.
  2. cyniczny

    Drony

    No i teraz zaproponuj kierowcy samochodu, żeby wybrał drogę o 10 minut dłuższą przy godzinnym dojeździe. Myślę, że możesz usłyszeć wiele słów powszechnie uznawane za obraźliwe:-) Stąd oczekiwanie tego samego od rowerzystów jest hmm mocno nie fair. I wiem, ja też zwłaszcza na powrocie jadę sobie mocno naokoło dodając czasem i 15km lub więcej, ale to jest mój świadomy wybór, a nie przymus od znerwicowanych kierowców, którym przeszkadza rower tam gdzie ma on pełne prawo się znajdować.
  3. cyniczny

    Drony

    Ile czasu dłużej jedziesz tą dłuższa drogą?
  4. cyniczny

    Drony

    wsiadając do samochodu zwiększasz ruch na drodze. Wszyscy stojący za Tobą na światłach byliby o jeden samochód bliżej do nich. Część z nich pewnie z tego powodu, że zdecydowałeś się skorzystać z samochodu i pojechać tą, a nie inną trasą przejechałoby szybciej na tych światłach itp itd.
  5. cyniczny

    Drony

    Mea culpa, sadziłem że niezależnie od warunków zjeżdżasz przy takich drogach na chodnik. A 3 lub 4km?;-) I tak na marginesie dodam, że praktycznie za każdym razem jak wsiadasz do samochodu, utrudniasz znacznie bardziej innym poruszanie się niż jazdą rowerem.
  6. cyniczny

    Drony

    🙂 Tak, są takie przypadki i sam często omijam takie miejsca/newralgiczne ulice. Natomiast nigdy nie zżymam się jadąc samochodem na rowerzystę jadącego w sposób przepisowy po takiej drodze. A już w szczególności nie wymagam od niego łamania przepisów lub wyboru innej drogi. Ma dokładnie takie samo prawo tam być jak ja, po porostu kieruje innym pojazdem i moja mojszość nie jest lepsza od jego. A rowerzyści na chodnikach mocno mnie wpieniają, gdy spaceruję sobie po nich (po chodnikach, nie rowerzystach:-). Wielu z nich mija Cię na centymetry ze sporymi prędkościami (często dostawcy), mimo iż normalnie powinni się poruszać ulicą. I dodam jeszcze, że jeśli częściej bym jechał taką ulicą spowolniony przez wielu rowerzystów możliwe, że zacząłbym szukać alternatywy w postaci innej drogi jadąc samochodem.
  7. cyniczny

    Drony

    @Mitek Możesz uważać jak chcesz, ale miejsce rowerów w myśl PoRD i ustawodawcy jeśli nie ma wyznaczonej specjalnej drogi jest na ulicy, nie na chodnikach, poboczach itp. I tu już złośliwie dodam - jednak zdarza Ci się łamać przepisy wtedy, gdy jest to dla Ciebie wygodne, bo jakoś inaczej się kreowałeś, gdy była dyskusja o przejeżdżaniu na czerwonym świetle.
  8. cyniczny

    Drony

    Po pierwsze jest tylko kilka sytuacji kiedy rowerzysta MOŻE jechać po chodniku: - opieka nad małoletnim, - złe warunki pogodowe - chodnik o szerokości pow. 2m i prędkość na drodze większa niż 50km/h, Po drugie, druga część zdania dyskwalifikuje wybór chodnika jako sensownego miejsca na poruszanie się rowerem, zwłaszcza w centrach miast gdzie pieszych zazwyczaj jest relatywnie wielu. Widać niestety jak na dłoni, że jeśli nie ma drogi dla rowerów to niektórzy chcieliby, aby rowerzysta: - poruszał się z prędkością samochodów jeśli jedzie ulicą, - poruszał się z prędkością pieszych jeśli jedzie chodnikiem No cóż wśród balchosmrodziarzy zawsze ktoś jedzie za wolno....albo za szybko, nie dogodzisz.
  9. cyniczny

    rower :)

    O tej porze co wracam z pracy to tam znowuż nie wiele ustawek jest. W weekendy omijam, ogólnie za dużo rowerzystów:-)mam w okol Piaseczna mnóstwa fajnych dróg z bardzo niewielkim ruchem zarówno rowerowym jak i samochodowym
  10. cyniczny

    rower :)

    Wałem w sumie jadę tylko na tym kawałku szutrowym, potem zawsze zjeżdżam na dół i albo wzdłuż wału dołem albo Sytą, do Vogla i potem w Ruczaj. Pewnie dzisiaj tak pojadę, bo gravelem przyjechałem:-)
  11. cyniczny

    rower :)

    jest szansa:-) Mostem południowym wracam co jakiś czas, ale tylko wracając z roboty i jadę tam gdzieś koło 15:30-16:00. w 99% przypadków jadę wzdłuż trasy do Powsińskiej. Druga opcja na powrót to wałem od mostu siekierkowskiego(tym kawałkiem szutru) i potem wzdłuż wału i pod obwodnicą do Powsina i do lasu kabackiego.
  12. cyniczny

    rower :)

    Te zmiany w wietrze jak najbardziej są dla mnie odczuwalne i im mniej wyjeżdżony lub po przerwie tym bardziej je odczuwam. Oczywiście jak kopyto zrobione to i pod wiatr jadę sprawnie, ale wiem, że pod niego jadę. Dodatkowo mam kilka punktów po drodze pokazujących mi aktualny kierunek wiatru - zazwyczaj to flagi przy różnych firmach:-) No i mój standardowy pomiar wydolności - jazda odcinkiem mostu południowego, południową nitką na zachód od ulicy Ogórkowej. Zawsze dość mocny wiatr prosto w twarz, zazwyczaj wynikający z kierunku wiatru potęgowany przez duży ruchu pojazdów.
  13. cyniczny

    rower :)

    Pisze o średniej na trasach wielokrotnie przeze mnie przejechanych. Co do wiatru to akurat bez problemu łatwo określić zarówno jego siłę jak i kierunek. Prognozy krótkoterminowe są całkiem dokładne, a ja praktycznie zawsze sprawdzam je przed jazdą. Dodatkowo przez większość roku wieje z zachodu lub poludniowego-zachodu i rano siła wiatru zazwyczaj znacznie słabsza niż po południe. Co do stref tętna to po prostu przedziały procentowe z tętna maksymalnego, żadna filozofia.
  14. cyniczny

    rower :)

    No to u mnie wystarczy, że nie jeżdżę 1-2 tygodnie i już widzę zauważalny spadek formy. Oczywiście w miarę łatwo mi nadrobić zaległości, ale spadek widzę wyraźny czyli np. średnia spada o około 0.5-1 km/h lub żeby utrzymać standardowe tempo muszę wchodzić w progowe poziomy tętna.
  15. cyniczny

    rower :)

    Ano dla każdego coś miłego. Ja zdecydowanie preferuje rowerowo góry. Choćby nawet na dwa dni, tak jak w tym roku udało się pojechać w Beskid Śląsko-morawskiego i zaliczyć trudny podjazd na Łysa Hore, czy też w Kotline Kłodzką I piękna trasa po czeskiej stronie. A na Suwalszczyźnie też udało się być i to grawelem, ale że to pod namiot z żoną to i traski krótkie, ale bardzo fajne terenowo np wokół Wigier.
  16. cyniczny

    rower :)

    hehe sądziłem, że kierunek bardziej w sensie geograficznym, a tu bardziej chodziło Ci formę rowerowania:-) Wszystko jasne
  17. cyniczny

    rower :)

    Dzięki, a wyłączając z wątku Drony odnośnie cyt. "...choć zdecydowanie nie byłyby to moje pierwsze kierunki rowerowych wojaży...", zazwyczaj mam kilka kierunków/tras zaplanowanych i wybieramy te z najlepszymi prognozami:-) Na ten wyjazd były ewentualne plany na trasę bliżej Salzburga (okolice Hallstadt, Bad Ischl, Bad Aussee), Czechy z Ołomuńca w Jeseniki i z powrotem no i w Polsce Beskid Sądecki. Ale trasa, którą zrobiliśmy była na pierwszym miejscu:-) A jakie u Ciebie byłyby te pierwsze kierunki?
  18. cyniczny

    Drony

    a ja się cieszę, bo z pozoru durnej dyskusji z trollem/botem wychodzą takie perełki jak np. ta lista książek od @Wujot2.
  19. cyniczny

    rower :)

    W poprzednim tygodniu udało się zorganizować szosową 4 dniówkę w Alpach - trójstyk Austrii, Słowenii i Włoch. Dojazd jak na klasyczną 4 dniówkę narciarską:-) czyli nocka w samochodzie, a potem na rowery. Start (i metę) zaplanowaliśmy z miejscowości Ferlach koło Klagenfurtu. Było bardzo widokowo, pogoda dopisała na 100%, trudne podjazdy, szybkie zjazdy, przepiękne widoki i wspaniała natura. No i oczywiście sprawdzeni w bojach towarzysze podróży czyli Marcin i Sylwek - bez nich na pewno by się to nie udało. Odwiedzonych kilka przełęczy m.in. Seebergsattel (podjazd około 14 km, średnie nachylenie 4,5%), Vrsic (podjazd 10 km średnie nachylenie 7,7%), NassfeldPass (podobny do Vrsić) + kilka pomniejszych górek. Były też jeziorka: Bled Crnava Predil + jak to w górach jazda dolinami rzek m.in. Gail, Drawa, Sawa, Koritnica z pieknymi widokami na okoliczne góry. Jazda była na półcięzko, w sensie z sakwami (podsiodłówki), ale bez sprzętu biwakowego - spanie na kwaterach. Przejechane około 400 km i 6300 w pionie.
  20. cyniczny

    Krajoznawczo po okolicy....

    Przy okazji weekendowego pobytu w rodzinnej miejscowości (Lubliniec) przejechałem się kawałek po okolicznych lasach i zaskoczyła mnie ilość świetnych szutrów. Trasa 46 km z czego większość po szuterkach klasy premium.
  21. Zazwyczaj wiek jest tylko cyferkami, gdy porównujemy kogoś (lub siebie) sprawnego/wysportowanego w wieku 50/60/70+ z ogółem społeczeństwa, zwłaszcza z rówieśnikami. Natomiast ten sam wiek przestaje być cyferkami, gdy człek porównuje sprawność jaką sam miał 10/15/20 lat temu.
  22. cyniczny

    rower :)

    Patrząc na dzisiejszy etap, to znamy pierwszego, znamy drugiego, a reszta (Onley, Lipowitz Roglic, Vauqelin, Hall I Johanessen) walczy o braz
  23. cyniczny

    rower :)

    Fakt, tez pamiętam zarówno na preclu (pl.rec.rowery) jak i na istniejącej podrozeroweroinfo, ale chyba temat się wyczerpał, bo na tej drugiej już nie pamiętam kiedy był poruszany:-)
  24. cyniczny

    rower :)

    W kasku jak i w ciuchach rowerowych jeżdżę praktycznie zawsze: do pracy, w koło komina, dłuższe wyjazdy kilkudniowe. Wyjątkiem są krótkie przejażdżki z żoną, wtedy ani kasku ani ciuchów rowerowych nie zakładam. Możliwe, żem niewidomy, ale ja żadnych kontrowersji związanych z jazdą w kasku lub bez nie widzę. No chyba, że piszemy o lobby kaskowym, które chętnie wprowadziło nakaz jazdy w nich - takim działaniom mówię stanowcze NIE.
  25. Tak, karta wirtualna jest naprawdę wygodna. Warto jeszcze wspomnieć o jednej innowacji, która zauważyłem np. na kredytowce z PKO bp. Tam kod CVV za każdym razem kiedy potrzebujesz generujesz w aplikacji IKO i jest on ważny z reguły maks kilka godzin. A ponieważ jest zmienny to rzecz jasna nie ma go też fizycznie wydrukowanego na karcie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...